O swoich odczuciach związanych z serialem, szkockich inspiracjach, na których opiera się Westeros oraz o tym, dlaczego w telewizyjnej adaptacji jest tyle seksu, opowiadał na Międzynarodowym Festiwalu Książek w Edynburgu jeden z najpopularniejszych pisarzy świata, twórca cyklu Pieśni Lodu i Ognia, George R.R. Martin.

Organizatorzy dali fanom szansę na spotkanie autora dwukrotnie – w poniedziałek i we wtorek. Mimo to wejściówek na konferencje nie można było dostać na długo przed rozpoczęciem festiwalu. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że na żadne z pozostałych spotkań bilety nie rozeszły się tak szybko.

Martin uwielbiał czytać i pisać od dziecka. Podczas konferencji omawiał swoje literackie początki: “Miałem wówczas 11 lat. Tworzyłem historie o potworach, które ‘sprzedawałem’ młodszym dzieciakom z dzielnicy. Grono czytelników składało się głównie z 7-8-latków. Historie, które wtedy pisałem były całkiem niezłe, ale nie ma ich już na świecie”.

Bogata wyobraźnia autora kierowała go w stronę science-fiction. Martin wspominał, że w latach 60-tych i 70-tych w Stanach Zjednoczonych fantasy nie było popularnym gatunkiem. Oczywiście wszyscy znali Tolkiena, ale postrzegano go raczej jako “dziwaczny wyjątek” potwierdzający dominację sci-fi. Naturalnym marzeniem dzieciństwa młodego Georga było wobec tego zostanie superbohaterem.
Dla wielu czytelników na świecie, którzy z niecierpliwością wyczekują jego kolejnych książek, George R.R. Martin takim superbohaterem został. Oto niektóre z kwestii, na które pisarz odpowiedział podczas edynburskich spotkań:
O wizycie w Szkocji sprzed lat:
“Stojąc na Murze Hadriana w zimny dzień – chociaż nie tak zimny i szary, jak dziś – wpatrywałem się w Szkocję i próbowałem sobie wyobrazić, jak to jest być rzymskim legionistą. To było głębokie uczucie.”
“Szkocka historia jest bardzo krwawa, ale tak jest w przypadku wielu miejsc. Tym, co czyni ją wyjątkową, jest fakt, że w znacznym stopniu została ona zapisana. A to, że dokonano tego w języku angielskim, pozwoliło mi na większy dostęp do tych historii.”
O swoich bohaterach:
“Wszystkie główne postaci odzwierciedlają mój dowcip, moje marzenia i pragnienia, ponieważ żeby je tworzyć, muszę znaleźć się w ich skórze.”
“Prędzej czy później każdy pisarz ma postać, o której nie chciałby, żeby czytała jego matka. Musi wtedy “zakrwawić stronę”.
O radości z pisania:
“Nie mogę powiedzieć, bym cieszył się pisaniem czegoś, dopóki nie będzie to już gotowe. Raduje mnie raczej to, że coś już zostało napisane, niż sam proces.”
O tym, że fani kreują rozwinięcia niedokończonych wątków i formułują teorie, które później okazują się prawdziwymi:
“Walczę z tym, ponieważ chcę zaskakiwać moich czytelników, zachwycić ich i zabrać w kierunki, których się nie spodziewają. Nienawidzę przewidywalnej fikcji jako czytelnik. Jednocześnie nie zmieniam tego, co już wcześniej ustaliłem, bo wyniknąłby z tego bałagan.”
O tym, że dostaje listy, w których ludzie oczekują od niego więcej opisów seksu gejowskiego w książkach:
“Większość tych listów pochodzi od kobiet. Nie będę udawał, że to rozumiem.”
“Nie zamierzam uciekać od podobnych rzeczy, jeśli powinny się zdarzyć. Nie uważam jednak, że powinienem wkładać coś do treści tylko dlatego, że każdy chciałby to zobaczyć.”
“W książkach patrzę na wszystko z perspektywy trzeciej osoby. Preferuję ten sposób opisywania fikcji, ponieważ tak właśnie wszyscy widzimy i doświadczamy życia. Umieszczam postaci gejów w książkach, ale nie przedstawiam historii z ich punktu widzenia. Telewizja nie ma tego typu ograniczeń.”
O pracach przy serialu:
“Lata spędzone w Hollywood wyostrzyły mój słuch na dialog i dały mi dobre wyczucie struktury sceny.”
“Trzeba by nakręcić dziewięć filmów, aby zobrazować historię z moich książek, dlatego wybrałem telewizję zamiast kina.”
“Napisałem jeden scenariusz do odcinka w pierwszym sezonie i oglądałem przesłuchania, ale moją pracą jest przede wszystkim pisanie książek. Może byłoby inaczej, gdybym już skończył sagę. Książki są moim dzieckiem. Serial jest zaś ‘ich’ dzieckiem.”
O tym, że telewizyjna adaptacja powoli go dogania:
“Serial z pewnością mnie dogonił, ale ja piszę książki tak szybko, jak tylko potrafię i nie mogę się martwić z tego powodu.”
O tym, dlaczego w serialu jest więcej seksu, niż w książkach:
“Nie jestem pewien, czy faktycznie jest więcej seksu. Jest różnica pomiędzy patrzeniem na coś, a czytaniem o tym. Generalnie opowiadam się za seksem i myślę, że duża część publiczności także. Zawsze zadziwiało mnie, że temat seksu powoduje dużo większe poruszenie, niż kwestia przemocy.”
Wybór cytatów za: winteriscoming.net


Komentarze 20
hodor, hodor !
dobry serial, ksiazka pewnie jeszcze lepsza
Serial się dobrze ogląda, bo ma dobre zdjęcia lokacje i efekty, ale fabuła generalnie jest taka sobie. Książki bym raczej nie przeczytał, jeżeli jej fabuła i akcja jest zgodna z ekranizacją, za dużo w niej śmierci głównych bohaterów i przez to za dużo postaci. W filmie jeszcze jakoś to ujdzie, ale w książce nie za bardzo moim zdaniem, bo czytelnicy lubią się utożsamiać z jakimś bohaterem lub grupą bohaterów.
Sprawny rzemieślnik.
chcialem cos kupic na wakacje w polszy, to bylem w empiku i Martina bylo w uj a ze serial obejrzalem to wzialem 'uczte dusz' i nie zaluje