shadowcat - ha :) Otoz jestem anglistka z wyksztalcenia i z zamilowania
:) Swietny fach, prawda? Na pewno moje umiejetnosci jezykowe rzuca
brytoli na kolana ;)
Dlatego wlasnie wciaz sie waham - znam swietnie jezyk, ale w zasadzie
nie mam doswiadczenia zawodowego poza nauczaniem i tlumaczeniem.
Wlasnie zalatwiam formalnosci zwiazane z uzyskaniem Qualified Teacher
Status, jesli uda mi sie zalatwic prace w zawodzie jeszcze stad,
wyjade. Jesli nie... nie wiem. Nie usmiecha mi sie kelnerowanie albo
praca fizyczna...
Albo sie szybciutko przekwalifikuje, zdolna jestem, tylko cholera wie na co.
A przepraszam, ze spytam, o co chodzi z tygrysem vel delfinem?
Kai_30 Dotarłaś już do forum wyborczej dla nauczycieli w UK? Tam jest dziewczyna, natalia.brzeska, założycielka forum, która jest doskonale zorientowana, co gdzie i jak. Ponadto mnóstwo linków.
Co do języka. A proficient English user, miałam przez dobrych parę dni kłopoty ze zrozumieniem Szkotów. Szczególnie tych z prowincji.
W rozmowach z Anglikami natomiast bez problemu.
shadow - dotarlam, jasne :) Wszelkie mozliwe fora mam oblukane, lacznie
z TES forum. No i dlatego wlasnie wiem, ze o ile z uznaniem
kwalifikacji problemu nie ma, o tyle z praca bywa roznie. Jechac w
ciemno to za duze ryzyko.
A co do jezyka - widzisz, zawsze bylam na tym punkcie lekko swirnieta
;) Osobiscie mowie z amerykanskim akcentem (chociaz zakupilam sobie
ostatnio programik i bede sie "przestawiac" na RP, ot tak se, bo mi sie
tak podoba ;)), ale nie mam problemow (po pierwszym kilkuminutowym
szoku) po pierwsze - z rozpoznaniem akcentu od pierwszego kopa, a po
drugie - ze zrozumieniem roznych akcentow, w tym irlandzkiego i
szkockiego, pomijajac jakis totalny highlandzki belkot, w ktorym wiecej
gaelic niz angielszczyzny, i ktorego anglicy tez nie rozumieja :)
Zawdzieczam to kochanemu (a niegdys przeklinanemu) nauczycielowi
fonetyki z uniwerku, ktory katowal nas przez dla lata roznymi
listeningami. Akurat kwestii jezykowych sie nie boje.
Ale nic, skladam wlasnie CV do brytyjskich szkol jezykowych, ktore
szukaja lektorow EFL na wakacje. Jak sie uda, pojade, zrobie wstepne
rozeznanie, no i przede wszystkim zdobede pierwsze drogocenne
referencje z UK. Oby sie udalo. A na stale nie wczesniej niz za rok...
Zlosliwa bede - sprawia Wam przyjemnosc ta, ekhem, dyskusja ? :P
To nie czytaj już więcej. Nie ma przymusu. Będę pisała ile będę chciała, jolu vel toblerone, który zupełnie przypadkiem zarejestrował się właśnie dzisiaj, jest z Aberdeen (jesteśmy na subforum praca), przebrnął przez cały 900 postowy wątek tylko po to, żeby pisać na zmianę z jolą_l1. Kolega? Drugie ja? Nawet styl podobny. Echh...
shadowcat Chwalisz sie swoim wyksztalceniem, które zapewnie otrzymalas za pieniadze rodziców. Ktos ci pomógl pokierowac zyciem, wskazal droge, moze czasem nawet dal lapówke zeby indeks blyszczal, ktos zalatwil ci praktyke, prace, kupil mieszkanie i samochod. Zrobil cie "kims". Jestes "kims"? Osiagnelas "sukces"? - NIE! Ktos ci go "kupil". Wiec jaki to sukces? Napisz mi ze pochodzisz z biednej, wielodzietnej, rolniczej rodziny gdzies z Bieszczad i osiagnelas to wszystko dzieki stypendiom, wyrzeczeniom i ciezkiej pracy - wtedy moglabys to nazwac sukcesem. Tylko ze wtedy inaczej patrzylabys na zycie i innych ludzi, ciezko byloby ci gardzic ludzmi z ktorych pochodzisz. Szanowalabys wtedy wszystkich, ktorzy cokolwiek chcieliby zmienic w swoim zyciu, tymbardziej sprzataniem czy zmywaniem. Zapewne pochodzisz z tak zwanego "dobrego i bogatego domu", w którym uczono cie pogardy dla slabszych, biedniejszych - czyli nic nie wartych. Wpajono ci tylko jeden cel w zyciu - "sukces, sukces, pierwsze miejsce, badz najlepsza, lepsza od innych - wtedy bedziemy cie kochac, drugie miejsce to ostatnie miejsce". Szkoda mi ludzi ktorzy czerpia radosc z ciaglej rywalizacji, wyscigu szczurów, patrzenia na zycie prze pryzmat "£££££" i dominujacej pozycji "Ubermenchen". Na szczescie Ubermenchen to jednak takze ludzie, a ludzie jak to ludzie, przychodza - odchodza, zmieniaja sie. Uwazaj zatem, zeby kiedys córka "takiej Joli" nie zajela twojego miejsca, NIE MA LUDZI NIEZASTAPIONYCH A LEPSI SIE ZAWSZE ZNAJDA! Jola bedzie zawsze miala prace, bo w tym kraju o porzadek jak sama zauwazylas dbaja inni, a co zrobisz ty kiedy przyjdzie mlodsza od ciebie, bez rodziny i zobowiazan, z jeszcze lepszym dyplomem, z jeszcze lepsza praktyka, z jeszcze lepszym wsparciem. Górale mawiaja "na góre wchodzi sie wolno ale spada sie szybko". Joli upadek nie grozi, bo jak wiekszosc innych po prostu chce przezyc i cieszy ja kazdy sukces, nawet najmniejszy. Ciebie upadek bardzo zaboli, ale nie przejmuj sie, jak trafisz do szpitala to "taka Jola" cie przewinie, "inna Jola" wyprowadzi na spacer, a jeszcze "inna Jola" zrobi ci zakupy, ugotuje i POSPRZATA. Takie zwykle polskie"Jole" robia to czego ty nie podjelabys sie bo jestes "ohh euuu, prostactwo i plebs mnie otacza, o ja biedna". "Cieniu Kota" szanuj wszystkie "Jole" i nie zaluj im tych paru £ na Tax'y i pozwól sie cieszyc z mieszkan council'owskich bo jak ich zabraknie to kto po tobie posprzata.
Pozdrowienia dla wszystkich Jol
Kai_30 widze ze wiesz czego chcesz ale sie boisz to zrozumiale. Co to wspomnianej pracy sprzataczki i ze to ponizenie chyba cie rozumiem. Jak wyjezdzalam z polski 08/05 do meza myslalam ze z moimi kwalifikacjami doswiadczeniem i nie najgorszym angielskim to super posadka znajde. Troszke sie rozczarowalam nie bylo latwo. Wszedzie mowili o ale pani ma doswiadczenie i taki angielski ale nik nie oddzwanial. Bylam zalamana maz niezle zarabia i nie musze pracowac ale nie o to chodzilo, zawsze bylam ambitna.
Niestety po kilkudziesieciu nieudanych probach zaczelam szukac cleaner housekeeper itp. Po kilku probach dostalam prace (w domu starosdci wiesz co tam sie robi) schowalam honor do kieszeni i poszlam allle nastepnego dnia zrezygnowalam. To byla dla mnie porazka, nie moglam zrozumiec dlaczego po tylu latach pracy w polsce studiach ciezko zrobionych nic tu innego nie osiagne. Maz mnie wspieral jak mogl choc praca go pochlaniala. Ktos musial utrzymac mnie i coreczke.
Ale nigdy nie mow nigdy od kilku dni jestem asystentka financial menagera. Udalo sie choc pensja nie jest super wiem ze referencje z Uk otworza mi nastepne drzwi do kariery. Zycze powodzenia i pozdrawiam goraco.J.
pjch - no widzisz, u nas jest o tyle gorzej, ze po pierwsze, dzieci
jest dwojka, a po drugie - moj nie-maz z angielskim stoi srednio. Wiec
raczej nie sadze, zeby utrzymal cztery osoby.
Ech. Bedzie ciezko. Jedyny plus jest taki, ze kasy na poczatek bedziemy
mieli sporo, chcemy sprzedac jeden samochod, no i graty typu lodowka,
tv itp. Troche kasy sie uzbiera na "przeczekanie".
Kai_30 moj maz jechal z angielskim z podstawowki i kartka na ktorej mu napisalam kilka zdan po angielsku ale po pol roku z kazdym szkotem pogada i musze przyznac ze jestem z niego dumna. Z gramatyka ma jeszcze troszke problemow ale szkocki zna super, lepiej niz ja. Dacie rade, wierze ze uda ci sie. Jesli chcesz wiedziec wiecej o tym ile nas zycie kosztowalo na poczatku i mieszkanie to sluze pomoca.
Kai_30 moj maz jechal z angielskim z podstawowki i kartka na ktorej mu napisalam kilka zdan po angielsku ale po pol roku z kazdym szkotem pogada i musze przyznac ze jestem z niego dumna. Z gramatyka ma jeszcze troszke problemow ale szkocki zna super, lepiej niz ja. Dacie rade, wierze ze uda ci sie. Jesli chcesz wiedziec wiecej o tym ile nas zycie kosztowalo na poczatku i mieszkanie to sluze pomoca.
Jasne, ze chce wiedziec, wszystko, co tylko sie da :) Moj chlop juz sie
uczy, codziennie, tzn - ja go ucze, i idzie mu calkiem niezle, w
sprawach codziennych spokojnie mowie do niego po angielsku, i co
najwyzej czasami cos przetlumacze, albo pokazuje, o co mi chodzi :) On robi jeszcze sporo bledow, ale w zasadzie na dobre wzial sie do nauki jakies dwa tygodnie temu, wiec i tak jest niezle :)
Wiecej o nas pisalam tu:
http://www.szkocja.net/forum/messag...
Jesli mozna, pjch, to moze tam odpisz, bo atmosfera pyskowek mi
niespecjalnie odpowiada (akurat wyjatkowo nastroju nie mam i nie chce
mi sie czepiac ;))
Chce wyjechac z dzieciaczkami ( najchętniej Edynburg), staram sie teraz załatwiać formalności związane ze szkołą i pracą dla siebie....nie wiem czy dobrze robię??? ma to sens...zostawiam wszystko , i zaczynam nowe zycie...tylko cholernie sie boję...