U Polakow szczegolnie bus. Bez obrazy, sama jestem taka. Od malego uczono nas nie wspolpracy tylko ze trzeba byc twardym bo inni tylko patrza by nas wyslizgac.
Chociaz zgadzam sie ze pomysl sam w sobie nie jest glupi. Moze by zorganizowac jakas kawke np w Edim i sie poznac, pogadac. Kto wie? Ale to by chyba trzeba inny watek zalozyc :)
Pomijajac forumowych idiotow, mozna sie ustawic Kataryna. Tylko tak jak pisalem, jestesmy ludzmi i tylko ludzmi, ale i na to sa teorie i z odrobina zaangazowania mozna przeskoczyc pewne progi. Potem jest juz tylko fajnie.
Mozemy sie poznajdywac na neutralych forach, gdzie niekoncznie trzeba bedzie wysluchiwac szczkania kajmanskich i im podobnych.
Ohoho
Dopiero dostałem powiadomienie o odpowiedzi w tym temacie, a tu proszę cała lawina.
Odnośnie KonradaW to postać Konrada.W w ogóle nie jest mnie znana, zwykła zbieżność.
Nie wiem co takiego jest prymitywnego w pisaniu o ludziach w Merolach.
Wszędzie hierarchia tworzy się na posiadaniu, a w tym kraju Polacy mało posiadają, dobrze pracują, ale nadal są nisko w hierarchii.
Aby lekko podkręcić, to tak chcę stworzyć ponzi scheme, pozbierać od różnych osób pieniądze a następnie zniknąć.
Nie poszukuję do dyskusji ludzi, którzy węszą tylko podstęp i zaczną trząść się kiedy przyjdzie wyłożyć gotówkę na stół, czy też przelać NA MOJE KONTO :-) Ostrożność jest wskazana, ale dla mnie to nie jest priorytet.
Z tym moim kontem to żartuję, do tego celu musi być osobne konto.
To nie będzie projekt(-y) na 100 osób tylko może góra 20 i osobiście, nie zdalnie, chociaż część partnerów może zdalnie, jeśli chce.
Póki co jednak chodzi bardziej o stworzenie grupy entrepreneur-ów, grupy roboczej.
Chodzi o to, że samemu można ciułać i jakiś tam nimi projekt zdziałać, ale my chcemy z większym jump start.
Sam nie jestem specjalistą w dziedzinie, ale uważam, że zespołem zawsze więcej się zdziała niż w pojedynkę i tego brakuje ogólnie w tym społeczeństwie a przede wszystkim w polskim.
Understood?
@Kataryna
Jest w tym racji, ale tak też ten system jest stworzony. Za komuny ludzie nauczyli się bezwzględnej nieufności, natomiast w krajach zachodu nadal nie ufają ponieważ korzystają z usług pośredników i nie nabierają doświadczenia w dealowaniu z ludźmi. Zauważcie, że wynajmujemy domy nie od jakichś angielskich lordów, tylko zwykłych Anglików część jest definitywnie rentierów, ale duża część na etatach, są do tego emigranci, którzy przyjechali tylko 20 lat wcześniej, żaden szał pał.
Nie chodzi mnie też o to, że pośrednicy są źli. Pośrednictwo jest niezbędne, gdyż ci ludzie się specjalizują.
Bardziej chodzi mnie o kwestię finansową i o nie latanie do banku.
Każdy z partnerów będzie aktywnie partycypował, ale nie chcemy też utknąć w działaniach bo jeden z 10 zacznie się trząść. Potrzeba ludzi silnych psychicznie.
Dziękuję i pozdrawiam
OK, napisz jeszcze raz. Po polsku lub po angielsku.
Zartuje, nie musisz nic pisac. Smierdzi na odleglosc. Jak chcesz pracowac nad projektami to popracuj najpierw nad soba. Sorki, ale sposob w jaki piszesz zajezdza na kilometr gimbaza. I nie pisz ze masz dyslekcje lub inne co, jak chcesz zeby ludzie ci zaufali to trzeba sobie na to zapracowac.
I'm out.
Konradzie a jak Ty sobie wyobrażasz wzbudzanie u kogokolwiek zaufania po napisaniu jednego posta?
Oszuści i aktorzy są wszędzie. Nawet dzwonią do ciebie i profesjonalnie wzbudzają w tobie zaufanie a w kolejnej turze jesteś już o kilka setek jeśli nie tysięcy lżejszy. Budowanie zaufania na tym etapie nie jest moim celem.
Sprawdzam jaki jest wydźwięk.
Oczywiście, że się zareklamuję i skonsoliduję swój pomysł. Kwestia w tym, że jak ja to rozkręcę to inni będą już mi wtedy płacić za usługę, to wtedy przestaje być kooperacja czy klub. Mnie nie koniecznie interesuje crowdfunding.
Dziękuję
wiesz, po Twoim drugim watku na temat oszukiwania na ubezpieczeniu samochodowym nie wzbudziles we mnie zainteresowania jako potencjalny business partner. jak mialbym brac Cie powaznie pod uwage do wspolnej inwestycji na tysiace funtow jesli kombinujesz jak nielegalnie oszczedzic kilkaset funtow na ubezpieczeniu?? sorry, I'm out.
powiem tak, zacznij sam na mala skale. jak bedziesz w stanie pokazac, ze wiesz o czym mowisz I masz juz jakies sukcesy to moze uda Ci sie kogos namowic do wspolpracy.
Tak czy inaczej facet jest w Londynie a wiekszosc ludzi tutaj jest w Szkocji. Po drugie my sie znamy a zalozyciel tematu to czlowiek nowy tutaj. Po trzecie pomysl wcale nie jest nowy wystarczy obejrzec kilka programow w stylu Homes under the hammer czy Location Location Location (mnostwo jest tam wlasnie takich kilku lub wieloosobowych inwestycji).
Sam pomysl jest dobry i ciekawy, ale napewno wymaga zaufania i z busem i konradem (tym pierwszym) chetnie moglbym porozmawiac o takiej formie inwestycji ale z kims nowym to nie jestem pewien.
@ArekWis
Oczywiście.
Ja natomiast wiem przez kogoś innego polecenie, że dzięki Emito jest tutaj dobra społeczność i może nawet bardziej żywa niż ta w Londynie. Mnie nie przeszkadza, że nawiąże kontakt z Polakami w Szkocji.
Od Szkotów a nie Anglików należy uczyć się oszczędności, londyńczycy też to wiedzą.
Z samym zaufaniem to jest trudna sprawa, dlatego wolę zmierzać w stronę wspólnego interesu, który tak na prawdę jest jedynym gwarantem, no bo cóż innego? Sentyment do kogoś, prezenty, wspólne grillowanie - możliwe. Można jeszcze jechać po linii rodziny, ale to też nie zawsze wychodzi.
Ja na forum nie zbuduję zaufania, nawet nie próbuję. Musi być face to face + telefon.
Property investment club
Jeśli ktoś jest zainteresowany w inwestowanie w nieruchomości w grupie zaufanych ludzi, tudzież interesuje go ten temat lub ma pomysły to możemy zorganizować grupowe spotkanie.
Chodzi o inwestowanie, aby oszczędności nie leżały a jednocześnie nie uwiązywać się w ćwierćwiekowe kredyty.
Ogólnie, aby porozmawiać kreatywnie o różnych możliwościach jakie istnieją (tych samolubnych it tych mniej).
Taki chociażby Londyn siedzi w dużej mierze na polskim garbie. Utrzymujemy ten element: landlordów i agentów nieruchomości (wynajmują nory a jeżdżą czarnymi Merolami i chodzą we frakach a niektórym z nich buty świecą się jak nie wiem co)
Należałoby przerwać ten impas, ale kupno nieruchomości i kredyt na 20 lat to dla mnie za duża abstrakcja. 20 lat to połowa życia produkcyjnego, a w momencie kryzysu banki zbierają żniwo.
Zapytanie to kieruję do UK residents oraz osób z innymi przydatnymi do tego celu atutami.
Pozdrawiam