Chyba ma ;) u mnie był na świętach kumpel szkot, i wpieprzał aż się mało nie udławił ;) choć przyznał że żurek z jajkiem trochę go odstraszył na początku,a mazurek kajmakowy był ciut za słodki, ale jadł mimo wszystko. Mój szef też bardzo chwali polskie żarełko, a poza tym taki take away miał by masę klientów-rodaków :)
Moj nie chce jesc.Jest konserwatysta jezeli chodzi o zarcie.Kopytka nie,buraczki nie,najwyzej te ichnie w occie.Plackow ziemniaczanych nie ruszy.Ale poniewaz jest gentlemanem to nigdy nie mowi ze mu nie smakuje tylko ze nie jest glodny.A ja sie wkurzam,bo jakby powiedzial wprost ze nie lubi to oszczedziloby mi to robienia na nastepny raz!
hmm ja sie spotkalem z opinia zaskakujaca ;( pewna biznes women poleciala do Warszawy zostala przyjeta po krolewsku, stol wystawiony caly najleprzym polskim tradycyjnym jedzeniem ----Podsumowanie: Wg niej: 1. Za tłuste ^*&^$(*^#&%(*) udusic babe ... 2. Bez smaku %$&*(^%$%^&* ocipialo babsko ... winegre jej kubki smakowe wypalilo juz dawno ... 3. Ogolnie jej nie smakowalo ...
buszmen : jak w asdzie jest promocja na chinskie kuleczki ryzowe z dodatkiem tego zajebistego pistacjowego zapachu w cenie 10 za funta to nie raz widzialem jak sie ludzie bili import z chin przez 3 tygodnie gnija w konternerach na dzien przed wystawieniem myte przez polskich emigrantow zeby sie pozbyc grzyba a na drugi dzien gwarantowana chinska sraka o 8 w robocie TO JEST WSZEDZIE
Jak myślicie, czy szkoci powoli poznają i lubią polskie jedzenie ?
Uważacie że takeaway z polskim jedzeniem ma szansę przetrwania ?