Nigdy nie jest za wcześnie, aby dbać o rozwój naszych dzieci, zwłaszcza w tak młodym wieku, kiedy chłoną wiedzę jak gąbka, należy stwarzać im sposobność do poszerzania horyzontów i kształtowania osobowości. Moj syn również rozpoczął P1 w tym roku, i uważam, że to obowiązek głownie rodzica/ów, by stwarzać możliwości o ile osobista sytuacja i finanse na to pozwalają, organizować czas naszym pociechom, dawać szansę przebywania w najrozmaitszych środowiskach i konfrontowania z różnymi sytuacjami i innymi ludźmi. Czym skorupka za młodu.. dziecko na tym nie ucierpi, a wręcz przeciwnie będzie to procentowało wraz z wiekiem. Mój syn od malutkiego uczęszczał na zajęcia z pływania i piłki nożnej, abstrahując od faktu, że całe dnie spędzał w przedszkolu, bo wówczas pracowałam na pełny etat. Propozycji takich zajęć jest od groma w community clubs, informacje można znaleźć na stronach councilowskich, to są groszowe sprawy, zwykle 3-4 f od sesji. Póki co na złe mu to nie wyszło. Teraz dodatkowo uczęszcza do polskiej szkoły sobotniej w Kirkcaldy, 10.00 do 13.30, w tym sa zajecia z polskiego, historii, katechezy i WF. Dla nas jest to świetne rozwiązanie, bo niestety polski ma słaby, ja jestem jedyną osobą mówiącą do niego po polsku, a i mi nie jest zbytnio dane przebywać w 'środowiskach polonijnych'. Istnieją również zajęcia teatralne, muzyczne i taneczne organizowane chociażby przez kluby lokalne czy parafie, budżetu to nie nadszarpnie, a dla dzieci frajda, jedyny koszt to troszeczkę zachodu ze strony rodzica.
Najprościej dziecko zainteresować podsuwając mu ulotki, lub pytać co chciałoby robić. Rozwalają mnie rodzice którzy na siłę starają się zainteresować czymś dzieciaka, mój syn uczęszczał kiedyś na Taekwondo, i szkoda było patrzeć na zapłakane dzieci bo nie chciały ćwiczyć, a rodzice je na siłę zmuszali.
selma_selma
#16 | Dziś - 16:52
masz dziwne doswiadczenia viteac
dzieci maja to do siebie, ze interesuja sie prawie wszystkim i chca "liznac" wszystkiego
i jakby to powiedziec...taka rola rodzica, by zapewnic im to i pomoc w rozwoju umiejetnosci
a czy po miesiacu czy tygodniu sie znudzi i wybiora co innego to juz inna sprawa.....
Dziwne żeś nie zrozumiała, właśnie o to samo mi chodzi, mój syn zanim się na coś zdecydował wiele rzeczy spróbował: tenis, rugby, karate, koszykówkę najpierw spróbował i wtedy twierdził'czy mu się podoba czy nie.
Dziwne doświadczenia twierdzisz...? to przejdź się na jakieś szkółki a zobaczysz, dziecko nie chce, już płacze a rodzice na siłę: nie bądź beksą idź, nie rób wstydu.
I tak to nie tłumaczy twojej wypowiedzi:
Ja o tym:
viteac
#15 | Dziś - 15:47
Najprościej dziecko zainteresować podsuwając mu ulotki, lub pytać co chciałoby robić. Rozwalają mnie rodzice którzy na siłę starają się zainteresować czymś dzieciaka, mój syn uczęszczał kiedyś na Taekwondo, i szkoda było patrzeć na zapłakane dzieci bo nie chciały ćwiczyć, a rodzice je na siłę zmuszali.
A ty:
selma_selma
#16 | Dziś - 16:52
masz dziwne doswiadczenia viteac
dzieci maja to do siebie, ze interesuja sie prawie wszystkim i chca "liznac" wszystkiego
i jakby to powiedziec...taka rola rodzica, by zapewnic im to i pomoc w rozwoju umiejetnosci
a czy po miesiacu czy tygodniu sie znudzi i wybiora co innego to juz inna sprawa.....
I za cholerę nie mogłem zrozumieć do czego się odnosisz, to wyglądało tak jakbym ja wcześniej napisał: Nie ma sensu dzieci na nic zapisywać bo co tydzień chce im się czegoś innego: dzisiaj tenis, a po tygodniu piłka, a za miesiąc karate, więc niewarto zapisywać na nic bo to strata pieniędzy.
Na 1-szych może się wstydził bo za dużo nowych twarzy..? może zobaczył jakie skillsy mają inne dzieci?
Ja bym radzić nie naciskać za bardzo bo przyniesie to odwrotny skutek.
A to że lubi grać na podwórku w przedszkolu nie oznacza że chce to trenować, spróbujcie wybrać inne zajęcia.
PS. możesz mu powiedzieć że piłkarze mają kupę kasy i fajne laski.
Cześć!
Na jakie zajęcia pozalekcyjne chodzą Wasze dzieci? Co polecacie, a co się nie sprawdziło? Mam 5-letnią córkę, która zaczęła właśnie podstawówkę i zastanawiam się, czy nie za wcześnie gdzieś ją wysyłać, może niech się zaaklimatyzuje najpierw w nowej szkole? A jakie macie swoje doświadczenia w tym temacie?