Wysuplac kase na posrednictwo?? Po raz tysieczny pierwszy napisze: Pobieranie oplat za zalatwienie pracy jest przestepstwem. Chcesz dorabiac kryminalistow?
Miec zalatwiona pewna prace? Zejdz na ziemie. Wiesz, fajnie by bylo, place 200 funtow i mam wszystko zalatwione: praca, mieszkanie itp. :-) Komus innemu zaplace 200 funtow i mam kochajaca zone na reszte zycia. Jeszcze komus innemu 200 funtow i rodza mi sie cudowne, wybitne dzieci :-)
Dobra, wracamy do pracy. Przypadkow oszustw jest pelno. A nawet jesli dostaniesz ta prace, to co zrobisz jak po JEDNYM dniu stwierdzisz ze sie nie nadajesz? Albo pracodawca stwierdzi ze sie nie nadajesz? Praca to nie litr wodki wyborowej, ktora, zakladajac autentycznosc towaru jest zawsze taka sama.
Nigdy nikomu nie płać za pośrednictwo. Pieniądze biorą tylko oszuści. Firmy rekrutacyjne mają prawo brać tylko od pracodawców. Sama szukam pracy, próbuję w róznych agenacjach, lecz jak na razie niczego mi nie załatwili. Ale grosza bym im nie dała. Spróbuj moze w WUP lub przez Eures. Ja sama czekać nie myślę, jadę w ciemno. W Polsce nie ma dla mnie pracy, bo chyba mam za wysokie kwalifikacje...
Ja też nie mam zamiaru płacić jakimś hienom w kraju a już tym bardziej
wnerwiaja mnie oferty gdzie pracodawca zapewnia lokal a ty musisz w nim
mieszkać i jeszcze płacić około 70 f za tydzień , tragedia. Planuje
wyjechać samochodem z kobietą w maju osiedlić się w okolicach Glasgow,
ale nie w samym mieście i na własną rękę szukać pracy - agencje
bezpośrednio u praccodawcy itd żadnych skur.. pośredników a jak usłysze
że chodżby i pensa mam zapłacić to niech sie bujają.
Jak sądzicie jak zabierzemy ze sobą około 3tyś funtów to damy rade?
Hmm...
Ja przyjechalem do Edynburga 4 dni temu, 2 dni temu zaczalem szukac
pracy i wczoraj znalazlem .... i to w barze, wiec bo ja wiem czy jest
tak zle .... nie wiem, moze mialem farta, ale fakt faktem z dnia na
dzien pojawia sie w cholere ogloszen w barach, restauracja wiec
wystarczy polazic po miescie i porozdawac CV...
Ogolne wrazenia jak narazie pracy jest duzo jak cholera, wystarczy
troche sie postarac i masz :) Ale jak bedzie we wrzesniu to nie wiem.
Oliwia2000, ogolnie tak jak znacie angielski dobrze to prace
znajdziecie napewno, mowie trudno mi powiedziec, czy jest latwo, czy
trudno, bo mi poszlo bardzo latwo, a dzisiaj na dodatek mialem telefon
kolejny i ide na nastepne interview (zoaczymy co moga mi w innym
miejscu zaoferowac).
janwladeczek1, ja ogolnie wyjezdzajac nastawilem sie na prace w
barze/restauracji jako kelner lub barman i nawet nie szukalem innej
pracy, angielski znam, wiec szkolic nie ma co, ale pracowalem juz tak w
USA i byly to najlepsze zarobki i praca ktora lubie, a pozatym zalezy
mi tez zeby zdobyc troche doswiadczenia w restauracji bo mam swoje
daleko idace plany :)
PS dzieki za gratulacje, naprawde sam jestem bardzo szczsliwy, bo
rzucilem wszystko w Polsce postawilem na jedna karte i sie udalo, a
moja ukochana jeszcze w Polsce zostala, bo bala sie rzucic pracy jakby
cos niewyszlo, a tak to moze juz do mnie jechac i dzisiaj podziekowala
za wspolprace :)
Hehe:) Dzięki, ludziska, za opinie:) Mogę powiedzieć, że zapaliliście mi światełko w tunelu. Mam nadzieję, że nasza wyprawa się powiedzie... A tymczasem szkolimy angielski i powolutku dopracowujemy szczegóły... Jeszcze raz dzięki za info, a Tobie 'swatch' gratuluję szybkiego znalezienia roboty:]Pozdrawiam!
a ja powiem tym ktorym nie idzie z praca, nie pekac! przed laty jechalem do niemiec za chlebem poniewaz sam pracowalem, ze spiworem spalem pierwsza noc w lesie pod hanowerem , druga juz w holandji, w venlo, w kazdym razie prace znalazlem, wrocilem splacilem dlugi, kupilem samochod, i pozniej jezdzilem 7 lat , do mometu az ktos zyczliwy mi nie pomogl, i zmoczylem d...! I teraz na koniec marca jade do szkocji, i tak latwo skury nie sprzedam! A mam 53 lata, pracuje tutaj w fir niemieckiej jako spawacz za psie pieniadze, i znowu ucze sie ale teraz dla odmiany angielskiego! Wierze ze komus moja wypowiedz da mozlwosc spjzec pozytywnie jezeli nie idzie w tym momecie, zycie plynie dalej. POZDRAWIAM
Witam!
We wrześniu planujemy z moją dziewczyną wziąć na uczelni
dziekankę i wyruszyć do Szkocji na pół roku albo trochę dłużej.
Zastanawiam się jednak, czy jechać w ciemno, czy jakoś wysupłać
kasę na pośrednictwo i mieć załatwioną, pewną pracę.
Jak wygląda sytuacja z pracą obecnie?
Trudno jest znaleźć?
No i czy da radę znaleźć pracę na 40 h w tygodniu i więcej?
We
wrześniu wyjeżdżają pracownicy wakacyjni, więc chyba sytuacja powinna być
podobnej do tej teraz.
Dodam, że znajomość języka, to u mnie ok (tzn. angielski; z
akcentem szkockim nie miałem [nie?]przyjemności się zderzyć:), u mojej
dziewczyny - jak pomoże sobie gestykulacją, to się dogada:)
Doradźcie
mi!
Pozdrawiam!