Na całym świecie istnieją setki tysięcy internetowych portali randkowych. Wiele z nich, by zarobić pieniądze i utrzymać się na rynku, dopuszcza się oszustw.

Ich właściciele używają danych prawdziwych ludzi (bez ich zgody) do tworzenia fałszywych profili, bo – jak wiadomo – większa baza danych to większe zainteresowanie klientów, a co za tym idzie i obroty.
Zdarza się, że kupowane są informacje np. o osobach pełniących funkcje publiczne. Tworzy się na ich podstawie profile osób teoretycznie zainteresowanych poznaniem nowych ludzi. Wszystko po to, aby urosnąć w oczach użytkowników i przyciągać nowych znajomych.
Jedna z firm z siedzibą na Florydzie sprzedaje cudze dane profilom randkowym. Podstawieni dziennikarze Panoramy bez trudu nabyli od niej listę zawierającą nazwiska, adresy mailowe, daty urodzenia czy orientację seksualną. Istnieją podejrzenia, że są to praktyki na dużą skalę, prowadzone od dawna.



Komentarze 2
aaa to dlatego te laski ciagle do mnie pisza...
teraz juz wiem :)
No tak, znowu musze zmienic nazwe firmy na florydzie.
Zgłoś do moderacji