Czytnik mieszczę w kieszeni spodni (celowo kupiłem w tym celu mniejszy, 5-calowy). Nie staje mi z tego powodu, że danzigowi nie staje, ponieważ mieszka chłopak w kraju, w którym czytnik wciąż postrzegany jest jako przedmiot zbytku. Dzięki czytnikowi czytam więcej i niemalże wszędzie, gdy tylko nadarzy się okazja (nawet na ruchomych schodach w centrum handlowym) a wszystkie książki, które czytam (na ogół 2-4 równolegle) ważą zawsze tyle samo: łącznie 134 gramy. ;P
Danzig jednak czyta głównie ilustrowane pisemka dla starszych panów, gdzie najważniejsze są kolorowe zdjęcia, z którymi typowy czytnik nie jest w stanie sobie poradzić. ;P
temat czytnikow byl juz poruszany; nowinka zadna nie sa; kto czuje taka potrzebe, czytnik nabywa :) ja czulam, ot co:) nie mam juz miejsca na ksiazki, a i tak mi ich przybywa nieustannie:) czytnik ulatwia mi sprawe, glownie kiedy idzie o nabywanie i gromadzenie ksiazek po polsku, to tyle:)
#816: ja? To Tobie nie staje. ;) Poza tym masz taki feler, że bardzo lubisz te moje klapsy. ;) ;P
Nie pisz mi o imitacjach czytników na poziomie tych z "Biedronki"- to syf bez żadnego supportu, większość tanich, markowych czytników dociera do Polski głównie z Wielkiej Brytanii. Faktem jest, że książki w postaci plików na czytniki są w Polsce zbyt drogie nie tylko w stosunku do siły nabywczej, ale i papierowych odpowiedników i nie łykam bełkotu wydawnictw o kosztach, które ponoszą w zwiazku z udostępnieniem 1-megabajtowego pliku w księgarniach internetowych.
Nie kwestionuję zalet i przyjemności czerpanej z czytania ksiązek na tradycyjnym papierze, sam lubię zanurzyć sie czasem w antykwariacie, pogrzebać wśród pożółkłych, wyblakłych, rozsypujących się książek, poza tym e-booki nie pachną i to jest cholernie duża róznica na korzyść tradycyjnych, appierowych wydań :) (chociaż nowe, "ekologiczne" farby również nie bardzo chcą wydzielać jakąkolwiek woń). Po prostu nie bardzo mam czas na czytanie w domu i w tym momencie jednak wychodzi wygoda korzystania z czytników- podczas każdego wypadu do miasta, urzędu, wyjazdu w plener musiałbym zabierać plecak książek (plus kilka tytułów prasowych) ponieważ lubię mieć jakiś wybór pozycji pod ręką.
Ja tam zawsze wyznaję zasadę - żyj i daj żyć innym. Jak Ci czytnik tak czy inny nie pasuje i wolisz książkę - Twoja sprawa. Jak Ci staje bo sobie macasz jakiegoś tam kundla - też Twoja sprawa. A zapach książek? Ostatnio przyszła jedna w paczce z PL - śmierdziała klejem na kilometr. Ot i cały urok "niepowtarzalnego zapachu starej książki".
A ja po zakupie czytnika czytam dużo więcej i dużo więcej kupuję. Poluję na okazje, kupiłem prawie każdą paczkę z bookrage, coś tam włądowuję ze starych zapasów ściągniętych z sieci 10 lat temu. I o wiele łatwiej jest zdobyć eksiążkę polską niż tradycyjną, tu na emigracji.
Doskwiera mi tylko brak niektórych pozycji w elektronicznym formacie. Np. szukam zestawu Nivena o Pierścieniu - ni diabła nie ma, choć wydano wszystko po polsku w papierze. Ostatnie części Koła czasu - to samo. W zasadzie z tego cyklu nie ma żadnej chyba w formie "e", wszystkie dostępne to robota "podziemia".
Ja mam i czytnik i dwa regaly (a raczej wypchane do granic mozliwosci regaliska) ksiazek. Czytnik sprawdza sie w podrozy, bo czytam duzo wiecej niz jestem w stanie spakowac do bagazu. W domu glownie papier. Do swoich ksiazek mam stosunek nadopiekunczy - nie lubie ich pozyczac, wymieniac itp, aczkolwiek ostatnio ze wzgledow praktycznych (brak miejsca na trzeci regal i sterty ksiazek grozace zawaleniem) staram sie wyzbyc nawyku kupowania ksiazek kiedy i gdzie sie da, sporo tez oddalam do dobrych domow.
A wracajac do tematu, to z ostatnich pozycji warte wymienienia sa "Pocalunek przed smiercia" (Ira Levin), "Sekret Freuda" (Jed Rubenfeld) i "Daniel" (Henning Mankell)
alluvial - u mnie podobnie, kiedys w przyplywie pomyslu powrotu do pl zaczelam te ksiazki wywozic pomalutku:) Teraz je zwoze spowrotem:) Ja mam swoje ulubione, nie koniecznie wybitnych autorow, ale po prostu uwielbiam do nich wracac bo kojarza mi sie ze wspomnieniami, z przeszloscia. Tez nie lubie pozyczac :D
Książki pachną niepowtarzalnie, szalenie obiecująco. Wręcz romantycznie. Niestety coraz mniejszy mam kontakt z papierem na korzyść elektroniki.
Mam zbyt duży "przerób" nad możliwości ( pojemność regałów) W lokalnej bibliotece też już patrzą na mnie wilkiem bo im od trzech lat budżet książkowy rozkładam zaraz z początkiem okresu rozrachunkowego.
Ja powoli zabieram się za "Tajemnica Niny " w sumie to zdecydowałem się jak przeczytałem tutaj fragment http://www.monikasiuda.pl/ksiazki.p... , lubie własnie tego typu książki, w których coś się cięgle dzieje a nie to czy monotonna akcja.
j/w ;)