Do góry

Łotysze chcieli euro, a teraz się boją

Od trzech miesięcy na Łotwie obowiązują ceny w łatach (lokalna waluta) i euro. Łotysze, którzy wcześniej gremialnie popierali wprowadzenie nowej waluty, teraz się jej boją.

Ich obawy związane z tym, że wszystko podrożeje, nie są pozbawiano podstaw - podobną sytuację przeżywali obywatele wszystkich państw, w których wprowadzono jednolitą, europejską walutę. Chodziło o zaokrąglanie w górę cen wielu podstawowych towarów.

Obywatele tego małego, nadbałtyckiego państwa również mają coraz mniej podstaw do entuzjazmu - Łotewskie Centrum Obrony Praw Konsumentów alarmuje, że rośnie liczba naruszeń przepisów dotyczących wprowadzania euro. Do końca grudnia zeszłego roku, przeprowadzono ponad 7500 kontroli cen w sklepach. Naruszenia wykryto aż w ponad 40 procent przypadków.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 6

Profil nieaktywny
NEDD
#102.01.2014, 19:43

Ciezko chyba zaokraglac w gore jak 1 euro to bylo 0,7 łata.

Stirlitz
Edinburgh
1 926
#202.01.2014, 21:52

to bylo do przewidzenia ze zad ich złupi
dlatego dobrze ze w Polsce nie ma jeszcze euro

Stirlitz
Edinburgh
1 926
#302.01.2014, 22:01

rząd of course

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#404.01.2014, 12:59

To sklepy zaokrąglające ceny są państwowe?

Stirlitz
Edinburgh
1 926
#504.01.2014, 14:23

4
"Kurs waluty kraju który ma przyjąć euro jest sztucznie zawyżany (by gospodarka nowego członka strefy nie była zbyt konkurencyjna) a inflacja jest sztucznie utrzymywana na niskim poziomie (by spełnić kryteria konwergencji). W momencie przyjęcia euro następuje nagły wzrost inflacji – jest to po prostu odreagowanie rynku, który przez parę lat funkcjonował na sztucznych zasadach. Sztuczne zawyżanie kursu waluty jest możliwe poprzez interwencje banku centralnego na rynku walutowym, czy utrzymywanie wysokiej stopy procentowej."

Nie jest to moja wypowedz ale to mniej wiecej mialem na mysli. A zaokraglanie cen w sklepach jest norma, w panujacym zamecie, kazdy chce sobie uszczknac cos dla siebie.

info1234
106
info1234 106
#604.01.2014, 21:55

Do końca grudnia zeszłego roku, przeprowadzono ponad 7500 kontroli cen w sklepach. Naruszenia wykryto aż w ponad 40 procent przypadków.Tzn że co?40% złodzieji? upssss!! biznesmenów wykożystujących sytuacje?W Polsce by powiedzieli ze wina Tuska:):)