Kampania “Go home or face arrest”, mająca przekonać nielegalnych imigrantów do opuszczenia Wielkiej Brytanii , jest “głupia i obraźliwa”, uważa minister Vince Cable. Polityk skrytykował ją mówiąc, że nie tylko nie zmniejszy ona poziomu nielegalnej imigracji do UK, ale dodatkowo, a może przede wszystkim wywoła w opinii publicznej zwiększenie poczucia zagrożenia tym problemem, donosi The Guardian.

“In UK illegally? Go home or face arrest” - to hasło kampanii mającej nakłonić imigrantów, przebywających nielegalnie w Wielkiej Brytanii, do powrotu do domu. Wystartowała ona jakiś czas temu w Londynie, po którego ulicach zaczęły jeździć samochody z przyczepami noszącymi stosowny napis. Kampanię zainicjowało brytyjskie Home Office (ministerstwo spraw wewnętrznych).
Wzbudziła ona spore kontrowersje (choć na razie rozmiar akcji osiągnął w sumie niewielką skalę), jednak najpoważniejszą jej krytykę wygłosił minister Vince Cable - polityk partii liberalno-demokratycznej, pełniący funkcję sekretarza stanu w w ministerstwie edukacji, innowacji i biznesu. Zdaniem ministra Cable’a kampania jest obraźliwa, głupia i zwyczajnie bezcelowa.
Po pierwsze, wskazuje polityk, w Wielkiej Brytanii nie jest wcale łatwo przebywać nielegalnie. Taka osoba nie ma bowiem prawa pracować ani nie może pobierać żadnych świadczeń, trudno jest więc jej utrzymać się i żyć. Ergo- trudno oczekiwać, że gdzieś na terenie kraju ukryte są całe masy takich jednostek. Gdyby zaś kampania miała być skierowana do osób, które naprawdę są na dnie - to zdaniem polityka - niemądre jest oczekiwanie, że takie jednostki posługują się angielskim i przeczytają stosowne napisy, po czym przejmą się ich treścią.
Zdaniem ministra Cable’a pomysł ma raczej na celu przekonanie opinii publicznej, że po pierwsze należy bać się zjawiska masowej nielegalnej imigracji, a po drugie - że rząd Davida Camerona coś robi w tej sprawie, a tym samym odzyskać serca wyborców, stracone niedawno na rzecz UKIP.
Wreszcie, przypomina minister, że w sprawie imigrantów popełniany jest zasadniczy błąd, polegający na podejmowaniu prób (nieudolnego) ich liczenia. - Największa grupa osób, które nazywane są “imigrantami” - mówi Cable - to studenci spoza Unii Europejskiej. - W Wielkiej Brytanii mają oni status “odwiedzających”, w świetle terminologii ONZ - “imigrantów”.
“Większość tak zwanych imigrantów przynosi krajowi pożytek. Cała ta obsesja na ich punkcie w niczym w ogóle nie pomaga” - podsumowuje.
Źródło: Andrew Sparrow, Vince Cable calls campaign targeting illegal immigrants ‘stupid and offensive’, theguardian.com


Komentarze 3
Nie trzeba nikogo namawiac do powrotu ,wystarczy ze zwolnia wszystkich i zabiora im benefity ,sami beda chcleli wrocic .
zapomnialem dodac ze ta opcja dotyczy tych robiacych tutaj czyli tych legalnych ,bo z tymi nielegalnymi to gdyby chcieli to w prosty sposob by sobie poradzili ,ale im chyba to pasaoje ze tak jest .
Kolejny element próby wywołania narodowej paniki oraz trwającej już od jakiegoś czasu na gonki na imigrantów w ogóle (nie tylko tych nielegalnych). Zastanawia mnie jaki będzie kolejny krok premiera Camerona, czy wszyscy staniemy się obwołani nielegalnymi emigrantami, a miejsca naszej pracy zostaną przekazane obywatelom "czysto" brytyjskim ... osobiście chciałabym widzieć jak Anglicy pracują w domach opieki i sprzątają biura, w tym pierwszym przypadku pewnie miałoby to znaczenie pozytywne z punktu widzenia wydatków bo przy takiej opiece większość pacjentów pewnie szybko by zeszła z tego świata zapewniając duże oszczędności ...
Tak na prawdę całe to gadanie to jedynie mięso wyborcze, manipulacja, która ma za zadanie wejście w tył brytyjskim wyborcom. Już widzę jak premier Cameron zabiera się za imigrantów z Indii i Afryki czerpiących największe korzyści z systemu opieki społecznej, a tak na prawdę będących trochę jak "święte krówki". Tymczasem w tym państwie istnieją poważne problemy, które równo dotykają brytyjczyków i imigrantów jak na przykład prawnie sankcjonowany - nie bójmy się powiedzieć wprost - program eutanazji pacjentów NHS w celu poczynienia oszczędności na zatrudnieniu; edukacja brytyjska kuleje także produkując niedouczonych, leniwych i niezmotywowanych obywateli, którzy wolą siedzieć z piwem przed TV, pobierając zasiłki niż zabrać się do pracy. Aż przykro patrzeć na kierunek w jakim Wielka Brytania podąża prowadząc sama siebie na margines i ekonomiczną tragedię.
Zgłoś do moderacji