a kler robi z siebie glupcow z uporym godnym lepszej sprawy:
- Jest to bardzo bolesna sytuacja - powiedział o ciążach będących efektem gwałtu abp Henryk Hoser. Jak jednak ocenił, "tych przypadków nie ma wiele". - Fizjologia, która jest narażona na tak ogromny stres, działa w sposób przeciwny możliwości zapłodnienia - stwierdził w TVP Info.
@zenobiusz
rodzice usuneli by ciaze zanim te kilka komorem stalo by sie przyszlym czlowiekiem. a jesli tego nie zrobia to o jakich szansach mowisz? zdajesz sobie sprawe, ze jesli rodzice nie mieliby nic przeciwko to nie zdecyduja sie na aborcje i wychowali by dziecko jak "swoje". jesli natomiast nie pogodziliby sie z faktem, iz pochodzi z gwaltu to przyszle dziecko ryzykuje bardzo ciezkie zycie. albo w rodzinie, ktora zle go traktuje, albo w domu dziecka. zarowno dziecko jak i rodzice mieliby traume do konca zycia. i w imie czego?
"Szeroko rozumiana opozycja potrzebuje tematu, który mógłby stać się paliwem na miarę Trybunału Konstytucyjnego i na nowo wywołałby antyrządowe nastroje. Stąd usilna próba przyklejenia projektu obywatelskiego do PiS, który jako partia nie ma z nim nic wspólnego"
http://opinie.wp.pl/czarny-protest-kamila-baranowska-fakty-maja-najmniej...
Hoser ociera się jednak o fakty. A te są takie, że organizm kobiety potrafi być bardziej "otwarty" na zapłodnienie lub nie w zależności od sytuacji. I potrafi też odrzucić w początkowej fazie już przyjęty płód. I to zależy i od sytuacji i od partnera. Oczywiście generalizowanie jest niemożliwe bo może być tak że organizm kobiety będzie wolał jako partnera gwałciciela niż męża. Oczywiście odbywa się to na poziomie dalekim od świadomości i woli. Jest to raczej niekatolicka teoria opisana przez R. Dawkinsa w książce "Samolubny gen".
114 Czytałem parę lat temu. Czytałem również "Wojny plemników" R. Baker. Polecam. Nie bronię Hosera, ale faktem jest że coś jest na rzeczy, choć to uprościł i zgenaralizował. Poza tym jeśli nie ma rodziny i nie żyje z kobietą to jest wyłącznie teoretykiem w tym temacie.
Nie dziwię się też, że kobieta chce się pozbyć za wszelką cenę dziecka pochodzącego z gwałtu (choć być może nie każda). Ale że często postępujemy tak jak nakazuje nam, ogólnie mówiąc "instynkt", a nie rozum, to fakt.
Cały czas twierdzę, że tyle jest szumu o ustawę aborcyjną (która nie ulegnie zmianie), a o umowie UE-Kanada i czekającej w kolejce umowie z USA, które dużo bardziej dotyczą nas, zwykłych ziutków prawie nic. Po prostu, jak napisał klasyk post wyżej: niewierze.
fakt ze KK zawlaszcza kraj przy pomocy pis jak najbardziej nas dotyczy, fakt ze nasze kobiety i leczacy ich lekarze beda sie bac wiezienia w przypadku koniecznosci aborcji czy nawet badan prenatalnych takze nas dotyczy.
mnogosc unikow i manipulacji moherowych w ostatnich dniach zaskakuje. czyli protest 100 000 ludzi mial sens :)
Nikt nic nie zmieni. Być może masz rację, że to ukłon w stronę KK, ale to co mamy wydaje się być optymalne i wiele osób tak mówiło. Moim zdaniem chodzi o szum.
Gdyby to było tak zawsze, że stres podczas gwałtu uniemożliwia poczęcie, to urodzeń w NRD w roku 1946 byłoby o ok 15% mniej, bo na tyle szacuje się liczbę dzieci ruskich sałdatów...
https://www.facebook.com/events/317323271956457/
St Giles' Cathedral
2-4 High Steet, EH1 1 Edinburgh, United Kingdom