Niezwykłe narodziny w szkolnej klasie przytrafiły się małemu Jonah, podaje BBC. Jego ciężarna mama, pracująca w londyńskiej podstawówce jako nauczycielka, miała termin rozwiązania wyznaczony na tydzień później. Skurcze, która zaczęła odczuwać w pracy były nietypowe i nie przypominały jej poprzedniego porodu. Nie zorientowała się więc, że “to już”.

Pracownicy szkoły, koledzy ciężarnej Diane, dopytywali, czy wszystko w porządku. Nauczycielka nie czuła się zbyt dobrze i zdecydowała, że pojedzie do domu, zawiadomiła więc męża, by po nią przyjechał.
I całe szczęście, kiedy bowiem pan Veeramany dotarł do szkoły, by zabrać żonę okazało się, że właśnie w wyjątkowo szybkim tempie przychodzi na świat jego synek.
Jonah urodził się w 20 minut. Koledzy jego mamy musieli zachować zimną krew i odebrać poród, nie było bowiem szans na przewiezienie Diane do szpitala. Wszystko poszło dobrze i wyjątkowo szybki dzidziuś oraz jego mama cało i zdrowo przeszli swą niezwykłą przygodę.
Klasa, w której przyszedł na świat Jonah została nazwana jego imieniem.
Rodzice Johan śmieją się, że mały spóźnił się do szkoły - na świat przyszedł bowiem po dzwonku.
Źródło: Teacher gives birth in Chigwell school, bbc.co.uk


Komentarze 4
No, odebrać poród to nie byle gratka
:)
20 minut, to szczęście dla mamy, że Johan oszczędził jej bólu.
20 minut?
Pelen szoking, niektorzy to maja szczescie
Przy takich porodach glosowalabym za wielodzietnoscia ;-)
Paprykarz chyba Nie wiesz co piszesz 20 min porod szczesciem raczej Nie jest
Szczescie mieli natomiast obydwoje ze niedoszlo do zadnych powaznych komplikacji przy tak gwaltownym porodzie
To akurat mozna nazwac szczesciem bo Nie wszyscy maja go tyle
tydzien przed porodem i jeszcze w pracy
Nie znam sie na ciazy, ale wydaje mi sie ze chyba powinna siedziec w domu i wyszywac ubranka dla niemowlaka, a nie pracowac.
Zgłoś do moderacji