Ciekawa wypowiedz jednego z forumowiczow WP.PL, po pozostawieniu stop procentowych na poziomie 4.5%
http://banki.wp.pl/kat,6598,title,R...
Geniusze i idioci. Jakim cudem Wielka Brytania przy inflacji zbliżonej do Polski ma stopy procentowe na poziomie 0,5 proc., USA 0,25 proc., Szwajcaria 0,25 pros. Tylko Polska deklaruje że 4,5 proc. stopy to nie ostatnie słowo i nie wyklucza podwyżek. Czyli w Wielkiej Brytanii, USA, Szwajcarii niskie stopy i słabe waluty się opłacają a nam nie. Czy tam rynkiem walutowym rządzą idioci a u nas geniusze finansowi? Prawda jest inna. Oni zachowują czujność my zahipnotyzowani rzekomą potęgą złotego wpuszczamy gigantyczne ilości spekulacyjnego pieniądza na rynek. W ostatnich latach średnio takiego właśnie kapitału rocznie napływało do Polski ok. 25 mld euro. W 2012r. pobity został rekord. Ten "zły kapitał" powoduje iluzję stabilności ale drenuje gospodarkę, zaciemnia obraz. Ten właśnie pieniądz stał się destrukcyjny jak nigdy dotąd. Jedni o tym wiedzą i się bronią drudzy też wiedzą ale tworzą nad Wisłą eldorado dla spekulacji walutowej. Nic dziwnego że w ostatnie 2 miesiące nasz KRAJ ZADŁUŻYŁ SIĘ w rekordowym tempie wykonując 40 proc. rocznego planu. Czy dlatego że jesteśmy tak silni czy dlatego że tak głupi? Puentuje Janusz Szewczak Główny ekonomista SKOK.
Onieznajomy, wybacz , ale słowo "SKOK" działa na mnie jak płachta na byka- jeżeli nie wiesz dlaczego to trochę "poguglaj". I w tym momencie przestaje mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie czy ten facet ma słuszność czy może jej nie posiada. Bo dla mnie brzmi to mniej więcej tak, jak gdyby zaangażowany komunista i ubek zaczął mi teraz prawić wykład o szacunku dla jednostki.
http://banki.wp.pl/kat,6598,title,R...
Rada Polityki Pieniężnej na środowym posiedzeniu pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie
nie mialem na mysli baranki ze dzis ale najblizszej przyszlosci,poczytaj sobie co nizej.
04.04.2012 , aktualizacja: 04.04.2012 18:40
Rada Polityki Pieniężnej poważnie rozważa możliwość podniesienia stóp procentowych i zbliża się do tego kroku bardzo zdecydowanie - powiedział w środę na konferencji Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego. Dodał, że Radę niepokoi wysokość inflacji.
"Poważnie rozważamy możliwość podniesienia stóp (procentowych - PAP). Oczywiście to jest zależne od stanu polskiej gospodarki. (...) Proszę mi wierzyć, zbliżamy się do tego bardzo zdecydowanie" - powiedział prezes NBP. Podkreślił, że "nie ma co mówić o prawdopodobieństwie obniżek (stóp procentowych - PAP)".
Belka tłumaczył, że Radę niepokoi "uporczywe" utrzymywanie się inflacji konsumenckiej na poziomie ponad 4 proc. Prezes nie sądzi, aby w tym roku inflacja spadła do 2,5 proc., czyli celu wyznaczonego przez NBP. "Nie sądzę, żeby można było nawet za pomocą najbardziej heroicznych działań sprowadzić inflację do celu inflacyjnego jeszcze w tym roku. Koszty takiego działania mogłyby być dramatycznie wysokie" - uważa Belka.
Zaznaczył, że w dłuższej perspektywie inflacja powinna osiągnąć poziom 2,5 proc.
Dodał, że o tym, czy Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe w przyszłym miesiącu zadecydują dane m.in. o produkcji budowlanej, przemysłowej, sprzedaży detalicznej, informacje z rynku pracy czy o dynamice płac. "Wszystkie razem te wielkości zadecydują, czy w przyszłym miesiącu rozważymy ewentualne zacieśnienie polityki pieniężnej" - powiedział.
a to niezgadniecie skad mam,tak to prawda-niezalezna.pl
Rada Polityki Pieniężnej poważnie rozważa możliwość podniesienia stóp procentowych i zbliża się do tego kroku bardzo zdecydowanie - powiedział Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego. Dodał, że Radę niepokoi wysokość inflacji.
- Poważnie rozważamy możliwość podniesienia stóp. Oczywiście to jest zależne od stanu polskiej gospodarki. (...) Proszę mi wierzyć, zbliżamy się do tego bardzo zdecydowanie - powiedział prezes NBP. Podkreślił, że „nie ma co mówić” o prawdopodobieństwie obniżek stóp procentowych.
Belka tłumaczył, że Radę niepokoi „uporczywe” utrzymywanie się inflacji konsumenckiej na poziomie ponad 4 proc. Prezes nie sądzi, aby w tym roku inflacja spadła do 2,5 proc., czyli celu wyznaczonego przez NBP.
- Nie sądzę, żeby można było nawet za pomocą najbardziej heroicznych działań sprowadzić inflację do celu inflacyjnego jeszcze w tym roku. Koszty takiego działania mogłyby być dramatycznie wysokie - uważa Belka.
Zaznaczył, że w dłuższej perspektywie inflacja powinna osiągnąć poziom 2,5 proc. Dodał, że o tym, czy Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe w przyszłym miesiącu zadecydują dane m.in. o produkcji budowlanej, przemysłowej, sprzedaży detalicznej, informacje z rynku pracy czy o dynamice płac.
- Wszystkie razem te wielkości zadecydują, czy w przyszłym miesiącu rozważymy ewentualne zacieśnienie polityki pieniężnej – zapowiedział Marek Belka.
Nastepny kraj broni sie przed silna waluta
http://waluty.wp.pl/
Szwajcarski bank centralny nie pozwoli na umocnienie franka poniżej 1,2 za euro (popr.)
05.04.2012 | 14:01
fragment wywiadu z L.Balcerowiczem z dnia 21-12-2011,co sadzi o dodruku pieniedzy sugerowanym przez jednego z forumowiczow,reszta w linku ponizej
Drukowanie euro i wykup obligacji poszczególnych państw. Co pan sądzi o takim pomyśle na rozwiązanie problemów w Unii?
EBC kupowałby obligacje po cenach niższych niż rynkowe. To by oznaczało podwyższone ryzyko inflacji i bomb spekulacyjnych. Byłoby to też jaskrawe naruszenie traktatów europejskich. To rozwiązanie porównałbym z kokainą, a nie antybiotykiem. Mam też nadzieję, że takie pomysły nigdy nie będą dotyczyć naszego kraju.
Silna waluta nie wadzi eksportowi
Gwałtowna aprecjacja franka szwajcarskiego w 2011 r. nie zahamowała eksportu tamtejszych zegarków. Przeciwnie, osiągnął on nowy rekord.
Jak wynika z danych Federacji Szwajcarskich Producentów Zegarków (FSWI), uzyskali oni w ub.r. ze sprzedaży czasomierzy za granicą 19,3 mld franków. W ujęciu nominalnym to o 19 proc. więcej niż rok wcześniej. Poprzedni rekord, ustanowiony w 2008 r., został zaś przebity o ponad 13 proc. – Pomimo dość niesprzyjających warunków perspektywy naszej branży pozostają bardzo dobre – powiedział Jean-Daniel Pasche, prezes FSWI. Według niego w tym roku eksport zegarków będzie jeszcze wyższy niż w ubiegłym.
Popyt na szwajcarskie czasomierze windują przede wszystkim bogacące się społeczeństwa Azji. Trafia tam już ponad połowa eksportowanych z alpejskiej gospodarki zegarków, a odsetek ten szybko rośnie. W ub.r. Chiny importowały ich o 49 proc. więcej niż przed rokiem, a Hongkong – największy odbiorca – o 29 proc. Dla porównania, import do USA zwiększył się o 19 proc.
http://www.makroekonomia.info/node/...
Dewaluacja
Dewaluacja waluty - obniżenie jej wartości w stosunku do miernika przyjętego za podstawę. (Np. do złota albo do określonej waluty przyjętej za podstawę, np. dolara, lub też do tzw. "koszyka mocnych walut"). Uzasadnieniem dla dewaluacji waluty może być niska konkurencyjność jego eksportu w stosunku do produktów wytwarzanych za granicą tak, że wpływy z eksportu są niedostateczne w porównaniu z popytem kraju na import. W tej sytuacji ogłoszenie dewaluacji oznacza potanienie własnego eksportu dla zagranicy. Ceny towarów kraju dewaluującego walutę liczone w walutach innych krajów stają się wówczas niższe i bardziej konkurencyjne, natomiast ceny towarów importowanych liczone w walucie krajowej odpowiednio wzrastają. Rezultatem tego może być zwiększenie eksportu i zmniejszenie importu, a w konsekwencji poprawa bilansu handlowego i płatniczego.
Nie dziwi mnie ze pewne sprawy sa trudne dla pewnych osob. Sam jak bylem mlody, nie wszystko potrafilem sobie latwo uzmyslowic. Pewne zaleznosci w swiecie finansow nie sa latwe do zrozumienia. Powtarzajac informacje z mediow, podawane przez dziennikarzy latwo moga zmylic, widac wyraznie ze jest to populizm. Dlatego pozniej mozemy czytac takie rewelacje jak u forumowicza, ktory cos chcialby napisac, najchetniej zeby mi cos udowodnic, a tylko odslania swoje niedostatki w tej materii.
Moj kolego mowil - lepsze piec minut smiechu niz dziesiec gimnastyki. Mial racje:)
Ja zacytuje wyjatkowo wolgarna wypowiedz garbusa, zamiast komentarza do jego wpisu w moim temacie.
achernar666
#92 | Dziś - 10:51
TurboDymoMan
luz, tylko to nie jest flaga jagi przecietnego fana wiec nie mydl oczu kmiotku.
swoja matke wklej w avatar, zobaczymy z jakiej obrzydliwej kloaki wypełzłeś.
onieznajomy, naprawdę chcesz puścić z torbami te blisko czterdzieści milionów ludzi kupujących wyprodukowane w Azji ubrania, telefony, obuwie, komputery i rowery składane z azjatyckich części, wózki dziecięce, ekspresy do kawy i jednorazowe maszynki do golenia oraz budziki zrywające ich z łóżek tylko po to, aby sprzedać Niemcom trochę więcej matryc LCD z podwrocławskiego "eldżika"?
;)
Nie esha. Chce tylko zeby ludzie w Polsce kupowali ubania wyprodukowane w Lodzi, i sprzedawane w podlodzkim Tuszynie, Rzgowie, czy Gluchowie. Chcialbym tez zeby znowu codziennie do tych wymienionych miejscowosci, przyjezdzalo 20 - 40 autobusow z Rosjanami, ktorzy kupowali ogromne ilosci odziezy.
Najpierw ta Łódź musiałaby nauczyć się szyć te ubrania.
Chcesz ich siłą zmuszać- odbierając tańszą alternatywę?
Od dziś nie ma chińskich ubranek bo nie i ch*j?
Już Ci kiedyś pisałem, jak największa chyba w Polsce spółka odzieżowa LPP chciała szyć ubrania w kraju, ale właściciele łódzkich firm nie potrafili wykonać durnego suwaka w/g życzenia zleceniodawcy, ani też zapewnić tkanin odpowiedniej jakości, kolorystyki a samą jakością szycia Chińczycy bili ich na głowę. I nie robili problemów absolutnie z niczym.
Ludziom najpierw w łbach trzeba zdewaluować pewne durne nawyki i przyzwyczajenia, bo ten gUpi, śmieszny, mały Chińczyk nie ma takich jak oni problemów.
Lodz w latach 90 byla jedna wielka szwalnia na potrzeby rosji. Ten przemysl upadl, i trzeba by czasu zeby to odbudowac. W lodzi bylo wiele wiodacych zakladow odzierzowych : Prochnik, Wolczanka. Olimpia. W lodzi byly zaklady bawelniane zatrodniajace 16 - 18 tys pracownikow. W tamtych latach sprowadzalismy z Chin T-shirty, do dalszego przerobu :nadruki, chafty, naszywanie roznosci, te T-shirty byly niejako sorowcem. Nastepny temat : koszule flanelowe, flanela z eskimo wyprzedzala ta chinska o klase. I co i zloty sie zaczol umacniac i wszystko padlo.
#54
Ty piszesz o rzeczach o ktorych ja wiem, a ty myslisz ze ci sie wydaje. Bylem wtedy w tym temacie.Ja z tego zylem i to niezle. Mialem do czynienia z besposrednimi importerami i wieloma producentami.
Nigdy tak nie pisalem, ale teraz powiem - wiem o czym pisze, znalem, i jeszcze troche znam ten temat.
Natomiast ty ladnie sie zaprezentowales jezeli chodzi o edukacje, i wiele innych spraw tez, ale w lodzi to ja bylem, cieszylem sie jak bylo dobrze i martwilem z innymi jak zaczelo sie zle. Na pewno nie chodzilo o jakosc w tamtych czasach.
Więc odpowiadam Ci z punktu widzenia klienta: gówno robiły a nie atrakcyjne ciuchy. Przeciętny klient wybierał tańszy, bazarowy chłam, bo tylko ten chłam dawał jakiś wybór kolorystyki czy wzorów.
W latach 1993-1994 parokrotnie jeździłem po ciuchy do Niemiec. Nie- nie na handel. Dla siebie.
A Polska bazarowa zdycha... i może to i dobrze.
Na poczatku lat 90 zwykla szwaczka w Lodzi, potrafila zarobic od 1500 do 2000 zlotych w sezonie jesiennym, czy letnim. KIlka lat temu kierowca TIR zarobic potrafil ok. 5000 zlotych. Dlatego bo mielismy export, i duze zapotrzebowanie na pewne zawody. Jak ktos chcial duzo produkowac to zatrodnial dobrych pracownikow, i dobrze im placil. Kiedys byl rynek pracownika, dzis jest rynek pracodawcy.
Z inflacja sie zgadzam ze to jest duzy problem (niby stopy% to reguluja, ale z tym jest roznie), ale przeciez to mozna robic stopniowo. sa fachowcy, ekonomisci, finansisci, ludzie wyksztalceni z doswiadczeniem.
Boje sie ze dzis i tak jest dupa blada, mamy takie zadluzenie zewnetrzne, ze juz nie pomoze woda z Wisly.
Niektorzy pekna z wscieklosci ze mialem racje. Niech tam.
http://finanse.wp.pl/kat,102634,tit...
"Zdaniem prezesa NBP, wyjście Grecji z kryzysu znacznie utrudnia fakt, że jako członek strefy euro nie może zdewaluować swej waluty. Wprowadzenie podwójnego systemu walutowego pozwoliłoby Atenom na dokonanie "ukrytej dewaluacji", co z kolei, jak sugeruje Marek Belka, poprawiłoby znacznie konkurencyjność greckich towarów i usług, a efekcie przyspieszyłoby wyjście tego kraju z kryzysu. "