Rząd zaproponował nowe prawo, które miałoby przewidywać znacznie surowsze, niż obecnie kary dla właścicieli agresywnych psów. Za czworonoga, który zaatakowałby i zabił człowieka jego opiekun mógłby ponieść karę od siedmiu lat pozbawienia wolności aż do kary dożywotniej.

Jak podaje BBC najcięższa kara w tej chwili przewidywana przez prawo względem właściciela zwierzęcia, które wymknęło się spod kontroli i zaatakowało i zraniło lub zabiło człowieka to dwa lata pozbawienia wolności. Rząd proponuje zaostrzenie sankcji dla właścicieli agresywnych psów, aż do kary dożywotniej. Chce także rozszerzenia odpowiedzialności na przypadki dotąd przez prawo nie karane.
Obecne prawodawstwo w sprawie agresywnych psów (Dangerous Dogs Act 1991) przewiduje sankcje wobec właścicieli czworonogów, które zaatakowały w miejscu publicznym albo w otoczeniu prywatnym, w którym zwierzę nie powinno się znaleźć (np. ogród czy dom sąsiada). Rząd chciałby rozciągnąć odpowiedzialność właścicieli także na przypadki, gdy zwierzę zaatakowało w miejscu, w którym miało prawo przebywać (np. w domu swego opiekuna).
BBC przytacza m.in. tragiczną historię 14-letniej dziewczynki, która w marcu, w czasie gdy przebywała w domu swoich przyjaciół w Wigan (Great Manchester) została zaatakowana i zagryziona przez ich cztery psy. Na tle obowiązującego prawa nie było podstaw, by pociągnąć kogoś do odpowiedzialności za ten wypadek. Nikt więc nie został o nic oskarżony.
W ciągu ostatnich 5 lat zaatakowanych przez psy zostało 23 tys. listonoszy. 70 proc. tych ataków miało miejsce na terenie prywatnych posiadłości. Co roku psy są sprawcami 210 tys. ataków na ludzi, 6 tys. z nich kończy się wizytą w szpitalu. Problemem są także ataki na psy - przewodników osób niepełnosprawnych. Są to bardzo spokojne, grzeczne i nieagresywne zwierzęta, które w starciu z psim “killerem” nie mają najmniejszych szans.
Tymczasem koszt szkolenia psa - przewodnika osoby niepełnosprawnej wynosi ok. 50 tys. funtów, a na otrzymanie takiego psa czeka się nawet dwa lata. Jak podaje organizacja Guide Dogs, która zajmuje się treningiem psów przewodników, co miesiąc ma miejsce ok. 10 ataków na te zwierzęta. Dla niepełnosprawnego, z którym taki pies pracował jego utrata to prawdziwe nieszczęście.
Te i inne problemy wynikające z nieodpowiedzialnego sprawowania opieki nad agresywnymi psami chce rozwiązać rząd, proponując nowe rozwiązania prawne. Jesienią mają zacząć się konsultacje w sprawie pomysłu nowej legislacji.
Źródło: Killer dogs’ owners in England and Wales could face life in prison, bbc.co.uk


Komentarze 30
Ciekawe jaki jest koszt pobytu wlasciciela w osrodku zamknietym jak dostanie dozywocie, pewnie wiecej niz 50 tys funtow. Czmu ich do roboty nie zagonia??
a czy nie prosciej jest utworzyc prawo ktore zmusza kazdego wlasciciela do zakladania kaganca psu ??
kaganiec kosztuje znacznie mniej niz dozywocie w wiezieniu, po drugie zmniejsza ryzyko pogryzienia czlowieka przez kundla..
zabicie kogokolwiek, przynosi traume, te psy teraz beda cierpiec do konca zycia
Przez cale 8h dopoki ich nie uspia...
to teraz zlodziej bedzie mogl wtargnac na moja posesje, a jak dopadna go moje psy to ja bede winny ?