A ja miałem ciekawą przygodę na Custom Show w sobotę. Piszę ku przestrodze, jakby ktoś miał podobnie. Podjeżdżam, wyłączam bajka, próbuję uzbroić alarm, nie działa ale uzbroił się sam. Idziemy na show, wracamy, próbuję rozbroić - nie działa. Kilkanaście różnych prób, z różnych stron motocykla, bez skutku. Kumpel zadzwonił po swoje AA, przyjechali w ciągu 10 minut, koleś podchodzi i pokazuje tako dupno antena nad nami, no ale sprawdził alarm foba w swoim serwisowozie, wrócił, powiedział, żebym zjechał na parking poniżej, no to jadę odpychając się nogami, motór wyje, kabaret, ale fob zaczął działać jakieś 100 metrów od masztu.
Sprawca dramatu:

Trach, motor, bus kurna Bec...
Otoz: Tak sobie smigam na motorynce uczac sie fachu motocyklisty i sie zastanawiam jak to bedzie bec?
Kilka razy mi ostatnio zarzucilo tyl, raz przod. Glownie na podluznych uskokach drogi. No niby wszystko robie jak kazali na CBT, do zakretu staram sie dohamowac, zredukowac no i pochylam sie grzecznie, zwazajac na prawa fizyki rzadzace motorem. Jednak mimo wszystko kilka razy juz tyl mi uciekl, w sumie strachu duzego nie bylo, bo moto zaraz sie wyprostowalo i bylo ok. Dzis jezdzilem troche po deszczu, zeby potrenowac w kazdych warunkach, i tez mi sie uzlizglo kolo na takim dlugim zakrecie, pomimo ze nie powinno?
Pytanie moje, czy czasem nie jezdze juz na granicy przyczepnosci motorynki? czy to po prostu cecha prostego nadzwyczaj motorku ktorym dysponuje. Niby opony ok, przednia mam ladnie objechana z dwoch stron az do zielonej kreski(musi byc granica przyczeponosci opony) z tylu tez nie jest zle. A jednak. Czy na wiekszych moto, juz nie ma problemu z tym zjawiskiem? Pytam bo niedlugo kurs, a to mnie meczy dosc.
Pzdr.
#263,
W galotach na sporta, których notabene nie używam (tu reklama, sprzedam kombiaka Hein Gericke), mam pady na biodra, w kevlar jeansach zdaje się są sloty na to.
Buty ważne, bo jak mi ER-6 legło na nodze to mi but uratował kostkę. Na kręgosłup mocno wskazane. Na lato chyba sobie sprawię pancerz.
No i skóra rox.
bus_37 - Odnośnie uślizgu tylnego koła, czy zwróciłeś uwagę na to jaka temperatura za oknem? Na dodatek jeśli jeszcze mokro , to już wogóle kaplica, ja jechałem 2 tygodnie temu , przy około 6C stopniach i na mokrym asfalcie, aż sam się zdziwiłem jak mi dupa uciekała na rondach. Specjalistą nie jestem ale wydaje mi się , że przy tak niskich temperaturach guma od moto robi się twarda i przyczepność znacznie spada:/
PS: Z innej beczki, ale jednak do tematu. Jakieś cztery, pięć lat temu było super lato w Szkocji (naprawdę uwierzcie), dosłownie ze dwa tygodnie żar z nieba się lał (25C) i deszczu nie było wcale.
Popadało troszkę niedzielnego poranka, ja akurat wybierałem się Vanem z Dundee do Perth, jade sobie 80 mil na godzinę (stary transit więcej nie chciał jechać) dojeżdzam do ronda (znak trzy kreski czyli jakieś 100 metrów) i zaczynam hamować, a tu koła od razu się blokują i jak po lodzie, odpuszczam hamulec i raz jeszcze delikatnie, a tu normalnie jak na lodowisku , redukcja chyba do trójki , dałem radę odbić tylko w lewo , żeby centralnie w wysepke nie przywalić ,pobocze i latarnia, na szczęście się przewróciła (nie to co nasze betonowe w Polsce) i zamortyzowało to mocno uderzenie.
Mój szef zdradził mi później "tajemnice" całego zajścia. Ponoć jak długo nie pada , na drodze gromadzi się mnóstwo spalin z pojazdów i jak tylko przyjdzie deszcz robi się mieszanka olejowo-deszczowa i z tąd brak przyczepności.
Może Ameryki nie odkryłem pisząc to, ale dla mnie była to rzecz o której nigdy w życiu by nie pomyślał, to tak apropo warunków na drodze i przyczepności.
Plany, nadzieje oczekiwania i takie luzne gadki.
Ja planuje zrobic duze prawko, pozbyc sie zalem motorynki, dokonac zakupu Suzuki GSR600 K7 i troche polatac po wsi, ewentualnie wycieczka, no np do Lake District.
Jak tam u was?