Do góry

polskie dzieci w szkockiej szkole

Temat zamknięty
krycha_bez_oka
1 020
04.02.2007, 15:13

witam,wkrotce dołaczam wraz z dziecmi do meza,ktory juz troche siedzi w
szkocji.interesuje mnie jak  klimatyzuja sie dzieci w szkockiej
szkole(jak traktuja ich szkoccy rówiesnicy problemy jezykowe
itp).przyznam ze wizja mojej  10 letniej córy w szkockiej
szkole  spedza sen z powiek.za wszystkie informacje i porady z
gory dziekuje

radnor
26 173 16
radnor 26 173 16
#6124.02.2007, 20:27

Abbie, czy to aby nie na ciebie w St Joseph's wpadlem w czwartek?

radnor
26 173 16
radnor 26 173 16
#6224.02.2007, 20:28

Co do problemow dzieci z jezykiem - sporo winy lezy po stronie rodzicow. Taki wyjazd planuje sie przeciez z wyprzedzeniem. Prosze, zapiszcie te dzieciaki na jakis intensywny kurs jeszcze w polsce, po co maja sie meczyc?!Jesli zas chodzi o poziom nauczania - jest po prostu praktyczniejsz i tyle. 7-letnie dzieciaki potrafia obsluzyc komputer lepiej, niz niejeden dorosly. Przyda im sie to w zyciu i pracy bardziej, niz klepanie z pamieci wszystkich zon Henryka VIII-go. ;)

Magda
92
Magda 92
#6324.02.2007, 21:40

hej radnor czy chodzi o st josephs na broomhousie? Moje dziewczynki tam chodza do szkoly i przedszkola :)A co do calej sytuacji z zaklimatyzowaniem sie dzieciakow w szkole to popieram pimpek. Moja 5 letnia corka rozpoczela szkole w sierpniu ubieglego roku (jakies 2 tygodnie po przybyciu do Szkocji) Podobnie jak syn pimpek, moja corka nalezy do bardzo niesmialych dzieci i ogromnie przezywa wszelkie zmiany wiec wszyscy bardzo obawialismy sie jej reakcji na tutejsza szkole (juz sama nazwa SZKOLA ja przerazala) Na szczescie ku naszemu zdziwieniu juz pierwszego dnia wyszla ze szkoly w podskokach. Wszyscy jej bardzo pomagali- nauczyciele, dzieci itd. Fakt ze przez pierwsze 2 miesiace prawie nic nie mowila tylko kiwala glowa w odpowiedzi na uslyszane pytania, ale w tej chwili jest tak jak mowi pimpek niedosc ze dosc dobrze juz sobie radzi z jezykiem to stala sie bardziej otwarta, odwazna i pewna siebie, sama mnie nieraz zaskakuje :) Wiec nie ma sie czym martwic, dzieciaki sa swietne, najwazniejsze to wspierac je w tym czasie najbardziej jak tylko potraficie. POZDRO DLA WSIECH :) 

krycha_bez_oka
1 020
#6425.02.2007, 10:14

radnor:na kurs chodza ale obawy są.........Meaggie mam nadzieje ze u nas tez tak bedzie..... pozdrawiam ciepło!!!

radnor
26 173 16
radnor 26 173 16
#6525.02.2007, 11:52

Meaggie: tak, bylem tam pare godzin ostatnio i wpadlem na polska teaching assistant, mila pani.  :)

Magda
92
Magda 92
#6625.02.2007, 20:21

Abbie mam do ciebie kilka pytan zwiazanych z twoja praca, probowalam skontaktowac sie z toba na gg, ale jakos nic z tego nie wyszlo wiec wyslalam maila, bylabym wdzieczna gdybys go przeczytala i odpisala (jak mozesz oczywiscie) :) pozdrawiam wszystkich

vanja24
1 474
vanja24 1 474
#6725.02.2007, 23:48

hej!!!!niech córa sie uspokoi!!!!!!pracuje w szkołach mam kontakt z tutejszymi nauczycielami i.... są rewelacyjni!!!!!!!dziecko ma mozliwosc indywidualnych bezpłatnych  zajec poza lekcyjnych równiez językowych, 10000 razy jest pytane czy wszystko zrozumiało, nauczyciele sa cierpliwi i naprawde starają sie pomóc.Mój znajomy ma tu 3 swoich dzieciaków z czego 2 chłopaków 9 i 13 lat są zadowoleni i chwalą sobie....A gdy ja sama zobaczylam jak wyglądają tutejsze szkoły i podejscie nauczycieli to wiem napewno ze moje przyszle dzieci beda napewno tu uczęszczały do szkół. 

krycha_bez_oka
1 020
#6826.02.2007, 16:09

vanija24:dzieki kochana za słowa otuchy....pozdrawiam

Czarnuula
34
#6918.10.2015, 15:27

Kochani a czy ktos zna szkoly lub mieszka na 34 Peffer bank Edinburgh eh16 4fe? Ja mam zaczac nowe zycie os nowego roku z 9 latkami. Pomocy ;-)

anatema
3 450
anatema 3 450
#7018.10.2015, 16:23

Na Peffer Bank życie się kończy a nie zaczyna.
Poza tym w okolicy są "aż" dwie szkoły...

Czarnuula
34
#7118.10.2015, 20:43

cholera w internecie nie wyglada to tak zle

Amitorybka
11 815 57
Amitorybka 11 815 57
#7218.10.2015, 21:01
anatema
3 450
anatema 3 450
#7318.10.2015, 21:13

Tak tylko straszę. ;) Bloki na końcu ulicy są całkiem ładne, jest tam spokojnie, krajobraz nieco szpeci kamienica na wlocie uliczki, wyglada, jakby miała się za chwilę zawalić, no i ten magazyn (czy co to tam jest, już nie pamiętam) pomiędzy kamienicą a blokami. No i na skrzyżowaniu za rogiem, z tego co pamiętam, komisariat, który jeszcze kilka lat temu pracował pełną parą przez całą dobę. ;)
Na szczęście przepatologiczne Niddrie zrównano z ziemią w latach 2007-2010, ostatnie bloki na Greendykes, po którym uganiały się usmarkane dzieciaki zaćpanych mamusiek i "tatusiek" wyburzono całkiem niedawno ( pozostawiono jednak dwa wieżowce, do których boją się zapuszczać nawet dostawcy pizzy), a hektary ziemi po pustych osiedlach (mapy google wciąż pokazują stary układ ulic, pomiędzy którymi -obecnie nie ma tam żadnej chałupy- hula tylko wiatr, obijając się o pordzewiałe latarnie i słupki z kamerami dawnego monitoringu) sukcesywnie zabudowuje się nowymi osiedlami, sklepami, biurami... jednak część dawnego menelstwa nadal zamieszkuje tamte okolice na nieco starszych osiedlach, właśnie naprzeciwko Peffer Bank. ;)

Nie mam pojecia, jak wygląda poziom edukacji w tamtejszych szkołach, jedna z nich nowiutka jest, liczy zaledwie parę lat (w domyśle: nowoczesna?- Niddrie Mill Primary School), druga znajduje się przy Craigmillar Castle Avenue (Primary obok High School, więcej szkół w bezpośrednim sąsiedztwie nie pamiętam... o jakości nauczania w tych placówkach nie wiem nic, ja to raczej domorosły spec od topografii miasta jestem. ;)
Trochę tam nudno, nie bardzo jest gdzie wyjść- ot, jedynie jakiś park, nieco zapuszczony, kilkaset metrów dalej (Craigmillar Castle)... ale nie każdy ma identyczne potrzeby. :)

Czarnuula
34
#7418.10.2015, 21:33

dzieki - z tego co czytam na forum raczej zaliczymy tam tylko poczatek. A podsumowujac jeszcze raz zapytam dzielnica z dobra szkola podstawowa, spokojna ale z shopping centrum i atrakcjami dla dzieci? Na razie oswajam sie z nazwami i topografia wiec tak łopatologicznie pare miejsc wskazcie prosze.

malina9193
3
#7513.01.2016, 16:22

Kobietki pomóżcie... przelatuje do Szkocji pod koniec tego miesiąca z dzieckiem które ma 7 lat I nie wiem jak tam jest z ta szkołą bo chce go zapisać tam tylko nie wiem czy będę mogła tak w połowie.. proszę o podpowiedzi i z góry dziękuję :)

malina9193
3
#7613.01.2016, 16:22

Kobietki pomóżcie... przelatuje do Szkocji pod koniec tego miesiąca z dzieckiem które ma 7 lat I nie wiem jak tam jest z ta szkołą bo chce go zapisać tam tylko nie wiem czy będę mogła tak w połowie.. proszę o podpowiedzi i z góry dziękuję :)

Ladybird
808
Ladybird 808
#7713.01.2016, 22:46

Malina, idz do urzedu miejskiego (council) i tam ci wszystko powiedza. Jesli bedzie miejsce w szkole rejonowej, to pojdzie od razu albo kaza czekac. Moga zaproponowac miejsce w szkole dalej od miejsca zamieszkania. Jak 7 lat to pojdzie do 2 lub 3 klasy (zalezy od daty urodzin).

viteac
4 046 44
viteac 4 046 44
#7813.01.2016, 23:53

http://www.edinburgh.gov.uk/info/20...

Advice and Conciliation - education

1.3
Waverley Court
4 East Market Street
Edinburgh
EH8 8BG

malina9193
3
#7914.01.2016, 09:48

Dzięki wielkie :)

Meggie
25
Meggie 25
#8006.12.2016, 18:59

Odświeżam temat i liczę na Wasze opinie, doświadczenia z życia wzięte i wiedzę. Jestem z małego miasta na północy Szkocji, mój syn ma 14 lat i chodzi tu do High School od półtora roku. Polskich dzieci w tej szkole jak na lekarstwo, a on niechętnie integruje się z tubylcami, ma zaledwie 2-3 szkockich kolegów, z którymi sie "przyjaźni" aby nie spędzać przerw samemu, nie ma rodzeństwa. Generalnie rzecz ujmując gdyby miał wybór wolałby mieszkać i chodzić do szkoły w PL. Widząc smutek i niechęć własnego dziecka zastanawiam się czy przeprowadzka do dużego miasta (Glasgow, Edi może Aberdeen) coś by zmieniła...Czy ktoś może się podzielić jak jego dzieci mają sie w tamtejszych szkołach, jakie życie prowadzą jakie przyjaźnie zawierają?

MakasUK
78 454
MakasUK 78 454
#8106.12.2016, 19:42

Jesli chodzi o integrację z "tubylcami" to moja 14-to letnia córka w ogóle nie utrzymuje kontaktów ze szkockimi kolegami ze szkoły. Czasami z nudów pogadają na FB, Instagramie czy Snapchacie ale niechętnie. Sytuacja wygląda całkowicie odmiennie ze znajomymi z klubu. Czasami nawet nocują i nas.

Może to kwestia różnic w rozwoju? Nie mam pojęcia.

Nie mniej córka część rówieśników ze szkoły ignoruje za to ze znajomymi z klubu i reprezentacji Szkocji utrzymuje stały kontakt.

Pamiętam jak pierwszy raz z reprezentacją wyjeżdżała na międzynarodowe zawody. Płacz na lotnisku, że nikogo nie zna itp. Po trzech dniach dostałem sms-a, że chce z teamem zostać dłużej bo jest super.

Może to jest jakieś rozwiązanie?

Jakiś klub, zajęcia pozaszkolne zgodnie z zainteresowaniami i kontakt z rówieśnikami "nadającymi na tej samej fali"?

Meggie
25
Meggie 25
#8206.12.2016, 20:47

Właśnie w tym jest największy problem, że rówieśników brak bo syn poszedł później do High School a o nadawaniu na tej samej fali już nie wspomnę. Jak on to określił "oni są inni". O jakim klubie mówisz?

MakasUK
78 454
MakasUK 78 454
#8306.12.2016, 20:55

moje dzieciaki mają sporo przyjaciół wśród Szkotów i paru znajomych wśród Polaków. wydaje mi się że narodowość nie robi im większej różnicy w dobieraniu sobie kumpli

MakasUK
78 454
MakasUK 78 454
#8407.12.2016, 05:45

#82

W mojej córki przypadku skupiła się na szermierce.

Ogólnie chodzi o to aby wyrwać się z domu do rówieśników ale takich, którzy nie są "inni"

Meggie
25
Meggie 25
#8507.12.2016, 11:14

#83

A jak oceniasz ilość polskich dzieci w Edim, powiedzmy w rejonie szkoły/szkół, w której uczą sie Twoje dzieci, pytam czysto statystycznie?

#84

W moim miasteczku raczej nie będzie to możliwe, głównie dzieciaki grają tu w piłkę, za czym syn nie przepada dlatego zaczęłam myśleć o większym mieście. Z językiem oboje nie mamy problemu, o pracę w dużych miastach łatwiej tylko czy gra jest warta świeczki, życie mam tu już dość poukładane ale jestem gotowa na wiele dla dziecka.

MakasUK
78 454
MakasUK 78 454
#8607.12.2016, 11:28

ok 10% dzieciakow w szkolach to Polacy. wiecej w nieciekawych dzielnicach i w szkolach katolickich rozdmuchanej renomie, mniej w tych lepszych

MakasUK
78 454
MakasUK 78 454
#8707.12.2016, 11:28

* o rozdmuchanej renomie

asbo
12 558 1
asbo 12 558 1
#8807.12.2016, 12:34

Meggie, 2-3 przyjaciol to zawsze cos :) z ta 'innoscia' to roznie bywa - oni sa 'inni' dla niego, dla nich tez on moze byc 'inny'... a sa i tacy, co 'inni' z natury od dziecka :)

Przeprowadzki z nastolatkiem to ciezka sprawa, nawet lokalne, a co dopiero miedzynarodowe. Takie dzieciaki, zwlaszcza w malych miejscowosciach, znaja sie czesto 'od pieluchy', dzielily sie gilami na zabawkach w przedszkolu i sporo 'przyjazni' ciagnely od podstawowki. Mozna zrozumiec jego chec powrotu do Pl.

Predzej czy pozniej przeskoczy bariery. Moze byc, ze dopiero na studiach. Dlatego mysle, ze nawet taka dwojka czy trojka znajomych w high school to juz cos.

Czy duze miasto rozwiaze problem? Byc moze. Ty najlepiej znasz swoje dziecko. W duzym miescie moze byc o tyle latwiej, ze tu duzy przemial. Co trzeci dzieciak jest inny od innych i jakos ta innosc moze mniej przeszkadzac. :)

No i faktycznie, jak panowie tu powyzej wspomnieli, jesli ma jakies specyficzne zainteresowania, miasto moze dostarczyc wiecej miejsc, by je realizowac i znalezc dzieciaki z podobna pasja :)

Doroslemu z wielka motywacja moze byc ciezko sie adaptowac, a co dopiero nastolatkowi. Najlepiej maja male 'smarki' w takich sytuacjach ;)

asbo
12 558 1
asbo 12 558 1
#8907.12.2016, 12:39

Co syn mysli o Twoich planach? mozecie zawsze przejrzec info na temat miejsc i klubow? podoba mu sie ktores miejsce szczegolnie? Pogadaj z nim

asbo
12 558 1
asbo 12 558 1
#9007.12.2016, 12:46

Mam watpliwosci co do zalozenia, ze akurat z polskim dzieckiem sie zaprzyjazni... Moze sie tak zdarzyc. Ale to moze byc czysty przypadek, ze dziecko, ktore przechodzi to samo, znajdzie sie akurat w jego szkole i polubi go jednoczesnie jako ..czlowieka?

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis