@jol03
generalnie kazda agencja czy landolr moga sobie dobrowolnie spisac umowe, pod warunkiem, ze zgodnosci z wytycznymi housing act (scotland) 1988 (o ile nie przejezyczylem). w takiej umowie powinny byc zawarte zarowno twoje prawa i obowiazki jak i landlorda/agencji. powtarzajace sie problemy z wywiazywaniem sie z obowiazkow przez agancje uwazam za wystarczajace do wymowienia umowy i zadania zwrotu depozytu itp, ale....moze cie to kosztowac duzo klopotu i moze lepiej przemieszkaj tam jeszcze do konca umowy....chodzi o to, ze zazwyczaj sprawa jest ujeta tak, iz landlor postara sie w ramach mozliwosci szybko naprawic usterke, ale jednoczesnie, twoje rzadanie naprawy musi byc sensowne. tzn jesli zepsulo sie cos malo waznego i agencja ma wybor naprawy tego samego dnia za 300f lub za 2 tygodnie za 50f, to ma prawo zrobic to za 2 tygodnie..... no i teraz pojawia sie problem udowodnienia, czy zwlekanie z naprawa bylo podstawne i czy agencja miala jakikolwiek wplyw na powtarzanie sie usterki....
@pa_j, jesli czytal bys uwazne co napisal sam zainteresowany zamiast strzepic niepotrzebnie klawiature to moze by sie tobie sie rozjasnilio i nie wprowadzal bys czlowieka niepotrzebnie w blad.
Cytuje;
"Wynajmujemy mieszkanie juz 2 lata, umowa jest przedłużana co pół roku, obecna jest od 1 grudnia."
"Wiec u nas jest tak, ze po tych 6 miesiacach dostajemy jednoczesnie wypowiedzenie umowy oraz propozycję przedluzenia wynajmu na kolejne 6 miesiecy, ktore musimy tylko podpisac, warunki są takie same jak w pierwotnym kontrakcie."
Wiec, pa_j, poskladaj ukladanke w calosc sam i przyznaj ze nie masz racji.
@jol03, technicznie rzecz biorac, landlord jest prawnie zobowiazany do utrzymania jedynie minimalnego stanu uzywalnosci wynajmowanego mieszkania, czyli musza dzialac takie rzeczy jak prad, gaz, ciepla i zimna woda, musza byc spelnione podstawowe wymogi sanitarne oraz mieszkanie musi byc szczelne od wody i wiatru.
Wszystko inne problemy, jak awarie wyposazenia (TV, pralka i te pe) czy odklejajaca sie ze scian tapeta niestety prawie sa bardzo trudne jesli wogole mozliwe do wykozystania w takiej sytuacji.
Niestety, chodzi o powazniejsze rzeczy, przede wszystkim ciagle problemy z bojlerem, po ostatniej naprawie cieplej wody (wody nie mielismy przez tydzien) piec sam sie wlacza co 20 minut i tak dziala okolo 40 sekund po czym sie wylacza, mozna latwo obliczyc ile to wychodzi niepotrzebnego zuzycia gazu nie mowiac o kosztach, ktore zapewne my bedziemy musieli poniesc, facet od naprawy z agencji wiedzial o tym, a mimo to od 2 tygodni nic nie zostalo zrobione, zreszta moim zdaniem on sam to popsul, bo wczesniej nic takiego sie nie dzialo. Inna sprawa to np. przeciekajaca woda z lazienki do pokoju, co objawialo sie mokra wykladzina, przez miesiac wlasciciel zastanawial sie nad naprawa, w koncu zwyczajnie uszczelnil fuge wokol wanny.
Dziekuje za wszystkie rady, pomysle nad tym jeszcze znow po Nowym Roku. Pozdrawiam.
Cześć wam wszystkim... mam mały problem gdyż straciłam prace tzn. ja i moja koleżanka. Umowa na wynajem mieszkanie jest na nas obie. A problem polega na tym, że zostałyśmy "bez środków" do życia i ja chciałabym wrócić do PL lub starać się o mieszkanie z kansilu . Umowę mamy podpisaną na 6 miesięcy a mieszkamy 2 co w takim wypadku mamy robić ... możemy dostać tylko dofinansowanie do mieszkania lecz nie należy się nam nic jako bezrobotnym... czy możemy zerwać umowę bez żadnych nieporozumień ? Bo przecież nie z naszej winy nie mamy za co płacić. hmm... tylko jak z tym prawem tutaj to nie wiem... RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!
@alek
no chyba nie mozesz. tak samo moze powiedzec wlasciciel, ze to przeciez nie jego wina, ze stracilyscie prace....mozecie starac sie o zasilek dla bezrobotnych, poszukac kogos na swoje miejsce zeby moc wycofac sie z umowy za porozumieniem stron. zawsze mozesz sprobowac szczescia i poinformowac wlasciciela o problemach. moze akurat bedzie mial kogos na twoje miejsce...
alek nie zebym byla zlosliwa, ale dorosle zycie to odpowiedzialnosc i zakladanie roznych scenariuszy, nie tylko tych najlepszych. Nie wiem co sie stalo ze nagle obie nie macie pracy, ale wydaje sie to byc conajmniej dziwne.
jak nie mialyscie stalej pracy i zabezpieczenia finansowego to trzeba bylo nie wynajmowac mieszkania. przykre ale prawdziwe
co do wypowiedzenia, pytam raz jeszcze: co macie napisane w umowie?
prace straciłyśmy gdyż była redukcja etatów u nas w pracy i oprócz nas zwolnili 11 osób. No tak , że mamy płacić do końca umowy ale czy przez naszą sytuacje ( mam nadzieję, ze szybko się zmieni) nie możemy tego jakoś obejść. A może nie tyle co o mieszkanie z cansilu co o pokoje możemy się starać
alek
w 2005 trafilo mi sie byc czescia zwolnienia grupowego. pech chcial, ze to bylo 23-go grudnia (btw, fajny prezent gwiazdkowy...) pozniej styczen kiedy ciezko o prace itp....nie mialem pracy do 8-go marca, musialem sie zapozyczyc u znajomych....dobrych przyjaciol mam:-) bylo ciezko ale dalo rade....szczerze mowiac nawet nie pomyslalem o benefitach czy zasilku, nie mialem na to czasu....szukalem pracy...
Wynajmujemy mieszkanie juz 2 lata, umowa jest przedłużana co pół roku, obecna jest od 1 grudnia. Mamy 2-miesięczny okres wypowiedzienia i nie bardzo wiem, czy to znaczy, ze jesli chce sie wyprodzic to moge zlozyc wypowiedzenie tylko 2 miesiace przed koncem umowy, bo jesli zrobie to wczesniej to bedzie to potraktowane jako zerwanie umowy i strace depozyt? Czy tez moge to zrobic w kazdym momencie trwania umowy, ale musze dac 2-miesieczny okres wypowiedzenia? Dodam, ze mamy ciagle problemy z mieszkaniem, wciaz cos sie psuje, a o naprawe trzeba sie dlugo prosic i mam juz tego dosyc. A sytuacje z ostatnich tygodni powaznie przespieszyly moja decyzje o przeprowadzce. Pozdrawiam!