Pora pomyśleć o wakacjach. Pytanie pierwsze: dokąd się wybrać? Pytanie drugie: za ile? Dwie na trzy brytyjskie rodziny będą w tym roku urlopować się w… domu. Będące dotąd dla wielu w zasięgu ręki zagraniczne wczasy stają się coraz mniej osiągalne z powodu cieńszego portfela.

Wakacje w Wielkiej Brytanii są atrakcją dla mieszkańców innych państw, ale na pewno nie dla samych Anglików. Ci najchętniej wybraliby się tam, gdzie jeżdżą zwykle, czyli na przykład do Francji, Hiszpanii, Włoch, Stanów Zjednoczonych czy Australii. Tymczasem liczba Brytyjczyków spędzających urlop w kraju wzrosła z 35 do 41 proc. tylko w ciągu dwunastu miesięcy - porównując dane na przestrzeni 2011 i 2012 r.
W tym roku oczekiwany wzrost przymusowych wczasów w domu ma sięgnąć 65 proc.
Jakie rejony Anglii cieszą się największym zainteresowaniem? Kornwalia, Londyn, Edynburg i miejscowości położone nad morzem i jeziorami.
Pytanie o długość wypoczynku jest zawsze drażliwe, bo stale jest go za mało. 42 proc. Brytyjczyków musi zadowolić się jednym tygodniem, 15 proc. skorzysta z 14 dni, a jedna trzecia ma do dyspozycji krótkie wakacje, ale za to trzy razy w roku. Najwięcej osób pozostających w granicach kraju w okresie urlopowym to mieszkający w Wolverhampton, Liverpoolu, Cardiff, Chelmsford i Manchesterze.
Dobrą wiadomością są dane o 12 mld, do których wzrosła wartość brytyjskiego przemysłu turystycznego - z zaledwie 3,3 mld w ciągu ostatniego okresu. Dane pochodzą z sondażu przeprowadzonego na zlecenie sieci hoteli Travelodge. Oddzielny sondaż dla Thomasa Cooka, opublikowany mniej więcej w tym samym czasie, uzupełnia informacje Travelodge o jeden ważny komunikat: Anglia nie jest tanim krajem na wakacje. Chyba, że spędzimy je w (swoim, angielskim) domu.



Komentarze 9
Nie ma sie co dziwic. Czynnikow jest wiele. W UK sie pogorszylo i w portfelu mniej. Weszlo w unii euro i kurs stanal na prawie 1 do 1. Do tego kraje PIGS walnely ceny takie, że mozna sie przewrocic- maja kryzys wiec turysta ma zaplacic i juz. Kolejna rzecz to brytole za oszczedni nie sa- dla nich wakacje tygodniowe to z 2 tysie trzeba miec lekko.
Moze to i lepiej. Brytole zostawia wiecje kasy na miejscu a poludniowcy moze szybciej zdechna, euro padnie , wroca do swoich walut i z czasem wszystko wroci do normy.
a mi sie poprawia z roku na rok
Ned, ty chyba na urlopie dawno nie byles?W tej chwili mozna spedzic urlop w Hiszpanii, w hotelu, allinc.7 dni, za 500f od lebka, z przelotem a ty o jakiejs drozyznie mowisz.Wiekszosc tutejszych rodzin wydaje 2k na urlop dla calej rodziny 2 2.Jak sobie sam zorganizujesz nocleg, zarezerwujesz przelot, to zaplacisz mniej.Za 500euro mozesz wynajac wille z basenem na Teneryfie, i wcisnac tam 6 osob na caly tydzien.Za 350euro wynajmiesz apartament dla 3-4 osob.Dwa tygodnie na Florydzie dla 2 2, z przelotem, hotelem, allinc kosztuje niewiele ponad 3.5k.Pochodz po biurach podrozy, chociaz poczytaj to, czym obwieszono siedzibe takiego biura.Nie musisz do srodka wchodzic...
Do tesciowej, i tescia w Pl nie oplaca sie juz latac.Lepiej zaszyc sie w jakiejs wiosce w Portugalii.Wyjdzie taniej i bez ciaglego zrzedzenia tesciow...
Ah , to uczucie kiedy sie cos napisalo a kama nie zrozumiala nic ale szczeka jak zwykle.
Artykul dotyczy czego dotyczy. Powtarzal nie bede. Brakuje tylko , zeby kama dopsiala- " aaaa bo syn sasiadki jezdzi co roku i ma".
Przyjmij do tej pustawej bani, że nie kazdego kreci jechac na jakies zadupie byle wkleic fotki na fejsa. Nie kazdego kreci wynajem chaty w 10 i zyc na kupie, czy innej komunie byle odpekac wakacje. Nie kazdego kreci jechac i przykleic dupe do lezaka na tydzien lub nie ruszyc sie na 5cm od hotelowego basenu. Itd itp. Teraz tak. Te twoje wyliczenia. 500 euro za chate na tydzien. DROZEJ jak w UK. Cena paliwa- taka sama. Wynajem samochodu mniej wiecej to samo( oczywiscie jesli sie chce cos zobaczy, widze, ze nei bardzo bedziesz wiedziala o cyzm mowa). Ceny zarcia tez. Wejsciowki do wszystkiego co mozliwe- muzea, jakies imprezy itp jest drozej jak w UK. Wynajem kutra do wedkowania- sporo drozej jak w UK. Jak sie porowna ceny w PIGS to z roku na rok zdzieraja coraz bardziej a bylo duzo taniej dla brytoli. Jeszcze calkiem niedawno funt to bylo 200 peset hiszpanskich co ile bylo warte mozna sobie sprawdzic samemu. Brytole sa wygodni i wola NAJCZESCIEJ kupic gotowe wycieczki w biurach. Do tego ogolnie kasy maja mniej niz kiedys i tego dotyczyl artykul.
Jedz na urlop, bo pieprzysz glupoty.W UK jest drogo, fakt, ale Grecja, Hiszpania, Portugalia sa tanie, jak barszcz.Sa tacy, ktorym tygodniowka wystarczy by spedzic tam urlop.Ty twierdzisz, ze z powodu kryzysu ktos zeruje na turystach.Bzdury!
Urlop nie oznacza lezaka i drinka przez caly tydzien.Masz urojenia, i wciskasz ludziom cos, czego nie powiedzialam.Brytole tak samo sami organizuja sobie urlop.Malo wiesz, a gdekasz:PZdjec z moich urlopow nie znajdziesz na Fb.9ie dziele sie tym z ludzmi.Nie trafiles:P