Człowiek to coś więcej niż żywy organizm, to osoba: rozumność, doświadczanie świata, zdolność wyrażania myśli i uczuć.
Z prof. Zbigniewem Szawarskim rozmawia Agnieszka Kublik.
AGNIESZKA KUBLIK: Czy aborcja jest moralna?
PROF. ZBIGNIEW SZAWARSKI: Pytanie, co znaczy „aborcja”. W „Słowniku wyrazów obcych” Władysława Kopalińskiego nie ma tego słowa. Jest „abort”, jak przed wojną i po wojnie, czyli: poronienie, przerwanie ciąży, skrobanka, od łacińskiego abortus – płód przedwcześnie wydany, nieżywy, aboriri – zniknąć, poronić.
Gdy płód staje się człowiekiem
Kiedy w latach 70. pisałem swój pierwszy tekst na ten temat, używałem wyrażenia „przerywanie ciąży”, bo słowo „abort” było już archaiczne, nieużywane. „Aborcja” jako zamordowanie niewinnego dziecka pojawiło się potem.
Kiedy słyszę, jak aktywiści pro-life oskarżają liberałów o mordowanie niewinnych dzieci, to budzą się we mnie strach i odraza. Bo co może powiedzieć etyk o mordowaniu dzieci? Mord a priori jest ohydą. O tym się nie dyskutuje. To się wie. A skoro tak, to dyskusja o przerywaniu ciąży oparta na emocjach nie ma szansy na racjonalne rozstrzygnięcie. A jeszcze strona pro-life zmusza przeciwnika do używania jej języka.
Totalitaryzm aksjologiczny.
– Tydzień temu przeczytałem wywiad z piosenkarką Natalią Przybysz. Ta dziewczyna, opowiadając, jak i dlaczego usunęła ciążę, mówi o pozbyciu się dziecka. Jej decyzja i motywy były sprzeczne z wartościami zwolenników całkowitego zakazu aborcji, ale to oni narzucili jej język.
Czyli żadnej „aborcji eugenicznej”, żadnego „mordowania niewinnych”, tylko Kopaliński.
PiS co rusz mówi o aborcji eugenicznej.
– Opowiem o moim pierwszym kontakcie nie z pojęciem, ale z praktyką. Wiele lat temu w górach zdarzyło nam się dzielić dom z państwem, którzy mieli piękną seterkę irlandzką. Seterka zadała się z lokalnym owczarkiem podhalańskim. Właścicielka suczki w popłochu do Krakowa, do weterynarza, przecież to jest mezalians! Czystość rasowa. Jak w III Rzeszy, kiedy dla dobra rasy propagowano usuwanie dzieci uszkodzonych i wręcz zalecano aborcję u Słowian, Żydów i Cyganów. Natomiast przerwanie ciąży przez Niemkę było bezwzględnie karane. Lekarz lądował w obozie koncentracyjnym.
To jest to, co kryje się pod pojęciem aborcji eugenicznej. Nawiązywanie do tej tradycji jest naprawdę odrażające. Piętnuje ludzi, którzy decydują się na zabieg, bo nie chcą urodzić dziecka z głębokimi wadami, bo nie chcą narażać go na niepotrzebną krzywdę istnienia. Chcą mieć zdrowe i szczęśliwe dziecko.
A to jest moralne?
– Nie chcemy o tym mówić, ale z roku na rok rodzi się coraz więcej dzieci obarczonych wadami genetycznymi. Wpływa na to przesunięcie w górę wieku prokreacyjnego, zanieczyszczenie środowiska, styl życia – im więcej alkoholu, używek, dopalaczy, tym gorsze skutki.
W Europie zarejestrowano już sześć tysięcy chorób rzadkich. Nie każda z nich jest wskazaniem do przerwania ciąży. Ale gdybyśmy naukowo podchodzili do rzeczy, to każda kobieta, która zaszła w ciążę po przekroczeniu pewnego wieku, na przykład 36-40 lat, powinna zrobić badania prenatalne.
Co robić, jeśli z badania prenatalnego wynika, że dziecko urodzi się z zespołem Downa? Oczywiście, chronimy życie dzieci z zespołem Downa. Ale co, jeśli w tej rodzinie urodziło się już jedno lub dwoje dzieci z zespołem Downa? A jak postąpimy w przypadku pląsawicy Huntingtona, kiedy chory przez kilkanaście lat jest całkiem sprawny, ale z czasem traci kontrolę nad przełykaniem, nad mową, nad układem nerwowym, aż w końcu ogarnia go szaleństwo i umiera?
W Stanach Zjednoczonych znane są procesy o krzywdę istnienia. Ludzie, dla których być może byłoby lepiej, gdyby nigdy nie przyszli na świat, domagają się odszkodowania od lekarzy za błąd w sztuce. Bo lekarze, jak sądzą, powinni byli doradzić rodzicom przerwanie ciąży.
Zabójstwo człowieka jest zbrodnią, a płód jest człowiekiem od momentu poczęcia.
– A wojna? Samoobrona? Istnieje wiele różnego rodzaju okoliczności, które usprawiedliwiają zabicie człowieka. Możemy długo tak się przepychać. Lepiej zajmijmy się tym, od kiedy człowiek staje się człowiekiem.
Uczestniczki czarnego protestu wspierają Natalię Przybysz. Złamała tabu dotyczące aborcji
Stary i Nowy Testament milczą w tej sprawie.
– I mało kto spośród najgorliwszych przeciwników przerywania ciąży zdaje sobie sprawę z tego, że Pismo nie zawiera ani jednego zdania, z którego wynikałoby, że płód jest człowiekiem od momentu poczęcia. Dopiero w początkach XVII wieku lekarz Thomas Fienus opublikował traktat o kształtowaniu się płodu, w którym stwierdził, że w trzecim dniu od poczęcia płód otrzymuje duszę. Wkrótce potem inny lekarz Paolo Zacchia w dziele „Quaestiones medico-legales” stwierdził wprost: dusza jest obecna w ciele od momentu poczęcia. Takie były początki doktryny, że od momentu połączenia się jajeczka z plemnikiem mamy nowy byt, któremu przysługuje pewna godność, prawo do życia i tak dalej.
Ale przeanalizujmy ten argument. Od momentu połączenia się jajeczka królika z plemnikiem królika powstaje nowy królik, który ma przyrodzoną i niezbywalną godność, jest istotą króliczą i ma prawo do życia. Czy to nam przeszkadza jeść królika w potrawce?
Artyści popierają Natalię Przybysz. "Kobiety to nie przedmioty" - piszą w liście otwartym
Człowieczeństwo to nie to samo co królikowatość.
– A czym się różni proces powstania człowieka od powstania królika w sensie biologicznym?
My mamy duszę, odczuwamy emocje...
– A króliki nie mają duszy, nie odczuwają emocji?
Nie wiem. I nie wiem, od której chwili my, ludzie, mamy duszę.
– Ja też chciałbym wiedzieć. Bo kiedy ze sfery faktów przechodzimy do metafizyki, możliwe są najróżniejsze koncepcje człowieczeństwa.
Filozof nie wie, od kiedy zaczyna się człowiek?
– Doskonale wiem. Zaczyna się od momentu, kiedy uznamy go za człowieka lub osobę. I w tym momencie musimy się odwołać do pewnych założeń filozoficznych. W sporze o przerywanie ciąży rysują się dwa różne podejścia – genetyczne i rozwojowe.
Podejście genetyczne zakłada, że życie człowieka powstaje z połączenia dwóch różnych gamet – ale to nic nam nie daje, bo twierdzenie to odnosi się też do wszystkich zwierząt, które rozmnażają się w sposób seksualny. Dlatego musimy najpierw wyjaśnić, jak rozumiemy słowo „człowiek”. I znów – możliwe są dwa różne rozumienia. W pierwszym człowiek to tyle co istota należąca do gatunku Homo sapiens. W drugim człowiek to tyle co istota, której przysługuje pewna swoista dla naszego gatunku godność.
Biologia definiuje człowieczeństwo, używając neutralnego języka kodu genetycznego. Filozofia i religia definiują człowieczeństwo w języku godności. Nie da się sprowadzić tych języków do wspólnego mianownika. Z faktu, że pojedynczy plemnik przeniknął do jajeczka, nie wynika logicznie, że powstałe życie jest święte.
Pozostaje kryterium rozwojowe: stawanie się człowiekiem jest procesem. Na początku jest zygota, zapłodnione jajeczko, z którym wiele może się zdarzyć. Następnie punkt zwrotny – zagnieżdżenie w ściankach macicy. Dalej powstanie systemu nerwowego i mózgu, potem pojawienie się zdolności poruszania się i proces rozwoju poszczególnych narządów, następnie zdolność samodzielnego istnienia poza organizmem matki, pod warunkiem oczywiście zapewnienia embrionowi odpowiednich warunków. W niektórych systemach prawnych, np. w USA, ta własność – viability – stanowi kryterium.
To, że nasze życie zaczyna się w momencie zapłodnienia, nie znaczy jeszcze, że już stałem się w pełnym tego słowa znaczeniu człowiekiem. Jako konkretne indywiduum jeszcze nie istnieję. Staję się nim w momencie zagnieżdżenia w ściankach macicy. I wtedy dopiero mój rozwój nabiera przyspieszenia Zaczynam się stawać człowiekiem i w pewnym momencie staję się konkretną osobą. Mam poczucie własnego ja, własnej tożsamości moralnej. Wiem, po co żyję.
Nadal nie wiem, od kiedy jest człowiek.
– No to trzymajmy się biologii. Niech naszym modelem będzie dowolny ssak, powiedzmy niedźwiedź. Rodzi się niedźwiedzie życie, rozwija, zostawia potomstwo, a potem niedźwiedzica umiera. To proces biologiczny, takie są prawa przyrody. Zasadnicze pytanie brzmi – pani już nawet o nim napomknęła – dlaczego nie chronimy w szczególny sposób wilków, chomików, myszy, żubrów, a chronimy człowieka?
I dlaczego?
– Dawniej mówiło się o „duszy”. Teraz słowem najbardziej znaczącym etycznie jest „osoba”. Chronimy ludzi, bo jesteśmy zdolni do życia osobowego, bo mamy wolną wolę, bo jesteśmy świadomi swego życia i chcemy żyć.
Życie osobowe nie jest powiązane z duszą?
– O duszy nic nie mogę powiedzieć, bo dusza jest pojęciem metafizycznym. Czy potrafi pani odróżnić duszę od duszy? Czy potrafi pani opisać duszę? No nie, bo na jakiej podstawie? To nie jest pojęcie, którym zajmuje się nauka. Ktoś może wierzyć, że dusze spotykają się po śmierci, ale o samej duszy nie wie nic.
To co to znaczy, że człowiek jest osobą?
– I jeszcze: kiedy zaczyna się osoba? Kiedy kończy? Dawniej pytano: kiedy dusza pojawia się w ciele i kiedy z niego ulatuje?
To pytania zasadnicze. Bo kiedy zaczynamy mówić o osobie, stoimy wobec dwóch możliwych stanowisk filozoficznych: stawanie się osobą albo jest zdarzeniem, albo jest procesem. W pierwszym przypadku osoba pojawia się i odchodzi w sposób nagły, jak błyskawica. Wtedy, powiedzą ludzie wierzący, kiedy podoba się to Bogu: wielkie metafizyczne „fiat!”, niech się stanie!
W drugim przypadku zgadzamy się, że bycie osobą i życie osobowe są wartościami istotnymi i że powinny być chronione, ale stawanie się osobą jest procesem. Organizm musi osiągnąć pewien poziom dojrzałości biologicznej i intelektualnej, żeby zacząć żyć życiem osobowym.
Istnieją więc osoby przyszłe, osoby teraźniejsze i byłe osoby. Zygota ludzka jest zarazem przyszłym człowiekiem i potencjalną osobą. Jeśli wszystko będzie przebiegać prawidłowo, przekształci się w zdrowe dziecko, które urodzi się i rozpocznie proces stawania się w pełni dojrzałą i zdolną do odpowiedzialności moralnej osobą. Dopiero wtedy będzie to jedyna w swoim rodzaju i najukochańsza Krysia czy Zosia.
Życie osobowe zakłada spełnienie kilku warunków, takich jak rozumność, odczuwanie, zdolność wyrażania własnych myśli i uczuć, zdolność nawiązywania i utrzymywania relacji ludzkich czy poczucie własnej tożsamości moralnej. Ilekroć któryś z tych warunków nie jest spełniony, zaczynają się problemy moralne. Bo jaki jest moralny status głęboko i nieodwracalnie uszkodzonego genetycznie noworodka?
Ale bez wątpienia jest osobą.
– W sensie biologicznym należy do gatunku ludzkiego. Ale czy jest osobą? Tego nie wiem. Wiem, że jeśli wybieram taką lub inną koncepcję człowieka, podejmuję decyzję moralną.
Bo to malutkie dziecko dopiero się uczy i rozwija pewne dyspozycje konieczne do życia osobowego. I powoli w pewnym momencie przekształca się w istotę zdolną do odpowiedzialności moralnej, która ma pełną świadomość tego, co czyni, i ponosi odpowiedzialność za to, co czyni. A z drugiej strony, kiedy powoli dochodzimy do kresu naszego biologicznego istnienia, nasze życie osobowe gaśnie. Oto ktoś leży kilka lat w stanie wegetatywnym lub głębokiej demencji. Nie mam wątpliwości, że to człowiek. Mógłby to być mój ojciec. Mogę żywić bardzo silne uczucia wobec niego, mogę odczuwać bardzo silne poczucie obowiązku opieki, ale nie ma między nami relacji osobowej, współodczuwania. To jest wymagające opieki umierające ciało, była osoba, której przysługuje człowiecza godność. Mogę ją nazwać, opisać historię jej życia, ale nie mogę razem z nią wspólnie doświadczać świata.
To czy pytanie o moralność aborcji ma sens?
– Ja bym zadał to pytanie inaczej: czy przerywanie ciąży jest złem?
I odpowiadam – jest złem. Przecież gdyby moi rodzice, którzy pokochali się w którąś okupacyjną noc, parę tygodni później zdecydowali się przerwać ciążę, to nigdy nie pojawiłbym się na świecie. Z punktu widzenia osoby urodzonej i żyjącej przerywanie ciąży jest złe.
Ale z drugiej strony, jestem stanowczo przeciwny bezwzględnemu zakazowi przerywania ciąży. Bo to jest jeszcze większe zło. Powody, dla których kobieta usuwa ciążę, mogą być moralnie uzasadnione bądź nieuzasadnione, ale podejmowane indywidualnie decyzje są mniejszym złem niż możliwe skutki usankcjonowanej prawnie praktyki bezwzględnego zakazu.
Bo niemoralne jest zmuszanie do rodzenia dzieci z gwałtu.
– Z gwałtu, z gwałtu zbiorowego, dzieci poczętych przez alkoholików, dzieci z tzw. zespołem alkoholowym, upośledzonych do końca życia, dzieci z głębokimi i nieuleczalnymi wadami genetycznymi. I nie jest to tylko kwestia pogwałcenia autonomii kobiety. Równie ważna jest kwestia moralnych, społecznych, a nawet ekonomicznych kosztów urodzenia takiego dziecka. Dla całej rodziny i dla społeczeństwa. Tylko człowiek głęboko niewrażliwy na ból i cierpienie, organicznie pozbawiony wyobraźni, a zarazem przekonany o swej nieomylności moralnej może proponować takie rozwiązanie jak zmuszenie do urodzenia.
Kobieta ma prawo wybrać. Chce żyć heroicznie? Wychować dziecko z gwałtu zbiorowego? Jej wola. Ale jeśli wprowadzamy bezwzględny zakaz, to w przypadku ciąży narkomanek, nałogowych alkoholiczek, dziewczyn upośledzonych intelektualnie, zgwałconych powinniśmy zamykać je w klatce. Karmić, poić, nie wypuszczać, żeby nie zrobiły krzywdy sobie czy płodowi. Czekać, aż się urodzi dziecko, a potem do hospicjum perinatalnego lub sierocińca.
„Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone”. To Jarosław Kaczyński.
– I żeby zajęła się nim okrutna siostra Bernadetta? Czy jakaś inna zwyrodniała wychowawczyni w innym domu dziecka?
Istotą sporu o przerywanie ciąży jest zderzenie dwóch wartości: życie kontra wolność. I nie umiemy znaleźć optymalnego, kompromisowego rozwiązania tego konfliktu.
A istnieje?
– Każdy człowiek ma prawo do odpowiedzialności. Jeśli świadomie przyjmuje na siebie pewne obowiązki, to można mu mieć za złe, jeśli się z nich nie wywiązuje, a w pewnych nawet wypadkach może być za to ukarany. I ostatecznie to kobieta decyduje, czy i kiedy jest gotowa przyjąć obowiązki, które wyznaczą treść i sens jej życia na następne kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Kobieta odpowiada nie tylko za siebie samą, ale też za przyszłość i życie całej rodziny.
Natalię Przybysz oskarżono o „wygodnictwo” – bo nie była gotowa na trzecie dziecko i nawał obowiązków, na zmianę mieszkania na większe.
– Pani Przybysz ma prawo do odpowiedzialności za swoje życie. Podjęła decyzję w imię przysługującej jej wolności o decydowaniu o swoim życiu. Rozumiem ją. Ma swój projekt dobrego i udanego życia i chce go zrealizować.
Jej sumienie, jej decyzja.
– Właśnie tak. Każdy z nas ma konstytucyjne prawo do postępowania zgodnie z własnym sumieniem. To sumienie nie pozwoliło jej podjąć nieodpowiedzialnej, jej zdaniem, decyzji o urodzeniu trzeciego dziecka. Kobiety na „czarnych marszach” powinny mieć również takie hasło: „Za trzy lata głosuję zgodnie z własnym sumieniem”. Bo przecież to sumienie zabroniło prezesowi rozważać projekt Ordo Iuris w Sejmie.
Odwołanie się do sumienia jest najpotężniejszym argumentem moralnym, bo nie można karać człowieka za to, że postępuje zgodnie z własnym sumieniem.
Ale komuś innemu, np. jakiemuś biskupowi, sumienie nakazuje bronić cudzego życia.
– Moje sumienie ma mi za złe, jeśli postąpiłem źle. Ale choć mogę mieć za złe komuś, że postąpił tak lub inaczej, to sprawa mojej oceny moralnej, nie sumienia. Moje sumienie nie mówi mi, że pani Y powinna się zachowywać bardziej cnotliwie. Nie czuję z tego powodu wyrzutów sumienia. Być może jednak osoby duchowne i ludzie skłonni do fanatyzmu moralnego mają jakiś szczególny rodzaj sumienia.
W medycynie obowiązuje zasada, że prewencja jest lepsza niż leczenie. Lepiej byłoby, gdyby w ogóle nie dochodziło do poczęcia nieodwracalnie uszkodzonych genetycznie lub niechcianych dzieci. Ale tylko kobieta ma prawo, kierując się własnym sumieniem i macierzyńską mądrością, podjąć ostateczną decyzję.
Albo szanujemy siebie nawzajem jako ludzi, albo tworzymy państwo totalitarne, w którym tak jak w krajach islamu treść prawa i granice naszej wolności wyznaczają autorytety religijne.
W tym jednym wzorcu sumienia, o którym mówimy, jest jeszcze prawo do godnego życia.
– Co to jest godne życie? Rodzi się noworodek bez mózgu. Jakie może mieć godne życie? Nie używałbym tego pojęcia.
A jakiego?
– Jakości życia.
Stopniuje pan jakość życia?
– Stopniuję. Bo to jest kontinuum. Jest głębokie, umiarkowane i lekkie upośledzenie intelektualne. Jest pełna sprawność ruchowa i zero sprawności ruchowej. Jest bogate życie duchowe oraz głęboki i nieodwracalny stan wegetatywny.
I co z prawem do życia?
– Jakiego życia?
No tego dziecka.
– Biologicznego życia?
I biologicznego, i psychicznego, i społecznego.
– Na przykład tego dziecka, które się urodziło, bo profesor Chazan zablokował przerwanie ciąży? Miało mózg na wierzchu, wiszącą gałkę oczną i rozszczep całej twarzy. Umierało 10 dni. To było życie? To była osoba? Bardzo współczuję rodzicom...
Ale to było życie i należało je chronić.
– Dżdżownicy, chrabąszcza, muchy? To też jest życie. To był po prostu głęboko uszkodzony, niezdolny do istnienia ludzki organizm biologiczny. A nie osoba. Ale właśnie dlatego, że była to należąca do naszego gatunku istota ludzka, która nie miała żadnej szansy, aby stać się osobą, powinniśmy ją traktować z szacunkiem i nie narażać na niepotrzebne ból i cierpienie.
Mamy inny system wartości i inny język. Nie dotrzemy do siebie nawzajem. To niemożliwe.
Możemy próbować.
– Tak? Może posługując się faktami? Arcybiskup Hoser mówił, że kobiety zgwałcone nie zachodzą w ciążę, bo są w stresie. Fakt? A profesor Chazan powiedział, że kobiety z lewicy mają problemy z zajściem w ciążę, bo zależy im na szczupłej sylwetce i szczupłym wyglądzie. Fakt?
A największą siłę ma oczywiście jakaś prawdziwa historia. Na przykład po wielokroć przytaczana próba przerwania ciąży we Wrocławiu, która się nie udała i dziecko po urodzeniu żyło jeszcze kilkanaście dni. Ale to był źle wykonany zabieg, a nie błędna decyzja medyczna. Z tego, że od czasu do czasu zdarzają się katastrofy samolotowe, nie wynika, że powinniśmy przestać latać.
Bronimy potencjalnej osoby, a nie mamy szacunku dla niegdysiejszej osoby. Koleżanka w szpitalu widziała zwłoki zapakowane w czarny worek. Czekały na firmę pogrzebową w schowku.
– A przecież nasza cywilizacja ma u podstaw pewien szacunek dla życia tworzącego się i dla życia gasnącego. To nie jest wszystko jedno, jak rodzi się i jak umiera człowiek. I jak traktujemy go po śmierci. Mówi się, że toczy się walka cywilizacji śmierci z cywilizacją życia. Nie wiem, jakie jest miejsce dla wolności i odpowiedzialności w jednej, a jakie w drugiej.
Prof. Zbigniew Szawarski – emerytowany profesor UW; pracuje w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego. Przewodniczący Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN.
Wywiad zostal zamieszczony:
http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,20907502,ciemnosc-i-blysk-zarowki-i-...
https://www.facebook.com/events/317323271956457/
St Giles' Cathedral
2-4 High Steet, EH1 1 Edinburgh, United Kingdom