Do góry

Chcą nam zabrać dzieci

"Chcą zabrać nasze dzieci! Wszyscy ich teraz szukają, policja, Interpol, nawet ambasada polska. A mi mówią, że może zabiłem własne dzieci!" – Wojtek powtarza w kółko, prawie krzycząc i machając rękami. "To się w głowie nie mieści!"

"Gdzie są wasze dzieci?"
"No... – tu chwila wahania." "Są bezpieczne, w Polsce. Ja im swoich dzieci nie oddam!" – krzyczy.
"Dlaczego opieka społeczna chce je zabrać?"
"Wojtek przyszedł nad ranem do domu i zaczął młotkiem demolować mieszkanie, to było 30 marca" – Andrzej, przyjaciel rodziny tłumaczy sprawę. "Po alkoholu, w nerwach, z zazdrości, bo byli z Anią wcześniej na dyskotece. Ktoś się do niej przystawiał, a ten nie wytrzymał. No i prawdopodobnie też coś wziął, chyba nie tylko był pijany" – wyjaśnia.
"Jak to wszystko się stało, to myślałem, że on się wygłupia" – Andrzej mówi z niedowierzaniem w głosie. "A tu za chwilę słyszę, jak on trzaska akwarium. Bo to nie jest to" – wskazuje ręką na duże akwarium w salonie. "W tym samym czasie Anka wpadła, zabrała dzieci i uciekła. A ten był na tyle pijany, że nawet nie wiedział, gdzie ona jest. Potem był zdziwiony, że znaleźli młotek i krew. Ale on tym młotkiem długo pracował i na jego nieszczęście odrzucił go na koniec tam, gdzie nie powinien (łóżko dziecięce). Ale dzieci już dawno nie było" – dodaje Andrzej.
"A tu jest napisane, że dzieci wszystko widziały i potwornie płakały... Napisali nawet, że nadgarstki sobie pociąłem!" – Wojtek pokazuje ręce, na dowód, że nie ma żadnych śladów.

Fragment raportu opieki społecznej na temat incydentu:"[...] Młotek z oczywistymi śladami krwi pana S. na nim został znaleziony na łóżku dzieci. Podczas incydentu siostra i brat spali w łóżku i byli pilnowani przez dwie osoby mieszkające tymczasowo z rodziną. Pana S. zastano z pociętymi nadgarstkami i ślady jego krwi znajdowały się na terenie nieruchomości. (...)"

"[...] dzieci obudziły się w pokoju i ujrzały ojca trzymającego młotek pokryty krwią, pochodzącą w oczywisty sposób z jego obrażeń."

Ania tamtej nocy natychmiast zabrała je do znajomej na noc; dzieci nic nie widziały. "Nie chciałam, żeby coś widziały lub słyszały, nie jestem pewna, czy córka czegoś nie słyszała" – mówi wolno, denerwuje się bardzo, siedząc wtulona w kąt.

"Byłam bardzo zdziwiona, że Ania zapukała do moich drzwi" – mówi Barbara, koleżanka, do której Ania zabrała wtedy dzieci. "Zapytała, czy mogłabym ją przenocować, więc to zrobiłam. Dzieci nie płakały, nic im nie było. Tylko dziewczynka była trochę wystraszona, bo na pewno nie wiedziała, o co chodzi. Zostali u mnie do rana. Potem Ania pojechała z policją. Ale ja nie byłam przesłuchiwana" – dodaje Barbara.

Wojtek i Ania twierdzą zgodnie, że pracownicy opieki społecznej piszą o nich w papierach to, co im się podoba. Pokazują dokumenty, w których postawili kilkanaście znaków zapytania przy nieprawdziwych ich zdaniem informacjach.

"Składałam zeznania na policji i było dziwne" – mówi Ania. "Policjant nie pisał każdego mojego zdania, tylko kazał mi opowiadać, przerwać, a później opisywał sam. W wyniku tego byłam bardzo rozczarowana, bo zeznania wyszły okropne – okazało się, że świadkiem całego zajścia były dzieci. A tak nie było. Wyszło, że nie to, że ucierpiały fizycznie, ale że mogły ucierpieć psychicznie. Social Service się tym zajął i przedstawili nam sprawę, jak oni ją odebrali i było tam podane, że Wojtek zabije dzieci. Ja byłam w szoku!" – Ania mówi z przerażeniem i niedowierzaniem własnym słowom. "Poszłam sprawę wyprostować, że ja takich słów nie użyłam, a policjantka, która wyprostowała mi te zeznania, wyjaśniła tylko kilka zdań i kazała mi potwierdzić, że mi te zeznania przeczytała, a tak naprawdę nie czytała. Ale miałam podpisać, że tak było. Ale to było po nieprzespanej nocy, ja w nerwach, także ten policjant miał na mnie nerwy, że ja mówię nie po kolei" – dodaje.

Fragment późniejszego raportu na temat zmienionych zeznań:
"[...] W dniu 14.05.2008 pani S. poinformowała mnie, że incydent miał miejsce głównie z jej winy, ponieważ sprowokowała ona pana S. swoimi czynami."

II

Dzieci zostały objęte programem ochrony dziecka – Child Protection Plan.Wojtek dostał zakaz zbliżania się do dzieci i mieszkania w rodzinnym domu. Ania została objęta opieką Centrum Kobiet oraz opieki społecznej. Kobiety z Social Service odwiedzały Anię i dziwiły się, że tak świetnie dawała sobie radę z dziećmi i jeszcze do tego pracowała. Opinie w sprawozdaniach miała bardzo dobre. Ania nie lubiła tylko konferencji, na które musiała uczęszczać, bo tam było z góry zaznaczone w planie spotkania, co kto ma powiedzieć i kiedy ona chciała wyrazić swoje zdanie na temat rodziny, była zagłuszana. Kiedy sąd pozwolił Wojtkowi wrócić do domu, bo zniszczył tylko swoje mieszkanie i nikomu nic się nie stało, Ania przyjęła go z powrotem.

"I wtedy nagle zmienili o mnie zdanie, bo ja się zgodziłam, żeby Wojtek wrócił do domu" – denerwuje się Ania. "Chciałam, żebyśmy mieszkali całą rodziną. Bo pomimo tego incydentu wszystko było dobrze" – zaznacza. "No i oni mi powiedzieli, że jeżeli pozwolę, żeby on wrócił do domu, to natychmiast zabiorą nam dzieci. A ja pytam: „Jak to możliwe?” A oni na to, że jeśli się zgodzę na jego powrót, to stwarzam dzieciom niebezpieczeństwo" – Ania mówi z cierpieniem w głosie.

W Wielkiej Brytanii zgodnie z Children Act (1989), dzieci mogą być objęte opieką lokalnych władz, które dzielą obowiązki opiekuńcze z rodzicami lub ustanawiają prawnego opiekuna dla nich (legal guardian). Dzieje się tak w wielu przypadkach, m.in. jeśli w rodzinie doszło do przemocy fizycznej, psychicznej czy emocjonalnej oraz kiedy uważa się, że dziecko nie jest bezpieczne w domu.

"Pani R. (z Social Service) przychodziła bardzo często, ciągle z jakimiś nowymi osobami, które bardzo się interesowały młodszym dzieckiem" – Ania mówi z niepokojem. "Zawsze były nim zachwycone. Starsze dziecko – córka im nie odpowiadała, bo zawsze pytała z płaczem: „gdzie jest mój tato?”, „gdzie jest mój tato?”.
"A chłopiec, półtora roku, to pójdzie do każdego na ręce i się bawi" – dodaje Wojtek. "W ogóle zainteresowanie było tylko nim" – podkreśla z podejrzeniem.
"Bo to jest doskonały materiał do przystosowania do innej rodziny..." – wtrąca Andrzej.

"Kompletnie zabronili mi kontaktu z dziećmi, nawet w sklepie, a jak przechodziłem przez ulicę, to nie mogłem ich też widzieć" – mówi Wojtek.
"Wzięli córkę na przesłuchanie bez naszej wiedzy. Chodzili do szkoły i w czasie lekcji ją przesłuchiwali" – Ania żali się z bólem w głosie. "I to było napisane w papierach. Pytam córkę, co ty tutaj naopowiadałaś, takie rzeczy... A ona do mnie: "Mamuś, ja takich rzeczy nie mówiłam". A więc napisali to, co chcieli. Nawet pod przykrywką dziecka. Zastawili się, że dziecko tak widziało i tak mówiło."

Fragment raportu na temat córki:
"[...] Profesjonaliści w dalszym ciągu są zaniepokojeni tym, że dziecko nie ma możliwości wyrażenia w sposób niezależny swoich uczuć i chęci."

W tym samym czasie nauczycielka w szkole znalazła list napisany przez dziewczynkę: "Chce zeby tata wrucil do domu bo go bardzo kocham. Jak nie wruci to ja juz nie bede tom samom osobom, to w mnie zmienicie i to bardzo, nie sie odzala do nigogo tylko do mojej mamy i pan w szkole. Wy macie swojich tatow a ja nawet nie moge widywac sie z nim. To prses was nie mam swojego taty. To prszes was nie moze wrucic do domu. To wszystko pszes was chcecie zeby poszla do szpitala, bo placze i kaszle caly czas w domu. Odajcie mi mojego tate, prses was cierpie. DAJCIE MI MOJEGO TATE!! Kocham Go! To wszystko prses was, nie cierpie was!"

III

W październiku zmarł ojciec Ani. "Nie miałam kogo powiadomić, że mnie nie będzie na jednej konferencji Centrum Kobiet, więc postanowiłam, że po powrocie z Polski pokażę im akt zgonu i wyjaśnię. Ale nie zdążyłam, bo już nas ktoś poinformował, żeby natychmiast wywozić dzieci, bo pani R. zgłosiła na policję ich zaginięcie" – na twarzy Ani widać ból, kiedy o tym mówi.

"Po tym ostrzeżeniu wsadziliśmy dzieci do samochodu i wywieźliśmy do znajomych do innego miasta" – Wojtek ciągnie dalej. "Potem ostrzeżono nas, że jeśli policja przyjdzie, to wezmą dzieci na tak zwane "emergency" i w ciągu 24 godzin odbędzie się sprawa o odbiór dzieci. I faktycznie tak było – po paru dniach przyszła policja z panią z Social Service i pytali o dzieci" – Wojtek bardzo się denerwuje. "Zaczęło się szukanie dzieci po szafach, pod łóżkami, wszędzie, w piwnicy, czy czasem dzieci nie zabiłem i nie zakopałem" – opowiada. Teraz szukają ich przez Interpol, przez konsula, przez ambasadę angielską w Polsce.

3 listopada Wojtek został aresztowany, w domu zostało kilku policjantów. "A nie mieli żadnego nakazu z prokuratury ani nakazu przeszukania" – podkreśla Wojtek. "Przyszli, zrobili, co chcieli i wyszli. I zginęły rzeczy z domu, ja nie wiem do końca co, bo nic nie podpisywałem, co zabierali. Jak czegoś szukamy, a tego nie ma, to dopiero wiemy" – zatrzymuje na chwilę i wylicza. "Czeki, karta kredytowa, 3 telefony, zdjęcia dzieci i akty urodzenia, akt zgonu ojca, laptop, dysk twardy, aparat cyfrowy... Papiery z numerami konta... Musiałem zmienić konto. Zostawili otwarte drzwi i rozświetlone mieszkanie do drugiej w nocy."

28 listopada Wojtek dostał zarzut uprowadzenia dzieci z Wielkiej Brytanii. Policja w Polsce dotarła do dzieci i potwierdziła, że są zdrowe. Wojtek zastanawia się głośno, jak można pomyśleć, że mógłby skrzywdzić własne dzieci. Opowiada, jak zostawał z nimi, kiedy Ania pracowała, wspomina gotowanie, sprzątanie, ubieranie dzieci i zabawy z nimi. Pokazuje zdjęcie synka z kąpieli.
"Zobacz, czy dzieci nie są zadbane" – mówi. "Ja z nimi miałem bardzo dobry kontakt." Patrzymy chwilę na nagranie w komórce, chłopczyk pluska się radośnie, ma pianę na główce, śmieje się. Słychać głos starszej siostry, która go wesoło zagaduje.

"Co dzieci mówią, kiedy rozmawiacie z nimi przez internet?"
"Starsza córka mówi głównie o szkole i o lekcjach, czasami lekcje tłumaczymy jej przez telefon, a młodszy synek pyta, kiedy będzie mógł być z tatą" – odpowiada Ania. "Nasz synek, zawsze jak Wojtek wracał z pracy, to mimo że już zjadł swój obiadek, to musiał jeść dwa razy" – na twarzy Ani pojawia się uśmiech. "Musiał usiąść przy tacie na kolanach i pogrzebać mu w talerzu!" – śmieje się.

"Oj tak!" – zgadza się Wojtek z uśmiechem. "Jak wychodziłem gdzieś do sklepu i mały nie mógł iść ze mną, to Ania musiała go zabierać na górę i czymś go zająć, bo były łzy, że idę bez niego" – uśmiecha się i natychmiast na jego twarzy pojawia się zmartwienie. "Nie wiemy teraz, czy polski sąd będzie się musiał ustosunkować do angielskiego i oddać dzieci. A ponieważ jesteśmy w Unii i są te przepisy z Hagi, to sąd będzie musiał oddać Anglii dzieci do rodziny zastępczej" – myśli na głos.
"Prawniczka nam powiedziała, że jeśli sąd nie zgodzi się na kontakty, to syn mógłby nam przepaść..." – dodaje Ania.
Wojtek podchwytuje tą myśl."Ona powiedziała – ta prawniczka – że jeśli sąd da zakaz widywania się z dzieckiem, to będzie cud od Boga, jeśli w ogóle dzieci kiedyś zobaczymy. Młodsze zapomni o nas, córka dopiero w wieku 16 lat sama przyjdzie z powrotem."

IV

Fragment raportu o historii rodziny:
"[...] Pani S. była narażona na agresywne zachowanie z użyciem przemocy ze strony pana S. przez cały okres trwania ich związku. Jest wiadomo, że pan S. był skazany przynajmniej dwukrotnie w związku z tym, w 1999 i 2000, kiedy rodzina mieszkała w Polsce."

"Czy to prawda?"
Chwila ciszy, Wojtek patrzy na Anię z zapytaniem, kto ma odpowiedzieć.
"Raz się zdarzyło" – zaczyna.
"W raporcie jest napisane, że dwa razy."
"Raz" – powtarza Wojtek. "Tamten incydent to było nic, bo uderzyłem ją (Anię) w twarz i to było wszystko. Ale zrobili widły z igły" – ucina. "Od poprzedniego wyroku normalnie stawiałem się na wszystkie spotkania z kuratorem, a na koniec on mi napisał, że nie współpracowałem" – zaczyna mówić szybko i nerwowo. "Więc powiedziałem, że trzeba to było zgłosić i poszedłbym do więzienia, a skoro nie, to musiało być na tyle dobrze, że jednak współpracowałem. Wcześniej zarzucono mi, że nie współpracowałem z policją (po pierwszym incydencie), bo się nie otworzyłem. Ale ja przepraszam bardzo, jak mam się otworzyć, jeśli rozmowa odbywa się przez tłumacza i te programy były takie – jakaś czytanka, że on ją uderzył i dlaczego, robienie morału z bajki co, dlaczego i po co. I potem powiedzieli mi, że się nie otwierałem, no to ja nie wiem... To powiedziałem: "to odwieś mi wyrok, pójdę, odsiedzę pół roku za to wszystko". Ale tego nie zrobili" – kończy temat.

"Prosiliśmy się trzy miesiące o szkolenia dla nas na temat przemocy" – zaczyna z wolna Ania. "A potem w papierach nam napisali, że nie chcieliśmy współpracować."

"Teraz nie wiadomo, czy polski sąd będzie się musiał dostosować i wysłać dzieci do Anglii do rodziny zastępczej" – Wojtek wraca do poprzedniego wątku. "Jak dla mnie to oni (Social Service) powinni spadać, bo to jest błaha sytuacja, po której oni zabierają dzieci, za jedną awanturę" – komentuje.

"Drążyli, drążyli... To była taka eskalacja" – Andrzej wspomina zachowanie pracowników socjalnych. "Najpierw chcieli wiedzieć, gdzie dzieci są, potem zobaczyć je przez kamerę internetową. Policja w Polsce wie, gdzie dzieci przebywają. Potem chcieli już zobaczyć je fizycznie tutaj."

"Ciekawe" – dodaje Wojtek – "jak zobaczą dzieci, to być może oddadzą moje rzeczy. Nie wiadomo, czy zdążą, bo 21 stycznia mam się stawić na policję i pewnie pójdę do więzienia. Tak jest napisane... Że mogę być aresztowany..." – nastaje cisza i widać zdenerwowanie na twarzach.

"W końcu wysłali pismo do polskiej policji, czy faktycznie dzieci są pod tym adresem i czy żyją" – odzywa się Ania bardzo zafrasowana i zestresowana. "Cały czas się starałam, żeby dzieciom było jak najlepiej, żeby były ubrane i mnie spotyka kara pozbawienia praw rodzicielskich..." – ucina z bólem.

W Wielkiej Brytanii prawa rodzicielskie można stracić tylko przed adopcją. W każdej innej sytuacji władze lokalne otaczają dziecko opieką, która może być wieloraka, od całkowitej odpowiedzialności za dziecko po dzielenie obowiązków z rodzicami lub ich ustanowionym prawnym opiekunem.

Fragment raportu na temat zdolności rodzicielskich:
"Pani S. wydaje się być zdecydowana pozostać w związku z panem S.(...). Istotnie, byli oni rozwiedzieni i odseparowani geograficznie, przebywając w innych krajach. Jednakże pani S. zdecydowała na ponowne rozpoczęcie związku. Dlatego zdolność pani S. do ochrony i zabezpieczenia dobra dzieci muszą pozostać poddane wątpliwości."

"Wojtek ma zły charakter, bardzo trudny" – zaczyna z wolna Andrzej. "Dlatego wtedy, 30 marca, stałem z boku, bo uważałem, że powinien ponieść jakąś karę za swoje zachowanie. Ale jeśli organizacja, która ma bronić dzieci, robi wszystko, żeby je zabrać..." – zawiesza głos. "Zastanawiam się, skąd się bierze taka siła instytucji. Wydaje mi się, że to działa na zasadzie nepotyzmu, możni panowie siedzą w parlamencie czy gdzieś w ratuszu, a ich żony, matki i ciotki są bezkarne. To jest taka włoska ośmiornica. Oni dla świętego spokoju przytakują im głową, a panie robią, co chcą."

V

Ani pani pracownik socjalna, ani pani prawnik nie chciały komentować sprawy, powołując się na prawo chroniące dobro dzieci.

Ania dzień po naszym spotkaniu poleciała do dzieci, do Polski. Wojtek na spotkaniu z opieką społeczną 17 stycznia dowiedział się, że sprawa zostanie oddana do polskiego sądu, ponieważ dzieci nie przebywają na terenie Wielkiej Brytanii. Odetchnął z ulgą, bo wierzy, że polski sąd rozpatrzy sprawę inaczej, "normalnie". Zaczął myśleć, co dalej, czy zostać w Anglii dla lepszego życia, czy sprzedać dom, na który ma kredyt hipoteczny i wrócić do Polski, do dzieci.

Fragment listu pani prawnik współpracującej z opieką społeczną:
"[...] Polska konstytucja jasno zabrania jakiejkolwiek przemocy domowej i stwierdza, że jest to przestępstwo, a nie tylko sprawa rodziny. (...) Przeczytałam raport akademicki napisany przez X. Autorka sugeruje, że w Polsce wiele osób wybiera milczenie. Jest tam ustanowione prawo, ale stosunek ludzi do niego nadal pozostawia wiele do życzenia."

Imiona i nazwiska zostały zmienione.
Ze względu na obowiązujące prawo w Wielkiej Brytanii, chroniące dobro dziecka, niemożliwe jest podanie pełnych źródeł wykorzystanych w tekście raportów.

Komentarze 48

Xdemon
1 792
Xdemon 1 792
#131.01.2009, 09:27

Skoro porządki w domu się robi młotkiem a do tego jest się damskim bokserem to pretensje trzeba mieć do siebie i ponieść konsekwencje.Jaka gwarancja,że następnym razem młotek nie wyląduje na głowie dziecka?

pypcio
610
pypcio 610
#231.01.2009, 10:15

moze jakis link do streszczenia? XD

Dobry_Grzech
1 151
Dobry_Grzech 1 151
#331.01.2009, 10:30

Tragiczna i smutna historia, ale... tak się zastanawiam się co ma do tego... hmmm... Cooltura? To powinno być opisane przez pismo "Brak Cooltury" xD

Profil nieaktywny
Ewald.Wieczorek
#431.01.2009, 11:09

i benefitów szkoda

lukasik
215
lukasik 215
#531.01.2009, 11:09

Przykra sprawa, ale zeby matce odbierac dzieci, przeciezona dbala o swoje pociechy. No ale z drugiej strony nie dziwie sie przeciez geje sami sobie dzieci nie zrobia a tak jest nastepna okazja zeby je mieli

niewytrzymam
10 814
niewytrzymam 10 814
#631.01.2009, 11:48

strach wyciągnąć rękę do kogoś o pomoc w takiej sytuacji
Najlepiej siedzieć cicho w koncie i nie mówić nikomu co się dzieje w domu
Jak by mi ktoś zabrał małą kluskę z domu to podpaliłabym cały świat KU%^&A

Dobry_Grzech
1 151
Dobry_Grzech 1 151
#731.01.2009, 11:59

niewytrzymam :-D kącie!

Irek
1 937
Irek 1 937
#831.01.2009, 12:06

Wszystko napisane tak, zeby tatus byl niewinny. A ile jeszcze incydentow oprocz tych, za ktore go skazali pozostalo w rodzinie? Takich rzeczy lepiej nie wyciagac jak sie chce odzyskac dzieci. I nagle rodzina staje sie ta prawdziwa, kochajaca wzajemnie, bo w koncu lepiej byc okladanym i miec dzieci, niz byc okladanym i ich nie miec.
A tatus jak bywal taki zazdrosny, to trzeba sie bylo po dyskotekach nie szlajac.

niewytrzymam
10 814
niewytrzymam 10 814
#931.01.2009, 12:07

no właśnie !!!! dzięki kącie !!!! wkurzył mnie ten artykuł !!!

Profil nieaktywny
zbananowany
#1031.01.2009, 13:35

Młotek to dobry argument, a we wprawnych rękach
ma walory dydaktyczne.Naucza raz na zawsze.

EdWood
3 332
EdWood 3 332
#1131.01.2009, 13:56

Nie rozumiem tej nagonki? On chcial tylko babie wybic prezenty swiateczne mlotkiem z glowy.

Michal
983
Michal 983
#1231.01.2009, 14:12

Jak sie ma dzieci to sie nie mysli jak dziecko, sie pije rozsadnie i bawi, a nie rozbawia do stracenia poczytalnosci.

1. Swiadek stwierdza: Wojtek i Ania cos wypili i pewnie LYKNELI
Alkochol + drugi dobrze nie wroza, czlowiek nie panuja nad soba, ktos pszyszural do laski i Wojtek dostal very very bud tripa.

2. Jak juz uruchomi sie machina, ta machina jest po to by udupic rodzine do ktorej weszla. To tak jak w polsce z Sanepidem w zakladzie gastronimocznym, oni przyszli cie udupic, by cie znalesc, jednak w polsce to robi sie dla kasy by dac w kopercie cos. Tutaj to sa pracownicy skurwysyny co robia to dla
satysfakcji, bo to dobrze platna praca pewnie.

Tu Matka z Ojcem dogadali sie, to byla awantura ktora nie powinna miec miejsca, moze to byl nawet 1-szy raz (nie mozemy byc tego pewni, jak rowniez nie mozemy zaprzeczyc nizemu)

Ale tamachina jak juz wejdzie do domu, to o wszystkim decyduje
cyt:
" Kiedy sąd pozwolił Wojtkowi wrócić do domu, bo zniszczył tylko swoje mieszkanie i nikomu nic się nie stało, Ania przyjęła go z powrotem.

"I wtedy nagle zmienili o mnie zdanie, bo ja się zgodziłam, żeby Wojtek wrócił do domu" – denerwuje się Ania. "Chciałam, żebyśmy mieszkali całą rodziną. Bo pomimo tego incydentu wszystko było dobrze" – zaznacza. "No i oni mi powiedzieli, że jeżeli pozwolę, żeby on wrócił do domu, to natychmiast zabiorą nam dzieci. A ja pytam: „Jak to możliwe?” A oni na to, że jeśli się zgodzę na jego powrót, to stwarzam dzieciom niebezpieczeństwo" – Ania mówi z cierpieniem w głosie."

3. Tutaj tak wlasnie rodziny traca wlasne dzieci, a polsko dzieci sa ladne, wedlug mnie ladniejsze od tych bladych brytyjskich skrzyzowanych tluscioszkow. Wielu brytyjskim rodzinom podobaja sie polskie dzieci, ludzie zwracaja uwage na polskie dzieci na ulicy.

5. Macie dzieci, pilnujcie sie, zachowujcie jak przystalo na rodzine, a dzieci wasze beda bezpieczne.
UK to nie Polska, sciany maja uszy, przyklad macie w artykule, alkochol, awantura, Policja przyjedzie i potem placz.
Kraj ten jest przewrazliwiony na punkcie dzieci, ale wszystko jest na wyrost, a czasami dzialania tego systemu dzialaja wstecz.

pawelbe
140
pawelbe 140
#1331.01.2009, 14:37

LOL, elvis, tak, uwaga! brytyjczycy poluja na polskie dzieci, zupelnie jak Zydzi kiedys je porywali, brak slow:)

niewytryzmam:
Jak by mi ktoś zabrał małą kluskę z domu to podpaliłabym cały świat

a jakby dziecko w rekach Twojej sasiadki bylo zagrozone? Jakby ona zycie malca przeobrazila w pieklo?

BTW, tu macie doskonaly glos w dyskusji pt. "czy geje powinni adoptowac dzieci zabrane dziadkom"
przyklad polskiego ciasnego myslenia "dla dobra dziecka sie zejdzmy", "dziecko musi miec matke i ojca"... uwazam, ze ktos kto bije swoja zone i potrafi mlotkiem napierdalac gdzie popadnie az do samookolaczenie jest conajmniej jako ojciec podejrzany. Czy swiadomy, tolerancyjny gej, ktory bedzie to dziecko kochal, bedzie gorszym ojcem?

liscik dziecka jest rozrzewniajaco-zalosny - dziecmi latwo sie manipuluje, a one same czesto nie wiedza co jest dla nich dobre, teskniac ido swoich rodzicow i kochajac ich, mimo iz oni czasem je maltretuja...
jak ich starzy potrafia sie slepo trzymac mitu pt. "rodzina" to co dopiero dziecko?

Michal
983
Michal 983
#1431.01.2009, 15:24

Jacku pisalem w swoim poscie iz wiele tez nie wiemy, czy takie awantury byly normalne w tej rodzinie czy nie.

Pamietaj tez jedno: ze malzenstwo jak sie nie kloci to ma sie w dupie.

A chodzi wlasnie o to iz dzieci zostaly odebrane na podstawie jednego ekscesu.
Chlop moze zamiast napierdalac zone wolal rozwalic akwarium.

No i widzimy nieprawidlowosci w podejsciu policji, sporzadzenie raportu , wyjete z kontekstu zapiski jak rowniez widac i klamstwa.

Profil nieaktywny
zbananowany
#1531.01.2009, 15:28

Podziwiam to!!! Tylu kurwa lekarzy, policjantów, sędzów,
prawników, dobrych ludzi dokoła a ten świat taki pojebany.

pawelbe
140
pawelbe 140
#1631.01.2009, 16:00

elvis, widac, ze nie doczytales:

Fragment raportu o historii rodziny:
"[...] Pani S. była narażona na agresywne zachowanie z użyciem przemocy ze strony pana S. przez cały okres trwania ich związku. Jest wiadomo, że pan S. był skazany przynajmniej dwukrotnie w związku z tym, w 1999 i 2000, kiedy rodzina mieszkała w Polsce."

Dla mnie to wystarczy, jak w Polsce, w ktorej "brudy pierze sie we wlasnym domu" stary byl skazany dwukrotnie za agresywne zachowanie wobec zony to wystarczy aby olac ta rozrzewniajaca historyjke

Aha, Ty widzisz nieprawidlowosci w dzialaniu policji, bystrzaku, na podstawie tego zalosnego artykulu. Ciekawe...

Co jak co ale tego typu instytucje dzialaja tutaj bardzo skrupulatnie, dziesiatki raportow, analiz...

To nie jest zadna sprawa narodowa, zadni, k"""", brytyjczycy nie chca polskich dzieci, tylko stary jest p""""""y, maltretowal zone, za co byl skazany, mlotek po awanturach (kto wie czy tylko siebie loil wtedy, przeciez zona nic nie powie) po tabletach wyladowal w kolysce... Sprawa jest jasna, szkoda czasu by to rozstrzasac...
Polskie kobiety bardzo zyja w tyranii mezow, boja sie byc same, czesto sa uzaleznione finansowo, boja sie napietnowania ze strony otoczenia...jak napisal Irek: "bo w koncu lepiej byc okladanym i miec dzieci, niz byc okladanym i ich nie miec"

annm6
1 502
annm6 1 502
#1731.01.2009, 16:08

co to znaczy BTW ??

Michal
983
Michal 983
#1831.01.2009, 16:59

@A A BTW - a tak przy okazji, nawiasem mowiac

@ Jacek halek - Ale w polsce jak widzisz nie uznano iz trzeba im odebrac dziecko. Tutaj oni zas prosza o pomoc ktora nie jest im udzielana.

lukasik
215
lukasik 215
#1931.01.2009, 17:03

Jacek chalek- jestem jak najbardziej za tolerancja, nie wychowalam sie w ciemnogrodzie , a moj glos krytyczny dotyczacy par gejowskich, ktore adoptuja dzieci wciaz podtrzymuje. Mam wyksztalcenie medyczne oraz pedagogoczne co daje mi szersza mozliwosc wypowiedzenia sie w tym temacie poprzez perspektywe tych dwoch dyscyplin naukowych. Jedno musze stwierdzic zadna z tych nauk nie popiera wychowywanie potomstwa przez osobniki tej samej płci. Wypacza sie w ten sposob wiele plasczyzn swiatopogladowych u dziecka, ktore w przyszlosci bedzie mialo problem z identyfikacja samego siebie w srodowisku.

kama79_79
Glasgow
22 708
#2031.01.2009, 17:06

patologia...tylko dzieci szkoda...

Irek
1 937
Irek 1 937
#2131.01.2009, 17:23

łukasik McSzkot!
Mysle, ze jackowi nie chodzilo o wychwalanie wychowywania dzieci przez gejow, tylko o wybranie mniejszego zla. Podzielam Twoj poglad co do wychowywania dzieci przez homoseksualistow, ale byc moze lepszym dla dziecka byloby miec wypaczone wiele plaszczyzn swiatopogladowych, niz wychowywac sie w takiej patologii.

Irek
1 937
Irek 1 937
#2231.01.2009, 17:24

Przepraszam, ze napisalem "jackowi" z malej litery.

annm6
1 502
annm6 1 502
#2331.01.2009, 17:42

kiedys byla glosna sprawa o porzuconym dziecku przez polke , bylo wiele glosow przecko niej , byly tez osoby ktore wypowiadaly sie pozytywnie , chcialy wytlumaczenia sytuacji jaka zaistniala , nie mozna rzucac kamieniami poki nie wyjasni sie prawdy . Po jakims czasie dziewczyna ktora tlumaczyla na policji napisala jak bylo w rzeczywistosci , byla wstrzasnieta postawa tej kobiety , szkoda slow , to pierwszy jej komentarz , po ochlonieciu opisala o dziewczynie ze na dziecku to jej nie zalezalo , nie bylo skruchy , nic , umalowana lala nonszlanckie zachowanie
Mysle ze w tym artykule nie ma prawdy , ojciec tlucze meble w pokoju, pierwszy raz??? kazdy sie denerwuje ale zeby az tak? to furiat i wariat , omijac szerokim lukiem , nie bede ich bronila , nie ma sensu stawiac sie za ludzmi ktorzy nie dbaja o tych najmniejszych , swoich , ktorzy wpadaja w taki szal ze nawet nie sa w stanie kontrolowac swoich odruchow , a ona? wiele niedomowien moim zdaniem , patologai przez wielkie P

Emigrant.
3 304 30
Emigrant. 3 304 30
#2431.01.2009, 20:36

oceniliscie polakow....teraz czas na patologie szkodzka...pijane dzieci na ulicy(nie mlodziez tylko dzieci)Cala rodzina pijana w weekendy,krew na mojej ulicy leje sie co tydzien,z ojcow matek,wujkow,ale ta pop...dolona opieka tego nie widzi?czy nie widzi szkockiej patologii zakorzenionej w tych rodzinach od pokolen?Wierze w to ze pisali co chcieli i ze dziecko bylo juz "obiecane"stad taka nagonka....Ktos napisal ze geje nie urodza sobie dzieci,to fakt,ale dziecko z "takiej rodziny bedzie zawsze cierpialo w towarzystwie dwoch tatusiow(mamus).
Tamtej rodzinie proponowal bym uciec stad i zajac sie soba ,dziecmi i popracowac nad soba(nie pic,nie cpac)jesli kochaja swoje dzieci....trzymam kciuki za szczesliwy koniec...
pozdrawiam

filmowiec
10 599 2
filmowiec 10 599 2
#2531.01.2009, 20:39

zabrac dzieci od debila

Scott_David
4 693
Scott_David 4 693
#2631.01.2009, 20:44

E tam jakieś pierdoły wypisują ja przez jakiś czas też miałem styczność z social service, mianowicie gdy dostaliśmy mieszkanie z Council przychodzili przez dwa miechy raz w tygodniu na tzw. pogadanki bo nie wiem jak to inaczej nazwać i jakoś nie zrobili na mnie złego wrażenia... Poza tym z tego co wiem pomagają wielu polskim rodziną w Ayrshire tyle że nie wariatom jakimś pijackim i narkomańskim z młotkami zmieniającym umeblowanie mieszkania...
Tak więc sądzę że prawdopodobnie nie był to pierwszy wybryk tego kolesia i sobie zasłużyli na to co teraz mają. Wiadomo że w Polsce jest to normalne często pijany ojciec a czasem i matka, w domu głodne dzieci, zabierają się za nich dopiero jak stanie się tragedia, a tu wielki szum że nie pozwalają aby dzieci żyły w nienormalnej rodzinie z wariatem ojcem który następnym razem jak się napije i coś weźmie może mieć zwidy że głowa dziecka to atakujący Marsjanin i trafi je młotkiem.

Takie jest moje zdanie akurat na ten temat...

Irek
1 937
Irek 1 937
#2731.01.2009, 21:21

Tomek!
Ty sie wez czlowieku przeprowadz! Kto Cie namowil zeby tam mieszkac? Ja jakos nie widzialem nigdy krwi sasiadow, w ciagu ostatniego pol roku lekko nawalone widzialem tylko kolezanki sasiadki na Sywestra, naprawde nie slyszalem awantur, jedynie co, to ten z dolu muzyk jest i czasem gra na roznych rzeczach. Ale rzadko. Pewnie czesciej cwiczy poza domem. A tak to cisza jak w grobie.

dorann74
13 646 343
dorann74 13 646 343
#2831.01.2009, 22:48

ja to nie rozumiem ,,mamusi,, bo jak idiota szaleje z młotkiem i krew w domu i jeszcze pijany i naćpany rzuca mlotek na łóżeczko gdzie dziecko tylko przez przypadek nie spało, a klientka go przyjmuje bo ,,tylko rozwalił mieszkanie,, to ja nie wiem,czy takie cudaki powinny mieć dzieci a pytanie,czy dzieci miały opiekę jak rodzice się zabawiali na dyskotece? a co do szkockich dzieciaków to ostatnio po 21-szej pod koła by nam wpadł 10 latek nawalony jak świnia bo się z kolegami zataczał...nie wiem,gdzie opieka społeczna była,ale jak można tu dzieciom dawać alkohol od 5 lat to mnie już nic nie zdziwi

Irek
1 937
Irek 1 937
#2931.01.2009, 22:54

dorka!
a jak mozna takim cudakom zabronic miec dzieci? Niestety prawa takiego nie ma. W miescinie, gdzie kiedys mieszkalem byla taka para cudakow uposledzonych, zajmowali sie tzw. zbieractwem. Ona tasmowo zapladniana moze nawet i przez niego, a jak sie rodzilo dziecko, to im zabierali i tak w kolko. Widocznie prawo nie przewiduje zakazu rozmnazania sie. A juz na pewno nie w panstwie, gdzie wladze sprawuje kosciol.

dorann74
13 646 343
dorann74 13 646 343
#3031.01.2009, 23:04

no idiotka taka sama,bo inaczej nie powiem,tu w Szkocji dla takiej matki jest plan ochrony i dla dzieci,cansil by jej pomógł,instytucje różne,to do cholery nie Polska,gdzie kobieta ucieka od świra,tu świr ma sie trzymać z daleka i ma zakaz wstępu nawet tam gdzie mieszkają.Jasne on odstawi taniec godowy a ta głupia juz go kocha,nieważne,że dzieciaki patrzą na patologie... a co do cudaków,to myślę,że osobom upośledzonym umysłowo to powinno sie podwiązywać i mam gdzieś,co myśli ten i owy,bo dzieci to dar i odpowiedzialność a nie taśmowa produkcja i tylko ich dobrem powinno się kierować

Profil nieaktywny
zbananowany
#3131.01.2009, 23:16

dorka ...... podwiązywać! :))

dorann74
13 646 343
dorann74 13 646 343
#3231.01.2009, 23:22

Kemor... jak by nie nazywać-reagować na krzywdę dziecka

Profil nieaktywny
zbananowany
#3331.01.2009, 23:28

Ależ owszem podwiązywać drutem kolczastym.
Nie masz pojęcia ile widziałem takich dzieci
z ogromnymi szklistymi i czujnymi oczami.
Ciaża powinna być nagrodą, a nie karą.

Polka
1 400
Polka 1 400
#3431.01.2009, 23:32

bo Polce to mozna mlotkiem wp.. albo zebra polamac.. ale ona wroci, bo 'dzieci musza miec ojca'. i co to za zycie bez chlopa..

pawelbe
140
pawelbe 140
#3501.02.2009, 09:40

Polka Szkocka, dokladnie o to chodzi

dorann74
13 646 343
dorann74 13 646 343
#3602.02.2009, 09:22

Polka Szkocka no właśnie koleżanka skomentowała,że lepszy wibrator od takiego chłopa,bo wystaczy mu baterie wymienić,a nie całe umeblowanie domu jak się debil napije i nie trzeba mu ubrań prasować i relax na duszy i dzieci spokój mają i bezpieczne są

SJAE
26
SJAE 26
#3702.02.2009, 18:28

Pieprzenie w bambus!
Miaem do czynienia z takimi rodzinami przez cos 4 lata. Lepiej zeby dziecko nie widzialo co tatus z mamusia robia po nawaleniu sié.
Homoseksualisci niech sobie laleczki kupia a nie dzieci adoptujá. W wieku 14 lat bylem napastowany przez 35 letniego kuzyna pedala - ledwo sie obronilem. Noza sie skurczysyn przestraszyl dopiero. Od tego czasu pedaly to dla mnie nawoz lub podpalka - nic wiecej.

Emigrant.
3 304 30
Emigrant. 3 304 30
#3802.02.2009, 21:47

Irek - jesli nie widzisz i nie slyszysz to wcale nie oznacza ze tak nie jest....reszta Twojego komentarza wynika z braku zrozumienia mojego posta...

JacekXYZ -zgadzam sie z toba w 100% dodam tylko niech daja homoseksualistom swoje(szkockie)dzieci...

dorka... zgadzam sie z tym ze "baba z wozu ,koniom lzej"Pewnie gdyby ta "mamuska"umiala sie przyzwoicie zachowac w dyskotece,nie doszlo by do incydentu....ale wy zawsze jestescie biedne,pokrzywdzone.... No i prawda jest ze mamusia jest tez najlepszym tatusiem......Skad ty bierzesz te poglady??? Urodzicie dziecko i zaraz dozywotnia rente chcecie ....zalosne :(
Pozdrawiam :)

kola80
63
kola80 63
#3902.02.2009, 23:24

nie dziwie sie,ze opieka chce odebrac tym ludziom dzieci.
ojciec-furiat,lubiacy alkohol i inne uzywki
matka-nieodpowiedzialna kobieta,przyjmujaca razy meza-bandyty,w imie milosci,nie zdajaca sobie sprawy,ze na wszystko patrza dzieci.nie powinna sie byla zgodzic na powrot meza do domu,taki czlowiek nie wychowa dzieci na porzadnych ludzi.
sami sciagneli na siebie klopoty.

dorann74
13 646 343
dorann74 13 646 343
#4003.02.2009, 10:00

Tomek a uważasz,że takie zachowanie cokolwiek usprawiedliwia,gdyby był normalny to by babe zostawił jak mu naprawde rogi przyprawia, a tak gwoli ścisłosci to ja jestem akurat w zwiazku który trwa ...naście lat więc do kogo ta mowa?Po prostu teraz kobieta nie musi ,,liczyc,, na takiego frajera co rozwala mieszkanie bo ma zwidy,nie wiem,boli Cię to?Jeśli ,,matka,, jest nieodpowiedzialna to dzieci powinny być z ojcem,zawsze tylko dobro dzieci powinno sie liczyc.A tu obydwoje są moim zdaniem stuknięci i tyle.

dorann74
13 646 343
dorann74 13 646 343
#4103.02.2009, 10:16

,,tamten incydent to nic,bo uderzyłem ją(Anię )w twarz i to było wszystko,, taaa a następnym razem uderzę dziecka głową o ścianę i to też będzie ,,nic,,później powiem,że spadło z krzesełka...A polski ,,sąd,, rozpatrzy sprawę ,,normalnie,, bo dopóki nie ma ofiar śmiertelnych i kalekich to co,luzik,nie?A Ania dalej będzie po pysku bita,później pozwoli by ,,tatuś,,lał dzieci,no bo jak i ona to czemu i nie dzieci...no k.... happy end i ,,zwyciężą wspaniałe wartości rodzinne...,, amen

Emigrant.
3 304 30
Emigrant. 3 304 30
#4203.02.2009, 19:36

dorka-Znowu nie moge sie z toba zgodzic!Maz ktory nie jest dobry dla zony(z roznych powodow o ktorych nie wiemy)wcale nie musi byc zlym ojcem(czytaj sadysta,potworem).jestes dlugo mezatka ,ale napisze Ci tak "nie znasz dnia ani godziny" i to tez moze sie stac wlasnie z powodu o ktorym w tej chwili nie wiesz....
Gdzie w tekscie jest napisane ze byl zlym ojcem?I kto ma prawo twierdzic ze adopcja w tej sytuacji jest najlepszym rozwiazaniem?
Problem tkwi w rodzicach ,w ich tajemnicy o ktorej zadne z nich nie mowi....Karac dzieci za grzeszki rodzicow-to uwazasz za moralne,i jedynie sluszne?Moze wlasnie RODZICE potrzebuja wsparcia i pomocy w poradzeniu sobie z problemem(jaki by on nie byl) A Tobie z calego serca zycze dalszego szczescia rodzinnego :)

Emigrant.
3 304 30
Emigrant. 3 304 30
#4303.02.2009, 19:59

Zona,Kobieta,Kochanka odchodzi od meza,Faceta,Kochanka -tylko teoretycznie!Kazdy zwiazek z kobieta to jak zarazenie sie przewlekla choroba....Poki nie zabije (wyssa do konca) facet jest jej ....Prawo ojca jest tylko jedno-placic za wszystko,na dzieci,na zone,utrzymywac kochanka,konkubina itp.
http://wieszjak.pl/forum/id/19 (jest tego duzo wiecej,ale szkoda czasu...)
Smutne,a moze nawet przerazajace....
PS .Przepraszam te panie ktore potrafily zakonczyc zwiazki w uczciwy sposob....takie tez sa(na szczescie ,tylko dlaczego tak malo? )
czy przesadzilem?Odpowiedzcie sobie sami :)
Pozdrawiam

dorann74
13 646 343
dorann74 13 646 343
#4404.02.2009, 09:32

Z moich znajomych,które wychowują dzieci to praktycznie żadna nie ma wsparcia od faceta finansowego,bo facet jak pozna inną dupe to przeważnie zapomina o rodzinie i o tym,że dzieci tez mają żołądki.Smutna prawda,a jeszcze jak facet jest w Polsce,a dziewczyna sobie świetnie tu radzi z dziećmi to go krew zalewa z zawiści...ostatnio koleżanka chciała wyslac na wakacje dzieci do ,,tatusia,, który złotówki od 3 lat nie daje na nie,bo ,,się stęsknił,, i nie dość,że miła opłacić loty,to jeszcze w kieszeń dać na tydzień życia,bo ,,tatuś,, ma na balangi,ale na chlebek dla dzieci nie-dzieci nie poleciały,szkoda...żalosne to i może faktycznie są takie panie,nie przeczę,które wyssaja z faceta,ale częściej jest Tomek inaczej.A z drugiej strony to facet nie widzi,z czym ma doczynienia już na początku jak panna z niego kase wysysa?Czasem wystaczy myśleć głową,a nie d... to sie zobaczy,takie rzeczy od razu widać.To nie jest tak,że niektórzy wolą zapłacic każdą cenę za ładne opakowanie,a nie za zawartość środka,a później biadolą?

kama79_79
Glasgow
22 708
#4504.02.2009, 16:30

dorka...moj maz placi swoim dzieciom -dwojce...cale 43L tygodniowo alimentow i na tym konczy sie jego rola,jako ojca.nie widuje,nie odwiedza,nie interesuje sie szkola,przedszkolem-nie zna imion wychowawcow,lekarza gp,nie wie,jak na imie ma opiekunka corek,ktora mi pomaga,nie wie gdzie w tej chwili ja pracuje.
mozna do tego wszystkiego zmuszac 30sto latka?nie.
...tomaszu...ktos mi kiedys powiedzial,ze wydaje wiecej na psa w tygodniu,niz moj maz na swoje corki...pisze to,bo wspominasz cos o utrzymaniu gacha...?

Emigrant.
3 304 30
Emigrant. 3 304 30
#4604.02.2009, 20:20

dorka...
kama7979

Widzicie same ze zycie niesie wiele szczescia,jak i lez...jedno jest pewne ze w duzej mierze sami winni jestesmy temu co nas spotyka,chociaz nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawe.Czare goryczy po rozstaniu z partnerem dopelnia jej/jego ignorancja...macie racje z tym ze bardzo wielu mezszczyzn ucieka po rozstaniu od obowiazkow alimentacyjnych.To fakt niezaprzeczalny!Kazda z Was po czesci ma racje-jak duza?Nie mi to oceniac.
Ja tylko chce podziekowac Wam dziewczyny za wymiane pogladow w takie formie jak ta :)
Milo sie z Wami pisalo....choc nie bez emocji ;)
Pozdrawiam serdecznie ,zyczac jednoczesnie powodzenia w zyciu osobistym
Dziekuje

kama79_79
Glasgow
22 708
#4705.02.2009, 00:14

tomek...mi na towarzystwie mojego ex nie zalezy,nie po to wystawilam jego rzeczy za drzwi...moglabym w pewnym sensie ciagnac zwiazek,dla dobra dzieci...
zalezy mi na corkach,ktore strasznie to przezywaja.ojciec musi sobie zdawac sprawe ze swoich praw i obowiazkow.

SJAE
26
SJAE 26
#4824.03.2009, 01:33

Opowiem coś - może niezbyt na temat, ale jest to przyczynek do stosunku wielu kobiet do mężczyzn, po tym kiedy miłość już wygaśnie zabita przez czas lub przywyczajenie - albo inną miłość. Prowadziłem w przeszłości sprawy rodzinne, oto jedna z nich:
Nauczycielka zakochala się w robotniku (tak - jest to możliwe!). Facet był zresztą niegłupi, do tego wysoki, silny i przystojny. żeby sprostać wymaganiom intelektualnym małżonki ukończył Technikum Leśne, zaczął nawet studia wieczorowe. Był kierownikiem wyrębów eksportowych. Brał nadgodziny, żeby ani żonie, ani synowi niczego nie brakowało. Zarabiał dobrze, dostawał premie eksportowe, zapracował sobie na szacunek drwali - pomimo, że nie pił - a to trudna sprawa. Bywał bardzo zmęczony. Któregoś razu nie usłyszał ostrzeżenia o walącym się drzewie. Złamany kręgosłup, niedowłady, pół roku w szpitalu, renta inwalidzka. Do lasu już nie mógł wrócić. Wrócił do domu - a raczej do piekła. Okazało się, że dla żony jest tyle wart co pieniądze, które przynosi do domu. Pani nauczycielka wywoływała awantury w bardzo specyficzny sposób - najpierw dawała meżowi alkohol, potem robiła mu awanturę, wzywała milicję, ona im pokazywała parę siniaków i gość lądował na Izbie Wytrzeźwień. Po paru razach wystąpiła do prokuratury w sprawie znęcania się nad nią a do Sądu Rodzinnego o rozwód i alimenty. Panie sędziny oczywiście potępiły gostka. Pani nauczycielka dostała rozwód, nakaz eksmisji dla ex i alimenty liczone od pensji eksportowej EX-a! Facet się wyprowadził do wynajętego pokoju, że był ekspertem drzewnym - dostał pracę na pół etatu w komisie meblarskim jako pomocnik sklepowy. Często był na chorobowym bo mu kręgosłup nawalał. Nie był w stanie placić alimentów w wymaganej wysokości. Pani nauczycielka wystąpiła do prokuratury w sprawie uchylania się od płacenia alimentów i o dręczenie jej i nachodzenie przez EX - facet był u niej parę razy i błagał o zmniejszenie alimentów i dogadanie się w sprawie odwiedzin syna, których była małzonka odmawiała mu za każdym niemal razem. Zresztą gówniarz był dokładnie zindoktrynowany przez mamusię i babcię i nastawiony przeciwko ojcu. Dostałem tę sprawę na tym etapie. Zawsze sobie ceniłem obiektywizm i sprawiedliwość - zwłaszcza tę której w sądzie się nie znajdzie. Po trzech miesiącach ciężkiej pracy wyjasniłem calą sprawę. Niesmak mi pozostał po niej do dzisiaj. Pani nauczycielka - odpowiednio podkręcona wrzasnęla kiedyś przy świadkach - Czemu nie zdechł od razu - to bym odszkodowanie chociaż dostała!
Tak, proszę panów, zdychajcie szybciej - Wasze małżonki będą Wam dozgonnie wdzięczne.