Jak informuje brytyjski serwis Telegraph, dalsza popularność i przyszłość wiary chrześcijańskiej na Wyspach stoi pod dużym znakiem zapytania. Mało tego, tempo przemian jest tak dynamiczne, że religia ta może zniknąć z terytorium Wielkiej Brytanii w ciągu jednego tylko pokolenia.

Władze Kościoła anglikańskiego jako pierwsze głośno wypowiedziały się o tym zjawisku. Arcybiskup Yorku, dr John Sentamu wprost oświadczył, że sytuacja jest tak dramatyczna, że albo duchowni rozpoczną proces intensywnej ewangelizacji ludności, albo zmuszeni będą zwyczajnie przejść do historii, czyli pogodzić się ze zniknięciem chrześcijaństwa z wyznaniowej mapy brytyjskiej populacji.
Sprawa jest na tyle pilna, że władze Kościoła anglikańskiego postanowiły zwołać synod, a także powołać do życia specjalną komisję, która miałaby ratować wyznanie anglikańskie przed całkowitym unicestwieniem. Najtrudniejsze, a zarazem najbardziej istotne zadanie, jakie stoi przed współczesnym Kościołem na Wyspach, to przekonanie ludzi młodych do wiary. Albo zmieni się podejście duchownych do spraw nauczania i ewangelizacji nastolatków, albo będą oni musieli pogodzić się z całkowitą klęską.














Komentarze 377
Przecież to było do przewidzenia. Ludzie są coraz bardziej oczytani, świadomi i coraz mniej potrzebują religii i bogów, do wytłumaczenia niezrozumiałych dla nich zjawisk.
I coraz częściej dochodzą do wniosku, że religie to samo zUo ;)
Ufff... wreszcie... I chwała bogu... Byle tylko jakiś inny oszołom nie próbował zapełnić tej luki.
#2
wiesz że zapełnia tą luke
Cóż... pozostaje nam modlitwa do Jego Makaronowatości.
#4
i nie tylko