#81 Sigmunda bym raczej w to nie mieszal, to ze chlop zaangazowal sie w badania nad postrzegania seksualnosci przez homo sapiens nie znaczy ze znalazl teorie tlumaczaca dzisiejsze zachowania miedzy galaktyczne. On tylko staral sie udowodnic ze wszystko kreci sie wokol dupy( tak ogolnie dla mnie wyksztalconych czytelnikow forum)
Nie wiele braklo a stracilby tutul naukowy wlasnie przez swoje badania. Aczkolwiek uwazam osobiscie ze kierowal sie glownie pamietnikami niejakiego Marquis de Sade ktory byl pierwszym prekursorem tych cwiczen, przynajmniej oficjalnie. Jako pierwszy staral sie tez zaobserwowac co pcha ludzi nagle do tego samego lozka o tej samej porze, widac dalej nie znamy odpowiedzi.
#103 zycie kreci sie wokol seksu, to akurat nawet dla zle sklonowanej owcy jest oczywiste, zamykanie klapy od kibla to odruch, taki sam jak przepuszczanie kobiety w drzwiach, egoista jest kazdy, kwestia tylko polega na tym na ile sie tego egoizmu w zwiazku wyzbywa w imie jakichs wyzszych celow, idealow,aspiracji? Nie sztuka byc zlota raczka i upierac sie ze uda mi sie naprawic cos zjebanego samemu, sztuka jest powiedziec: Kurwa nie wiem nie znam sie, widze to szpejo pierwszy raz na oczy. A nie kleic glupa, wywalic korki, zalac sasiadow, spowodowac katastrofe budowlana albo inne smieszne zdazenie tylko po to zeby za wszelka cene zaimponowac kobiecie.
Chcialam sie podzielic z Wami, podczas czytania usmiech nie ustepowal z mojej zazwyczaj gradowo pochmurnej twarzy:
Facet doskonały jest przystojny. Ale nie za bardzo, żeby się inne nie oglądały. Po drugie starannie ogolony. Z dwudniowym zarostem. Kolejna sprawa: oczy. To ważne. Oczy muszą być jasne, przejrzyste, uczciwe, najlepiej czarne. Włosy? Długie gęste kręcone, dokładnie przystrzyżone. Blond o zdecydowanej kasztanowej barwie, z lekką łysiną.
Niezbyt wysoki, dwa metry. Szczupły, wysportowany, z brzuchem. Totalny luzak w garniturze. Wydepilowany niczym małpa. W łóżku delikatny jak bestia. Wrażliwiec, poeta, umięśniony jak Schwarzenegger.
Szarmancki. Nieznajomy w podróży powinien taszczyć bagaże. Ale niezbyt ochoczo, bo wyjdzie, że złodziej. Powinien się serdecznie uśmiechać, półgębkiem, najlepiej wcale. Sprawiać wrażenie miłego, stonowanego, odpowiedzialnego wariata.
Świetnie, gdyby był lekarzem. Artystą. Księgowym. Kierowcą rajdowym. Żeby miał psa. To znaczy kota. Świnkę morską. Rybki. Żadnych zwierząt!
Co jeszcze? Musi być inteligentny. Tylko żeby się nie mądrzył! Miły. Ale nie jakiś milutki. Dowcipny, ale nie wesołek. Taki trochę zadziorny, zawadiacki. Hm, typ spod ciemnej gwiazdy… Ale z kryształową przeszłością! Chodzi o to, żeby nas po rękach całował, w drzwiach przepuszczał i rachunki płacił. I nie puszył się tym męskim szowinizmem, z cmokaniem w dłoń nie wyskakiwał. I niech pamięta, że jesteśmy niezależne, w końcu stać nas na zapłacenie rachunku! O, żeby mówił komplementy. Tylko, niech nie przesadza. Właściwie, lepiej niech się w ogóle nie odzywa.
Ma być wierny. I zazdrosny jak talib. Niech się jednak nie wtrąca w nasze sprawy, bo i tak ich nie zrozumie. Choć, oczywiście, jest cudownie wyrozumiały.
Podsumowując, Facet idealny to piekielny macho, sto procent mężczyzny, chodzący testosteron. Świetnie gotuje, robi zakupy, zajmuje się dziećmi. Ba! On karmi je piersią.
Sylwia Kubrynska