tłumaczyłam im,ze moja córka ma przerost 3 go migdała i musi miec antybiotyk,poniewaz kazda infekcja tak sie konczy.Miałam doła bo czułam ,ze wale głowa w mur,nie wiedzieli co to angina,gdzie jest umiejscowiony 3 migdał..koszmar..Poza tym trzymali ja jeszcze 3 godziny bez podania zadnego leku.Myslałam tez ,ze umre jak zobaczyłam,ze pielegniarka w celu ochłodzenia Pauliny,chciała postawic wielki wentylator i skierowac ja na nia..Jezzuu..Dzieki za pocieszenie ale swoje przezyłam:(
annan - pewnie nieco problemow jezykowych tez nie pomaga (angina po angielsku jest tylko sercowa) ale kazdy lekarz musi sprawdzic sam, co jest pacjentowi, a nie przyjmowac informacji tylko od rodzicow. A chlodzenie goraczki - to stary sposob anglosaski. Jak mi pierwszy raz oblozyli dziecko z okropna goraczka recznikami z lodem, to puls mi podskoczyl do 300, ale jak pomoglo od razu, no to... Bardzo wysoka temperatura nie jest bezpieczna, a najszybciej zbija ja chlodzenie ciala. Moje "dziecko" juz trzydziesci lat jest leczone przez anglosasow i jakos sie trzyma, wiec...
I nie przyloz wi w glowe, ale na angine kazdy np. amerykanski lekarz przepisze loda co dwie godziny i pielegniarki porzadnie tego dopilnuja - dzieci to uwielbialy, i nawet im pomagalo. :) Duzo w medycynie jest zwyczajow, powstalych z obserwacji. Czasem roznych w roznych krajach. Dziekuje za dziekuje. :)
Outrider,pewnie ze masz racje ale wiesz jak to jest jak dziecko jest chore.Ja starałam sie myslec racjonalnie ale niezbyt mi to wychodziło..Tak czy siak najgorsze<mam nadzieje>juz za mna.Choc moja mama zawsze mi powtarzała:małe dzieci-mały kłopot,duze dzieci-duzy kłopot.Teraz juz do usranej śmierci,my-Rodzice bedziemy sie zamartwiali o swoje dzieci:)
Dzisiaj myslałam,ze umre:moje dziecko zabrało pogotowie.Mała mała 40.3 stopni..całe to czekanie na pogotowie,wypytywanie sie o stan dziecka,potem czekanie na lekarza na oddziale,czekanie na wyniki..koszmar..nikomu z rodziców nie zyczę..