OK, skoro rzucilas rekawice... Tyle ze krotko, bo do pracy mnie gonia. I przy okazji troche drastycznie, czytaj - przerysowanie. :)
Zatem, poza wszystkimi tymi wymienionymi juz wartosciami, o ktorych pieknie sie mowi, a jeszcze piekniej slucha (co nie znaczy jednak absolutnie, ze w jakikolwiek sposob chcialbym im zaprzeczyc), jest jeszcze wlasnie owo drugie dno, bardziej szczegolowe, bardziej metne, bardziej bagniste... Dno, w ktorym oczekujemy, hm, sprzecznosci. :)
Kilka przykladow.
Z jednej strony - chcielibysmy wielkiej, palacej milosci, poczucia bycia tym jednym jedynym, miloscia zycia, z drugiej - swietego spokoju, umiaru z wyrazaniem uczuc, z pytaniami typu "Miasiaczku, a kochasz mnie jeszcze? A jak bardzo?" itp.
Z jednej strony - chetnie opowiedziedzielibysmy Wam jako przyjacielowi o ostatniej imprezie, na ktorej bylismy, o poznanej tam nowej, przesympatycznej kolezance, bez zagrozenia chocby cieniem zazdrosci z Waszej strony, z drugiej natomiast - ah, zazdrosc ta bywa taka przyjemna, ze czasem az milo ja z pelna premedytacja wywolac, wszak czujemy sie wtedy wlasnie tymi jedynymi!
Z jednej strony - nie lubimy chodzac z Wami na wspomniane juz zakupy i meczyc sie godzinami w sklepie przedkladajac jeden kroj nad inny, wybierajac sposrod miliona materialow, wzorkow, odcieni, faldek, w trzecim sklepie nie pamietajac juz zupelnie, co bylo w pierwszym, z drugiej strony natomiast cieszylibysmy sie niesamowicie mogac omowic z Wami w "naszym" sklepie techniczne szczegoly kupowanej wlasnie szlifierki katowej.
I tak dalej...
Iwo! poruszyla tez calkiem ciekawa kwestie - potrzeby czasu dla siebie - wydaje mi sie, ze faceci sa zdecydowanie bardziej indywidualistami. W takim znaczeniu, ze zazwyczaj wystarcza im w zupelnosci sama swiadomosc posiadania partnerki, niekoniecznie fizyczna jej obecnosc. Dla kobiety liczy sie i jedno, i drugie - stad niejednokrotne poczucie osaczenia, braku owego czasu dla siebie, i wynikjace z tego np. zawalenie praca, "ucieczki" do kolegow, do knajpy itp.
Troche podsumowujac.
Ciezko powiedziec, czego oczekujemy. W przypadku kazdego faceta oczekiwania sa zawsze nieco inne. W przypadku tego samego faceta, oczekiwania sa zawsze nieco inne w stosunku do innej kobiety. Co w pewien sposob (choc i tak nie do konca) wyklucza idee istnienia idealu (hm, drugiej polowki?). Ale moze nie drazmy tego tematu, bo z tego moze urosnac calkiem piekny watek alternatywny.
Jakkolwiek, czesto oczekujemy rzeczy sprzecznych ze soba. Co prawda tylko pozornie, jako ze wystepowanie owych sprzecznych oczekiwan najczesciej wiaze sie z odpowiednim przesunieciem czasowym, jednakze... Partner(ka) nie jest automatem, gdzie wystarczy nacisnac guziczek i wszystko dzieje sie po naszej mysli. Wiec w pewien sposob nadal pozostaja sprzecznymi.
Szlak, mialo byc krotko. Ale o tym mozna by ksiazke napisac. :) Coz. Ciekawy jestem, czy ktos sie jeszcze przyzna. BTW, kobiety tez moga, jako ze przypuszczam, ze Was to tak samo dotyczy. :)
Pewnie sporo rzeczy jeszcze pominalem, no ale... Czas do pracy. :P
A ja tez indywidualistka i nie lubie jak kolo mnie za duzo facet kreci, to takie przyjemne jak mowi Iwo! np. isc na zakupy samej ....
Czego Panowie od nas oczekuja to chyba kwestia indywidualna kazdego pana i w zaleznosci od pani ma swoje kryteria.
Czesto jednak chca dwoch rzeczy - seksu i swietego spokoju. Dobrze jak sie kobieta umie "wpasowac" w gusta:)
Zamiast bladzic w ciemnosci nieporadnie po omacku zadam Wam Panowie to pytanie wprost:
Czego Wy od nas oczekujecie???
Bo, co my mamy do zaoferowania, to juz chyba temat na osobny watek...