W maju obchodzimy dwie rocznice związane z rotmistrzem Witoldem Pileckim - urodzin ale i tragiczną - śmierci. Uczestnik wojny w 1920 roku z Rosją bolszewicką, oficer AK, dobrowolny więzień Auschwitz - zginął za wolną Polskę po sfingowanym procesie, od strzału w tył głowy, z ręki ubeckiego kata.

Urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu w Rosji, w rodzinie zesłańców, którzy brali udział w Powstaniu Styczniowym. Dziadek rotmistrza, Józef Pilecki, spędził siedem lat na Syberii. Natomiast jego ojciec Julian, po skończeniu studiów, został leśnikiem w Karelii. Matka Ludwika, zajmowała się domem. Dla podtrzymania rodzinnych tradycji młody Pilecki dość często z rodziną wyjeżdżał na Nowogródczyznę.
Pierwszą wojnę światową przyszło mu spędzić na Mohylewszczyźnie, gdzie wstąpił do zakazanego przez carską Rosję harcerstwa. Jesienią 1918 roku Pilecki wrócił do Wilna, w celu kontynuacji nauki. Brał także czynny udział w obronie Wilna, a po jego kapitulacji wycofał się wraz ze swoim oddziałem. Następnie walczył pod rozkazami podpułkownika (wówczas rotmistrza) Jerzego Dąbrowskiego “Łupaszki”. Jesienią 1919 roku został zdemobilizowany i powrócił do nauki. Na wieść o kolejnej bolszewickiej ofensywie ponownie wstąpił do wojska. Zasilił szeregi 211 Ochotniczego Pułku Ułanów Nadniemeńskich. Z nim brał udział w bitwie warszawskiej, bitwie w Puszczy Rudnickiej oraz w walkach o wyzwolenie Wilna. Za zasługi dwukrotnie został odznaczony Krzyżem Walecznych.
W 1921 roku złożył egzamin maturalny. Zaangażował się również w działalność Związku Bezpieczeństwa Kraju oraz odbył kurs w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii. Ze względu na sytuację finansową rodziny musiał przerwać studia na Uniwersytecie im. Stefana Batorego. W 1926 roku odziedziczył majątek rodzinny.
Okres dwudziestolecia wojennego w życiu Witolda Pileckiego to czas, który wypełniało życie rodzinne, prace społeczne, odbudowa zrujnowanego majątku, regularne szkolenia kawaleryjskie, które zaowocowały oficerskim awansem. Przyszły rotmistrz także malował - zachowało się kilka jego obrazów religijnych i baśniowych namalowanych dla dzieci.
W 1938 roku Witold Pilecki został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi za zaangażowanie w prace społeczne. W 1929 roku Pilecki poznał Marię Ostrowską, młodą nauczycielkę, z którą ożenił się w roku 1931. Po ślubie zamieszkali w Sukurczach. Tam urodził się im syn, a następnie córka.
W przededniu wybuchu II wojny światowej Witold Pilecki, wówczas podporucznik rezerwy, został zmobilizowany. Przydzielono go do szwadronu kawalerii 19. Dywizji Piechoty, która wchodziła w skład Armii Prusy. Przyszły rotmistrz brał czynny udział w kampanii wrześniowej. Najpierw w walkach 19. Dywizji Piechoty rozbitej w nocy 5/6 września, a następnie w walkach 41. Rezerwowej Dywizji Piechoty (był tam zastępcą dowódcy kawalerii dywizyjnej).
Po ataku ZSRR na Polskę, Witold Pilecki postanowił przejść do konspiracji. Po zakończeniu kampanii wrześniowej Niemcy przystąpili do zaprowadzania własnego porządku. Wielki problem stanowiło uzyskanie wiarygodnych informacji na temat sytuacji panującej wewnątrz powstających obozów koncentracyjnych. I tu przydała się wielka odwaga i poświęcenie. Witold Pilecki dobrowolnie udał się do Auschwitz. Trafił tam jako Tomasz Serafiński (nr 4859). Miał zorganizować w obozie konspirację i dostarczyć wiarygodnych źródeł informacji. Wkrótce również został awansowany na porucznika. W obozie Pilecki doznał szoku, który wywołała zastana tam sytuacja.
Ponadto w trakcie pobytu w obozie ciężko chorował. Mimo tych wszystkich przeciwności losu udało mu się stworzyć sprawnie działającą organizację konspiracyjną - Związek Organizacji Wojskowych, a także doprowadzić do porozumienia przedstawicieli partii politycznych, którzy wtedy przebywali w obozie.
W czasie świąt wielkanocnych w 1943 roku przyszłemu rotmistrzowi udało się zbiec z obozu wraz z dwoma współwięźniami. Ostatecznie dotarli do Warszawy z nadzieją, iż będą mogli zbrojnie odbić pozostałych współwięźniów. Tuż po ucieczce Pilecki spotkał autentycznego Tomasza Serafińskiego, z którym zawarł przyjaźń. Niestety nadzieje pozostały płonne, albowiem Armia Krajowa nie dysponowała wówczas takimi siłami, które pozwoliłyby uwolnić wszystkich więźniów.
Awansowany do stopnia rotmistrza, Witold Pilecki pomagał rodzinom więźniów i aktywnie udzielał się w konspiracji. W 1944 roku wiedziano już, iż wkrótce na tereny Polski wkroczy Armia Czerwona, w celu walki z Niemcami. Jednakże zdawano sobie również sprawę, iż najeźdźca może na dłużej “zagościć” w Polsce. Dlatego powołano organizację NIE - pod dowództwem pułkownika Augusta Emila Fieldorfa, do której przydzielono rotmistrza Pileckiego. Organizacja NIE miała przygotować społeczeństwo na kolejny etap walki o niepodległość, tym razem z ZSRR. Rozwój NIE przerwało Powstanie Warszawskie.
W trakcie powstania rotmistrz walczył najpierw jako szeregowy żołnierz w Zgrupowaniu Chrobry II, jednakże w późniejszym etapie walk ujawnił swój stopień wojskowy i objął dowództwo nad kampanią, a następnie nad batalionem. Po powstaniu rotmistrz trafił do obozu, w którym doczekał się zakończenia wojny. Następnie udał się na Zachód, gdzie przy oddziałach Polskich Sił Zbrojnych powrócił do zdrowia. W grudniu 1945 roku wrócił do Warszawy.

Zakończenie II wojny światowej nie przyniosło Polsce spodziewanej wolności. Za wszelkimi działaniami nowych władz stały bagnety Armii Czerwonej, a przejmujący władzę komuniści skrupulatnie wypełniali polecenia Moskwy. Wielką niewiadomą był też los osób, które w trakcie wojny zaangażowały się w działalność konspiracyjną. Odpowiedź nadeszła szybko - masowe aresztowania i egzekucje żołnierzy Armii Krajowej i nie tylko potwierdziły, iż nowa władza chce zaprowadzić swoje porządki. Rozwiązana została Armia Krajowa, a także organizacja NIE.
Strukturę konspiracyjną trzeba było tworzyć od nowa. W tym czasie rotmistrz Pilecki, ukrywający się pod nazwiskiem Roman Jezierski, zbierał informacje na temat sytuacji w kraju, a także spisywał wspomnienia z czasów konspiracyjnych w obozie. Przekazywał je kurierom, którzy udawali się do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Z uwagi na bezpieczeństwo rodziny i swoje rotmistrz mieszkał sam, a z żoną widział się raz na dwa tygodnie. Utrzymywał się m.in. z pracy magazyniera. W czerwcu 1946 roku Witold Pilecki otrzymał rozkaz opuszczenia Polski od generała Władysława Andersa. Rotmistrz mimo niebezpieczeństwa, a także ze względów rodzinnych pozostał w Ojczyźnie.
Komunistyczne władze walczyły z opozycją wszelkimi metodami. Pozyskiwano również osoby, które działały w konspiracji w czasie wojny. Przez taką właśnie osobę - Leszka Kuchcińskiego (wprowadzonego w struktury WiN, byłego członka Tajnej Armii Polskiej) - aresztowany został rotmistrz Witold Pilecki. Miało to miejsce 8 maja 1947 roku.
Rotmistrza przetrzymywano w X Pawilonie mokotowskiego więzienia, gdzie był torturowany przez funkcjonariuszy bezpieki. W trakcie rozmowy (jak się okazało, ostatniej) z żoną miał powiedzieć, że “Oświęcim to była igraszka” w porównaniu z tym, co przeżył w komunistycznych kazamatach. Wycieńczony torturami rotmistrz w końcu podpisał sfałszowane zeznania. Proces Pileckiego i jego współpracowników z konspiracji, tzw. proces grupy Witolda, rozpoczął się 3 marca 1948 roku.
Oskarżono rotmistrza o nielegalne przekroczenie granicy, posługiwanie się fałszywymi dokumentami, brak rejestracji w Rejonowej Komendzie Uzupełnień, nielegalne posiadanie broni palnej, prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz generała Władysława Andersa oraz przygotowywanie zamachu na grupę dygnitarzy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.
W dniu 15 marca 1948 roku ogłoszono wyrok, na mocy którego Witold Pilecki i dwójka jego współpracowników została skazana na śmierć. Prośby o ułaskawienie skierowane do prezydenta Bolesława Bieruta przez obrońcę, przez przyjaciół oświęcimskich i przez Marię, żonę Pileckiego zostały odrzucone. Wyrok wykonano dnia 25 maja w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej, poprzez strzał w tył głowy. Wykonawcą wyroku był Piotr Śmietański zwany “Katem z Mokotowa”. Witold Pilecki pozostawił żonę, córkę i syna.
Po przeprowadzonych w 2012 ekshumacjach i badaniach jednoznacznie ustalono, że został pochowany w Kwaterze na Łączce, gdzie potajemnie chowano ofiary UB, by pamięć w Polsce po nich zginęła. Oprócz zbiorowej mogiły w Kwaterze na Łączce istnieje rodzinny grób symboliczny.
Wiesław Jan Wysocki - “Rotmistrz Pilecki”, Andrzej M. Kobos - “Witold Pilecki w piekle XX wieku”



Komentarze 21
Ku chwale pamięci.
przykra historia...woda na mlyn pisowskim podrzegaczom.
Jemu chwala juz na nic, poplecznicy jego katow rzadza dzis POLSKA. To dobrze , ze o takich ludziach sie przypomina i oddaje nalezna czesc. Wiekszosc polakow i tak mysli , ze POLSKE wyzwolil RUDY i czterech pancernych ktozy dostali pomrocznosci jasnej przed mostem prowadzacym do ogarnietej powstaniem WARSZAWY. ''PROFESOR'' nalecz -doradca naszego marionetkowego prezydenta stwierdzil , ze HOLD RUSKI (wojna polsko-rosyjska bitwa pod Kluszynem) byl ''niestosownym zachowaniem Rzeczpospolitej''. Tacy ludzie maja w d.. Polske i Polakow .Jakis mocher stwierdzil ze kancelaria prezydenta jest wypelniona ludzmi szkolonymi w ZSRR- teraz mu wierze.
jakby nie bylo trzeba isc na przod, a nie ciagle babrac sie w przeszlosci jaka ona by nie byla, bo zawsze bedziemy sto lat za cywilizowanym swiatem. Chyba ze proponujesz postawic Pileckiemu pomnik przy kazdym z tysiecy pomnikow smiesznego JPII..
W końcu kawałek dobrej historii - dobrze się czyta.Gratuluję