Mieszkańcy Trimley St Mary postanowili zorganizować specjalne sesje, by nauczyć imigrantów kultury przebywania w Anglii. Twierdzą bowiem, że różnice kulturowe, występujące między nimi a Polakami zwłaszcza, burzą harmonię życia miejscowej społeczności – pisze "Evening Star".
Mieszkańcom Trimley St Mary szczególnie dokuczają imigranci z Polski. Kilkudziesięciu z nich mieszka w hostelu Seven Oaks. Radny dzielnicy Graham Harding mówi, że w ciągu ostatnich 18 miesięcy było wiele problemów związanych z nadmiernym piciem i bójkami, jakie Polacy wszczynają między sobą. ''Spluwanie na ulicy także jest problemem i wielu ludziom się to nie podoba, choć może jest to dopuszczalne w innych częściach kontynentu'' – mówi Harding.
"To zderzenie kultur – robią rzeczy, które są normalne dla nich, ale nie do nas" – komentuje inny radny, Richard Kerry.
Radni ściśle współpracują z lokalną policją, parafią oraz z właścicielem hostelu, by znaleźć sposób na problemowych gości. Zaangażowali tłumaczy, którzy mają wyjaśnić przyjezdnym różnice kulturowe między nimi a miejscowymi Brytyjczykami i nakreślić co jest nie do zaakceptowania.


Komentarze 34
pokazac im filmy instruktazowe pt "Brytole w Krakowie"...
"Kultura przebywania w Anglii" :-) Ech, Redaktory! Juz wszystkie babcie klozetowe szykuja seminaria nt: "Kultury przebywania w szalecie".Radni Krakowa szykuja sie z wizyta robocza w Trimley. Beda chcieli przeprowadzic podobne seminarium dla stag-turystow z UK u siebie ;-)))
cyt: "Zaangażowali tłumaczy, którzy mają wyjaśnić przyjezdnym różnice kulturowe między nimi a miejscowymi Brytyjczykami i nakreślić co jest nie do zaakceptowania".
Klopotliwym gosciom ciezko bedzie zrozumiec te roznice jesli ich hostel miesci sie w poblizu lokalnej gospody tudziez tzw nocnego klubu ;-)
caly ten kraj jest jedna wielka roznica kulturowa
BD K
#3 | Dziś - 12:27
caly ten kraj jest jedna wielka roznica kulturowa
-------------------------
w istocie, co nie zmienia faktu, że wielu (nie tylko polaków) nie umie się normalnie zachować. i coś z tym trzeba zrobić, bo kultury na ulicy to nawet za grosz czasem nie ma (plujące klienki rulez!).
wymówki typu 'angole w polsce też się nie umieją zachować' są na poziomie przedszkola i nigdzie to nie prowadzi. problem jest - gdzieś trzeba zacząć.
To Wy tam plujecie na ulicy???