Z zapartym tchem czekaliśmy na to jedno słowo - “tak” albo “nie” dla niepodległej Szkocji. Dziś już wiemy, że Wielka Brytania pozostanie mocarstwem, a jej niezmieniony kształt będzie aktualny na mapie świata.

Do ostatniej chwili przed referendum oba obozy oraz ich sympatycy przeżywały euforię przemieszaną z lękiem: sondaże mówiły o zawziętym wyścigu, w którym stronnictwa szły “łeb w łeb”, czy też jak mówi się na Wyspach “neck to neck”.
Przeciwko niepodległości zagłosowało dokładnie 2 mln 001 926 osób. Na “tak” oddano 1 mln 617 989 głosów. Przewaga “nie” wyniosła więc ostatecznie 10 pkt. proc. (55-45). Frekwencja w referedum wyniosła rekordowe - bo niespotykane dotąd przy okazji jakichkolwiek głosowań politycznych w Wielkiej Brytanii - 84,6 proc.
Co dalej: cóż, niezależnie od faktu, że mieszkańcy zagłosowali za utrzymaniem status quo, nie ulega wątpliwości, iż referendum zmieniło tak Wielką Brytanię, jak Szkocję i że był to zaledwie początek tych zmian. Już w trakcie kampanii mówiono, że Yes Scotland udało się wzburzyć brytyjskie imperium oraz nadać energię i impet narodowi Szkocji. Nie ma szans, by wywołana fala tak po prostu opadła.
Nie będzie negocjacji w sprawie wejścia Szkocji do Unii Europejskiej, ale może powrócić demon referendum UK-UE, zapowiadanego na rok 2017. Obóz rządzący Wielką Brytanią może więc znowu postawić nas przed koniecznością wyboru, i to całkiem niedługo. Jak widać, marzenie o przejściu do historii może być siłą napędową niejednego premiera - Alexowi Salmondowi już się to udało. David Cameron także chce mieć swą szansę na udział w zabawie.
Nie będzie problemu z walutą Szkocji - pozostanie nią funt szterling - wiele jednak może się zmienić, jeśli spełnione zostaną przedreferendalne obietnice w sprawie planu maksymalnej dewolucji władzy w Szkocji na rzecz jej obecnego rządu. Westminster może oddać Edynburgowi wiele nowych kompetencji w zakresie finansów, w tym - pobieranie na własną rzecz podatków i dysponowanie nimi niemal zupełnie samodzielnie.
Nie będzie granicy między Szkocją a resztą Wielkiej Brytanii, ale pozostać może niewidzialny mur, który wyrósł w obrębie narodu i podzielił go na tych, którzy byli “za” i stali się piewcami wolności, rycerzami niepodległej i niezłomnej, a tymi, którzy będąc na zdroworozsądkowe “nie” wyszli na bezdusznych liczykrupów i zdrajców własnej ojczyzny, jak zdarzało się im być nazywanych przez drugi obóz. Choć generalnie przyznać trzeba, i tu wszystkim mieszkańcom Wysp, w tym Polakom, należy się uznanie za pełne godności i szacunku dla przeciwnika uczestnictwo w kampanii przed referendum. Byliście super.
Co jeszcze zostanie w nas po referendum - czas pokaże. Miejmy nadzieję, że naród szybko otrząśnie się z przedwyborczego szaleństwa, zapomni o podziałach, wzniesie razem radosny toast za CAŁE Wyspy.
Tego Wam i sobie życzymy.
A poniżej przypominamy historyczne chwile. Oto Szkocja w gorączce referendum:
Przedreferendalna gorączka. Wizja własnej niepodległości udzieliła się również Walijczykom (na dole):

“Aye” czyli “tak” zdominowało tegoroczną kampanię, zwłaszcza jej końcówkę


Zwolennikom niepodległości na odsiecz ruszyły nawet wojska z Odległej Galaktyki.

Zwolennicy “no” byli jakoś bardziej nieśmiali:

Do Szkocji przyjechały media z całej Europy i świata. U góry: wozy transmisyjne zagranicznych stacji telewizyjnych. U dołu: korespondentka Telewizji Polskiej, Joanna Wajda

Dla odmiany świat szkockiej przyrody całą sprawą nie przejął się wcale i zajmował własnymi sprawami - jak ta oto wiewiórka z Princess Street Gardens:

18 września polling stations, czyli lokale wyborcze działały od samego rana, aż do późnego wieczora, kiedy o 22 nastąpiło ich zamknięcie:

Przed szkockim parlamentem w Edynburgu do późnej nocy trwały zgromadzenia i demonstracje, a także relacje dla mediów z całego świata:

W gruncie rzeczy najważniejsze jest jednak, byśmy wszyscy potrafili ze sobą współpracować i zamiast się dzielić, łączyli. A szacunek należy się każdej fladze:





Komentarze 246
Tak myslalem.Teraz moge powiedziec YES,YES,YES,
z tymi yesami to mnie ubiegles
Super w końcu mogę zmienić awatar.
Do wyborów poszło bardzo wielu Polaków. Fajnie by było gdyby to zainteresowanie polityką mogło się utrzymać. Np przy wyborach lokalnych.
No i w koncu moge sie z Toba zgodzic :). Jestem spokojniejszy o przyszlosc, patrzac na to jak bardzo Polacy sie zaangazowali. Po obu stronach. Choc popierajacy nie mieli oficjalnego "sztabu", widac bylo bardzo solidne przygotowanie i rozeznanie w temacie. To na prawde pocieszajace. Gratki 4all.
zartowalem , chciales zniszczyc Szkocje ,
spakowales sie juz ...