Do góry

Samobójstwa i dotkliwa samotność Polaków w Szkocji – wywiad

Badania przeprowadzone przez polską organizację charytatywną Feniks i NHS Lothian z Edynburga w 2018 roku wykazały, że poziom samobójstw wśród Polaków w Szkocji jest prawie dwukrotnie wyższy niż Szkotów, dokładnie o 96 proc. Organizacja charytatywna Feniks opublikowała wyniki nowego badania, które wskazuje, że na decyzje o samobójstwach mają wpływ stygmatyzacja zdrowia psychicznego, samotność, problemy z nawiązaniem kontaktów społecznych oraz brak zrozumienia szkockiego systemu zdrowia. Badania przeprowadzili Magda Czarnecka i Paweł Kopeć.

Jacek Różalski: Z przeprowadzonych przez was badań wynika, że spośród 173 mężczyzn, z którymi rozmawialiście, niemal 25 procent, usiłowało popełnić samobójstwo?

Paweł Kopeć, Project Researcher w organizacji Feniks, współautor badania: Tak. Tylu przebadanych powiedziało, że podjęli już konkretne próby odebrania sobie życia. Jest to zaskakujący i bardzo niepokojący wynik. Trzeba dodać, że aż 65.9 procenta respondentów odpowiedziało, że mieli myśli samobójcze. Nie spodziewaliśmy się aż tak dużej skali tego problemu.

Odsetek jest szokująco wysoki, ale w ogłoszeniach, które zamieściliście na profilach społecznościowych, zwróciliście się do konkretnego adresata?

W ogłoszeniu wyraźnie napisaliśmy, że chodzi o badania na temat samobójstw i problemów zdrowia psychicznego mężczyzn żyjących na emigracji. Osoby, które reagują na takie ogłoszenia same najczęściej doświadczają problemów, a one z kolei są częstą przyczyną prób czy też myśli samobójczych.

Czy trudno było zachęcić Polaków do udziału w badaniu?

Rozpoczynając je zdawaliśmy sobie sprawę, że nie będą one łatwe do przeprowadzenia, bo polscy mężczyźni nie rozmawiają o swoich problemach, a już w szczególności o problemach związanych ze zdrowiem psychicznym. To jest temat tabu. Już nasze wcześniejsze próby podjęcia tematu spotykały się z ogromnym oporem. Tym bardziej zaskoczyła nas popularność ankiety. W ciągu pierwszych dwudziestu czterech godzin zebraliśmy ponad 50 odpowiedzi, co w badaniu internetowym jest rzadkością. Pokazało to nam, że mimo że Polacy nie są chętni mówić o takich problemach otwarcie, to one istnieją i ankieta dała im wreszcie możliwość opowiedzenia o nich. Jednym z celów badania było znalezienie odpowiedzi na pytanie, co powstrzymuje mężczyzn przed poszukiwaniem pomocy w sytuacji, gdy mają problemy psychiczne?

Wasze badania pokazują dość ponurą kondycję psychiczną Polaków mieszkających w Szkocji. Wynika z nich, że polscy mężczyźni dwukrotnie częściej podejmują próby samobójcze niż Szkoci. Jak to wygląda w liczbach?

Według naszego raportu opublikowanego w 2018 roku, w latach 2016-2018 przeciętnie 18 Polaków odbierało sobie życie w Szkocji w ciągu jednego roku. Ta liczba trochę wzrosła w ostatnich latach. Czekamy na ogłoszenie najnowszych oficjalnych danych z 2019 roku. Zatem proporcjonalnie do wielkości naszej społeczności w Szkocji, jest to 22.5 osoby na 100 tysięcy mieszkańców. Wskaźnik, który jest porównywalny do poziomu samobójstw w Polsce, ale wyższy niż w Szkocji. Szczególnie niepokojący jest poziom samobójstw wśród mężczyzn. To właśnie oni decydują się na samobójstwo dwukrotnie częściej niż Szkoci.

Co was najbardziej uderzyło po podsumowaniu badań?

To, jak bardzo niepokojący jest obraz życia polskiego mężczyzny w Szkocji. Gdy w ankiecie zadaliśmy pytanie, aby wymienić główne problemy, z którymi Polacy borykają się na co dzień, najczęstszą odpowiedzią i to wymienianą na pierwszym miejscu była samotność. Jedna trzecia Polaków żyjących w Szkocji to single. Ciekawsze jest jednak co innego. Mimo że prawie dwie trzecie mężczyzn jest w jakiejś formie związku: ponad 36 proc. w związkach małżeńskich, prawie 30 proc. ma partnerki, to nawet ci, którzy kogoś mają, czują się samotni i niezrozumiani.

Czy jest w takim razie ktoś, do kogo Polacy mogliby się zwrócić o pomoc?

Spośród opcji, które mieli do wyboru nasi ankietowani, o pomoc w pierwszej kolejności zwracają się mimo wszystko do żon lub partnerek. Jednak nie w każdym przypadku mężczyzna potrafi o problemach rozmawiać z żoną czy partnerką. Niektórzy wolą o pewnych sprawach powiedzieć na przykład rodzicom, rodzeństwu, czy innym bliskim znajomym, ale nie mogą tego zrobić, bo ich nie ma tu w Szkocji. Są w Polsce, a o takich sprawach trudno się rozmawia przez telefon czy na Skype’ie. Co więcej, badani powiedzieli, że rodzina i przyjaciele, którzy pozostali w kraju często nie rozumieją realiów życia na emigracji i przez to ich rady i możliwość pomocy są nieadekwatne. W końcu mężczyźni rezygnują z rozmawiania o swoich problemach i jeszcze bardziej zamykają się w sobie.

Polacy nie mają kolegów, znajomych w Szkocji? Choćby wśród innych Polaków, z którymi mogliby porozmawiać o problemach?

Mają, ale okazuje się, że relacje w tych grupach bywają na tyle toksyczne, że często jeszcze tylko pogarszają sytuację. To są często znajomi, z którymi można się spotkać, napić piwa albo obejrzeć mecz czy film, ale nie porozmawiać o problemach emocjonalnych. Te relacje przynoszą więcej szkody niż pożytku, bo mężczyzna mający problemy, zamiast znaleźć pomoc, jedynie udaje przed innymi, że wszystko jest w porządku. Nie zdradzi, że dzieje się z nim coś złego. Mężczyzna, który przyznałby się do problemów psychicznych, pozbawiłby się wizerunku kogoś, kto odnosi sukcesy, ewentualnie, że tak jak inni, dobrze sobie radzi. Przykładem takiej postawy są komentarze pod poprzednim artykułem o tym badaniu, gdzie inni mężczyźni pisali, że „faceci są sami sobie winni”, bo np. nie uczą się angielskiego i ich im wcale nie żal.

Poza samotnością, jakie są inne przyczyny myśli czy też prób samobójczych?

Trudno odpowiedzieć na to jednoznacznie, bo jest to kwestia bardzo indywidualna. Z reguły jest to wypadkowa nawarstwiających się problemów finansowych i osobistych. Ucieczką czasem jest praca. Polscy mężczyźni zapracowują się. Praca na dwóch etatach, nadgodziny, dodatkowe prace dorywcze to często podstawowa forma, w której chcą się wykazać i jednocześnie zminimalizować problemy finansowe. To jednak nie zawsze pomaga. Do tego dochodzi kontekst emigracji: wyjeżdża się po to, żeby zarobić, żeby żyło się lepiej niż w Polsce. Polacy muszą pokazać tym, którzy zostali w kraju, że żyje im się tu lepiej, a nie gorzej. Trzeba jednak zrozumieć, że mamy tu do czynienia z błędnym kołem stygmatyzacji problemów i braku umiejętności rozmawiania o nich. Osoba z myślami samobójczymi zarzuciła wcześniejsze próby szukania pomocy, właśnie z obawy przed odrzuceniem i brakiem zrozumienia. Zamyka się w sobie, często sięga też po alkohol.

W raporcie wspominacie o stygmatyzacji zdrowia psychicznego. Jaki to ma wpływ na rezygnację z szukania pomocy?

Problemy ze zdrowiem psychicznym postrzegane są przez społeczeństwo jako coś negatywnego, wstydliwego. W Polsce ktoś, kto ma problemy chodzi z łatką osoby „chorej psychicznie”, co staje się jej piętnem. Dlatego także Polacy na emigracji nie chcą się do tego przyznawać. Boją się z obawy przed ostracyzmem, jak i brakiem zrozumienia. Częstą reakcją, zresztą wspominaną przez naszych rozmówców, jest postawa „dam sobie radę”, „muszę wziąć się w garść”, „muszę być twardy i nie dać się”. Tu mamy do czynienia z kolejnym stereotypem: prawdziwy mężczyzna powinien dać sobie radę ze wszystkim. Niestety z problemami psychicznymi niektórzy sami nie dają sobie rady. Dlatego przy okazji tego badania podkreślamy, jak duża odpowiedzialność spoczywa na nas jako społeczeństwie do stwarzania atmosfery sprzyjającej dzielenia się problemami. A mówiąc wprost, jeśli mężczyźni nie będą obawiać się oceny, to chętniej będą mówić o kłopotach.

Dlaczego Polacy tak rzadko szukają profesjonalnej pomocy u specjalistów?

Najczęściej wynika to z nieznajomości tutejszej służby zdrowia i tego, co ona jest w stanie zaoferować. Polacy najczęściej nie wiedzą, że także z problemami psychicznymi najpierw należy pójść do lekarza ogólnego, czyli GP. Ponadto problemem może być słaba znajomość języka angielskiego. Z drugiej strony niektórym w ogóle trudno jest mówić o swoich uczuciach. Nawet gdy znają język, to nie potrafią opowiedzieć o swoich problemach lekarzowi.

Wasz raport trafił już do szkockich władz, instytucji, które są decyzyjne? Czego można oczekiwać?

W trakcie spotkania, podczas którego zaprezentowaliśmy wyniki raportu, zainteresowaliśmy nim NHS oraz Suicide Prevention Group, która funkcjonuje przy rządzie szkockim. Będziemy chcieli uczulić szkocką służbę zdrowia, a konkretnie lekarzy, aby bardziej stanowczo reagowali na zgłaszających się do nich Polaków. W takich przypadkach szkocki lekarz powinien mieć świadomość, że nie jest to początek problemów, ale raczej ostatnia ich faza i trzeba działać natychmiast i nie odsyłać go bez konkretnej pomocy. Duże nadzieje wiążemy też z naszym partnerem, czyli projektem See me Scotland, który powstał w celu przeciwdziałania stygmatyzacji zdrowia psychicznego. Dzięki nim staramy się dotrzeć do jak największej liczby decyzyjnych osób i organizacji.

Gdzie dziś Polacy mający problemy ze zdrowiem psychicznym mogą szukać pomocy w języku polskim?

Na pewno jest to nasza organizacja, czyli Feniks, choć nasze możliwości z pewnością są o dużo za małe wobec istniejących problemów. Niektóre lokalne organizacje oferują wsparcie językowe, np. Edynburskie Centrum Kryzysowe albo Citizens’ Advice Bureau korzysta z telefonicznej linii językowej. Polecamy też organizację Samaritans, choć akurat oni nie mają polskojęzycznej linii, to służą naprawdę fachową pomocą właśnie osobom z myślami samobójczymi. Mamy jednak nadzieję, że skutkiem naszego raportu będzie właśnie konkretna pomoc dla Polaków po polsku. Pierwsze efekty już widać. Pracujemy wspólnie z NHS, które prowadzi infolinię NHS24, aby rozszerzyć jej dostępność dla Polaków.


Jeśli Tobie lub bliskiej ci osobie grozi niebezpieczeństwo, skontaktuj się z policją pod nr 999

Jeśli jesteś w kryzysie, to zadzwoń do Edinburgh Crisis Centre, które ma dostęp do linii językowej. Bezpłatny numer 0808 801 0414

Jeśli chcesz z kimś niezobowiązująco porozmawiać, zadzwoń do Samaritans. Bezpłatny numer z każdego telefonu w UK to 116 123

Można się też skontaktować z Feniksem dzwoniąc pod 0131 629 1881 lub napisz [email protected].

Komentarze 63

Profil nieaktywny
bejsbook
#213.11.2020, 09:45

Rocznie 6 tys. Polaków popełnia samobójstwo. Sześciu mężczyzn na jedną kobietę. - Silny mężczyzna nie szuka pomocy, bo myśli, że to oznaka słabości. To nieprawda - komentuje psychiatra, dr Anna Baran. Samobójca najczęściej mieszka w małej miejscowości, jest rozwodnikiem, wdowcem lub osobą stanu wolnego. Czemu targa się na swoje życie? Powodów jest wiele - alkohol, problemy finansowe, samotność. Ale wpływ mają także przemiany ekonomiczne i społeczne i zmieniająca się wraz z nimi rola mężczyzny. W przypadku mężczyzn Polska zajmuje 11 miejsce na świecie jeśli chodzi o liczbę samobójstw. W przypadku kobiet to 38 miejsce na świecie. Z wiekiem obniża się poziom testosteronu, co może być wynikiem nagromadzenia porażek. U mężczyzn o słabej odporności psychicznej spadek tego hormonu może doprowadzić do kryzysu samobójczego.

"Gdyby nie dzieci, dawno bym się zabił. Straciłem dobrze płatną pracę i zarabiam teraz 2 tys. zł, a żona wciąż oczekuje ode mnie tych samych pieniędzy" – skarży się mężczyzna na forum przyjaciele.org, strony dla ludzi w kryzysie samobójczym. A inny mężczyzna tak mu odpowiada: "Ja zarabiam 10 tys. i mam identyczny problem".

Musi się coś zdarzyć, żeby pojawiły się myśli samobójcze. Straciliśmy pracę, grozi nam eksmisja, nie ma znikąd wsparcia, nie mamy bliskich i nie wiemy, gdzie szukać pomocy. Ale prócz aspektu społecznego jest jeszcze psychologiczny: jak to zdarzenie przeżywamy – mamy poczucie kontroli nad rzeczywistością czy odwrotnie, brak nadziei na zmianę? Podłożem tego negatywnego myślenia często jest depresja.

Mija najczęściej po kilku, maksymalnie po 72 godzinach.

Trzeba się jakoś na te trzy dni zabezpieczyć. Przygotować wcześniej plan, co robić w razie, gdy pojawią się myśli samobójcze, bo potem jest jak w pożarze, można tylko działać. Wezmę zimny prysznic, zrobię kilka pompek, coś, co mnie odpręży. Posłucham muzyki, pójdę na spacer, zadzwonię do przyjaciela…

Alkoholu należy unikać, tylko zwiększy problemy. Szukanie pocieszenia w butelce obniża poziom testosteronu.

Ludzie zabiją się, bo są przekonani, że są dla innych ciężarem. Jest to myślenie skoncentrowane na sobie: ja przeszkadzam, ja muszę się usunąć, ale trudno je nazwać egoistycznym. Natomiast to, że samobójstwo jest ogromną tragedią dla rodziny, jest prawdą i każdy ma prawo o tym wiedzieć. Nie chodzi o zastraszanie, tylko informowanie: rozważ to.

Dostępność telefoniczna to podstawa zapobiegania samobójstwom. Ludzie w kryzysie pierwsze co robią, to dzwonią. Słuchajmy człowieka bez krytyki, bez oceniania, z szacunkiem.

Profil nieaktywny
Delirium
#313.11.2020, 09:57

"-Z przeprowadzonych przez was badań wynika, że spośród 173 mężczyzn, z którymi rozmawialiście, niemal 25 procent, usiłowało popełnić samobójstwo?

Paweł Kopeć, Project Researcher w organizacji Feniks, współautor badania: Tak. Tylu przebadanych powiedziało, że podjęli już konkretne próby odebrania sobie życia. Jest to zaskakujący i bardzo niepokojący wynik. Trzeba dodać, że aż 65.9 procenta respondentów odpowiedziało, że mieli myśli samobójcze."

Mam zastrzeżenia co do metodologii. Gdzie i z kim rozmawiano? Poprzez ankiety/w samym Feniksie?

omegan
14 779
omegan 14 779
#413.11.2020, 10:33

Polska zajmuje 11 miejsce na świecie jeśli chodzi o liczbę samobójstw. W przypadku kobiet to 38 miejsce na świecie.

hmm, a nam probuje sie wmowic ze to kobietom jest tak zle i ze to faceci maja dobrze dzieki mitycznemu patriarchatowi

omegan
14 779
omegan 14 779
#513.11.2020, 10:38

"Gdyby nie dzieci, dawno bym się zabił. Straciłem dobrze płatną pracę i zarabiam teraz 2 tys. zł, a żona wciąż oczekuje ode mnie tych samych pieniędzy" – skarży się mężczyzna na forum przyjaciele.org, strony dla ludzi w kryzysie samobójczym. A inny mężczyzna tak mu odpowiada: "Ja zarabiam 10 tys. i mam identyczny problem".

czy to nie jest forma przemocy?

ciekaw jestem czy ktos kiedys odwazyl sie przeprowadzic badania dotyczace zwiazku samobojstw mezczyzn z dzialaniami kobiet.

Kataryna
4 739
Kataryna 4 739
#613.11.2020, 10:58

#4 nie, kobiety sa poprostu psychicznie opdporniejsze. Zahartowane przez wieki. Kobieta nie mogla sie poprostu wyhustac na lampie boby jej dzieci z glodu poumierlaly.

jacek05
Redakcja
289
jacek05 289
#713.11.2020, 11:00

Ad 3.

w tekście jest podlinkowana strona, na której można pobrać wyniki badań, w tym opisana jest metodologia.

https://www.feniks.org.uk/document/suicides-amongst-polish-men-2020/

omegan
14 779
omegan 14 779
#813.11.2020, 11:02

@6

Kataryna - dzieci z glodu poumieraly? w Europie w 2020?

Kataryna
4 739
Kataryna 4 739
#913.11.2020, 11:08

#8 Przeczytaj jeszcze raz, czas przeszly ogarniasz?

CentrumFENIKS
67
#1013.11.2020, 12:10

#3

Aby otrzymać jak najlepszą odpowiedź na nasze pytania badawcze przyjęlismy metodologię mieszaną i zastosowaliśmy narzędzia jakościowe i ilościowe. Jakościowe to grupy fokusowe, w których wzięło udział 11 mężczyzn. Ilościowe, nastomiast, to kwestionariusz/ankieta internetowa, na która udało nam się zebrać rekordową ilość odpowiedzi. Całość badań była projektowana przy współpracy badaczy z Mental Health Foundation oraz konsultowana z dr Amy Chandler, suicydolog z Uniwersytetu Edynburskiego.

harrier
10 843
harrier 10 843
#1113.11.2020, 13:35

Bardzo ciekawe jest spostrzezenie w wywiadzie, ze:

''relacje (...) grupach bywają na tyle toksyczne, że często jeszcze tylko pogarszają sytuację''.

Nie kazda grupa pomoze czlowiekowi w kryzysie. Co robic, jesli bycie w danej grupie tylko nas dodatkowo doluje? Moze opuscic taka grupe? Szukac innej grupy ewentualnie?

To samo powiem o 'okrutnych' zonach, z postu 5. Kto kazal mezczyznie zenic sie/wiazac z taka kobieta? Przymus jakis panuje?

Jesli najblizszy (w teorii) czlowiek niszczy nas i odbiera nam chec do zycia, nalezy zaczac rozsadnie planowac odejscie. I to dotyczy obu plci.

Zachowanie zycia, zdrowia jest wazniejsze od utrzymania zwiazku, pracy, kregu towarzyskiego.

omegan
14 779
omegan 14 779
#1213.11.2020, 13:39

@KAtaryna

aha, czyli sugerujesz ze skoro kobiety kiedys tam mialy bardzo i zle i nie mogly sie jak to uroczo nazywasz wyhustac, ze wzgledu na dzieci i ich smierc glodowa spowodowana brakiem matki, to wciaz, w 2020 kobiety sa silniejsze. to nie ma sensu

masz zly dzien?

szalony_mustang
4 828
#1313.11.2020, 13:56

kobiety sa poprostu psychicznie opdporniejsze

Kolejna urojona teoria nie majaca zadnego oparcia, silniejsze psychicznie, odporniejsze na bol, bardziej niz mezczyzni uzdolnione manualnie, posiadajace wieksze zdolnosci i osiagajace lepsze wyniki dzialania w stresie i inne ochy i achy bla bla bla a jednak wciaz zerowujace na mezczyznach i nie potrafiace niczego bez nich zrobic :P

Kataryna
4 739
Kataryna 4 739
#1413.11.2020, 14:06

#12, 13 to sa fakty stwierdzone naukowo. Chcecie to sobie poszukajcie. Nara

OK, legendarnej lodowki nie wniose na 3 pietro - lepiej?

szalony_mustang
4 828
#1513.11.2020, 14:29

to sa fakty stwierdzone naukowo. Chcecie to sobie poszukajcie

Takie same fakty jak te ze mozna zmienic wode w wino albo polazic na bosaka po powierzchni wody, przeciez podobno byl taki jeden ktory to potrafil, czyli da sie :P dobrze ze wpadlo wam do glowy przebierac go w sukienke i nie stwietdzic ze na imie miala Jezusina :P

Sokole
10 580
Sokole 10 580
#1613.11.2020, 14:29

#14 turystyczna/samochodowa dasz rade.

Wierze w ciebie.

starykon
2 856
starykon 2 856
#1713.11.2020, 14:33

harrier: "To samo powiem o 'okrutnych' zonach, z postu 5. Kto kazal mezczyznie zenic sie/wiazac z taka kobieta? Przymus jakis panuje?"

-----------------------------------------------------------

Nie wiem jak mężczyźni się zmieniają w oczach kobiet, ale nie raz słyszałem tekst, że "przed ślubem była inna". Kobiety po ciąży faktycznie bardzo się zmieniają i dla niektórych mężów to jest niezrozumiałe. Zwłaszcza gdy relacja oparta jest na zakochaniu, czyli na instynktach, a nie na zrozumieniu.

To tak na marginesie, bo poruszony problem dotyczy przede wszystkim samotnych.

szalony_mustang
4 828
#1813.11.2020, 14:40

Mimo że prawie dwie trzecie mężczyzn jest w jakiejś formie związku: ponad 36 proc. w związkach małżeńskich, prawie 30 proc. ma partnerki, to nawet ci, którzy kogoś mają, czują się samotni i niezrozumiani

Nie trzeba byc singlem by czuc sie samotnym, zwlaszcza zyjac w zwiazku w ktorym jestes dobrym mezem/partnerem tylko wtedy gdy dobrze zarabiasz. Jak mowi stare powiedzonko, zone to mam przy wyplacie, reszte dni zyje w celibacie :)

Profil nieaktywny
Delirium
#1913.11.2020, 15:24

Sokole 5 969

#16Dziś - 14:29

"#14 turystyczna/samochodowa dasz rade.

Wierze w ciebie"

Argumenty oparte na wierze nie podlegają dyskusji.

szalony_mustang
4 828
#2013.11.2020, 15:41
Profil nieaktywny
bawol
#2313.11.2020, 19:06

Stereotypy i stereotypy, prawda jest taka, ze jak masz papu i gdzie mieszkac a jeszcze sie zabawic na weekend to nie myslisz o samoboju. Samotni tez sie moga spelniac w roznych dziedzinach, ja gram w szachy online i mi sie wtedy mozg nastawia na jedna sprawe, nie mysle o glupotach.

Profil nieaktywny
Delirium
#2413.11.2020, 19:29

bawol 4

#23Dziś - 19:06

"Stereotypy i stereotypy, prawda jest taka (...) "

To nie jest prawda, a jedynie wyobrażenie.

Profil nieaktywny
bawol
#2513.11.2020, 19:30

A odnosnie innych tematow tu poruszanych, to kobiety umieraja duzo czesciej na raka szyjki macicy niz mezczyzni, szach-mat ;)

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#2613.11.2020, 19:52

#25

Pewnie dlatego,ze żaden z nich macicy nie ma,szachisto.

Profil nieaktywny
bejsbook
#2713.11.2020, 20:02

W 2013 roku lekarze z Uniwersytetu w Göteborgu prze prowadzili pierwszą udaną transplantację macicy. Ponad rok później kobieta poddana temu zabiegowi urodziła poprzez cesarskie cięcie zdrowego chłopca. Koordynujący pierwszy przeszczep macicy prof. Mats Brännström chciał dzięki temu zabiegowi pomóc kobietom, które przyszły na świat bez macicy lub zostały pozbawione tego narządu z powodu choroby. Jednak jego dokonania przyniosły niezamierzony skutek. Do szwedzkiego uczonego zaczęli się zgłaszać mniej typowi pacjenci. – Dostaję pytania z całego świata, czasami nawet od homoseksualnych mężczyzn, którzy chcieliby mieć własne dziecko – mówi prof. Brännström. I choć sam na razie nie zamierza wykonywać tego typu zabiegów, inni lekarze uważają, że przeszczepienie macicy mężczyźnie to już tylko kwestia czasu.

Profil nieaktywny
bawol
#2813.11.2020, 20:11

#26 No wlasnie, a mezczyzni nie maja hamulcu bezpieczenstwa jak kobiety i sa slabsi psychicznie, warcabisto ;)

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#2913.11.2020, 20:24

No bez hamulcu ani rusz.

Profil nieaktywny
bawol
#3013.11.2020, 20:28

Tu stosowny, adekwatny clip, prosze sie wsluchac w tekst:

Profil nieaktywny
bawol
#3113.11.2020, 20:32

Za krotko bylem w wojsku, rozwala mnie :)

Profil nieaktywny
bejsbook
#3213.11.2020, 20:59

Lansiarz

Osoba, która robi wszystko, pomimo wszystko, by stać się popularną i odbieraną przez innych w pożądany sposób.

Antek_z_Zadupia
7 653
#3313.11.2020, 21:00

O szlag!

Mój komentarz wyleciał wzaz z Monią. A juz mysłałem, że wyswatam Robercika.

Profil nieaktywny
Badoit
#3413.11.2020, 22:54

samotność to taka straszna trwoga , ogarnia mnie , przeraża mnie ...

azteca
282
azteca 282
#3714.11.2020, 19:27

Temat samobojstw jest bardzo skomplikowany i zauwazyl to tutejszy rzad. W 2018 roku szkocji rzad utworzyl specjalna komorke ds. zapobiegania samobojstwom, a w zasadzie zaktualizowal wczesniejszy projekt..

Komorce tej szefuje jedna z najbardziej doswiadczonych policjantek w UK (obecnie na emeryturze), ktora w trakcie swojej sluzby w Metropolitan Police, a nastepnie Police Scotland zajmowala sie problemami roznych spolecznosci.

https://www.gov.scot/policies/mental-health/suicide/

MystCheer
5
#4017.11.2020, 22:13

OMG... Jak ja czytam te wypowiedzi, to wyc mi sie chce i nie moge se znalezc miejsca. Nie, nie jestem mezczyzna. Nie czuje sie rowniez samotna, bo mam meza i dzieci. Ale tylko im ufam. Problem samobojstw tkwi gdzie indziej i na pewno o tym wiecie. Tylko to byl, jest i bedzie temat tabu. Od prawie 10 lat probuje o tym z kims porozmawiac, a kazdy traktuje mnie jak jakas nienormalna, ktora wymysla niestworzone historie. Przez to czuje sie sama. Samiutka, jak palec. Jak jedyna osoba na tej planecie. Nie mam do kogo pojsc, z kim pogadac. Do specjalisty nie pojde, chocbyscie mnie kroili. A dlaczego? Bo mam dzieci. I to jest drapka w Szkocji. Ci tak zwani "Profesjonalisci", czy to jest NHS czy ktos inny, jak ktos jest zalamany czy mysli o samobojstwie, biora go za wariata i za osobe, nie bedaca w stanie zajmowac sie wlasnymi dziecmi. Jest tu rowniez cos takiego, jak domniemane zagrozenie. Profesjonalisci moga przypuszczac, ze dzieciom grozi niebezpieczenstwo. To, ze nie ma do kogo isc pogadac z kolegow i kolezanek, z tym macie racje. Jak mieszkalam w Polsce, to jak sie spotykalismy ze znajomymi, kazdy cos przyniosl. Tutaj wiekszosc ludzi tylko patrzy, co od kogo skubnac, a jak nie dasz, to cie obsmaruja ze ty taka i taka, a jeszcze metke przypisza, a nie daj Boze, nakabluja do wladz, ze ja taka czy taka do dzieci. A wymiar sprawiedliwosci opiera sie glownie na pismach urzedowych. To co rodzic powie lub chce udowodnic dowodem rzeczowym, to nie wazne. Wazne, co oni mysla. Wiekszosc spoleczenstwa nawet zwyklego broni tutaj tych profesjonalistow, tlumaczeniem, ze oni robia taka dobra robote, ze oni dzialaja dla dobra dziecka. Tak mowia rowniez prawnicy z urzedu. Osoby, ktore powinny szukac pozytywnych aspektow dla nas jako nasi obroncy. A o zeznaniach w sadzie mozna pomarzyc, jak sa raporty sporzadzone. A na prywatnego adwokata trzeba miec worek kasy i i tak nie jest gwarantowane, ze po zapoznaniu sie z dokumentami bedzie gadac to co profesjonalisci. Napisac skarge to tak, jak naskarzyc do kolegow na kolegow. To wpedza wielu ludzi w furie i szal. Wtedy profesjonalisci twierdza, ze rodzic jest agresywny i niebezpieczny dla dziecka. Zwykly rodzic nie jest sluchany. Profesjonalisci, cokolwiek sie powie, wiedza swoje. Managerzy ich bronia i sie tlumacza dobrem dziecka. Unikaja trudnych pytan. Wierzcie mi, ze ja sama bylam oskarzona o narazanie dziecka na niebezpieczenstwa. W rzeczywistosci jednak moje bledy i niedoswiadczenie rodzicielskie byly w raportach tak opisywane, jak ja bym specjalnie narazala dziecko na niebezpieczenstwo. Oprocz tego dopisywano mi alkoholizm i narkomanizm mimo, ze moja dokumentacja medyczna temu zaprzecza. Mam 3 dzieci pod opieka i zyje w megastycznym strachu. Oczywiscie nie bede pisac wam wszystkiego bo sama sie boje. Boje sie oplucia i wyszydzenia, a wy mi bedziecie mowic, ze to tylko pada deszcz. Kiedys wyskarzylam sie, to mi ludzie wypluwali, ze to profesjonalisci a ja widocznie cos ukrywam.Ot i cala tajemnica. Tu jest problem. My z mezem jestesmy naprawde podenerwowani, zetresowani, boimy sie kazdego dnia. Boimy sie nawiazywac kontaktow z ludzmi. Maz rowniez sie denerwowal, ale to przez to, ze cokolwiek powiemy profesjonalisci i tak wiedza swoje, a jak placzemy i probujemy cos udowodnic, to sie nam agresje wpisuje, a co gorsza, oskarza o przemoc domowa i tlumaczy sie, ze cos ukrywamy, mimo, ze ani na nas, ani na naszych dzieciach, nie ma sladow przemocy domowej. Ale wedlug profesjonalistow jest, bo oni mysla. Jestem wrakiem czlowieka, moj maz tez. Nie ma osoby, ktora by nas sluchala i byla po naszej stronie. Jak probujemy o tym porozmawiac z wizytorka zdrowia najmlodszej corki lub z nauczycielkami sredniej corki, to oni kwituja krotko: "O historii nie rozmawiam". No, kto z was nigdy nie popelnil zadnego bledu wobec dzieci, niech podejdzie do mnie i rzuci we mnie kamieniem. Bo ja wierze w to, ze jakby sie tak przyjrzec kazdej rodzinie, wszedzie gdzies sa bledy, i wszystkimi rodzicami mozna by manipulowac, oskarzac o przemoc i podejmowac kroki rzekomo dla dobra dzieci. Jesli ankieterzy sa tacy wielce wyrozumiali, to prosze bardzo. Niech z nami porozmawiaja. Z naszymi dziecmi tez. Cierpliwie poogladajcie nasze dowody i poczytajcie dokumentacje medyczna. Zobaczymy, czy zrozumiecie nasze emocje, czy stwierdzicie, ze faktycznie zwariowalismy i potrzebujemy psychiatry... Kiedys sie balam o tym mowic, bo za kazdym razem wmawiano mi chorobe psychiczna. Ale mam dosc. Dosc milczenia. Dosc udawania, ze wszystko jest w porzadku. No, kto potraktuje mnie teraz po ludzku?

MystCheer
5
#4120.11.2020, 17:33

Witam ponownie ludzie kochani. I co? Przez 3 dni nikt mi nie odpowiedzial, a tym bardziej nie probowal ze mna porozmawiac. Prawda boli no nie? Szkoda tylko, ze nikt nie probuje dzialac przeciwko temu, tylko zamiataja sprawe pod dywan, jakby nic sie nie dzialo. Powiem wam jedno: Jakby czlowiek nie byl czlowiekowi wilkiem i jakby profesjonalisci patrzeli bardziej na czlowieka sercem, a nie papierkami lub im wiecej ludzi powie, a prawnicy by szukali pozytywnych aspektow dla oskarzonego, to nie bylo by takiego problemu, bo ludzie mieli by poczucie bezpieczenstwa i poczucie, ze w razie czego maja sie do kogo zwrocic i ktos uczciwie stoi po ich stronie. Niestety tak nie jest. Dlatego dzieje sie co sie dzieje. Gdyby nie kochajacy maz i moje kochane 3 corki, pewnie tez by mnie juz na tym swiecie nie bylo. Aczkolwiek zyje w ogromnym strachu, ze kiedys swoje corki strace przez to, ze ktos cos powie, a ja nie bede miala nikogo po swojej stronie. OMG, jak tu zredukowac strach? Co robic?

azteca
282
azteca 282
#4220.11.2020, 18:56

To ja odpowiem.

Przestan krecic sie w kolko w towarzystwie wylacznie rodakow, a zobaczysz, ze Szkocja (jak dla mnie) jest bardzo dobrym miejscem do zycia, NHS (dla pacjenta) jest na na prawde wysokim poziomie, a to o czym piszesz to jakas sciema. Zgadzam sie, ze NHS to dramat ale tylko z punktu widzenia pracownika. Takiego burdelu jaki panuje w szkockim NHS nie spotkasz nigdzie indziej.

Jako pacjent jestes zas traktowana z pelna uwaga i powaga i nikt sie nie bedzie smial czy lekcewazyl gdy zglosisz sie o pomoc.

Przez jakis czas przylepily sie do nas rozne zdarzenia tak, ze na A&E moglibysmy miec "membership card" i nikt nas nigdy nie zlekcewazyl. Mam tu na mysli zwykle zyciowe wypadki/przypadki czy tez sprawy bardzo powazne wymagajace ICU (po Polsku to bedzie chyba OIOM).

Inne sluzby tez sprawuja sie bardzo pozytywnie i mowa tu o wszelkiego rodzaju poradniach specjalistycznych, pomocy ze strony szkol, council'u czy tak nie lubianej policji.

Jest wiele drog prowadzacych do roznych miejsc w ktorych otrzyma sie potrzebna pomoc ale po pierwsze trzeba chciec (tak na prawde chciec), po drugie trzeba sie zdecydowac i po trzecie trzeba sie otworzyc.

Z gory zakladam, ze nie ma bariery jezykowej.

Kiedys dawno temu moj rodzony brat wprowadzil mnie w taki stan, ze konieczna byla intermecja Outpatient mental health service.

Skoczylo sie szybka pomoca i nikt nikomu dzieci nie zabieral.

Oczywiscie nie znam tego konkretnego przypadku, ktory cie trapi ale wierz mi - nie ma takich spraw z ktorymi nie da sie w jakims stopniu uporac.

Profil nieaktywny
Delirium
#4420.11.2020, 21:34

MystCheer 2

#41Dziś - 17:33

"Witam ponownie ludzie kochani. I co? Przez 3 dni nikt mi nie odpowiedzial, a tym bardziej nie probowal ze mna porozmawiac"

To ludzie mają za tobą latać z pomocą? Linki do Feniksa znajdują się w tekście.

No ale przecież do specjalisty nie pójdziesz - mam rozumieć, że twoje problemy mają rozwiązać na forum pakowacz, sprzątaczka, hydraulik i kasjerka? Z tego co piszesz, cały świat sprzysięgł się przeciwko tobie, a specjaliści wszelkiej maści to jedna wielka mafia, która dybie na ciebie i twoją rodzinę. Dopuszczasz w ogóle myśl, że tkwisz w jakimś gigantycznym błędzie i to nie ty, a ci inni mogą mieć rację i trzeźwy osąd twojej sprawy?

Profil nieaktywny
Delirium
#4520.11.2020, 22:19

* sprzysiągł. :/

MystCheer
5
#4621.11.2020, 07:56

"Dopuszczasz w ogóle myśl, że tkwisz w jakimś gigantycznym błędzie i to nie ty, a ci inni mogą mieć rację i trzeźwy osąd twojej sprawy?" - No i tu jest ten problem. Problem duzej ilosci ludzi, nie tylko Polakow. Oni nikogo nie sluchaja i nie biora pod uwage kwestii zwyklego czlowieka, tylko to co oni wiedza bo cos slyszeli.

Zreszta jak ludzie, ktorzy prawie nas nie znaja, tylko cos tam od kogos tam uslyszeli, moga miec trzezwy osad sprawy?

No rzeczywiscie. Ja jestem alkoholiczka, narkomanka, a u nas w domu jest przeoc domowa, ze jestesmy wszystkie tak pobite, ze ledwo chodzimy i prawie kosci mamy poplamane. I wszyscy dookola chca mi pomoc, a ja, za przeproszeniem glupia, kryje meza i nie chce dac sobie pomoc. Taki jest moj obraz tutaj. Dlatego do specjalistow nie chodze. A jesli oni maja wlasciwy osad mojej sprawy, to dlaczego doza do tego, zeby za wszelka cene uniknac sprawiedliwej rozprawy sadowej? Dlaczego w sadzie moga skladac zeznania tylko ci profesjonalisci, a my, jako zwykli ludzie, nie mozemy? Czemu nie mozemy okazac dowodow, ktore chyba mowia wiecej, niz napisany papierek? Czemu wymiar sprawiedliwosci nie sprawdzi, czy kiedys ja czy moje corki trafilam do szpitala z powodu obdukcji o pobicie? To teraz ja odpowiem. Ktos tam cos tam zglosil (nawet nie wiem dokladnie co bo profesjonalisci sie nie tlumacza) i profesjonalisci chodzili jak muchy przez ponad 5 lat, szukano dowodow na opisane wyzej rzekome problemy. Zadnych dowodow nie znaleziono, to uniknieto sprawy dowodowej i wymiar sprawiedliwosci nawet nie powiedzial slowa przepraszam. Tak sie dzialo we wczesnych latach 2000. Wszystko zmienilo sie miedzy 2016 a 2017 rokiem. Zauwazylam zupelnie inne zachowanie ludzi i zupelnie inne podejscie do drugiego czlowieka. Ale mimo wszystko oni mowia o historii nie rozmawiam.

omegan
14 779
omegan 14 779
#4721.11.2020, 10:59

czy to "wygadanie sie" i wyzalenie ci pomaga? chyba nie oczekujesz na serio ze przypadkowe osoby z forum internetowego, bez znajomosci tematu i kwalifikacji w temacie, beda w stanie ci jakos pomoc? sprawa wydaje sie byc trudna i wielopoziomowa. jedyne co moge poradzic to wiecej aktywnosci fizycznej, jakies fajne hobby, wyjsc do ludzi, lykac witamine D. wydaje mi sie ze w duzym stopniu problemy tego typu siedza glownie w nas samych i od nas samych trzeba zaczac ich rozwiazywanie. endorfiny pomagaja, dobry sen tez, troche radosci i przyjemnosci i zyje sie latwiej.

azteca
282
azteca 282
#4821.11.2020, 14:58

#46

"No rzeczywiscie. Ja jestem alkoholiczka, narkomanka, a u nas w domu jest przeoc domowa, ze jestesmy wszystkie tak pobite, ze ledwo chodzimy i prawie kosci mamy poplamane. I wszyscy dookola chca mi pomoc, a ja, za przeproszeniem glupia, kryje meza i nie chce dac sobie pomoc. Taki jest moj obraz tutaj. "

Nie wiem jaki i do kogo masz zal ale moge cie zapewnic, ze w przypadku przemocy domowej dzialaja tu (w Szkocji) szybko i zdecydowanie. Znam osobiscie co najmniej 2 przypadki w ktorych matka z dziecmi zostala przeniesiona do zapewnionego przez council lokalu tymczasowego z wydanym partnerowi zakazem zblizania sie na co najmniej 100 yardow, Social Workers byli w stalym kontakcie z pokrzywdzonymi, a partnerzy po przeprowadzeniu pelnego postepowania byli skazywani wyrokami (poczawszy od kar finansowych, a skonczywszy na pobycie w zakladzie karnym).

Nikt im dzieci nie odbieral, szkoly stanely na wysokosci zadania i wspieraly te rodziny, a pomocv byla skuteczna.

Nie za bardzo rozumiem te zale i cofanie sie o 20 lat.

Chciec, odwazyc sie i otworzyc sie, a pomoc na pewno bedzie.

Tak przyszlo mi jeszcze do glowy pytanie - skad te stereotypowe myslenie o zabieraniu dzieci?

Kto jeszcze takie brednie opowiada?

MystCheer
5
#4921.11.2020, 17:42

To nie zadne brednie. Tak sie dzialo naprawde miedzy 2010 a 2016 rokiem.

Nasza obecna pani premier szkocka sama ktoregos dnia w parlamencie przyznala, ze sluzby socjalne kiedys za bardzo wtracaly sie z rodzicielstwo ludzi, za bardzo wymagaly od nich bycia idealnymi i adopcje zbyt latwo dochodzily do skutku.

A jesli chodzi o porozmawianie z kims - nie musi byc to kazda jedna osoba, szczegolnie z forum. Ale ci ludzie, ktorzy przeprowadzaja wywiady... Takich szukam. Ale tacy omijaja mnie szerokim lukiem. A tak czytam ankieta taka i taka, z Polakami rozmawialismy... Ale ja jeszcze z nikim takim otwartym, kto by chcial wiedziec, co mnie gnebi, a potem by to przedstawil w ankiecie, nie rozmawialam.

Jesli chodzi o matki, ktore zostawaly przeprowadzane od partnerow i pomoc dla nich byla skuteczna, bo widocznie u nich naprawde partnerzy stosowali przemoc. U nas tej przemocy nie ma i nie ma zadnych jej nawet sladow. Mimo wszystko jak chcialam zlozyc zeznania w sadzie, to prawnik mi powiedzial, ze to nieistotne, bo raporty sa sporzadzone. Baczac na to, ze w raporcie bylo napisane, ze jestem z mezem w separacji. A jak powiedzialam prawnikowi, ze chce jakis jasnych dowodow na nasza separacje, czy z kosciola czy z Councilu, to prawnik powiedzial, ze pracownica socjalna napisala, ze ja to powiedzialam i to absolutnie wystarczy, zeby sad nasza separacje zatwierdzil.

I tu mi o to chodzi. Nie wazne, po czyjej stronie lezy racja. Od tego jest sad. Sad jest do rozstrzygania o prawdziwosci sytuacji. Prawnik jest od szukania pozytywnych aspektow dla nas jako pokrzywdzonych. A ja mojego meza i dzieci bronie i bede bronila. Nie ma u nas zadnej przemocy. Nie ma i nie bedzie. Separacji tez nie ma. A jak ktos uwaza, ze jest, to niech mi to w sadzie udowodni. Bo gadac kazdy moze jeden lepiej drugo gorzej. Pisac tez. Ale udowodnic to juz ciezko...

Profil nieaktywny
Delirium
#5021.11.2020, 18:45

A pracownicy socjalni pojawili się w domu, bo akurat wybiła 5 PM, a że przechodzili w pobliżu, to postanowili wpaść na herbatę. Wymyślili sobie przemoc i alkoholizm gdy okazało się, że herbata jest bez mleka. Wkurzeni pobiegli do sądu z wnioskiem o separację.

Dżizys, co ja pacze. :/

Profil nieaktywny
bawol
#5121.11.2020, 19:14

Ic byc gupi gdzie indziej Delira :)

Profil nieaktywny
Delirium
#5221.11.2020, 19:51

Szoruj stąd, antysemito, homofobie, ksenofobie, rasisto i szowinisto. Leć gadać sam ze sobą w wątku muzycznym.

MystCheer
5
#5321.11.2020, 21:12

OMG nigdy nie powiedzialam, ze oni wpadli na herbate i se wymyslili alkoholizm. Oni maja informacje od kogos, nie wiadomo od kogo bo tlumaczyc sie nie musza. Wystarcza sporzadzone raporty. Nie liczy sie sprawdzanie dokumentacji medycznej, czy moje dzieci maja zespol alkoholowy, czy mamy na cialach jakies slady przemocy, czy zachowujemy sie tak, jakbysmy chcieli cos ukryc.

A ja, biedna ofiara przemocy, bo ktos tak owiedzial, sprytnie maskuje obicia i siniaki, moze wymiana skory i kosci? A moje dzieci bez sladu pobic, az za nami jako rodzicami piszcza z radosci i gdzie sie ruszam z domu one chca isc ze mna, a najlepiej, zeby i tatus z nami szedl?

Profesjonalisci najczesciej maja informacje od kogos, wymieniaja je miedzy soba i patrza na sytuacje pismami, a nie sercem. Inaczej kazdemu rodzicowi mozna by alkoholizm przypisac, nic nie udowadniajac no nie?

azteca
282
azteca 282
#5423.11.2020, 06:38

Ja pitole. Wez kobieto popros o wizyte healthcare worker'a pracujacego u twojego GP i bedziesz miala okazje porozmawiac w cztery oczy, wyjasnic problem, a docelowo uzyskac pomoc.

To o wiele lepsza droga niz zale na forum.

kijevna
18 938
kijevna 18 938
#5516.12.2020, 19:38

ad 18 - jak sobie zrobiłes z żony prostytutkę to tak masz.

Ogólnie co do badania - z metodologii wynika, że ankietowani nie stanowili próby reprezentatywnej polskiej społeczności w Szkocji. I o tym trzeba pamiętać.

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#5616.12.2020, 19:40

#55

Nie zebym sie czepial,ale chyba z zaplonem cos troche nie teges?

Toz to prawie miesiác minál.

omegan
14 779
omegan 14 779
#5716.12.2020, 19:45

oho, ktoz to do nas zawital, któz zaszczycil. witamy, witamy...

ledwie sie pojawila i od razu z grubej rury daje

Profil nieaktywny
Delirium
#5816.12.2020, 19:54

A ja lajkuję, bo to ważne i niejeden czytelnik nie zwrócił na to uwagi (stąd moje pytanie o metodologię).

omegan
14 779
omegan 14 779
#5916.12.2020, 20:05

dobra dobra, nie podlizuj sie. i tak wiadomo po której stronie stoisz :P

Sokole
10 580
Sokole 10 580
#6016.12.2020, 20:10

Po stronie samobojcow, mam nadzieje.

szalony_mustang
4 828
#6116.12.2020, 21:04

jak sobie zrobiłes z żony prostytutkę to tak masz

nikogo tu nie interesuje twoja przeszlosc i zawod wyuczony :P

Profil nieaktywny
Delirium
#6216.12.2020, 21:05

A ja bym chętnie poczytał.