https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQNE0zR_aia69TeOd9O...
Ziemniak to warzywo o wielu talentach. A tu zaraz zad...Pfe
harrier
#33410Dziś - 18:39
Ale jak wyszet na powiecze, to jes nadzieja dla niego: tam jakies baby moze terz wyszly. Morze pofpadajo do wody albo zlamio noge, to tutturu sie żuci na pomoc i jusz.
Łamie się drugiego kulasa, co by równo szła, a niekuśtykała jak ze złamanym obcasem jakimś. Zresztą jak nie umi łazić, to niech w chałupie siedzi.
A wieloryby to się ratuje, spychając je do wody, a nie wciągając na brzeg. :]
harrier
#33410Dziś - 18:39
Zaras na xiendza... nie ma powodzenia, to sie fscieka.
Szanowny harrierze, powodzenie nie ma tu żadnego znaczenia, ponieważ ja nie szukam - to waćpani była poszukująca, więc proszę mi tu nie bębnić swoimi projekcjami w plery powyginane jak fotel na biegunach. ;)
Waćpani, jak widzę, niezorientowana w rynku. ;)
Problemem w dzisiejszych czasach nie jest deficyt, a nadmiar. :)
Nadpodaż po obu stronach jest tak duża, że zdezorientowane ludziki, zamiast brać co podleci, szukają ucieleśnienia swoich sennych marzeń jak igły w stogu siana. ;) Jestem na to za leniwy, igły kłują, a zamiast tracić czas na szukanie tej jednej, czy chadzanie do sklepu z igłami, ;p wolę sobie poczytać książkę, oczami albo uszami. A gdy już naprawdę będę potrzebował zacerować palto, to zdam się na mój wdzięk osobisty, poszukam porządnej krawcowej i spróbuję wydębić usługę za friko. Uda się, albo i nie - strata żadna, skoro szukało się okazji za darmoszkę. ;)
W pradawnych czasach mojego szczenięctwa (a twojej młodości) pan (lub pani) człapał (lub człapała) do takiego specjalnego biura, gdzie inna pani, ponoć profesjonalna w swoich działaniach (ludzie ufajo fachowcom) , pokazywała album albo wyjmowała kilka fiszek z bibliotecznej szafki i wybierała dla niebożęcia jakomś połówkę, dużom lub małom, rozmaitej objętości i jakości, w zależności od zgłoszonego zapotrzebowania i złożonej oferty własnej. ;)
Pan oczywiście był domatorem, wysokim, wysportowanym, nawet gdy popindalał w klapkach lub przydeptanych mokasynach, bo brzuszysko uniemożliwiało zasznurowanie butów. Praktykujący katolik, niezależny finansowo, do tego działkowicz i abstynent - jak mu zależało, to niepijącym domatorem pozostawał przynajmniej do drugiej randki, a jak dobry aktor, to ho-ho! nawet i do ślubu!
Z kolei pani była domatorką, praktykującą katoliczką, gotowała lepiej od mamusi i marzyła o poczuciu bezpieczeństwa gwarantowanym przez silne, męskie ramię, na którym chciała się oprzeć czy co tam. :) Do tego była szczupła, ewentualnie "lekko puszysta", nawet gdy ledwie mieściła się w drzwiach do stodoły, no i oczywiście zadbana - aż do ślubu. ;)
Potem bywało różnie, ale że podaż była wówczas mniejsza, więc i reklamacje zdarzały się rzadko.
Można było też napisać do gazety, zamieścić anons w specjalnym kąciku dla nieszczęśliwców, połamańców i fujar. W takim kąciku, chociaż ustawiało się w nim raptem kilka-, kilkanaście umęczonych życiem w pojedynkę duszyczek, starczało miejsca dla wszystkich zainteresowanych - teraz zabrakłoby dla nich internetu.
Mamy taki klimat, że panów i pań -co tam kto lubi- wysiaduje na ryneczku całe mrowie, aż czasem strach się odezwać w towarzystwie, żeby jakiej głupoty nie chlapnąć, kogoś nie urazić, albo w drugą stronę: nie wysłać mylnego sygnału i nie wpakować się w poważne tarapaty. ;p
Kiedyś wchodziłaś do sklepu i miałaś do wyboru dwa rodzaje białego sera, ze dwie śmietany, chleb przypalony lub nie i bułki - świeże lub wczorajsze. Jajka kurzęce "one size". Na zadupiach jogurt wychodził z mleczarni do sklepów we wtorki oraz piątki. Z dwudniowym terminem przydatności do spożycia. W Warszawie spijało się coca-colę, a we Wrocławiu- pepsi.
Tera każo wybierać spośród pierdyliona rodzajów ffszyzdkiego, półki z goopim pieczywem ciągną się przez naście metrów, człowiek się zmacha i but mu się zetrze, zanim dotrze do końca regału. Wybierasz metodą prób i błędów, tracisz czas, pieniądze, a na końcu okazuje się, że producent zbałamucił cię opakowaniem, oszukał smakiem, naciągnął, zrobił w jajo i pokazał wała. ;)
Wielu ludzi ludzie zmęczonych nadmiarem, ogłuszonych możliwościami wyboru, decyduje się na wyjazd w przysłowiowe Bieszczady. ;p Sprawdzają co jest górką, wyciszają się i już nie wracają, bo co prawda "bunkrów nie ma, ale też jest, ekhm... fajnie". ;)
Wobec wielu wydarzen Emito bezwstydnie milczy - pomoz innym byc na biezaco z istotnymi wydarzeniami dnia/ tygodnia.