Według najnowszych danych liczba pustych sklepów w Szkocji osiągnęła najwyższy wskaźnik nie notowany od blisko dwóch lat.

Wskaźnik pustostanów wzrósł z 10,1% w lipcu do 11,1% w zeszłym miesiącu i na chwilę obecną osiągnął poziom średniej w Wielkiej Brytanii. Według danych najgorzej jest w północnej części kraju, gdzie odnotowano najsłabszy wynik od lipca 2011 roku.
The Scottish Retail Consortium (SRC) powiedział, że są podstawy do niepokoju, zwłaszcza w kontekście nadchodzących świat Bożego Narodzenia. Według analityków, problem dotyczy głównie punktów sprzedaży detalicznej, chociaż wyniki handlowe za październik wzrosły w tym sektorze o 2,1% w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Analiza wykazała również, że ulica przegrywa z centrami handlowymi, w których podczas pogorszenia pogody zakupy dokonywane są częściej. W ujęciu rocznym frekwencja w centrach miasta spadła o -3,6% w porównaniu do centrum handlowych, które uzyskały wynik -2,9%.
“Pomimo kruchego ożywienia gospodarczego w ostatnim miesiącu, gdy wielu z nas powstrzymywało się przed zakupami, sprzedawcy mają jednak nadzieję, iż nadchodzące święta Bożego Narodzenia pomogą podnieść i ożywić sprzedaż” - powiedziała dyrektor The Scottish Retail Consortium (SRC), Fiona Moriarty.



Komentarze 15
W poundlandach
W Dundee, welfare town, rewitalizowali cale centrum handlowe. Aldi, bargain store i jakis nowy deal supermarket. Po prostu corner szopy zamykaja swoje "podwoje" ustepujac miejsca mini tescom itp.
kronża nyski z towarem po osiedlach, czasem i do Zbycha wpadnom.
noże i nożyczki też oszczom?
Niestety kolonia brytyjska sie skonczyla i nie ma gdzie grabic a brytyjczycy sa zadluzeni na miliardy jeszcze ta ropa jakos ratuje sytuacje