Jako kolejna przedstwicielka \"umyslowej\" czesci potwierdzam opinie betiw...pieniadze jakie chcesz otrzymac na poczatku swej \"szkockiej kariery\" sa kwota trudna do osiagniecia.Nie chcialabym podcinac skrzydel ale pamietaj,ze bedziesz tutaj nowy z papierami , ktore albo kogos zainteresuja ale byc moze,ze zupelnie nie....o tym pisaly juz moje przedmowczynie.Ze swego doswiadczenia interview\'ego widze, ze nie za bardzo interesuje ich moja polska kariera na papierze ale to co konkretnie potrafie i co moge wniesc do firmy swoja osoba ( np 2 jezyki dodatkowo).Niemniej milo widziec , ze chcesz powalczyc o cos....a zatem powodzenia!:)
misu - ciesze sie ze rozpoczales realistyczne kalkulacje tego ile mozesz tutaj zarabiac i jaki tryb zycia prowadzic :-)jak juz mowilam jestem w takiej sytuacji jak ty, szukam pracy \"umyslowej\", wiem ile kosztuje tu zycie, ale nie oczekuje wielkich kokosow w swojej pierwszej pracy po skonczeniu studiowtez bym chciala mieszkanie wlasne i w ogole, ale dla mnie w tej chwili to marzeniamysle, ze moze dla ciebie bedzie lepiej zostac w polsce, bo w szkocji mozesz sie troche rozczarowac ze to wcale nie taki raj jest?szczegolnie jesli chodzi o twoj \"szkocki charakter\" - czy to nie jets troche wyidealizowane?jeli chodzi o te \"gorsze cechy\" w spoleczenstwie irlandzkim, ktore wg ciebie sa takie same jak w polsce, to musze cie uprzedzic ze tutaj tez (nawet w tej cudownej i wspanialej szkocji) takie cechy w spolecznstwie wystepuja - np ilosci NEDs czyli odpowiednikow polskich dresiarzy ...wiesz - wszystko zalezy w jakiej branzy sobie znajdziesz robote - np w IT mozna calkiem sporo zarabiac, i byc moze by cie usatysfakcjonowaly takie zarobki?zgodze sie natomiast z Teddy73, z wyzszym wyksztalceniem mozesz szybko awansowac i dosyc znacznie zwiekszyc swoje zarobki, albo podwyzka w firmie w ktorej juz pracujesz, albo zmienic praceale myusle ze z rok -dwa musisz popracowac za marne dla ciebie pieniadze, zeby zobaczyc jak tutaj sie pracuje i wdrozyc sie kulturowo w szkockie miejsce pracy.dobra - koncze bo zaczynam filozofowac! pozdrawiam!
Szkocja generalnie jest swietnym miejscem do mieszkania, choc napewno nie rajem. Moj post mial na celu pokazac braki i kazac sie podrapac po glowie wszystkim, ktorzy sie spodziewaja nierealnego ozloconego panstwa. W Szkocji nawet z pierwszej pensji ~ 18000 brutto na rok (wszystkich podatkow z grubsza nalezy odliczyc 25%) mozna dobrze zyc, nie na krorlewskich apartamentach, ale z forsa zostajaca na wakacje, kupowanie nowych aparatow fotograficznych, rakiet tenisowych nart itp. Nie jest prawda, ze trzeba zaczynac od zmywaka, choc moze byc latwiej miec taka odskocznie w trakcie szukania przvcy na stale. Przy plynnej znajomosci angielskiego mozna i nalezy sie starac o prace we wlasnym zawodzie - umyslowym czy nie. Doswiadczenie z pracy w Polsce jest doswiadzceniem zawodowym, ktore tu normalnie uznaja, powiedzialabym, ze nawet troche naiwnie, nie majac pojecia o Polskich realiach - jezeli ktos sie spotkal z innym podejsciem, przy szukaniu tak zwanej \"skilled position\" czyli pracy do ktorej potrzebne jest wyksztalcenie, umiejetnosci albo doswiadczenie, to niech da znac. Referencje sa potrzebne, ale nie zadne urzedowe papierki, tylko listy (naogol dwa) od poprzednich pracowdawcow, bezposredniego szefa opiekuna pracy na uczelni itp. Jezeli ktos Ci moze taki list napisac po angielsku to wystarczy, nie bedzie potrzebne zadne urzedowe tlumaczenie (list mozesz napisac Ty jezeli szef zgodzi sie go podpisac). Podanie nazwiska, stanowiska i napisanie, ze podana osoba jest chetna do udzielenia Ci referencji jest jak najbardziej mile widziane, adres, telefon itp podaje sie jezeli chca Cie zaprosic na rozmowe. To jest praktykowane w celu nie meczenia milych szefow nadmierna ilosci korespondencji, oczywiscie jest to do zrobienia tylko, jezeli ktorys z twoich dawnych szefow bedzie w stanie po angilesku odpisac na e-mail, albo powiedziec pare superlatywow przez telefon. Szukanie pracy zajmie pare miesiecy - tu nie ma co sie ludzic, sam proces przesylania CV, czytanie, dzwonienie o referencje i przebierania w kandydatach trwa, wiec nawet z fartem krocej niz miesiac zdaza sie zadko.Wracajac do tematu sluzby zdrowia, moze troche przesadzilam,a moze mam pecha :). Nie wiem, moim zdaniem jest raczej kiepsko, to znaczy jak wyglada, ze ktos moze calkiem kipnac to go postawia na nogi, ale jak w wypadkach posrednich bywa roznie, a przedewszytkim sie czeka niemozebnie dlugo. Moze tez mam skrzywiona percepcje z racji marudzacych medykow (Szkotow) w rodzinie. W porownianiu z chyba wszystkimi panstwami zachodnoieuropejskimi NHS wypada fatalnie w dowolnych statystykach.Powinnam byla uprzedzic, ze ja dzieci nie mam, wiec moje dywagacje na temat dzieci sa raczej teoretyczne, dobrze, ze sie \"praktycy\" odezwali. Moje zdanie, ze Wlk. Brytania to kraina dzieciom wybitnie nieprzyjazna, bierze sie stad, ze \"Tax credit\" i owszem jest, ale tez jest chyba jedynym udogodnieniem zycia mlodym rodzinom. W wielu panstwach europejskich jest norma, ze firmy maja zlobki czy przedszkola, dostosowane do godzin pracy itp. Ten brak udogodnien moze sie bierze stad, ze Brytyjczyscy sa w tej chwili w fazie zaprzestawania rozmnazania sie i stad brak popytu. Ze strony Szkocji przynajmniej jest to glupota i krotkowzrocznosc bo narzekaja, ze sie Szkocja wyludnia (stad miedzy innymi dobre nastawienie do Polakow w urzedach). Jeszcze pokolenie wczesniej sporo rodzin sie tu przenosilo z Anglii, bo bylo mozna latwiej wychowac dzieci. Ten trend sie skonczyl i nie widac, zeby Szkocja sie wystarczajaco starala, zeby go przywrocic. Ot i cala moja filozofia, niekoniecznie nastawiona na przyjezdnych Polakow w szczegolnosci, bardziej ogladanie polityki panstwa i troska o moje wybrane miejsce zycia :-)
misu, nie wiem ile sie zarabia w twojej branzy, ale tutaj w Szkocji ja zarabiam z doktoratem tyle ile ty chcialbys zarabiac po magisterce.No i moja opinia ( nie chce zeby ja ktos bral do serca albo krytykowal), jezeli masz fajna prace w Polsce, lubisz ja, zarabiasz tyle ze starcza ci na twoj styl zycia, to zostan w Polsce bo bedziesz narzekal ze ci placa za malo. Jezeli chodzi ci nie tylko o pieniadze, ale o pomieszkanie chwile w pieknej Szkocji, zwiedzanie jej i w ogole nowe doswiadczenia, to przyjezdzaj. Szukaj pracy w swoim zawodzie, na poczatek niekoniecznie dostaniesz tyle ile chcesz, ale w zyciu trzeba isc na kompromisy!Jezeli interesuje cie osiedlenie sie w Szkocji, to bedziesz musial pogodzic sie ze szkockimi realiami, zarobkami i standardem zycia. Jak juz ktos wspomnial, co jest absolutna prawda, to mozliwosc awansow i podwyzek, (ja dostalam pierwsza po pol roku ) , jezeli pracodawca zobaczy ze zalezy ci na pracy, chcesz w niej dluzej zostac no i oczywiscie jestes dobry to bedzie w ciebie inwestowal i twoje zarobki beda pieknie rosly.zycze powodzenia w szukaniu pracy i jak juz sie tu pojawisz wspanialych chwil w szkocji!
misu ale naskoczyli na Ciebie jej... wspolczuje... Ja tutaj przyjechalem w ciemno, ze slabym angielskim i takimi sobie kwalifikacjami. Po 6 tyg dostalem prace w branzy, duzo lepsza jak ta ktora ostatnio mialem w PL. A Polakow pracujacych w zawodzie jest tutaj troszke, czesto jak jade do jakiejs firmy, patrze na liste np. przy telefonie i widze jakies polskie nazwisko :-) Az korci zadzwonic :-)A do tych co naskakiwali: chlopak opisal w miare konkretnie swoja sytuacje i zadal kilka pytan. Moze wyszlo nieco czerstwo i sztywniacko no ale to jego pierwszy post, pewnie dlatego. Nie rozumiem skad taki potok nieprzyjemnych epitetow... Wstydzcie sie... Troszke panowania nad emocjami nie zaszkodzi...
misiu!Bede pisac szybko, bo z pracy. Chcialabym sie podzielic kilkoma sprawami: po pierwsze: od blisko trzech tygodni pracuje w zawodzie (hurra!), czyli w marketingu wlasnie. Szukalam dlugo, bo przez jakies 4 miesiace, w miedzyczasie pracowalam jako \'czasownik\' w biurach. Mam podobne wyksztalcenie do Twojego, z tym, ze magistra z marketingu zrobilam w Anglii, a w Polsce skonczylam anglistyke. W przeciwienstwie do Ciebie mialam zaledwie 6miesiecy doswiadczenia marketingowego i to bylo wlasnie najwieksza przeszkoda. Po drugie: szukaj i szukaj, juz z Polski i nie poddawaj sie:) To zmudny proces i moze byc frustrujacy, ale (jak powiedziala mi urocza pani z biura posrednictwa pracy: it\'s a journey, not an aim:). Po trzecie: jezeli masz doswiadczenie w zawodzie, sprobuj zlozyc swoje CV przez internet do biura posrednictwa, ktore nazywa sie Michael Page. Ich najblizsze biuro jest w Glasgow, ale maja prace takze w Edi. Sa bardzo dobrzy, ale mnie nie chcieli bo nie mialam praktycznie zadnego doswiadczenia w branzy. Bede trzymac kciuki:)Na koniec: zgadzam sie z jeuOP-em i Moderatorami i wszystkimi innymi zyczliwymi: w ogole nie bylo sensu naskakiwac i dogryzac... Pac! Dostaliscie kulka sniezna za te zlosliwe komentarze;)
a zapomnialem juz o tym watku.. tak sobie to wyobrazalem i oczywiscie macie racje. przez ten czas tez udalo mi sie zabiurowac i troche cierpliwosci mnie to kosztowalo. po okolo 150 wyslanych cv dorwalem w koncu prosta prace przy czekach w banku. a majac te, z kolejna podobna nie bylo juz problemu. zajelo mi to dwa miesiace, a w miedzyczasie mylem gary w hotelu. mialem o tyle trudniej, ze doswiadczenie biurowe z polski mialem raczej mizerne i takie dosc naciagane (tu puszczam oko).a znalezienie pracy marzen zajelo mi niewiele dluzej, w sumie w tym samym czasie aplikacje wyslalem. praca marzen - jadac sobie 44 w edynburgowie zaraz po przyjezdzie utkwil mi w glowie pewien monumentalny biurowiec i wiedzialem, ze tam chce pracowac. gapilem sie na niego za kazdym razem gdy tedy jechalem no a ze u mnie zwykle dreams come true, to niebawem tam zaczne, tylko mi referencje posprawdzaja. oczywiscie nie omieszkalem o tym powiedziec na interview:) sam proces rekrutacji trwal 2 miesiace ale jaka to satysfakcja pokonac dziesiatki szkotow i dostac sie do szkockiej civil service jako prawdziwy pelnokrwisty urzedas i to w firmie z .gov w domenie.
Gratuluje Radku. To jest wlasnie to co lubie najbardziej w amerykanach i ludziach starej unii: wizja celu i (o czym zapomina wielu) dzialanie.W Polsce na 8 moich rozmów 5 bylo trafionych.Pracy szukam przez posredników i jedna oferta jest szczególnie atrakcyjna: 1300gbp/mc jako asystent menedzera
cos na rzeczy: (sory za nieaktywny link, ale tak mi z opery wchodzi)... http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34...
Przeczytalem uwaznie Wasze forum i mam pare pytan. W marcu/kwietniu bronie prace mag i wyjezdzam do Edynburga; chce akurat tam, bo miasto ladne, morze, poza tym mam cieple uczucia do szkocji. Pytanie tylko jak dlugo zostane; nie mam scislych planow. Wiem jedno: przy calym szacunku dla osob wykonujacych taka prace (sam stalem za barem w Londi jako student), nie interesuje mnie sprzatanie/kelnerowanie/zmywanie/fabryka i tym podobne prace. Chcialbym znalezc prace umyslowa, na poczatek za minimum 1300 GBP/mc na reke, optymalnie 1500. Najchetniej w branzy media/PR/marketing, ale niekoniecznie. Od marca mam wyzsze wyksztalcenie, angielski znam swietnie , oprocz tego dogaduje sie w dwoch innych jezykach, doswiadczenie zawodowe mam szerokie, bo i dwie firmy medialne, i kancelaria prawna i praca przy organizacji dwoch kampanii wyborczych i pare publikacji w prasie. Nie mam specjalnego cisnienia, nie jestem zdesperowany, mam odlozone srodki ktore jak sadze starcza mi na miesiac poszukiwan. Moje pytania brzmia: 1. Jakie sa Panstwa doswiadczenia w poszukiwaniu pracy umyslowej? Czy mozna znalezc cos za podane przeze mnie wynagrodzenie w miesiac? 2. Czy oprocz Pana jeuOP (przepraszam jesli przekrecam) sa tu inne osoby, ktore nie pracuja fizycznie? Czy podany przeze mnie prog zarobkow jest latwo osiagalny na moim czy tez porownywalnym poziomie kompetencji? Bede wdzieczny za odpowiedzi.pozdrawiam uzytkownikowMisu