Dalsze wiesci z frontu:
Auto bedzie zabrane na dwa - trzy dni, bo "musi zostac poodkurzane".
Niech zyja kompetencje sprzedawcow firmy Arnold Clark!!!
Taki blad mogl kosztowac kierowce 6-8 pkt i £5000 za brak ubzpieczenia (ktore bez MOT jest niewazne), oraz £1000 za jazde bez waznego MOT.
@inwand
no ale dlatego idziesz do arnolda i placisz 2 razy tyle co na ebay'u (no moze troche przesadzam;-) zeby nie musiec wszystkiego sprawdzac.....dla mnie taka firma powinna o wszysko za mnie zadbac. inaczej nie widze sensu doplacac kilku tysiecy w stosunku do ebay'a czy autotrader'a jak i tak musze sobie spradzic auto i papiery.....
poniekad tak. jak kupuje dom to nie bawie sie w sprawdzanie stanu prawnego nieruchomosci bo za to place prawnikowi.
dlatego nie kupuje aut w salonie bo nie dostaje praktycznie nic za te dodatkowe 30-50% ktore musialbym doplacic w stosunku do prywatnego ogloszenia....pracowalem kiedys w salonie i wiem, ze auta w takich miejscach nie sa w niczym lepsze...
#12,
Kumpel byl tak zamotany jak nie wiem a w dodatku lalo i bylo ciemno. A ja nie moglem jechac rzucic chlodnym okiem bo w robocie siedzialem.
I tak brudno bylo jak 100 bandytow, Niby z wierzchu poodkurzane, ale pod dywanikami kleby psiej siersci; kiedy przyszlo do sprawdzania czy wszystko jest.
Auto zostalo juz odebrane przez AC do naprawy i powinno wrocic w stanie igla. Tak mowili.
A ja jestem zadowolony z Clarka.Miła fachowa obsługa,przyjemnie u Nich kupować.Usterka do usunięcia i szok ! samochód do odbioru czyściutki wykąpany,wypachniony,wszystko sprawdzone olej,płyny,ciśnienie i stan ogumienia,klima,elektryka dosłownie wsio.Zawiesiły się szczotki w silniku szyby,naprawili i przepraszają,że wymiana silniczka nastąpi w późniejszym terminie/brak w magazynie/a obecny,mimo,że sprawny zostanie wymieniony.Na pożegnanie efektowna karteczka z nazwiskami osób pracujących i czyszczących autko.Nadmieniam,że pozostawiłem autko z prywatnym GPS/nie ukradli !/i masą sprzętu wędkarskiego w bagażniku/po posprzątaniu i oczyszczeniu bagażnika ładnie poukładali/.
ja kupilem w arnoldzie autko w zeszlym roku.nigdy nie narzekalem na 'upierdliwych' sprzedawcow.auto jezdzi i nie ma zadnych wad.twoj kumpel jest po prostu pechowcem.
gwoli scislosci, kazdy dealership jest prawnie zobowiazany do przekazania kupujacemu sprawnego samochodu(mot, tax;kupujacy sam odpowiada za ubezpieczenie) i jak dobrze pamietam daja miesieczna gwarancje na samochod,bo wszystko sie moze zdarzyc.
Samochod zostal zabrany do serwisu w czwartek rano i tyle go widzieli. Na szczescie dostali zastepczy na ten czas. Za dwa dni bedzie tydzien. Cos dlugo to juz trwa.
Rozumiem, ze sa ludzie zadowoleni, jak i niezadowoleni. Tak jak wszedzie. Nie twierdze, ze tak bedzie zawsze i caly czas.
Po prostu opisuje ten przypadek jako przestroge, zeby nie dac sie omamic sprzedawcy, ale chlodno patrzec na transakcje.
Wczoraj wieczorem samochod zostal odebrany .... na 20 minut.
W ogole nie opuscil terenu sprzedawcy. Po sprawdzeniu okazalo sie, ze naprawiono klimatyzacje i wymieniono przednie tarcze hamulcowe. Ale jak kontrolka ostrzezenia hamulca sie swiecila tak sie i swieci dalej.
Przy okazji zostal odkryty nastepny problem, powazniejszy i kosztowniejszy dla sprzedawcy. Polowa szyby ogrzewanej nie dziala. Naprawic sie tego nie da, pozostaje wymiana szyby.
Poprzedni wlasciciel mial pieska (dlugowlosego) i ten piesek widocznie drapal sobie po szybie i zdrapal sciezki grzejne.
Kolega sie obawia, ze zostanie wciagniety na liste: "Tych klientow nie obslugujemy".
Kumpel wczoraj odebral auto, 3 latka, zostawil im prawie 7 grantow.
Podjechalem sie pocieszyc z nim ale cos mnie tknelo. Patrze na TAX: jest z innego samochodu!!!!!
Patrze w papiery: nie ma MOT, a z papierow wynika, ze od kilku tygodni powinien byc juz wydany. Podejrzewam, ze zapomnieli MOTu zrobic w ogole. Zapomnieli dac rowniez zielony swistek z dowodu rejestracyjnego. Nie zapomnieli natomiast dac tylko jednego klucza.
Poza tym w aucie nie dziala kilka rzeczy (w 3 letnim!!!!). Oj, bedzie dzisiaj bal......