Wróciłeś? Masz problem... Powracający z imigracji często cierpią na zaburzenia depresyjne. Mają problemy w relacjach z rodziną oraz trudności w adaptacji do nowej-starej rzeczywistości. Według psychologów takie nieradzenie sobie może prowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości, a nawet ucieczki w uzależnienia.
Na terenie Polski od 2007 roku zaczęły powstawać ośrodki pomocy psychologicznej dla powracających. Jednym z nich jest warszawski ośrodek psychologiczny Avita. Powstała tam grupa wsparcia dla powracających z zagranicy.
Grażyna Białkowska, psycholog, psychoterapeuta, pracująca w terapii indywidualnej, par i rodzinnej oraz Grzegorz Wojas, psycholog, seksuolog, psychoterapeuta, to specjaliści, którzy coraz częściej w swojej praktyce mają do czynienia z powracającymi.
Skąd pomysł utworzenia grupy dla powracających?
Grzegorz Wojas: Mieliśmy kilka zgłoszeń od ludzi, którzy wracali z zagranicy do rodziny, ale podczas długiej rozłąki partnerzy powchodzili już w inne związki. Nie ma co ukrywać, że imigracja jednego z partnerów tworzy różne sytuacje. Po kilku miesiącach czy latach rozłąka powoduje, że szukając bliskości, miłości ludzie poznają kogoś, kto jest bliżej. Nie chcę używać słowa zdrada, myślę, że w tym kontekście bardziej pasuje określenie związku pozamałżeńskiego.
Dla takich par, szczególnie, kiedy w grę wchodzą dzieci, powrót to napięcie i stres, bo moralność nie daje spokoju. Zgłaszają się do nas również osoby, które wyjechały samotnie. Dla nich sam powrót do polskich realiów okazuje się problemem. W Anglii jest inna kultura i przede wszystkim inne płace i w związku z tym trudno się odnaleźć w Polsce, szczególnie, kiedy się idzie na rozmowę w sprawie pracy.
Powrót jest jak odwyk od brytyjskiego stylu życia?
Grzegorz Wojas: Wielka Brytania jak narkotyk. Dobre słowo, bo my akurat jesteśmy ośrodkiem uzależnieniowym. Rzeczywiście możemy pomóc przystosować się do życia bez tego narkotyku, jakim był np. Londyn.
Czy imigrant to uciekinier?
Grażyna Białkowska: Czasami wyjazd za granicę jest świadomą próbą ucieczki. Przed samym sobą, przed swoimi lękami, obawami. Tylko trzeba wiedzieć, że te odczucia na imigracji też się uruchomią. Każdy wyjeżdżający myśli, że wyjazd jest na chwilę. Aby zarobić na samochód, mieszkanie i wrócić. Ale to jest złudne. Bo z chwili robi się kilka lat, ale przez cały ten czas powracają te same problemy.
Na przykład problem z własną wartością, który może dotyczyć osób pracujących za granicą dużo poniżej swoich kwalifikacji?
Grażyna Białkowska: Problem z wartością własną i problem dewaluowania samego siebie. Decyzje na przykład o miejscu zatrudnienia są oczywiście uwarunkowane zewnętrznie, ale gdzieś dotykają też poczucia naszej wartości, tego, do czego dążymy, na co się decydujemy. Często jest tak, że jak nie czujemy swojej wartości to utykamy, nie ewoluujemy.
Grzegorz Wojas: Być może wyjazd na zasadzie "pojadę tam, bo tam dopiero zarobię duże pieniądze" jest niezłym wytłumaczeniem, aby nie stawić czoła samemu sobie, aby nie zobaczyć, co człowieka trzyma w kraju. Mówimy sobie: "będę sprzątał, cegły murował i będę niewidzialny, niezauważalny".
Tysiące Polaków wyjechało zanim Polska weszła do Unii Europejskiej. Dzisiaj niektórzy z nich, szczególnie ci, którym się gorzej ułożyło, zaczynają myśleć o powrocie. Czy powrót może okazać się dla nich wstrząsem?
Grzegorz Wojas: U różnych ludzi jest inaczej. Problem imigracji jest problemem na poziomie jednostki, konstrukcji wewnętrznej, psychiki osoby wyjeżdżającej, jej rodziny, ale i też społeczeństwa. Ale czy powrót to na pewno ponowna adaptacja do starego-nowego?
Grzegorz Wojas: Powrót nie zawsze musi być adaptacją. Polska przez ostatnich kilka lat bardzo się zmieniła. Może się okazać, że ten przeskok będzie łagodniejszy. Może Polska jest coraz bardziej podobna do tego, w czym ci powracający byli? Ale może nie. Może okazać się, że będzie potrzebny element adaptacji, bo jednak nadal są ogromne różnice kulturowe i ekonomiczne pomiędzy Polską a Anglią.
Często wyjeżdżając z Polski, ludzie zostawiają rodziców, rodzeństwo. Czy wraz z powrotem może okazać się, że już do tej rodziny nie pasują, że nie ma dla nich w tej rodzinie miejsca?
Grzegorz Wojas: Trzeba zwrócić uwagę na to, czy ktoś wyjechał na zasadzie ucieczki od rodziny. Jeśli jest taki element ucieczki od czegoś, co było w systemie rodzinnym, to rzeczywiście powrót może okazać się bardzo traumatyczny. Może pojawić się kwestia wielkich trudności i konieczność budowania rodzinnych relacji od początku. Ale jeśli ktoś wyjechał nie dlatego, że uciekał od problemów rodzinnych, lecz od systemu społeczeństwa, w którym nie można było realizować swoich marzeń, to wówczas powrót może okazać się łagodniejszy.
Decydując się na powrót do kraju opuszczamy swój oswojony schemat życia tam. Pracę, znajomych, rutynowe życiowe przyzwyczajenia. W Polsce może się okazać, że nie ma już znajomych i mało kto rozumie problemy imigranta. Jak odbudować dawną, nową siatkę relacji z ludźmi?
Grzegorz Wojas: Może najpierw warto zapytać, czym są problemy imigranta? Bo domyślam się, że nie są to takie codzienne problemy, jak tutaj w Polsce, tylko specyficzne, imigracyjne. Ludzie na imigracji skupiają się w polskich gettach. Spotykają się ze sobą i co robią: rozmawiają o imigracji. Rzadko o tym, że to tu mieszkają, to tu jest ich dom. Może też wspominają, jak to było w Polsce, jak tam pachnie łąka albo jakie są piękne wierzby. Ja myślę, że przez to, że ludzie czują się jak imigranci mogą mieć trudności z wchodzeniem w nowe środowiska.
Grzegorz Wojas: Może też warto się zastanowić, czym jest przyjaźń i na czym ją opieramy. Jeśli tylko na wspólnej pracy czy aktywności, to ta przyjaźń kiedyś się skończy. Ale jeśli przyjaźń czy znajomość opieramy na zwykłej, ludzkiej akceptacji, bez względu na to, co się robi i gdzie się w życiu jest, to wówczas i przyjaźń będzie akceptować zmiany. To, jak kształtujemy tę relację, zależy jednak do nas samych. Może też tak być, że ludzie uciekają, bo np. nie potrafią utrzymać więzi. Jeśli mamy umiejętność budowania, wrastania i bycia związanym z drugim człowiekiem, to będziemy je tworzyć wszędzie, bez względu na to, jak daleko wyjedziemy. Kiedy jednak nie udało się utrzymać dawnych przyjaźni i znajomości, to rzeczywiście wraz z powrotem pojawi się problem wyobcowania.
Z czym najtrudniej będzie się pogodzić powracającym?
Grzegorz Wojas: Myślę, że z tym samym, z czym wyjechali. I albo się trafi na polepszony grunt i będzie lżej, albo na pogorszony i wtedy jest problem. Zastanawiające jest również to, dlaczego te osoby po raz drugi coś opuszczają? Dlaczego po raz kolejny chcą zaczynać coś od nowa?
Grzegorz Wojas: Nie można uciec przed samym sobą. Z tym, z czym się wyjeżdża, czyli ze swoim wnętrzem, bagażem doświadczeń rodzinnych i osób znaczących, z tym się wraca. To się nie zmienia. Dzisiaj czytamy w prasie, że tegoroczni absolwenci nie dają sobie rady na rynku pracy. Młodzi ludzie wychodzą ze studiów i okazuje się, że są nieprzygotowani. I zastanawiam się, jaki procent z tych absolwentów wyjedzie. I to bez względu na kurs funta, bo, mimo że się nie opłaca, to ludzie nadal wyjeżdżają, bo coś ich jednak w kraju uwiera.
Wyjechało dużo zdolnych, wykształconych osób. Oni chyba przed niczym nie uciekali?
Grzegorz Wojas: Bo może tak być, że ktoś czuł swoją wartość, nie musiał od nikogo i niczego unikać, a mimo to Polska była dla niego nieakceptowana, bez warunków na przyszłość, bez możliwości rozwoju. I w tym przypadku to aspekt społeczny był dla osoby wyjeżdżającej najistotniejszy.
Wielu Polaków z Wielkiej Brytanii zamiast wracać do Polski jedzie np. do Norwegii, bo akurat tam dostali lepszą pracę. To Europejczycy, żyją tam, gdzie im lepiej. Może na powracających Polaków lepiej spojrzeć pod tym względem, że się przemieszczają, szukają czegoś innego?
Grzegorz Wojas: W moim poczuciu to tak właśnie teraz jest. Świat ostrych granic, podziałów narodowościowych, etnicznych rozmywa się, rozrzedza. Taki jest czas, taka cywilizacja, że wszystko się jakby zmniejszyło i pomieszało.
Grzegorz Wojas: Myślę, że w obecnej dobie, kiedy przeloty są tanie i łatwo można się przemieszczać, możemy mówić o obywatelach świata i postawach: "tam, gdzie jestem, jest mi dobrze". Ale też pojawia się niepokój. Bo ci Polacy, którzy tak wędrują, zawsze jednak skupiają się w polskich gettach, czy to w Anglii, Niemczech, czy w Stanach. To nie jest tak, że Polak pojedzie i od razu się asymiluje. Tylko nielicznym udaje się wyjść z polskiego kręgu.



Komentarze 44
kolejny artykuł o tym, ze z powodu powrotu do Polski można oślepnąć, nieodwracalnie zapaśc na gruźlicę albo nabawić się niewydolności nerek...
Już nawet nie skomentuję, bo dobor tekstow na Emito to zenada.
przyznam racje szkoda komentowac ten artykul.
artyluk beznadziejny.taj jak pisal darek-pozywka dla wszelakiej masci kartoflarzy i nawiedzonych maliniakow typu antek-łemigrant z onet.pl..
nagle tak wszyscy zaczeli sie o nas troszczyc,cha nam pomic,zrobic to i tamto i siamto i sramto,bo se nie poradzimy...-niech sie od nas wrescie odpierdola i zjama sie wlasnym sprawami..ja mam wlasne zycie i nie chce aby ktokowiek ingerowal w to co robie..
od upadku pisdzielcow,w sejmie i na scenie politycznej cisza.nic sie nie dzieje.najwidoczniej polski plebs jest juz znurzony kolejnymi wersjam mandaryn,robikow,big shiterow,rydzyk show,tancu z gownami,wszelakiej masci "seriali" telewizyjnych produkowane przez TVP gdzie w kazdym wystepuje nawiedzony i wszechwiedzacy klecha,konczac na modzie na sukces...teraz przyszla kolej na nas,aby podbdowac morale i ego plebsu w mysl kargulowskiej zasady i modlitwy polaka :obyscie nie mieli lepiej ni my!
ja wam mowie :paszol won!sram na was! do polski wroci ten kto chce wrocic.problem z adaptacja bedzie mial ten,kto wiekszosc swojego czasu spedzil nad butla cidra czy innego muzgojeba.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
kopiuj i wklej jesli myslisz ze zmarnowales swoj czas czytajac ten artykow...
Zmarnowałem tylko trochę czasu czytając 1/3 artykułu, więcej mi się nie chciało.