Do góry

Polscy wędkarze to nie kłusownicy

Oskarżenia pod adresem polskich wędkarzy odnośnie kłusownictwa i zwyczajnego złodziejstwa przewijają się w brytyjskiej prasie na zmianę z "łabędziożerstwem". Walka na protesty przynosi średnie rezultaty. Na szczęście są ludzie, którzy wolą pracę u podstaw.

Radosław Papiewski przybył do Wielkiej Brytanii siedem lat temu. Od samego początku oddawał się swojej pasji, wędkarstwu. Początkowo nic nie mąciło sielanki panującej nad słodkowodnymi zbiornikami i rzekami, nad którymi spędzał mile czas. Nastąpiły jednak, wraz z napływem nowych wędkarzy, spięcia pomiędzy środowiskiem angielskim i polskim. Powodem złej sytuacji stały się wybryki pojedynczych Polaków, którzy nie stosowali się do panujących w Anglii zasad łowienia.

Apogeum była audycja radiowa prowadzona przez Chrisa Moylesa. W swojej audycji poruszył temat polskich wędkarzy, nazywając ich złodziejami i kłusownikami. Radek nie wytrzymał i zadzwonił do radia. "Nawet nie wiesz, jakie było moje zdziwienie, kiedy po kilku minutach znalazłem się już na antenie i mogłem odpierać zarzuty" – opowiada Radek. "Przekonywałem angielskich wędkarzy, że problem leży w braku informacji i nie zrozumieniu zasad przez polskich wędkarzy. Niestety poległem" – opowiada dalej.

Nie załamał się tym niepowodzeniem. Zaczął się zastanawiać, jak spowodować, żeby stosunki między Polakami i Anglikami poprawiły się. "W tym momencie narodził się plan stworzenia organizacji, która pomogłaby zintegrować polskie środowisko wędkarskie z lokalnymi wędkarzami" – opowiada Papiewski. "Zacząłem pisać plany działania i szukałem kontaktu do osób, które mogłyby pomóc.

Tak oto powstał projekt, który zainteresował brytyjskie organizacje wędkarskie. Dość powiedzieć, że program napisany przez Radka Papieskiego spotkał się z ogromną aprobatą. Building Bridges Project (tak nazywa się przedsięwzięcie), zyskał również aprobatę brytyjskiego rządu, który przeznaczył na rozwój projektu dwadzieścia tysięcy funtów. Od tej pory autor projektu został oficjalnie zatrudniony przez Angling Trust i mianowany szefem projektu. Od pierwszego lutego projekt rozwija się ze wspaniałymi rezultatami.

Główne założenia projektu to spotkania polsko-brytyjskie, pomoc w komunikacji pomiędzy brytyjskimi klubami wędkarskimi a polskim środowiskiem, pomoc w zrozumieniu polskiej kultury wędkarstwa wśród angielskich klubów oraz pomoc w respektowaniu angielskiego prawa przez polskich wędkarzy. Ostatnim, ale nie najmniej ważnym celem, jest zwalczanie antynarodowościowych zachowań w środowisku wędkarskim.

Jak te założenia sprawdzą się w praktyce? Możemy sobie wyobrazić sytuację, kiedy angielska gazeta napisze kolejną wiadomość o zabijaniu i jedzeniu łabędzi, brytyjski klub wędkarski będzie mógł oficjalnie zaprotestować w imieniu swoich polskich kolegów – to wytrąci nieuczciwym dziennikarzom ich oręż z ręki. Miejmy nadzieję.

Dla wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej na temat projektu, polecamy stronę www.polishanglers.com.

Obecnie zasięg projektu jest ograniczony terytorialnie do okręgów Swindon–Chppenhaml–Trowbridge. Jednakże Building Bridge zamierza budować mosty pomiędzy społecznościami wędkarskimi na terenie całej Wielkiej Brytanii.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 14

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#128.05.2010, 09:55

Mam znajomego, który lubi jeździć ze mną na ryby. Ja z nim niekoniecznie.
Różnica między nami jest podstawowa, zakodowana w mentalności: ja jeżdżę na ryby, on jeździ po ryby. Owszem, JEŻELI PRAWO ZEZWALA, to zdarza mi się wziąć ze sobą do domu jakąś rybę, ale oceniam, że 95% wraca do wody.

Kwestia druga - wędkarstwo jest dla mnie święte, nie profanuję go więc żadnymi ekscesami. Nie zostawiam śmieci, nie palę ognisk w miejscu niedozwolonym, nie pozostawiam przy ognisku (jeżeli można je palić) resztek, kości po drobiu (żeby nie było głupich podejrzeń), NIE PIJĘ alkoholu. Nie daję pretekstu, by negatywnie mnie postrzegano.

Pochwalam zainicjowany projekt i mam nadzieję, że się rozszerzy również na Szkocję.

Ray
1 370
Ray 1 370
#228.05.2010, 11:56

duchu38 -Ysbryd z Baniochy
#1 | Dziś - 09:55

Dolacze sie do twojego watku niesmiecenia i powiem ogolnie ze ktokolwiek rzuca opakowania (czy to nad rzeka czy na ulicy) to odrazu wystawia sobie wizytowke:

EGOCENTRYCZNY PROSTAK

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#328.05.2010, 13:15

świetna inicjatywa, ciekawe czy dotrze do Szkotlandii

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#428.05.2010, 16:39

a po cholere lapac rybe w celu wypuszczenia?
Przeciez to sadyzm...

Haczyk rozpruwa rybie pysk, przelyk i gardlo, wywoluje krwawienie, a ryba zaczyna walczyc o zycie.

Wypuszczanie ryby po zlowieniu to to samo, co dawanie ludziom po mordzie w parku, pociecie ich nozem po plecach, podduszanie, potem grozenie im smiercia, a potem wypuszczenie do domu mowiac im, ze to tylko takie twoje hobby.

Jesli juz sie lowi jakies zwierze, to po to aby je zjesc, jesli czlowiek glodny.

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#528.05.2010, 16:47

popieram grypsa, ryby na patelnie, duchu na haczyk.

Profil nieaktywny
ZbyszekzPlebani
#628.05.2010, 17:07

a orientuje sie ktos, czy w UK czeba pozwolenie na ryby londowe?

Ray
1 370
Ray 1 370
#728.05.2010, 17:35

Zbyszek z Plebani
#6 | Dziś - 17:07

My tu je nazywamy gryzoniami i psowatymi.

Profil nieaktywny
ZbyszekzPlebani
#828.05.2010, 18:59
BD.K
20 493 1
BD.K 20 493 1
#928.05.2010, 19:19

jak tu sie nie zgodzic ze swinskim ...

sanczo
26
sanczo 26
#1028.05.2010, 22:05

ja to nawet pitki na kotlety zawijam aby kichy zapchac

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1129.05.2010, 11:43

świński grypsie - jak zwykle masz rację !!!

Zobacz tę różnicę za 30 euro rocznie mogę łapać gdzie chcę kiedy chcę- i nikt mi dostępu do rzeki płotem 3 m nie zastawia i za łowienie na rzece , jeziorze i morzu nie kasuje.mam tylko zachować ochronne wymiary ,okresy i zostawić po sobie porządek
Dla miejscowych kłusownikiem nie jestem a w Szkocji za złowienie 4 pstrągów i opłaceniu 25 f za wstęp byłem skończoną hołotą gdzieś z europy wschodniej .hahahaa

W Szkocji nawet do rzeki dojść nie mogłem - bo wszystko prywatne - albo płatne !!!

to jest właśnie wolność za , którą tęsknisz , zawijaj się Świński Grypsie z tego zacofanego Jukeju - bo tu nie pasujesz - choćbyś 3k na łapę zarabiał netto to i tak taka osoba jak Ty tu być nie powinna - za dużo oleju masz jak na ten kraj .

pozdrowienia
Janek K

zbyszekkormosz
18
#1229.05.2010, 14:01

no rybki brac lubie tam gdzie wolno,gdzie nie wolno-nie lowie,nie wiecej jednak niz damy rade zjesc.

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#1330.05.2010, 03:03

#8
Zbyszek z Plebanii.... hehe dawno sie tak nie usmialem...
Slimak to ryba ladowa wedlug Unii Europejskiej :)))
A myslalem, ze klasyfikujac marchew jako owoc osiagneli szczyt :)
Nie docenilem skurkowancow. :)

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#1430.05.2010, 03:09

Szkoda, ze labedzi nie zaklasyfikowali jako "grzyby plywajace".
Wowczas nie mogliby na polskich zjadaczy tych ptakow mowic klosownicy, a jedynie "zbieracze" :)