zaglądam tu po raz kolejny w ciągu jednego wieczora, więc może srup stanął na mojej drodze w słusznym celu odwiedzenia mnie od przyzwyczajenia się do tego niecnego (czytaj wciągającego i czasochłonnego) procederu. Bo gdyby np. Esha podjął się zadnia wykurzenia mnie na dobre, to nie da się ukryć mogłoby zaboleć ;)
a teraz siłą woli i rozadku mądrzeję i zmykam ;)
PS. na moje nieszczęście całkiem fajne te rozmowy z Wami :)
.. i jest fajnie!