W miniony czwartek w Edynburgu miało miejsce spotkanie przedstawicieli szkockich organizacji polonijnych z urzędnikami Scotland Office. Wśród prowadzących był m.in. odpowiedzialny za SO sekretarz stanu ds. Szkocji, Alistair Carmichael, który razem z innymi reprezentantami instytucji udzielał odpowiedzi na pytania Polonii.

Scotland Office to twarz Szkocji w rządzie Wielkiej Brytanii: tutejszy wydział brytyjskiej administracji rządowej. Z jednej strony reprezentuje on Szkocję w brytyjskim rządzie, jednocześnie jednak będąc przedstawicielstwem rządu brytyjskiego w Szkocji.
Wśród prowadzących spotkanie był m.in. odpowiedzialny za SO sekretarz stanu ds. Szkocji, Alistair Carmichael, który razem z innymi reprezentantami tej instytucji udzielał odpowiedzi na pytania Polonii. Jak mówili urzędnicy, zebranie zostało zorganizowane, gdyż Scotland Office zdaje sobie z sprawę z tego jak liczna jest szkocka Polonia (zgodnie z danymi zacytowanymi przez obecnego na zebraniu polskiego konsula w Edynburgu Dariusza Adlera łącznie jest nas ok. 65 tys. osób) i jak istotny jest jej wkład w rozwój regionu i jego społeczeństwa.
Jak wyjaśniał przedstawiciel SO instytucja ta popiera unię między Szkocją a resztą Wielkiej Brytanii - takie jest bowiem stanowisko brytyjskiego rządu w tej sprawie i taki efekt referendum brytyjski rząd chciałby osiągnąć. Z tym związana jest konieczność mówienia otwarcie o ryzykach związanych z ewentualną przyszłą niepodległością Szkocji, co może niekiedy sprawiać wrażenie, jak gdyby brytyjska administracja próbowała odwieść uczestników referendum od głosowania na “tak” strasząc ich, acz nie jest to, jak mówi SO, wrażenie uzasadnione.
Zgromadzeni Polacy mieli szansę zadać urzędnikom Scotland Office pytania, które dręczą polską społeczność w Szkocji, przede wszystkim w związku ze zbliżającym się wielkimi krokami referendum w sprawie niepodległości Szkocji.
Przedstawiciele Polonii mówili urzędnikom, jak wiele osób zaniepokojonych jest perspektywami związanymi z nadchodzącym referendum. Wątpliwości jest mnóstwo, począwszy od wpływu ewentualnej niepodległości na kwestię granic oraz swobodę poruszania się po Wyspach, a także wyjazdów poza nie, obywatelstwa (posiadacze brytyjskich paszportów obawiali się, co się z nimi stanie), ceny, podatki. Jak mówili urzędnicy SO - wiele kwestii jest, niestety, niejasnych, ale sporo nie pozostawia większych wątpliwości. Wiele pytań znajduje swoje odpowiedzi (np. na rządowej stronie: www.gov.uk/scottish referendum).
Zgromadzeni podnieśli m.in. kwestię ewentualnego referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, które może skłaniać niektórych do głosowania za niepodległością Szkocji, gdyż jej rząd zapowiada, iż do członkostwa w Unii na pewno będzie dążył. Zdaniem SO: brytyjski rząd raczej nie doprowadzi do wyjścia UK z UE; w tej chwili referendum w sprawie członkostwa traktowane jest bardziej jako środek strategiczny mający pozwolić na renegocjowanie warunków uczestnictwa. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że niepodległa Szkocja będzie musiała negocjować swoje wejście do Unii oraz spełnić warunki członkostwa obowiązujące dla nowych państw członkowskich (a więc np. prawdopodobnie przyjąć euro).
Spotkanie zakończyło się konkluzją, by pamiętać, iż Scotland Office za ważne uznaje pozostawanie w kontakcie ze szkocką Polonią i temu m.in. ma służyć: gdy zachodzi taka potrzeba można więc zwracać się do jego urzędników, a także za ich pośrednictwem - do rządu JKM.


Komentarze 45
Typowe ble ble ble, a i tak nie wiadomo co bedzie.
Czy bedziemy placic w Haggis'ach dzielonych na 100 IrnBru; gdzie bede rejestrowane samochody, ile zaplacimy za telefon do Londynu i czy bedziemy mogli trzymac karabin M16 w szafie dla ochrony naszych Szkockich granic.
Udzielał odpowiedzi na pytania Polonii.
Zadne pytanie nie zostalo zamieszczone
Raczej któryś z L85 o M16 cięzko tutaj
Un4given
#4 | Dziś - 12:09
nie wiemy nic na temat handlowych porozumien w niepodleglej szkocji.
Rownie dobrze moga byc to niemieckie, francuskie albo rosyjskie konstrukcje.
I to nawet nie chodzi o to by miec pelnowartosciowy karabinek na wzor liberalnych krajow jak szwajcaria bo nawet najmniejsza pukawka odstrasza bandziora.
98% przypadkow zwalczania przestepstwa ogranicza sie tylko do okazania broni napastnikowi.
Nikt nie napada panstwa gdzie kazdy praworzadny obywatel ma dostep do broni, takie panstwo mozna tylko pokonac poprzez polityczno-spoleczna dywersje.
Scribve777, chcesz miec bron w domu? Nie problem, licencje dostaniesz niemal od reki za £50 pod warunkiem, ze lokalny PC sprawdzi czy masz safe metalowa do trzymania broni w domu.
Warunek? Musi to byc bron mysliwska lub sportowa (np clay shooting).
Ale watpie, ze to zwiekszy twoje poczucie bezpieczenstwa. Prawao w tym kraju takie jest, ze jak bandziorowi napadajacemu twoj wlasny dom okazesz bron to poczuje sie on zagrozony, doniesie na ciebie i pojdziesz siedziec.
Powodzenia.