– Kiedy 13 lipca ABW weszła do biura znanego biznesmena Ryszarda Krauzego, zatelefonował on na prywatną komórkę prezydenta Lecha Kaczyńskiego – donosi serwis gazeta.pl, powołując się na publikację w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej.
Jeden z pracowników Prokomu miał opowiedzieć dziennikarzom, że Krauze, na widok funkcjonariuszy, którzy przyszli go przesłuchać, złapał za telefon, oświadczając, że dzwoni na prywatną komórkę prezydenta Kaczyńskiego. Po rozmowie - wedle źródła gazety - oficer ABW dostał telefon, po którym agenci wycofali się z siedziby Prokomu. Krauze następnego dnia złożył zeznania w prokuraturze...
Tusk już napuścił służby na Pawła Mitera.
Paweł Miter, autor głosnej prowokacji dziennikarskiej, która skompromitowała prezesa sądu gdańskiego, Ryszarda Milewskiego, będzie miał kłopoty, gdyż sprawę bada ABW i już dziś może zawiadomić prokuraturę.
Dziennikarz w 2011 roku był autorem podobnej prowokacji dziennikarskiej, gdy skontaktował się z TVP ze skrzynki mailowej Kancelarii Prezydenta, aby zbadać, czy państwowa telewizja jest odpolityczniona. Jako „protegowany" prezydenta dostał intratną posadę w TVP z pensją 39 tys. zł. Gdy ujawnił sprawę, został dotkliwie pobity przez nieznanych sprawców.
Dziś już żyjemy w innych czasach. Teraz do „walki" z niepokornymi obywatelami mamy ABW i prokuraturę, która zamiast ścigać przestępców typu Marcin P., ściga dziennikarzy, którzy ujawniają niewygodne dla władzy powiązania i zależności.
Paweł Miter przedstawiając się jako asystent szefa kancelarii premiera, miał ustalić termin posiedzenia sądu ws. zażalenia obrońcy Marcina P. na areszt szefa Amber Gold. Rozmowa z sędzią Milewskim pokazał zależność sądu gdańskiego od woli premiera. Podczas rozmowy miało też zostać umówione spotkanie sędziego Milewskiego z Tuskiem, w celu przekazania premierowi ważnych informacji.
W związku z podawaniem się za urzędnika państwowego i fałszowaniem rządowych dokumentów, to znaczy wysłaniem maila w imieniu ministra Tomasza Arabskiego, sprawę bada ABW i być może jeszcze dziś skieruje odpowiedni wniosek do prokuratury.
Zaś gdańska prokuratura okręgowa wszczęła jużw piątek śledztwo ws. rozmowy telefonicznej, w której osoba podająca się za urzędnika z Kancelarii Premiera miała ustalać z prezesem gdańskiego Sądu Okręgowego szczegóły związane m.in. ze sprawami sądowymi dot. Amber Gold.
W normalnym kraju dziennikarz dostałby order za odwagę i walkę z kumoterstwem i kunktatorstwem. W dzisiejszej Polsce człowiek walczący o uczciwość jest w polu działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratury./hm/