Do góry

Młodzi, gniewni, niebezpieczni

Brytyjskie uniwersytety będące przez dekady ośrodkami swobodnej wymiany myśli i idei złożyły wolność wypowiedzi na ołtarzu wolnego rynku. Młyny menadżerów przerabiających uniwersytety w edukacyjne hipermarkety napotykają jednak opór.

Z początkiem lat 90. edukacja, jak każda inna dziedzina, została wpleciona w tryby efektywności. Uzyskany, głównie wysiłkiem finansowym rodziców, z niewielkim intelektualnym poświęceniem absolwenta, dyplom wyższej uczelni miał się przede wszystkim opłacać. Być przepustką do kariery. Drogim biletem do wymarzonego zawodu. Przedsionkiem korporacji. Wylęgarnią produktywnych specjalistów.

Pozbawiony większego sensu, pełen chaosu wolny rynek szybko te założenia zweryfikował, o czym najdobitniej przekonali się polscy absolwenci wyższych uczelni – zamieniając indeksy i dyplomy na bilety Ryanair – którzy na pożegnanie otrzymali od tych, co zostali w kraju, pogardliwe komentarze zawierające się w haśle: “Trzeba było iść na politechnikę”. Błędna z założenia logika wolnego rynku, w którą wpisały się polskie wyższe uczelnie, wyszła z tego bez szwanku. Problem i odpowiedzialność za niepowodzenia pokolenia, które wyjechało, przerzucono na jednostki – absolwentów marketingu, politologii, socjologii, dziennikarstwa i wszelkich innych masowo otwieranych w czasach edukacyjnego boomu kierunków, które dzisiaj masowo się dyskredytuje.

Student z folderu

System, który został wprowadzony w Polsce, jest odbiciem procesów zachodzących w krajach anglosaskich. To w Wielkiej Brytanii ukształtowała się idea uniwersytetu działającego jak korporacja. I to one stały się liderem i centrum baumanowskiej “płynnej nowoczesności”, przeszczepiając korporacyjny ład na ośrodki uniwersyteckie w innych krajach. Jedynym kryterium rządzącym brytyjską edukacją (a przy okazji także edukacją w krajach peryferyjnych, takich jak Polska) stała się efektywność.

Brytyjskie szkoły mają za zadanie wyprodukować jak najwięcej absolwentów legitymujących się papierem małej albo dużej matury (O- albo A-levels), a brytyjskie uniwersytety tylko dokładają kolejne rzesze graduates. Brytyjscy studenci w tej nowej rzeczywistości świetnie się odnajdowali. Gorące polityczne dyskusje, kontrowersyjne idee, młodzieńczy bunt i utopijne pojmowanie rzeczywistości charakterystyczne dla ośrodków akademickich ustąpiły pola wyrachowanym planistom przyszłych karier.

Niepokorny student, zgodnie z biznesplanem uczelni, zarządzanych już nie przez nieporadnych i nieprzystających do nowoczesności profesorów, ale przez prężnych, młodych menadżerów i biznesmenów, został zamieniony w idealnego konsumenta edukacyjnej papki. Ideałem stał się grzeczny, nieskomplikowany student z zagranicy. Sowicie opłacający czesne i po uzyskaniu dyplomu grzecznie wracający do swojego kraju. Albo robiący karierę w City, które w praktyce – zwłaszcza podatkowej – też jest zagranicą.

Akademickie campusy przekształcono zaś w edukacyjne hipermarkety. Z nieograniczoną ofertą produktów na półkach w postaci różnorakich, często nikomu niepotrzebnych kursów oraz rzeszą nisko opłacanych pracowników edukacyjnego zaplecza – sprzątaczy, ochroniarzy, kucharzy itp., zatrudnianych nie bezpośrednio przez uczelnie, ale, by minimalizować koszty, prywatne firmy. W tym biznesplanie profesorowie zamienili się w liderów, których najważniejszym zadaniem niekoniecznie jest uczenie czegokolwiek, ale pozyskiwanie grantów i pozowanie do zdjęć umieszczanych później w reklamowych folderach uczelni. Jednak w tym korporacyjnym ładzie, gdzie każdy trybik powinien znać swoją rolę i swoje miejsce, powoli pojawiają się zgrzyty, o czym świadczy nagłe zainteresowanie studentami sił policyjnych – wzywanych przez menadżerów zarządzających uniwersytetami.

Student w kajdankach

To (jeszcze?) nie jest rozgorączkowane politycznie pokolenie roku ‘68, ale po 2010 r. i masowych studenckich protestach przeciwko podwyższeniu czesnego polityczny aktywizm brytyjskich studentów znacznie się nasilił, wprawiając w nerwowość zarówno policję, jak i uczelniane administracje.

Trzy tygodnie temu na swoich stronach internetowych niezmordowany w demaskowaniu wszelkich przejawów państwa policyjnego dziennik “Guardian” umieścił film nakręcony ukrytą kamerą, w którym policyjny tajniak próbuje namówić studenta do szpiegowania kolegów. W zamian za korzyści finansowe aktywista miałby pozyskiwać informacje o innych działaczach studenckich (zwłaszcza liderach), planowanych akcjach protestacyjnych, pojazdach, którymi przemieszczają się protestujący, oraz infiltrować Facebooka w poszukiwaniu przyszłych demonstracji. Na celowniku policji znalazły się: UK Uncut, Unite Against Facism, Cambridge Defend Education oraz – tradycyjnie – ekolodzy. Kiedy sprawa wyszła na jaw, policja w Cambridge tłumaczyła swoje zainteresowanie szpiegowaniem studentów nieśmiertelnym “bezpieczeństwem narodowym”, ale ostatecznie w publicznym oświadczeniu zdecydowała się na formułkę o “próbie powstrzymania ewentualnej aktywności kryminalnej”.

Do rangi wroga numer jeden awansował zwłaszcza lider związków studenckich oraz Krajowej Akcji Przeciwko Opłatom i Cięciom (The Campaign Against Tax Avoidance and Government Cuts) – Michael Chessum, który dwa tygodnie temu został aresztowany podczas niewielkiej i rutynowej demonstracji na terenie uniwersytetu w Londynie. Warunkowo wypuszczony po dwudziestu czterech godzinach 24-latek otrzymał zakaz udziału w jakiekolwiek “demonstracji na kampusie oraz w okolicach wszelkich innych uniwersytetów”. Czy chodzi również o szkoły wyższe poza granicami Wielkiej Brytanii? To pozostaje kwestią dyskusyjną.

Zbuntowani konsumenci

Dyskusyjne było także zatrzymanie 25-letniej studentki, która na tym samym uniwersytecie – podczas akcji zorganizowanej latem, której uczestnicy domagali się płatnych urlopów, emerytur i praw pracowniczych dla ludzi pracujących dla uniwersytetu, ale zatrudnionych przez agencje pracy tymczasowej, pisała slogany na murze kredą. Zwykłą, zmywalną wodą i gąbką kredą. Jeśli brzmi to jak farsa, to filmowanie uczestników studenckich protestów przez władze uczelni z balkonu The Senat House, który posłużył jako inspiracja dla Ministerstwa Prawdy George’a Orwella w jego “Roku 84”, zamienia się już w groteskę. A jednak, jak wyjaśnia biuro prasowe University of London, to rutynowa praktyka stosowana po to, aby “nie było żadnych problemów, gdy policja zażyczy sobie materiałów wideo dokumentujących przebieg demonstracji”.

Ścisła współpraca policji i administracji uczelni staje się powszechna i rozprzestrzenia się po całej Wielkiej Brytanii. Związki studentów twierdzą, że zarówno policja, jak i prywatna ochrona uniwersytetów koordynują swoje zadania, wzajemnie się wspierając i uzupełniając podczas studenckich protestów. Zaś władze uczelni naciskają na większą obecność sił policyjnych na campusach. Do pokazówki doszło chociażby na terenie Uniwersytetu w Sussex w kwietniu tego roku, kiedy protest studentów przeciwko fatalnym formom zatrudnienia personelu pomocniczego (sprzątaczek, kucharzy itp.) został stłumiony przez oddziały policyjne z psami, a postrach wzbudziły tzw. riot vans – opancerzone wozy policyjne wykorzystywane zazwyczaj podczas masowych protestów.

I o ile praktyka policji jest w jakimś sensie zrozumiała ze względu na problematyczne przekonanie o ewentualnym “zagrożeniu życia i mienia” lub “bezpieczeństwa narodowego”, o tyle aktywna rola władz uczelni w tłumieniu studenckich protestów jest czymś nowym. W końcu przez wieki uniwersytet był miejscem swobodnej wymiany nawet najbardziej dziwacznych czy kontrowersyjnych myśli oraz promowania intelektualnych dociekań. Jednak w czasach wolnorynkowych uczelni nastawionych przede wszystkim na zysk i rywalizację z innymi edukacyjnymi hipermarketami taka aktywność konsumentów-studentów jest nie tylko niepożądana, ale przede wszystkim antykomercyjna. A to jest dla współczesnej brytyjskiej edukacji śmiertelne zagrożenie, gdyż, jak twierdzi Andrew McGettigan, autor książki “The Great University Gamblee”: “Wszystko, co zakłóca ład i porządek, psuje biznesplany”. Bunt brzydko wychodzi na zdjęciach do folderu.

Pocieszające, że brytyjscy studenci budzą się po latach z politycznego letargu. Pytanie: kiedy z edukacyjnej hipermarketowej fatamorgany otrząsną się ich polscy rówieśnicy?

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 64

Stirlitz
Edinburgh
1 926
#128.12.2013, 04:15

Pytanie: kiedy z edukacyjnej hipermarketowej fatamorgany otrząsną się ich polscy rówieśnicy?

wtedy gdy zrozumieja ze studia nie gwarantuja ani pracy ani dobrych zarobkow, zwlaszcza po ukonczeniu bezwartosciowych szkol typu WSZiA z Zamoscia

Poza tym studenci w Polsce maja inne problemy niz ci w UK; np: jak przez tydzien przezyc za 20 pln i jeszcze sie nachlac ze dwa razy ;)

inference
1 738
inference 1 738
#528.12.2013, 11:09

@3 Przeczytałam kilka linijek i stwierdziłam, że bez sensu. Teraz wiem, dlaczego ;)

astroman
8 078
astroman 8 078
#628.12.2013, 11:33

Ha, ha, Radek fantasta, chyba fryzjerstwo "studiował", a za pisanie się bierze - styl przedgimnazjalny :).

astroman
8 078
astroman 8 078
#728.12.2013, 11:37

Co smutniejsze, jeden z większych portal polonijnych eksponuje te głupoty jako artykuł dnia - może to sygnał jakiego poziomu użytkowników oczekuje :).

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#828.12.2013, 12:48

Dzisas ale paździerz :|

yac.
3 302
yac. 3 302
#928.12.2013, 12:55

Przeczytałem cały artukuł - nic nowego, nic mądrego,
ot, masło maślane.
Wypociny radzia, można poznać po "ociężałej" konstrukcji zdań, kiedy to w jednym zdaniu chciałby zmieścić historię wszechświata - rozwiązłe, pomazane i nieskładne treści:

Pozbawiony większego sensu, pełen chaosu wolny rynek szybko te założenia zweryfikował, o czym najdobitniej przekonali się polscy absolwenci wyższych uczelni – zamieniając indeksy i dyplomy na bilety Ryanair – którzy na pożegnanie otrzymali od tych, co zostali w kraju, pogardliwe komentarze zawierające się w haśle: "Trzeba było iść na politechnikę".

albo stosuje koany:

Zwykłą, zmywalną wodą i gąbką kredą.

;)

Radziu,
jest takie cuś jak polscott24, tam pasowałbyś jak ulał.

Stirlitz
Edinburgh
1 926
#1028.12.2013, 14:34

radziu chyba palil dobry towar i wydawalo mu sie ze jest Mickiewiczem piszacym "Stepy akermanskie" :D

"Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu...."

Niestety radzia artykul klasyka nie bedzie... no chyba ze klasyka gniotu, ktory trzeba omijac jak przterminowane ryby z lidla ;p

Anansi
4
Anansi 4
#1528.12.2013, 18:46

Mnie najbardziej wtym razi że to tekst z tezą. Wolny rynek to Diabeł, a wszystko złe co od złego pochodzi. Choćby takie zdanko "pozbawiony sensu wolny rynek' jak z radzieckiej propagandy :)
Fobie można mieć prywatnie, ale kiedy się teksty publikuje to krytyke trzeba uzasadnić, a używanie epitetów to nie dziennikarstwo.

papIa
146
papIa 146
#1628.12.2013, 19:14

15 Dlaczego zaraz z radzieckiej propagandy. Wolny rynek z zalozenia jest pelen chaosu, ale w tym chaosie sprawia wrazenie pozbawionego wiekszego sensu.
Tresc tego wielokrotnie zlozonego zdania mi sie podoba" Pozbawiony większego sensu, pełen chaosu wolny rynek szybko te założenia zweryfikował, o czym najdobitniej przekonali się polscy absolwenci wyższych uczelni – zamieniając indeksy i dyplomy na bilety Ryanair – którzy na pożegnanie otrzymali od tych, co zostali w kraju, pogardliwe komentarze zawierające się w haśle: "Trzeba było iść na politechnikę"."
Jedyny problem to zdania wielokrotnie zlozone. Za duzo myslnikow. a za malo kropek.
To wlasnie z tego powodu hejterzy dosrywaja autorowi.
Pokonczyli pierdologie wiec pisac umieja byc moze lepiej- a juz na pewno krytykowac...
Tylko zal do calego swiata za to, ze magistrzy na zmywakach albo fabrykach paczki przekladaja.
Do tego nie trzeba miec mgr przed nazwiskiem, wystarczy ZSZ albo nawet szkola podstawowa.

astroman
8 078
astroman 8 078
#1728.12.2013, 19:24

at 14

Niestety, ale wrażenie jest takie, ze ten osobnik pisze dla pisania siląc się przy tym na tanią sensację dla większej poczytności swojej tFUrczości, co niewatpliwie czyni go grafomanem.
Jakbyś nie próbowała tego bronić, to niestety tego obronić się nie da, i kazdy kto ma choc troche pojęcia o temacie będzie to widział.

Przytoczone epitety są wynikiem spekulacji na temat osobnika, który tak gniot wyprodukował i moim zdaniem nie są dalekie od prawdy :), a już na pewno nie mają na celu ośmieszania autora, który sam się swoją tFUrczością ośmieszył, są co najwyżej ich przedłużeniem :).

astroman
8 078
astroman 8 078
#1828.12.2013, 19:24

*taki

Profil nieaktywny
NEDD
#1928.12.2013, 19:34

Lol. Trzeba napisac temu nadetemu fraglesowi na fejsie, że oprocz milosnikow à rebours ma tez wreszcie jednego milosnika par excellence :))) . Swoja droga niezly koles. Mysli ze jak wtraci jakies
makaronizmy czy inne żabonizmy to jest madry ,oczytany i ma bogaty slownik. Szkoda, że nie wie, że to juz w 17 wieku bylo buractwo i obciach.

yac.
3 302
yac. 3 302
#2028.12.2013, 20:15

papIa
masz swoje stanowisko - ok,
chociaż ciekaw jestem czy tak samo byłbyś wyrozumiały gdyby twoim samochodem w warsztacie zajął się jakiś kucharz, i czy powiedział byś wtedy:
"Chlopak sie uczy, z czasem bedzie lepiej. Mistrzostwo owszem to nie jest ale nie jest tez tragicznie...
Kazdy kiedys stawia pierwsze kroki..."

-----------
W sumie chociaż Bethoven był głuchy, był jednak genialnym kompozytorem...
...ale żeby zachęcać niewidomego do pilotowania samolotu?
:/

astroman
8 078
astroman 8 078
#2128.12.2013, 20:29

at 16

Ostatnio jest moda, aby każdego krytyka nazwać hejterem, albo chamem (bardziej swojsko) i najczęściej do słów tych referują osoby, które słusznie są krytykowane - taka mała obserwacja.

A wracając do tego gniota.
Tak się składa, że ja akurat zaczynałem studia na początku lat 90-tych i na pewno studenci nie podejmowali studiów z powodów jak napisano, przynajmniej ja żadnego z takich nie znam. Inny fakt, to na poczatku lat 90-tych prywatnych szkół i uczelni było tyle co kot napłakał, a te które w tym czasie powstały miały zazwyczaj dobry poziom. Wysyp wątpliwej reputacji prywatnych szkół czy uczelni pojawił się bliżej połowy lat 90-tych, a ich powstanie i kierunki jakie oferowały wiązały się z popytem na nie, a nie odwrotnie.
Poza tym stwierdzenie:
"Pozbawiony większego sensu, pełen chaosu wolny rynek szybko te założenia zweryfikował, o czym najdobitniej przekonali się polscy absolwenci wyższych uczelni – zamieniając indeksy i dyplomy na bilety Ryanair – którzy na pożegnanie otrzymali od tych, co zostali w kraju, pogardliwe komentarze zawierające się w haśle: "Trzeba było iść na politechnikę".
nie dość, że jest po prostu śmieszne w swojej pierwszej cześci referującej do wolnego rynku (dlaczego, to chyba nie trzeba tłumaczyć), to w drugiej części znowu mija się z prawdą.
To, że ludzie masowo wyjechali to wina, że rynek w Polsce był zbyt mały, nie ważne jaki się miało zawód i wykształcenie, praktycznie nie było gałęzi gospodarki, które nie było by nasycone pracownikami i ukończenie politechniki wcale tutaj tak wiele nie pomagało, zwłaszcza jak się miało praktyki w zawodzie, ja skończyłem politechnikę i wiem jakie były wymagania w branży.
Jeszcze inna sprawa dla której ludzie wyjechali to wyższy standard życia, za tą samą lub mniej wymagającą pracę czy łatwiejszy start i nijak te fakty nie weryfikują "komercyjnego szkolnictwa wyższego" w Polsce, co próbuje sugerować AŁtor.

O sileniu się na tanią sensację pod koniec artykułu już się nawet nie będę odnosił, bo nie warto, a poza tym kazdy wie że w UK w przestrzeni publicznej kamery są obecne wszędzie i powodów tego też raczej nie trzeba wyjaśniać, więc próba robienia z tego sensacji jest śmieszna, zwłascza w czasie demonstracji.

papIa
146
papIa 146
#2228.12.2013, 22:15

20
To nie te same porownania, naprawa samochodu to jedna sprawa, a napisanie artukulu druga sprawa.
Artykul nie napisany najlepiej nie spowoduje wypadku a w konsekwencji smierci mojej czy cudzej. A naprawa ukadu chamowania zle odpowietrzenie czy zamontowanie wezykow moze spowodowac brak hamulca i wypadek...

Ja nie mowie ze artykul jest napisany cudownie, sa niedorobki i to duze. Budowa zdan wielokrotnie zlozonych tez nie jest najlepszym pomyslem. Za wiele tresci w jednym zdaniu.
Mi chodzi o to ze sa tam pozytywy, a w zwyklym hejtowaniu brak miejsca na pozytywy. Aby dojebac.
Napiszcie sami artykul posmiejemy sie wtedy.
Kazdy ma inny oglad rzeczywistosci. Autor napisal swoje zdanie na temat jak mu sie rzeczywistosc ostatnich lat kojarzy. Komus innemu sie kojarzy inaczej to w porzadku.
Mozna podyskutowac, Ale dyskusja w zalozeniu zawiera wymiane informacji i otwarcie sie na argumenty drugiej strony.

Gdy sie osmiesza wymyslajac od fryzjerow, oszolomow, gimnazjalistow to otwarcia na dyskusje nie ma, zwykle hejtowanie.
Pelno tych idiotow w internecie mozna poczytac.
Zburzyc dom mozna w jeden dzien, zbudowac trzeba w kila miesiecy jesli nie kilkanascie.
Podobnie z pisaniem latwo skrytykowac czyjes zdanie i artykul.
Napisz jeden z drugim swoj. Posmiejemy sie wtedy z tego gniota...

"To, że ludzie masowo wyjechali to wina, że rynek w Polsce był zbyt mały, nie ważne jaki się miało zawód i wykształcenie, praktycznie nie było gałęzi gospodarki, które nie było by nasycone pracownikami i ukończenie politechniki wcale tutaj tak wiele nie pomagało, zwłaszcza jak się miało praktyki w zawodzie, ja skończyłem politechnikę i wiem jakie były wymagania w branży."

Kazdy nieudacznik sie tak tlumaczy ze rynek zbyt maly. Nie sztuka skonczyc Politechnike, trzeba jeszcze miec smykalke i znalezc sie w rzeczywistosci. Mamusia nie bedzie cale zycie za raczke prowadzila.
Najlatwiej za granice wyjechac bo w kraju cos robic to juz trudniej.

yac.
3 302
yac. 3 302
#2529.12.2013, 00:29

papIa
@22

Na konstruktywną krytykę Radosław miał szansę, kiedy na emito pojawiały się jego pierwsze artykuły. Może i nie jest to jego wina, że "emitowcy" czasem są wymagający i nie zadowolą się byle bełkotem, ale styl Radka jest niezmienny i namolny. Cały czas serwuje ten sam bełkot.

Mało treści i ładu.
Osobiście jak zaczynam czytać jakiś artykuł i czuję jakiś wymuszony, toporny styl, wtedy zerkam na autora i niestety widzę, że znowu jest to Radosław Z.
Pojawiło się tu kilka jego artykułów i za każdym razem mam to samo odczucie: głęboki dysonans, ociężałe, mozolne zdania, pozbawione jakiegoś sensownego rytmu, oddechu, niewłaściwej treści, biegające chaotycznie po różnych wątkach, bez ładu i składu.

Konstruktywna krytyka, moim zdaniem nie wchodzi w grę, dlatego, że ałtor ma niesmaczne maniery, których jak widać z każdym kolejnym artykułem nie ma bystrości się wyzbyć.
Nie ma większego sensu silić się na krytykę jego "pisarstwa", poprawiać jego błędy i kształtować jego styl od podstaw przez kolektywną, społeczną krytykę.
A to dlatego, że jest wielu innych pismaków pojawiających się choćby na emito z lepszymi podstawami, z takimi, które czynią ich "czytelnymi" i zrozumiałymi na tyle, że można pokusić się o wartościowe komentarze odnośnie przekazu jaki podają.
Tak więc, Radosław godząc się na publikację swoich treści na danym portalu musi liczyć się z przyjęciem specyficznym dla danego portalu i jego poszczególnych odbiorców.
Nagradzać go za upór i wytrwałość - w imię czego?

Radosław nie pozostawia miejsca czytelnikowi na własne zdanie, bo nachalnie narzuca swoje i uważa je za pewnik, co daje się odczuć. Poza tym, ten jego właśnie mdły styl, z niedobranym słownictwem itp., itd.

Co do twojego nakłaniania do pisania własnych gniotów przez emitowych "hejterów", to moim skromnym zdaniem nie ma to większego sensu.
Dlatego, że wielu z nich dostarcza ciekawej lektury nie afiszując się na głównej stronie portalu, z koniecznie wypisanym swoim imieniem i nazwiskiem po to, żeby podbudować swoje "ego".
Jest tu co najmniej kilku, których wpisy czyta się lekko, płynnie i z uśmiechem na twarzy, bez jakiś dramatycznych relacji pomiędzy forumowiczami.

Iskra1234
1
#2729.12.2013, 01:31

Witam wszystkich forumowiczów.

Postanowiłam się zarejstrować, bo tak się składa, że autora trochę znam. Myślę, że warto napisać o nim kilka słów skoro wzbudza tutaj tyle (negatywnych) emocji.

1. Ataki personalne, apele i krytyka pod tekstami nie mają większego sensu. Zapałowski z zasady nie czyta forum i z tego co mi wiadomo nie lubi portali internetowych. Nazywa to "portalozą" i zawsze prosił o to żebyśmy nie udostępniali jego tekstów za darmo w internecie.

2. Autor nie jest amatorem. Wiem, że pracował w GW i jest korespondentem tygodnika NIE oraz Przeglądu. Za teksty bierze sowite wynagrodzenie. Chyba najwyższe wśród polonijnych dziennikarzy. Czy słusznie, to już kwestia dyskusyjna.

3. Styl jest sprawą subiektywną. Mnie osobiście publicystyka Zapałowskiego męczy, ale felietony i reportaże pisze bardzo dobrze.

4. Napisałam do niego na Facebooku w sprawie Emito.net i kontrowersji, które tutaj wzbudza. Odpowiedział, że z portalem nie ma nic wspólnego, nie czyta polonijnych stron i, że nie ma najmniejszego wpływu na to gdzie jego artykuły są przedrukowywane. Napisał też, że jeśli w wyniku nacisków czytelników jego teksty z innych pism przestaną być wklejane na Emito będzie "bardzo zadowolony" bo i tak nic z tego nie ma.

5. Moim zdaniem większośc negatywnych komentarzy tutaj nie wynika tylko z "ciężkiego" stylu autora lecz także z jego poglądów politycznych. Zapałowski jest zadeklarowanym marksistą i to budzi spore emocje. Zdecydowanie bliżej mu do Krytyki Politycznej (również jeśli chodzi o męczący sposób pisania) niż do Emito.

6. Myślę, że najlepiej by było gdyby redakcja portalu Emito zrobiła z Zapałowskim wywiad, aby sam odpowiedział na pojawiające się tutaj zarzuty.

Pozdrawiam serdecznie
Iskra

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#2829.12.2013, 01:31

PapIa, Ten "chłopak" to matuzalem, on nie jest od myślenia, a od generowania komentarzy. ;)
Yac., wypociny Zapałowskiego przeczytam jutro- sado-maso już dzisiaj miałem, wpłaciłem też datek na upośledzone dzieci. ;) :P

yac.
3 302
yac. 3 302
#2929.12.2013, 01:39

Esha_
już myślałem, że się obraziłeś na emito
:)

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#3029.12.2013, 01:40

#27:
ad.1: Bzdura. Zapałowski publicznie masturbował się wswoim profilu na facebooku newsem o "swoich hejterach". Chociażby dlatego to dla mnie szczyl a nie dziennikarz. Grafoman raczej.

ad 5: W temacie socjalistycznych ciągotek Zapałowskiego- przepraszam, ale śmierdzi mega hipokryzją. Już to kiedyś uzasadniałem. Kolejny raz nie mam na to ochoty, przepraszam.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#3129.12.2013, 01:45

#29:
Ja? Nie ma takiej opcji- są na mnie skazani. ;) To coś jak grzech pierworodny. ;)

yac.
3 302
yac. 3 302
#3229.12.2013, 01:46

Iskra1234
#27

się uśmiałem
:D

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#3429.12.2013, 01:55

yac.
#33 | Dziś - 01:48
sowicie wynagradzany
psia jego mać!
hahahaha!

czyli warto być grafomanem ;)
________________________________

No ba! vide: "Zmierzch".

Kurde, pohejtowałbym, ale nie przeczytałem, wolę posiedziecieć w tekście o "gigantycznych burzach", większy fun. :P

Stirlitz
Edinburgh
1 926
#3529.12.2013, 02:14

27
Witamy na forum :)
ad 1
komentarze sa najbardziej potrzebne, gdyz to redakcja emito jest odpowiedzialna, za to co wrzuca. Niezadowolenie ludu (czyli nas ;) moze zmusic ich do wspolpracy z autorami piszacymi bardziej latwostrawne teksty (co nie znaczy ze mniej inteligentne).
3.
sprobuje znalezc jego felieton, aby miec skale porownania.
5
IMHO tutaj chodzi bardziej o styl, a nie o polityke.

Pozdrawiam

papIa
146
papIa 146
#3729.12.2013, 14:53

Lo matko bosko czynstochosko.... Alescie sie naprodukowali.
To sie nazywa konstruktywna krytyka. Malo czepiania sie autora, za to krytyka jego pisarstwa. I o to mi chodzilo.

Osobiscie nie znam autora jego tworczosci, i historii.
Nie mam czasu, ani aspiracji na takie badania, ani na zaostanie krytykiem.
Krytycy zazwyczaj sa dobrzy w tym co robia, ale niczego sami nie napisali.
Latwiej krytykowac niz napisac. Coz jak powiedzialem nie sledze tworczosci. Nie wiem, jak dlugo trwa, jakie artykuly w zyciu popelnila dana osoba, osobiscie tez jej nie znam.
Nie czytam tez facebooka, ba nawet nie mam facebooka i nie zamierzam miec.
Czy to powoduje ze jestem uposledzony... Nie sadze. A nawet jesli tak to mi z tym dobrze i nie zamierzam tego zmieniac.
Ja wiem swoje, dobrze mi z tym. Nie zarzekam sie ze wiem, wszystko i moje poglady moga ewoluowac.
Pozdrawiam autora artykulu i zycze mu doskonalenia warsztatu pisarskiego.
Yac Fajny komentarz BTW. Wyskocz gdzies na piwo, bo masz za duzo czasu.

inference
1 738
inference 1 738
#3829.12.2013, 15:24

"Brytyjskie uniwersytety będące przez dekady ośrodkami swobodnej wymiany myśli i idei złożyły wolność wypowiedzi na ołtarzu wolnego rynku. Młyny menadżerów przerabiających uniwersytety w edukacyjne hipermarkety napotykają jednak opór."
___
Pierwsze dwie linijki, które przeczytałam zupełnie zniechęciły mnie to przeczytania reszty,
"ołtarz wolnego rynku", "młyny menadżerów", "edukacyjne hipermarkety"? To jest jakiś stylistyczny bełkot. Język artykułu powienien być przejrzysty a treść merytoryczna, a pan Zapałowski funduje artykuły zupełnie w stylu Coehlo - piszę, bo piszę ;)

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#3929.12.2013, 15:46

papIa
#37 | Dziś - 14:53

"Latwiej krytykowac niz napisac."
________________________________

Rozumiem, że to jest argument za uprawianiem grafomanii?

"Yac Fajny komentarz BTW. Wyskocz gdzies na piwo, bo masz za duzo czasu."
________________________________

Poczytaj czasem to i owo, prawdziwe dziennikarstwo jakieś, zamiast wyskakiwać na piwo. ;)

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#4029.12.2013, 15:47

#38:
To kaznodzieja, który myli kazania z dziennikarstwem. ;)

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#4229.12.2013, 16:29

Poezja wysokich lotów. Niczym pisanina Zapałowskiego. ;)

papIa
146
papIa 146
#4329.12.2013, 16:38

pamietam jeszcze ze zlobka... Sorry jesli cie zawiodlem... Nie jest to mojego autorstwa...

Profil nieaktywny
NEDD
#4429.12.2013, 16:54

Niestety z punktu widzenia emito czy nawet tego fraglesa to jest cacy. Niewazne jak sie mowi, wazne, że sie mowi. Co artykul to leca komenty, leca wejscia , klikniecia i wyswietlania reklam. Cel osiagniety.

yac.
3 302
yac. 3 302
#4629.12.2013, 17:43

papIa
#37
Yac Fajny komentarz BTW. Wyskocz gdzies na piwo, bo masz za duzo czasu.

--------------

Z tym czasem to nie do końca tak jest.
Wróciłem właśnie z kilkugodzinnej wycieczki i w zaciszu domowym rozkoszuję się kilkunastoletnią whisky.
Ale dziękuję za słowa uznania co do mojego komentarza :)

yac.
3 302
yac. 3 302
#4729.12.2013, 17:49

NEDD
#44

Zauważ jak niewiele jest komentarzy o samym artykule, o jego treści. Sam artukuł jest martwy, jałowy, bez sensu. Cały trud Radzia poszedł na marne, stracił czas.
Gdyby Radzio zamiast typowych dla siebie wypocin wstawił tylko same znaczki-krzaczki, to odzew byłby taki sam:
-znowu dramatyczny bełkot.
Tu już nie wielkie jest znaczenie co Radzio napisze i jak, bo będzie to tylko kolejnym bełkotem.

yac.
3 302
yac. 3 302
#4829.12.2013, 17:51

Esha_
#45

I tylko poziom już dawno przebił dno i nadal pikuje w dół. ;)

---------------

krótko ujęty tragizm pisarczyka

papIa
146
papIa 146
#4929.12.2013, 18:11

yac...
Napisz lepszy artykul. Z przyjemnoscia poczytam..

yac.
3 302
yac. 3 302
#5129.12.2013, 18:39

papIa
#49

yac...
Napisz lepszy artykul. Z przyjemnoscia poczytam..
-------------

przykro mi,

to nie jest mój priorytet.
Są tacy, którzy mają, piszą i dobrze im wychodzi
i nie mam tu na myśli Radzia.

papIa
146
papIa 146
#5229.12.2013, 19:09

Wam sie wydaje, ze "gwiazdy" dziennikarstwa. Pisze w cudzyslowie bo kazdego mozna skrytykowac i talentu odmowic... Zaczynaly od razu od artykulow za ktore dostawaly pulitzera...

Mlody chlopak jest. Moze sie jeszcze wyrobi... Troche moze nadety. W pewnym wieku mozna. Troche sie popisuje znajomoscia dziwnych nazw... a przeciez ja ich nie musze znac. Wiec wypadaloby wyjasnic co one znacza. Trafi na warsztat to go utemperuja.

W koncu dziennikarzy jest tysiace a gwiazd tylko kilka...
ktos zwykle rzemioslo tez musi odwalac.
Chlopak ma ambicje i u mnie ma plusa...
Musi jednak wg mnie znalezc swoja droge, narazie chce troche za szybko sie przebic szokujac...

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#5329.12.2013, 19:43

papIa
#52 | Dziś - 19:09
Wam sie wydaje, ze "gwiazdy" dziennikarstwa. Pisze w cudzyslowie bo kazdego mozna skrytykowac i talentu odmowic... Zaczynaly od razu od artykulow za ktore dostawaly pulitzera...

Pomoge Ci. Mamy to w nosie.

Ta.

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#5529.12.2013, 20:17

Publikowanie tekstów gościa, którego przedruki można poczytać na onecie- portalu słynącym z przekłamań, a właściwie łgarstw na temat emigrantów, zwłaszcza tych w Wielkiej Brytanii, kreującym jakiś emigracyjny matrix i blokującym wszelkie komentarze, które mogłyby podważyć ten fałszywy już w samych założeniach obraz jest dla mnie dowodem zupełnego zeszmacenia się tego portalu.

Wywiad? po kiego? Już był:

"Będąc wolnym strzelcem, bez etatu i jakichkolwiek szans na stałe zatrudnienie, aby się utrzymać, muszę produkować artykuły niemal taśmowo i wyrabiać wierszówkę. To jest praca jak na taśmie w fabryce."

"Mam świadomość, że jestem zwykłym wyrobnikiem, średnim media workerem"

http://issuu.com/interactivepublish...

I jeszcze jedno: jeżeli brytyjska rzeczywistość tak bardzo gryzie Zapałowskiego w dupę, to po jaką cholerę ta światopoglądowa sierota po komunie siedzi tutaj i tak bardzo się męczy?

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#5829.12.2013, 20:41

O, teraz lecą inwektywy. Pękła żyłka? :D

PapIa, szkoda na ciebie czasu, umrzyj albo co. :P

Profil nieaktywny
NEDD
#5929.12.2013, 20:42

" .... i pocaluj babe w cyce.:) "

Nawyzywal, opierdzielil ale na koniec jednak zyczyl czegos milego. Dusza czlowiek :)

yac.
3 302
yac. 3 302
#6129.12.2013, 21:04

Chłopaki nie płaaaaczą!

Stirlitz
Edinburgh
1 926
#6329.12.2013, 22:31

60 papIa
od pierwszego postu zaczales wyzywac ludzi od chamow, hejterow, a pozniej od debili. Jest na to teoria psychologiczna, ktora glosi ze denerwuje Cie to w innych to co masz w sobie. Krotko mowiac widzisz w innych debila, bo masz go w sobie!

http://www.pozaschematy.pl/2008/02/...
Co jest istotą projekcji? Jest to przypisywanie innym ludziom swoich własnych negatywnych cech, uczuć lub motywów postępowania, które zostały wyparte ze świadomości i funkcjonują w przestrzeni podświadomości.

papIa
146
papIa 146
#6429.12.2013, 22:46

63
A ty co psycholog... Co za plejada gwiazd na emigracji:) Co jeden to lepszy...

Jak zauwazylem, i pisalem wyzej, to autora tego artykuly wyzywano od grafomanow, od fryzjerow, tudziez absolwentow tego kierunku, choc pozniej merytorycznie krytykowano. itp. Jak juz chcesz zablysnac to sobie poczytaj wyzej...
Jasne ja jestem be, a inni sa swieci.
Ale niech ci bedzie twoja racja...
I poprosze do wgladu dyplom psychologa, albo psychiatry...
W przeciwnym wypadku gadaj sobie zdrowo...
Ta :)