thugcat :) tylko caly problem polega na tym, ze limit milosci juz wyczerpalem :( wiekszosc kobiet jaka spotykam na swej drodze ma tak odmienne podejscie do zycia niz ja, ze nawet nie ma wspolnych tematow do rozmowy... bo jaka kobieta lubi smouth jazz, Vangelisa i Tangerine Dream?? jaka kobieta woli spedzic wieczor w domu przy trabce Chrisa Botti, czy wokalu Diany Krall?? jesli znasz taka, to przekaz jej, ze chetnie sie z nia spotkam :)
Mas zracje Karolina mam wrazenie, ze zycie przecieklo mi przez palce i nic do tej pory nie osiagnolem... poza rzeczami materialnymi, ktore na prawde nie sa istotne...
thugcat dla mnie muzyka jest czyms, co mi towarzyszy caly czas, nie cierpie ciszy i nie cierpie wspolczesnej muzyki. nie wyobrazam sobie zycia z kims, kto wlaczy hip hop i powie ze to jest OK! a co to za osiagniecia samochod, dom, czy sprzet audio, jesli nic innego po sobie nie zostawie?? tak jak Karolina napisala, dzis sa a jutro nia ma nic... prawdziwe zycie to takie, w ktorym moge dzielic sie wszystkim z moja towarzyszka a nie tylko cieszys samotnie z tego co jutro moze nie istniec... zona i dzieci nie sa wszystkim, ale sa nieslychanie istotne, sa czyms dla czego warto zyc i dokonywac samorozwoju, o ktorym sama piszesz. satysfakcja z pracy nie zastapi ciepla domowego ogniska
Szymon szanuje twoje zdanie. I slucham hip hopu:) Nie jestem materialistka i rzeczy nie maja dla mnie znaczenia. Wazna jest i bedzie moja pasja. Jesli sie znajdzie ktos, kto podzieli ja ze mna, to bedzie pieknie, ale nie jest to cel piorytetowy. Nie koncentruje sie na rodzinie. Najpierw musze zajac sie soba, swoim rozwojem.
ciekawe podejscie do sprawy, ciekaw jestem tych niematerialnych rzeczy :)
a tak na marginesie, mnie juz strasznie meczy gadanie do samego siebie i spedzanie wolnego czasu tak jak lubie w samotnosci. nie twierdze, ze koniecznie musi to byc zona i od razu stdko dzieci, do wszystkiego dochodzi sie z czasem, tylko meczy mnie, ze nie mam nawet z kim pojechac na koncert...
thugcat :)
72 | 22:48, 27.09.2008
nie jestem sama i nigdy nie bylam...nigdy...czyli od samego poczatku doroslosci.
ja takze nie bylem caly czas sam... szesc lat malzenstwa zostawia slad na cale zycie... natomiast nie jestem takze masochista a jesli Ty nie jestes sama i nie bylas tak ja teraz, nie zrozumiesz mnie mozesz sobie tylko wyobrazac to co czuje
thugcat sprobuj sobie wyobrazic, ze od pol roku jestes sama, bo na rozstanie sie z partnerem na taki okres czasu nie bede Cie namawial. to na prawde zmienia punkt widzenia. i nie chodzi tu o desperacje, chodzi o to, ze jestesmy stworzeniami stadnymi, czasem zwykla potrzeba porozmawiania z kims, przytulenia sie do kogos... czy to znaczy, ze jestem zdesperowany, bo marze o milosci??
Mam na imię Adrian obecnie mieszkam w Slough ale chcę się przenieść do Glasgow, Edinburgha. Jestem Samotny i szukam drugiej połówki. Jestem otwarty, uprzejmy, ciepły, wrażliwy, szczery i mam poczucie humoru nienawidzę kłamstwa Interesuję się grafiką komputerową, uwielbiam podróżować, kocham góry, lubię dobre kino i wiele innych rzeczy. Może znajdzie się dziewczyna która też jest samotna.
Pozdrawiam Serdecznie