Gratuluję Jolu, że Ci się udało. Pomimo tego, że dzieci nie przyjadą do Ciebie jeszcze przez pół roku. Mam nadzieję, że będzie Cię stać na porządne szkoły dla nich (przypominam, że bezpłatne szkolnictwo w UK nie ma najlepszej opinii), czy służbę zdrowia (polecam znalezienie wątku o kosztach wizyty u dentysty). Mam nadzieję, że nie osiądziesz na laurach i zdasz sobie wkrótce sprawę, że sam posiadanie byle jakiej pracy to nie sukces i będziesz chciała osiągnąć więcej.Mam nadzieję, że Twoja praca pozwoli Ci spłacić komornika. Mam nadzieję też, że Twoje dzieci, żeby ułatwićsobie start w tutejszych szkołach uczą się języka. Są w bardzo wrażliwym etapie rozwoju, a rozłąka z rodzicami też na pewno nie wpłynie na nich korzystnie.A tak z ciekawości - co konkretnie było bzdurą?
Póki co jesteś tam sama i nie masz dalej pojęcia o utrzymaniu czteroosobowej rodziny nie żywiącej się w Lidlu i nie ubierającej się w charity shopach.
kochany zgryźliwy shadowkocie komornika juz dawno spłaciłama tak konkretnio to wszystko o czym piszesz jest totalną bzdurąnie masz pojęcia o czym piszeszmiło mi ze tak pilnie śledzisz wciąz ten wątek tak jak by dotyczył tylko ciebiew charity shopach nie mam zamiaru się ubierać bo nic ciekawego tam nie ma i jest drogo ale primark dlaczego nie? moje dzieci oprócz polskiego znają dwa językia ja posługuję się angielskim dobrze, daję sobie radę i w pracy i w urzędzie i w banku (konto załatwiłam w jeden dzień, dostałam pełną kartę)w zasadzie jestem tu legalnie bo właśnie kilka dni temu dostałam home office oczywiście wszystko sama załatwiłama do Lidla w zasadzie nie chodzę acha i mieszkam w dobrej dzielnicy bynajmniej nie na Torrywięc niepotrzebnie martwisz się o mnie o "Matko Tereso"mieszkasz w Aberdeen to moze kiedyś się spotkamy?aleks24 dlaczego kontaktujesz się ze mną za pomocą forum, wystarczy rano mocno mnie szturchnąć to się obudzę i jak będę w miarę przytomna to ci odpowiem ;-))
Wiesz jola_l1, nie chce zeby wyszlo, ze deprecjonuję Twój wielki sukces bycia sprzątaczką - tak naprawdę życzę Ci byś osiagała kolejne sukcesy w życiu, czyli mieszkanie w councilu, być może samochód-złom za 300 funtów (ale to jak się "urządzisz" - znaczy dostaniesz wszystkie możliwe zasiłki). Muszę Cię również zmartwić - Twoje mieszkanie councilowskie prawdopodobnie nie będzie się znajdować w dobrej dzielnicy, w której mieszkasz (może jesteśmy teraz sąsiadkami?).
Co do sklepów: Primark powiadasz... A dlaczego nie Next albo Gap, tylko ostatni sklep, dla tych których nie stać na charity shops?
Sama załatwiłaś i konto i Home Office! Gratuluję! Angielski dobry? Dlaczego jesteś w takim razie sprzątaczką (przepraszam: cleanerem) za minimalną stawkę? Dlaczego nie recepcja czy sekretariat?
Może nawet mogłabyś kupować ubrania w George'u w Asdzie... i nie cały czas buy one - get one free.
I chyba się nie spotkamy - Twój następny wielki sukces, kolejny krok w karierze czyli być może bar, w którym będziesz podawac drinki. Raczej go nie odwiedzę, chadzam do zdecydowanie lepszych przybytkow, gdzie kelnerki posługują się poprawną angielszczyzną.
Radzę Ci, pozbądź się złudzeń i przestań pieprzyć o tym, że się udało. Udało, to Ci się uciec na chwilę z Polski. Tutaj zajmujesz najniższą pozycję społeczną i przewiduję, że się to nie zmieni.
Zalezy jakie ktoś ma wymagania shadowcat i z czego potrafi sie cieszyć.A ty szczegulnie masz wysokie aspiracje i mniemanie o sobie.Jesteś bardzo wyniosła.
Właśnie tacy ludzie jak ty zazwyczaj niewiele mają tylko potrafią krzyczeć jacy to sa super,gdzie robią zakupy i jak to znaja j.angielski.
Popieram jole super dziewczyna sama sobie dała rade jestem pełna podziwu.
MAJA5 Święta racja. Mówię płynnie po angielsku. Co więcej znam jeszcze w równie dobrym stopniu hiszpański, plus "komunikatywny" (hłe hłe) niemiecki i rosyjski. Skończyłam z wyróżnieniem najlepsze liceum w jednym z największych polskich miast. Ukończyłam też z wysoką średnią dwa kierunki studiów na najlepszym polskim uniwersytecie, a jednym z moich promotorów był światowej klasy naukowiec, jakich w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki. Zawodu, w którym pracuję, nauczyłam się sama i pozwala mi on na zarabianie kilkakrotnie więcej niż jola_l1 i żyć na pułapie jakiego jola_l1 nigdy nie osiągnie, upojona w swoim minimalistycznym szczęściem.
I tak dalej, i tak dalej...
Ponadto umiem bezbłędnie posługiwać się polską ortografią i interpunkcją, co większości z megabusów, w tym i Tobie sprawia dużą trudność.
w takim razie kocurze, czemu przesiadujesz ciagle na tym forum starajac
sie upokorzyc innych? masz chyba jakis kompleks nizszosci i w ten
sposob starasz sie podbudowac swoje ego.... ale coz, ja pewnie nie tak
inteligentna i poslugujaca sie nieperfekcyjnym agielskim i inni o tyle
od ciebie glupsi... mozemy jedynie pozostawic ta kwestie twoim
szalenie wybitnym analizom i rozwazaniom....
Niestety nie każdy pamięta dlaczego znalazł sie w szkocji czy
gdziekolwiek, w poszukiwaniu lepszego jutra niestety w naszym kraju
jest coraz gorzej pracy coras mniej a jak jest to za grosze. Może nie
mam jakiegoś wykształcenia ale jestem ambitny niestety nawet z
ambicjami w polsce nic nieda się zrobić trzeba mieć kase żeby coś
osiągnąć. Ja w lutym mam zamiar wyjechać do szkocji i zrobie wszystko
żeby znaleść prace nawet zapłace za pomoc w znalezieniu jej, niestety
bardzo słabo znam angielski ale się ucze . Dlatego nie rozumie ludzi
którzy krytykują ludzi za to że się cieszą ze znalezionej pracy
obojętnie jaka by to była i czy odpowiednia do ich wykształcenia .
Osobiście musze myśleć o zapewnieniu bytu mojej rodzinie nawet jako
pomywacz na początek też dobrze.
Ja takze skończyłam bardzo dobre liceum uzyskując wysoką średnią,studia na bardzo dobrej uczelni skończyłam otrzymując nagrodę ministra za wyniki,ale nie czuję się ani lepsza ani mądrzejsza od nikogo,bo zycie róznie się plecie i wolę skupiać się na tym co rzeczywiście WAZNE a nie rozbijać o głupoty(kto wyzej stoi?więcej osiągnął?zna języki?).Bo widziałam zbyt wielu "genialnych naukowców i ludzi tzw.sukcesu,którzy w ciągu jednej sekundy tracili cały swój dorobek i zostawali kompletnie SAMI...Poza tymi wszystkimi doskonałościami,którymi mozna się szczycić jedynie pozornie, trzeba umieć dostrzec to co rzeczywiście wazne.
Przepraszam,ale musiałam to napisać!
Jolu-ja zostawiam mojego Maluszka na miesiąc i nie sądzę bym była złą mamą!Trzymam za Ciebie kciuki.
mwei Przyczepiłam się do określenia "Matka Polka", bo pomylono tutaj pojęcia. Symbol Matki Polki doskonale opisany jest na przykład w tym artykule. Zapewniam Cię, że nie ma to nic wspólnego z byciem dobrą matką, a raczej wartościami patriotycznymi.
shadowcat Masz racje nie chciałem nikogo urazić ale myśle ze jak dwujka ludzi pracuje nawet za najniszą stawke 5.50f to jakoś nie czeba się obawiać czy starczy do pierwszego z tego co czytam na forum to da sie przeźyć a nie jak w polsce myśleć co do garka włozyć .Masz racje ruwniez co do wykształcenia tylko uwazam ze lepiej zmywać garki lub sprzątać z wyszym wyk.niz nie robić nic więc piąć sie w gore mozna zawsze ale od czegoś czeba zacząć na obczyźnie
Czytam sobie, czytam, i zaraz dostane pewnie zj***, bo moim zdaniem
Shadowcat ma racje, wylewajac na Was kubel zimnej wody. Czytajac Wasze
hurraoptymistyczne posty mozna dojsc do wniosku, ze Szkocja to raj
wymarzony, mozna tu przyjechac bez jezyka, w ciemno i bez kasy, i zaraz
- o, prosz! Nawet mieszkanie dadza. A za dwie minimalne pensje to
czteroosobowa rodzina bedzie zyc jak paczki w masle.
Fajnie, ze ktos znalazl prace, fajnie, ze sie z tej pracy cieszy, ale
nie uprawiajcie propagandy sukcesu, bo mozecie zaszkodzic tzm, ktorzy o
wyjezdzie dopiero mysla.
Chyba lepiej )i uczciwiej) byloby pisac tez o tym, co sprawia Wam
trudnosci, klopoty, z czym najtrudniej sobie poradzic. Zeby osoby
planujace dopiero wyjazd wiedzialy, jakich nieprzyjemnych sytuacji moga
sie spodziewac.
A teraz troche bardziej osobiscie + z jednej strony podziwiam Wasza
odwage (mnie jej brakuje, dlatego jeszcze nie wyjechalam, na razie
odkladam kase), a z drugiej przeraza mnie troche Wasze podejscie do
sprawy. W zyciu nie zdecydowalabym sie wyjechac nie mogac sciagnac do
siebie dzieci wczesniej niz powiedzmy po miesiacu. Nie zdecydowalabym
sie tez nie majac kasy na spokojne przezycie min paru tygodni i
wynajecie mieszkania. Mimo, ze angielski znam perfekcyjnie, wiec
przynajmniej jeden problem z glowy.
Napiszcie prosze szczerze + co dla was bylo (jest) najtrudniejsze. Z czym najtrudniej sobie poradzic.
shadowcat + w jaki sposob sama nauczylas sie DTP?
shadowcat przesadza bo jeden człowiek jest szczęśliwy jak ma środki na podstawowe potrzeby zyciowe inny nie zazna szczęścia nawet jak jest milionerem a poza tym to nie rozumiem tej gonitwy za pieniądzem i pogardy dla ludzi którzy nie są tak bardzo wykształceni nie mają tyle pieniędzy co inni i nawet nie zabiegają o to by mieć ich więcejJesteśmy naprawdę bardzo rózni i zaakceptujmy się takimi jacy jesteśmynie rozumiem twojego oburzenia shadowcat, zachowujesz się jakby jola conajmniej miała ci zabrać wszystko to co osiągnęłaś w Szkocji co z tego ze jest tutaj tylko sprzątaczką przynajmniej coś robi a cleanerzy tez są potrzebni bo pomyślcie jak by to było gdyby ich nie było...? po prostu syf :-) przesadzasz shadowcat z tym gloryfikowaniem szkół prywatnych załozę się ze joli nie było by stać na takową równiez w Polsce więc po co to oburzenie?czepiasz się shadowcat jakby to conajmniej dotyczyło ciebiepozdrawiam
toblerone Kompletnie nie rozumiesz, o co mi chodzi. Tak jak pisała Kai_30, niebezpieczne jest gloryfikowanie nazwijmy to sukcesu, a zapominanie o ciężkich stronach całego przedsięwzięcia.
Czy jola_l1 mi zabiera? Owszem. Zamierza żyć z mojej pensji i prawdopodobnie nie będzie nigdy w stanie tego oddać. Płace wysokie podatki. Nie mam nic przeciwko temu, żeby pomagać biednym, ale Polacy przyjeżdżający do Szkocji właśnie na brytyjskim systemie socjalnym opierają swój sukces. Większość planuje otrzymać mieszkanie z councilu, wszelkie credits i benefits i nie rozumie, że jest to finansowane przez tych ludzi, którzy pracują i żyją po drugiej stronie bieguna w UK.
Jeśli chodzi o szkolnictwo prywatne i państwowe. Nie gloryfikuję - znam realia. A Ty znasz? Czy opierasz swoje zdanie na polskiej "płacę więc wymagam" rzeczywistości? Gdzie prędzej spotkasz neda - w prywatnej czy państwowej szkole?
Zastanawiające jest, że wszyscy wyjechali z polskiego dołka, do raju w Szkocji. Odnoszę wrażenie na przykład po postach kuleczki, że klaudusia11 nie czuje się tam jednak superkomfortowo.
Dlaczego ci wszyscy ludzie nie potrafią opowiedzieć Wam o złych stronach pobytu tutaj, o kłopotach, o obawach... Czy tak trudno przyznać się, że niektóre sprawy nie potoczyły się tak jak miały? Życie nie jest czarno-białe. Polska nie była czarna, Szkocja nie jest biała.
A z drugiej strony, piszcie tak dalej. Przyjedzie jeszcze więcej megabusów i pozabierają Wam tę robotę za 5.05. Ja się o swój tyłek nie martwię. O porządek też, "jole" mi posprzątają.
jolu_l1 Ale o jakich podatkach my tu mówimy? Ja daję do kupki 80, a Ty 20. Z woreczka, Ty zaś zamierzasz zabrać 60, a ja nic. No chyba, że planujesz w przyszłości wpaść w trzeci próg podatkowy, to cofam wszystko.
Co do porządków: nie Ty, to inny megabus posprząta. "Jole" były przysłowiowe.
jolu_l1 Tak mnie jeszcze zastanawia, czy dalej malujesz widoczki z Aberdeen (przypomnę, że wówczas, byłaś w Polsce, Aberdeen nie znając). Rozumiem, że nie malujesz tygrysów na żywo, bo to niebezpieczne, ale tak pejzaże kopiować? Echh, nie będę taka. Pomogę Ci jeszcze rozwinąć skrzydła artystycznego sukcesu. Zamiast sprzedawać tygrysy na allegro za 5 zł, możesz je teraz wystawiać na ebayu po 5funtów.
A co do nazwiska, gdzie je zastrzegłaś?
shadowcat - a, praktyki :) To juz rozumiem :) W pierwszej chwili
zrozumialam, ze nauczylas sie _calkiem_ sama, tzn np czytajac jedynie
teorie i cwiczac "na sucho" z samouczkiem, i szczeka mi opadla :)
A wracajac do meritum - shadowcat, toblerone trafil celnie. Mylisz
troche "poziomy" i tzw social strata. Jola korzysta tutaj z zasilkow
(przykladowa Jola, nie wiem, czy "ta" Jola korzysta, czy dopiero ma
zamiar) i posle dzieci do panstwowej, pewnie bylejakiej szkoly, ale
najprawdopodobniej na tym samym poziomie, jesli nie nizszym, zylaby w
Polsce. Nie byloby jej stac na oplacenie dzieciom nie tlyko szkoly
prywatnej, ale nawet pewnie zajec jezykowych i kolek zainteresowan. Co
mogla stracic przyjezdzajac?
Ja sie wciaz waham, bo nie chce spasc na samo dno (prosze sie nie
obrazac, ale dla mnie praca sprzataczki bylaby upadkiem). Mam wiele do
stracenia, wiec wciaz tu jestem. A jesli ktos nie ma do stracenia
kompletnie nic? Wiem, co to znaczy miec dlugi. Po odejsciu od meza
zostalam sama z dwojka malych dzieci, z nauczycielska pensyjka rzedu
700 zl (stazysta), z koniecznoscia wynajmu mieszkania, oplacenia
przedszkola, ubrania i nakarmienia dzieci, a do tego dorwal mnie
komornik za dlugi mojego wtedy jeszcze meza. Nie bylo rozowo. Ja sie
jakos wydobylam z dolka, bo mam dobry fach, glowe na karku i zacietosc,
dzieki ktorej spalam po trzy godziny dziennie, bo po nocach dorabialam
tlumaczeniami. Ale gdybym w Polsce mogla liczyc na pensje wylacznie z
etatu po prostu bym nie przetrwala.
To jedna strona medalu. A druga to jest to, o czym juz pisalam. Ja
rozumiem, ze jest Wam lepiej, niz w Polsce, bo tam bylo po prostu
tragicznie. Ale mozecie naprawde pomoc innym, jesli napiszecie takze o
tym, co bylo dla Was trudne. Nie - trudniejsze niz w Polsce, jolu, po
prostu trudne. Na co np nie mozesz sobie pozwolic? Ile wydajesz na
mieszkanie, a ile na utrzymanie? Ile Ci zostaje? Ile musialabys
zarabiac, zeby moc wynajac samodzielne mieszkanie i utrzymac dzieci?
Ktore decyzje byly sluszne, a czego zalujesz? Moze nie wzielas czegos z
Polski, co by sie przydalo? Moze popelnilas jakis blad na rozmowie
kwalifikacyjnej i lepsza praca przeszla Ci kolo nosa? Nie chodzi mi o
wytykanie palcem: o, a tej nie wyszlo, tylko o rady, ktore moga byc
przydatne dla innych. Rada pt: Przyjezdzajcie, jest super, przydatna
nie jest.
Zamiast sie obrazac i obrzucac inwektywami, sprobujcie napisac cos, co
pozwoli lepiej przygotowac sie do wyjazdu osobom, ktore jeszcze nie
podjely decyzji.
jolu_l1 Przepraszam, zwracam honor, tygrys się nie sprzedał. Miałam na myśli delfina.
Chce wyjechac z dzieciaczkami ( najchętniej Edynburg), staram sie teraz załatwiać formalności związane ze szkołą i pracą dla siebie....nie wiem czy dobrze robię??? ma to sens...zostawiam wszystko , i zaczynam nowe zycie...tylko cholernie sie boję...