Do góry

Kto chce poznac Fachurre ?

Temat zamknięty
joe
113
joe 113
29.01.2010, 17:45

Hallo ! Jestem Fachurra . Czy ktos z tu zagladajacych , mialby ochote poznac mnie blizej ? Jestem porzadnym chlopakiem , ktory po prostu ma niesamowitego pecha . Podrozuje juz od trzech miesiecy po Europie i nigdzie nie moge znalezc szczescia. Moze ktos chcialby zebym mu opowiedzial o tym wszystkim co mi sie do tej pory za granica przytrafilo ?

Ponizej dorzuce link do filmu , ktory ktos chyba bez naszej wiedzy nakrecil i opublikowal , a przedstawiajacego najprawdopodobniej mnie i moich kolegow podczas zakupow w Holandii .

http://www.youtube.com/watch?v=QkGe...

Na Razie czesc !

Fachurra

Profil nieaktywny
czarlif
#15105.03.2010, 15:53

Fachura ty jak jestes taki mocny ta zsil mojego siura.Pozdrawiam prawdziwych chlopakow, a nie jakies FACHURY

Profil nieaktywny
czarlif
#15205.03.2010, 15:57

Ja bardzo chetnie cie poznam tylko chodz na czwarte pieterko

marcypan
495
marcypan 495
#15305.03.2010, 16:14

Czwarte Pieterko
#151 | Dziś - 15:53

Fachura ty jak jestes taki mocny ta zsil mojego siura.Pozdrawiam prawdziwych chlopakow, a nie jakies FACHURY

Jezeli napiszesz przynajmniej jeden odcinek (bez bykow w stylu 'zsil' ) przygod emitowego Fachurry to byc moze nazwe cie 'prawdziwym chlopakiem' a tymczasem autorowi tegoz watku mozesz buty czyscic wiec prosze nie zasmiecaj tematu.

joe
113
joe 113
#15405.03.2010, 16:43

Wpisów: 376Andrzej
#153 | Dziś - 16:14

Andrzeju!
Ja nie dopuszczam byle kogo do moich butow..

Fachurra

joe
113
joe 113
#15505.03.2010, 16:46

OBÓZ PRACY 72 i 73 i jeszcze kawalek

Miniony weekend może zadecydować o reszcie mojego życia. A to było tak:

Na lotnisko musiałem wyjeżdżać w piątek trzy razy. Fabrycznie nowym Bentleyem. Każdy inny kierowca narobiłby pewnie w portki ze strachu, gdyby mu kazali jechać autem za ćwierć miliona euro. A ja nie. Bo znam swoje możliwości. Jako pierwsi przylecieli pan Blołokowski z sekretarką i dwoma ochroniarzami. Fajnie jest być bogatym. Sekretarka- blondyna, chuda jak szczapa, a zderzaki ma większe od mojej Kaśki i ciągle się nimi ociera o szefa.. W dwie godziny później przyleciał pan Żolarz-Sak z sekretarką i jednym gorylem. Sekretarki to oni chyba mają z tej samej fabryki, bo i u tej biust stanowi prawie połowę całej wagi. Około północy trzecia jazda na lotnisko. Po pana Julczyka. Ten przyleciał z trzema ochroniarzami. Bez sekretarki? Ale jeden ochroniarz coś taki szczuplutki i głosik tez o dwie oktawy wyższy od pozostałych. I o szefa się ociera.. Aha, pan Julczyk ma sekretarza. Pokoje dla gości są w domu pani Stanisławy w tym samym skrzydle co mój, tylko piętro wyżej. Dokładnie nade mną zamieszkał pan Julczyk z sekretarzem. Pół nocy nie mogłem spać. Przez kanały klimatyzacyjne słychać prawie wszystko co dzieje się na piętrze. Zaczynam rozumieć, dlaczego pani Stasia każe nikomu nie mówić o tym co tu widzę i słyszę.

W sobotę goście konferowali w jadalni, a ja akurat przez cały ten czas byłem w kuchni, znajdującej się dokładnie pod jadalnią. I znów czy chciałem czy nie, musiałem słuchać całego przebiegu rozmów. Naczelnym tematem są tegoroczne wybory prezydenckie w ojczyźnie. Panowie ustalają ile milionów dać tej partii której kandydat powinien wygrać wybory. Jeden z naszych gości musi mieć coś wspólnego z telewizją ( nie umiem rozpoznać po głosie, który) i ustalają wspólnie strategię kampanii wyborczej w mediach. Z tego co usłyszalem, to żaden z obecnych kandydatów nie zasługuje na stanowisko prezydenta, a i wszystkie partie są już spalone i nie mają wystarczającego poparcia u narodu. Jeden z panów mówi że czas na zmiany i świeżą polityczną krew. Potrzebna jest nowa partia, której oficjalnym programem musi być walka z korupcją, a jednoczyć musi wszystkie największe grupy wyborców - katolików, robotników i rolników. Tych najłatwiej jest manipulować. Trzeba im tylko naobiecywać. Chyba skończył im się koniaczek, bo pani Stasia zadzwoniła po mnie i kazała przynieść kilka butelek z bibliotecznego barku ( tylko ja wiem jak się go otwiera). Wchodzę z tymi flachami do jadalni, a Julczyk zwraca się do mnie:

- Panie Fachurra, jak według pana powinna nazywać się partia polityczna której zaufałby pan, pana żona, pana dzieci, partia której uwierzyłby pan, że doprowadzi polską gospodarkę do rozkwitu i do europejskiej czołówki? Partia, która połączy polskie tradycje z czymś nowym?

Hmm? Zastanowiłem się krótko, a ponieważ już przedtem z podsłuchanej rozmowy wiedziałem o co im chodzi więc wystrzeliłem jak z karabinu:

- Federacja Antykorupcyjno Chrześcijańskiej Unii Robotniczo Rolniczej Awangardy!

Wszyscy spojrzeli z podziwem w moją stronę..

-Dobre! -mówi Żolarz-Sak

-Dobre? Doskonałe! - potwierdza Blołokowski

-To jest to!! -cieszy się Julczyk

-Federacja Antykorupcyjno Chrześcijanskiej Unii Robotniczo Rolniczej Awangardy - FAChURRA ! To godzina narodzin nowego ugrupowania politycznego! Zanim ten

motłoch się połapie, że jest dalej to samo co było, miną znów z dwie kadencje, a nasze mająteczki się podwoją, albo potroją! Potrzebujemy jeszcze leadera tej nowej

partii. Najlepiej żeby był to praktykujący katolik, robotnik z wiejskimi korzeniami, ojciec sześciu albo nawet ośmiu dzieci, znający realia życia i umiejący werbalnie

naginać rzeczywistość w zależności od potrzeby..Sprawdzony przepis, raz już się potwierdził, to czemu nie miałby się sprawdzić jeszcze raz? Skąd takiego wziąć?

-Zastanawia się głośno Julczyk..

Cholera jasna... Czemu powiedziałem pani Stasi ze mam tylko troje dzieci? Ale zaraz, zaraz... Przecież mogłem ożenić się z Kaśką i zaadoptować piątkę jej nieślubnych bachorów! No to mam osiem!

-Panowie... przepraszam, ale wydaje mi się, ze znam kogoś odpowiedniego na stanowisko wodza tej

nowej partii..

C.d.n.

alluvial
3 104
alluvial 3 104
#15605.03.2010, 17:20

Ha! Wiedzialam:)

joe
113
joe 113
#15705.03.2010, 17:45

Wpisów: 1260alluvial .
#156 | Dziś - 17:20 .Ha! Wiedzialam:)

Ha! bo podgladalas:)

joe
113
joe 113
#15806.03.2010, 08:37

OBÓZ PRACY 74

W oczach wszystkich panów zobaczyłem wielkie znaki zapytania.. Jedynie pani Stanisława uśmiechnęła się od razu i gestem obydwu rąk wskazała na mnie.
No tak, ona jest jedyną z tego towarzystwa, która mnie już zna. Wyjaśniłem szybciutko jak to ożeniłem się z Katarzyną Opiełko, młodą wdową i matką pięciorga małych dzieciątek, które zaadoptowałem, żeby miały poczucie posiadania kompletnego domu rodzicielskiego. Razem z naszą wspólną trójka mam więc ośmioro potomstwa. Opowiedziałem o mojej służbie w świątyni Boga jako ministrant i o mojej ciężkiej pracy w kraju i za granicą, aby stworzyć mojej rodzinie godne warunki życia. Pan Julczyk stwierdził, że to wszystko nie jest ważne, bo specjalna ekipa socjologów i psychologów przygotuje dla mnie i tak nowy życiorys. Już w przyszłym tygodniu jego ludzie zaczną pracować nad wyborcza taktyką, której centralnym punktem będą FAChURRA i Pan Fachurra. Mam czekać. W odpowiednim czasie przybędzie sztab szkoleniowy i nauczą mnie wygłaszać patriotyczne przemówienia i udzielać wywiadów. Po co? Przecież ja to wszystko już umiem. No ale jak chcą..
Potem już popijaliśmy sobie jak wśród starych znajomych. Pan Żolarz-Sak posadził mi nawet swoją sekretarkę na kolana!! To był naprawdę bardzo wesoły wieczór.
W niedzielę zawiozłem wszystkich gości na lotnisko i wróciłem do domu żeby trochę odpocząć po tym męczącym tygodniu no i zastanowić się jak podzielę przyszłe stanowiska pomiędzy moich krewnych i znajomych. Pomyślałem nawet, czy by nie przenieść stolicy z Warszawy do naszej wsi, tak jak to kiedyś zrobił Zygmunt III Waza? A z naszej chaty zrobimy muzeum z restauracją, kawiarnią i kioskiem z pamiątkami. Mam bardzo wiele świetnych pomysłów i coraz bardziej jestem przekonany, że to z woli boskiej muszę zostać tym zbawicielem naszego kraju. Przede wszystkim rozprawię się z korupcją. Koniec łapówkarstwa na każdym szczeblu gospodarki i polityki. Za każdą przysługę będą oficjalne cenniki i każdy kto będzie chciał coś załatwić, przeleje na konto jednego z moich krewnych, z góry ustaloną kwotę. I z oszustami podatkowymi też się rozprawię! Każdy obywatel powyżej lat 5 będzie musiał kupić sobie taką malutką kasę fiskalną wielkości telefonu komórkowego i przy płaceniu za cokolwiek będzie się zapisywało dane uczestników operacji finansowej i numery banknotów i monet (te trzeba będzie ponumerować). Codziennie te informacje będzie się przekazywało do urzędu finansowego i sprawdzało kto ile kiedy i komu. Powołam specjalną służbę kontrolną w cywilu i każdemu obywatelowi będziemy proponować współpracę z tą służbą. Nikt nie będzie wiedział, kto się zgodził na współpracę, a kto nie i wszyscy wszystkich będą się bać! Coś podobnego już kiedyś było i funkcjonowało całkiem dobrze. I tak przy okazji zlikwiduję bezrobocie! Ja to chyba jestem urodzonym politykiem. Po kim ja to mam? C.d.n.

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#15906.03.2010, 08:42

Czwarte Pieterko
#151 | Wczoraj - 15:53

Fachura ty jak jestes taki mocny ta zsil mojego siura.Pozdrawiam prawdziwych chlopakow, a nie jakies FACHURY,,,

w kryminale Ci takie przyjemności zapewniali i tęsknisz?

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#16006.03.2010, 08:43

Hrabia Monte Kristo ( Absofuckinlutely nae daft cunts, please )
#126 | 02.03.10, 20:40

P.S. Musze przyznać, że się troszku wkręciłem w te zabawną historie...,,
ja też:):):)

joe
113
joe 113
#16106.03.2010, 12:45

OBÓZ PPRACY 75

W poniedziałek rano dzwoni po mnie Ula, jedna z tych "ślicznych" córeczek pani Stasi. Mam przygotować Rolls-Royca, bo musi z siostrzyczką jechać do salonu piękności. He??? A te tam po co? Może chcą pooglądać jak powinna wyglądać normalna laska? Ula wsiadła z przodu i zaczyna szczerzyć do mnie zęby. Muszę się bardzo skoncentrować na jeździe, bo wprawdzie wiele dziś nie jadłem, ale jak bym dłużej musiał patrzeć na tego maszkarona to może i to mi się cofnie..A co spojrzę do lusterka, to Monisia z tylnego siedzenia się uśmiecha. Tylko nie dać nic po sobie poznać. Ja wiem, że one nie mogą za to że mają taką dziwną urodę, ale przecież mogłyby się zapatulić w szaliki aż po oczy, ubrać ciemne okulary i moherowe czapeczki i wtedy by nikogo nie straszyły. Przecież jest zimno.. Coś mi się zdaje, że probują mnie podrywać.. Boże zachowaj. Monisia chce koniecznie wiedzieć kiedy widziałem się ostatnio z Kaśką. A ja durny powiedziałem, że to już prawie trzy miesiące.
Monisia na to:- Może pójdziemy wieczorem potańczyć, Fachurra? Nie,nie..ja nie umiem tańczyć. A poza tym to ślubowałem mojej ukochanej żonie, że nie spojrzę nawet na żadna inną kobietę. To je chyba jeszcze bardziej rozochociło, bo zaczęły się wręcz przekomarzać, która pójdzie dziś wieczorem ze mną na tańce. Na szczęście dojechaliśmy już do tego salonu piękności. Ślicznotki weszły do środka i kazały przyjechać po siebie za sześć godzin. No to mogę trochę odsapnąć i zastanowić się jak toto od siebie trzymać z daleka. Może powiedzieć że mam świńską grypę? Albo że należę do świadków jehowy? A może najlepiej, że jestem pedziem? Albo upić się na umór i przelecieć obydwie dla świętego spokoju? Chyba tak zrobię. W końcu światło też można zgasić. A parę płatnych nadgodzin też by się przydało. O 16tej pojechałem po panienki.
I teraz już wiem jak poczuli się Jaś i Małgosia, kiedy Baba Jaga nagle wyskoczyła z piernikowej chatki...Tu wyskoczyły dwie! Z ustami jak z rowerowych dętek!! Czy je ktoś pobił dotkliwie, że tak spuchły? Ale zadowolone jakieś takie. Chyba się śmieją..Ciężko rozpoznać.
-No Fachurra, jak podobają ci się nasze nowe usteczka? - ledwo Ulę zrozumiałem..
-??? Przepiękne,...Urszulko..przepiękne...
Oj coś mam złe przeczucia. Całą moją nadzieją jest pani Stanisława. Może zaprosi na koniaczka. A potem oddam mój los w ręce pana naszego jedynego.
I nie zawiodłem się. Zaraz po kolacji pani Stasia wezwała mnie w celu omówienia następnego dnia.
-Koniaczek, panie Fachurra?
Oh, jak ja kocham to zdanie.. Pani Stasia z córkami są zaproszone następnego dnia do sąsiada z przeciwka na bankiet. O Boże! Do tego Gipsy Kinga! Muszę szefową jakoś namówić, żeby zabrała mnie z sobą. Przecież tam mieszka ta czarnooka królewna.. C.d.n.

joe
113
joe 113
#16206.03.2010, 14:33

OBÓZ PRACY 76

Po drugiej butelce koniaczku i obietnicy pani Stasi, że zabierze mnie na bankiet do sąsiadów postanowiłem cichutko zmyć się do mojego pokoju. Na paluszkach, żeby nikt mnie nie usłyszał. A tu w holu, za zakrętem stoi Ula.
- Jak chcesz, Fachurra to pokażę ci mój nowy komputer. Dziś mi go zainstalowali..
- Nie.. Dziękuję.. Ja się i tak na tym nie znam..
- Chodź, bo powiem mamie, ze mnie chciałeś obmacywać!
O, to jest argument! Nie mogę przecież pozwolić na zepsucie mojej opinii u szefowej. A zresztą po tych koniaczkach, to Ula wcale tak strasznie brzydka już nie jest. No i usta ma takie namiętne.. Ona nie ma jednego komputera.. Na półkolistym, wielkim biurku stoi tych ekranów sześć. Po co jej tyle tego? Ula wyjaśniła mi, ze potrzebne jej są do pracy. Aha, to ona pracuje.. No, nie tak całkiem. Ula i jej siostrzyczka Monika, są moderantkami.. nie, moderatynkami.. moderatorkami na forach dyskusyjnych w internecie. A co to za zawód? Czy dobrze się zarabia? Nic się nie zarabia. Robią to po prostu z nudów i czują się przy tym bardzo ważne. Czytają o czym inni sobie rozmawiają i jak im się coś nie podoba to łup wykasowują to i już nikt nie wie co ten czy tamten powiedział. A jak ktoś napisał coś, co się Monisi i Uli już wcale nie podoba, to go wywalają z takiego forum i może sobie gadać sam z sobą. Na przykład ktoś powie, ze popędzacz wielbłądów to leń- wylatuje od razu. Bo trzeba powiedzieć ze rodowity mieszkaniec północnej Afryki nie jest w pełni przekonany co do sensu pracy . Niby to samo, ale ładniej brzmi. Albo ktoś powie że pedał zerżnął ciotę- też wylatuje. Prawidłowo jest: dwóch panów o homoseksualnej orientacji seksualnej odbyło stosunek płciowy(chyba jednopłciowy?). Nie wolno też napisać ze Niemiec to Szwab, Czech to Pepik , Duńczyk-Dun, albo Polak- Polaczek.Trochę to nielogiczne, bo zdrobnienie Polaka na Polaczek jest złe, a wiec Duńczyk jako zdrobnienie od Duna powinien być zły, a nie odwrotnie. Bardzo odpowiedzialną pracę mają te dziewczyny.. Muszą też pilnować, żeby ktoś nie obrażał innego uczestnika dyskusji i żeby nie dawano sobie niedwuznacznych propozycji na przykład w kwestiach erotycznych.
- No właśnie, - mówi Ula - skoro już jesteśmy w temacie...Chcesz się ze mną przespać Fachurra?
No i co ja, biedny pracobiorca miałem jej odpowiedzieć? Że nie?? I ryzykować moją tak ciężko wywalczoną pozycję zawodową i szanse kariery?
- Dobra.. tylko skocze do biblioteki po jeszcze jedną butelkę.
O 4 nad ranem, na miękkich nogach chciałem nareszcie pójść do mojego pokoju, a tu otwierają się drzwi Monisi...
- Jak chcesz, Fachurra to pokażę ci mój nowy komputer......C.d.n.

joe
113
joe 113
#16306.03.2010, 14:34

OBÓZ PRACY 77

O Jezuu! Nie-ee! Ja też jestem tylko człowiekiem! I przez tych kilka godzin zdążyłem na tyle wytrzeźwieć, że znów dostrzegam tylko te nieestetyczne kawałki Monisi. A tych jest dużo..naprawdę dużo. Co to zawsze mówią żony nie mające ochoty na mężów?
- Monisiu, ja mam dziś takie straszne bóle głowy..( A tak naprawdę to mnie coś całkiem innego już boli ). - Może jutro pokażesz mi ten komputer, co?
- Fachurra! Nie zalewaj, bo ja wszystko słyszałam przez klimatyzację! Idziesz, czy nie?
- Zaczekaj minutkę Monisiu, skoczę tylko po tabletki od bólu głowy i zaraz jestem przy tobie..
Uwierzyła. No to ja w nogi. Do mojego pokoju, klucz przekręcić dwa razy i biurko przesunąć na drzwi. Uff... Teraz już tylko spać.
Następnego dnia czułem od rana ze Moni coś złego na mnie szykuje.
Dziś idziemy wszyscy na bankiet do Gipsy Kinga. Pani Stasia pomogła mi wybrać z garderoby nieboszczyka męża elegancki biały smoking z czasów jego młodości. Pasuje jak ulał. Tylko bucików pasownych nie znaleźliśmy, bo wszystkie o te trzy numery za duże, a będę na pewno chciał potańczyć. Więc ubiorę moje adidasy, tylko trochę wody kolońskiej do nich naleję. W telewizji też widziałem że tak chodzą: garnitur i sportowe obuwie. Po południu przyszli do szefowej fryzjer i wizażysta (to jest taki który ze starej twarzy umie zrobić młodą, a z brzydkiej ładną..No ten tu będzie miał bardzo dużo roboty.) Szefowa zawołała mnie i kazała tym dwóm ciepłym chłopakom zrobić mi nową fryzurę. Sprzeciwiać się nie mogłem, nawet jak mi wąsy zgolili to musiałem powstrzymać te wszystkie słowa, które całymi seriami cisnęły mi się na usta. Brzydkie, dosadne słowa. Ale jak pokazali mi na koniec lustro to się ukłoniłem temu przystojniakowi po drugiej stronie: dzień dobry panie George Clooney, zanim poznałem go po oczach..Fachurra..To jestem ja.. Kiedyś słyszalem takie powiedzenie : nie szata zdobi człowieka. Bzdura. Pewnie ze zdobi i fryzurka tez. Teraz już mi się ta cygańska księżniczka nie oprze, o nie. Nawet pani Stasia jak mnie zobaczyła to powiedziała:
- Oj panie Fachurra, gdybym tak była o 20 lat młodsza...
Wieczorem, już czekam przed wyjściem na panie, a tu nagle woła Monisia z gabinetu zmarłego tatusia.
- Fachuuuuraaa!
Czegóż ta ode mnie chce? Wchodzę i o mało mnie szlag nie trafił. Cała podłoga zasypana jakimiś monetami, a Monisia z diabelskim uśmieszkiem mówi:
- Popatrz, niechcący przewróciłam regał z tatusiową kolekcją monet.. Poukładaj je wszystkie tak jak były..Bo to dla mamy bardzo ważne..
Przecież ich jest kilka tysięcy! Do rana tego nie zdążę zrobić! A ta wiedźma już pobiegła i usłyszalem tylko jak zamknęły się drzwi wyjściowe. Poszły, a ja zostałem z tym syzyfowym zadaniem. Coś muszę wykombinować..Ranjid i Soraya!! Na pewno mi pomogą! I rzeczywiście. Wiedzieli dokładnie gdzie, która moneta musi leżeć, bo sprzątają gabinet od lat i polerują tą kolekcję. Nie minęła godzina i uporali się ze wszystkim, a ja ich cały czas chwaliłem. Następny problem: jak wejść teraz na posesje po przeciwnej stronie ulicy? Ranjid chyba domyślił się o co chodzi bo pokazał ze mam iść za nim. Zadzwonił do bramy i cyganski portier otworzył. Aa, oni się znają, koledzy po fachu. I już byłem w środku. No to może zacząć się balanga!
C.d.n.

ania.ania
979
ania.ania 979
#16406.03.2010, 22:19

Fachurra czy wyjdziesz za mnie please :)))

Profil nieaktywny
walter6079
#16507.03.2010, 06:06

Ania Ania
#164 | Wczoraj - 22:19

Fachurra czy wyjdziesz za mnie please :)))

Ja bym nie wyszedl.

dorocina
9 811
dorocina 9 811
#16607.03.2010, 10:51

Ania Ania, ale z Ciebie materialistka, jak zobaczyłaś, że Fachurra ma szansę zostać prezydentem, to chcesz, za niego wyjść, jak był w ciężkiej sytuacji w Niemczech, na przykład, to takich ofert mu nie składałaś...:( fe, nieładnie:(

Profil nieaktywny
figus
#16707.03.2010, 11:31

kiedy bedzie 78???

Profil nieaktywny
Użytkownik
#16807.03.2010, 22:50

dorocina :)
#166 | Dziś - 10:51
Ania Ania, ale z Ciebie materialistka, jak zobaczyłaś, że Fachurra ma szansę zostać prezydentem, to chcesz, za niego wyjść, jak był w ciężkiej sytuacji w Niemczech, na przykład, to takich ofert mu nie składałaś...:( fe, nieładnie:(
____________________________________________________________________________________________

Może i nie ładnie, ale nie wiem czy zauważyłać, że to dzisiaj jest już norma!!!

dorocina
9 811
dorocina 9 811
#16908.03.2010, 08:30

kurcze, wstałam, lecę na nowy odcinek, a tu.... dupa, nie ma! No, kurcze, myślę sobie, cóś tu nie gra:( Fachurra, pobudka! Co jest!?!?!

vanilia
55
vanilia 55
#17009.03.2010, 20:01

Fachurra! daję tobie czas do jutra!

czarek692
22
#17110.03.2010, 16:41

Fachurra wracaj!!!!
Czyzby te baby nie dawaly ci spokoju na naskrobanie kolejnego odcinka?
Pozdrawiam!!

dorocina
9 811
dorocina 9 811
#17211.03.2010, 08:53

te Fachurra, "cygany" Cie porwały czy mąż Twojej pięknookiej księżniczki ręce Ci odrąbał, że nie piszesz? Wracaj mi tu do klawiatury!!!

Profil nieaktywny
naa
#17311.03.2010, 11:00

...to chyba qr...walczy z emigracyjna deprecha zalewajac swoje zale i smutki w butelce czystej wodki ...jak podleczy sie troszke to zapewne wroci...

TomaszW
743
TomaszW 743
#17411.03.2010, 11:03

Fachurra kazal mi was powiadomic ze sie przygotowywuje do kampani.
Dziekuje za uwage

joe
113
joe 113
#17511.03.2010, 16:09

OBÓZ PRACY 78

Znów przez pół nocy budziła mnie melodia tego durnowatego zegara. Big Ben się nazywa i stoi chyba z kilometr od mojego hotelu, jeśli tą budę prowadzoną przez jakiegoś Mahatmę Gandhi można nazwać hotelem. Aha, zapomniałem opowiedzieć dlaczego od kilku dni mieszkam w Londynie. A więc po kolei.
Na bankiecie u cygańskiego króla sprawdziłem przede wszystkim bufety. Żarcia i picia jak dla całej armii. Nawet w kolejce stać nie było trzeba trzeba, bo kelnerzy ciągle przynosili tace pełne kieliszków i szklanek. Potem zacząłem szukać tej śliczności czarnookiej dla której tu właściwie przyszedłem. I nie trwało długo, jak ją zauważyłem z kilkoma innymi dziewuszkami, też niczego sobie. Podszedłem, niby przypadkiem i puściłem do niej oko, tak jak ja to potrafię. Troszkę się chyba zawstydziła, ale chyba też mrugnęła do mnie.. Tak prawie niedostrzegalnie. OK. Fachurra, do ataku. Wyciągnąłem z jakiegoś wazonu czerwoną różę i z najbardziej szarmanckim uśmiechem na jaki mnie stać wręczyłem ją tej bogini. A ona na to:- Dziękuje.. Hee? Czyżbym już rozumiał po norwesku? Nie.. Ona podziękowała mi po polsku!! Nieprawdopodobne! Zapytałem, czy rozumie nasz piękny język.
-Oczywiście- odpowiedziała. I wiecie co się okazało? Dziewczyna pochodzi z podwarszawskiego Legionowa. Na imię ma Carmen, a ten cygański king to jej stryjek. Głośno tu i pogadać się nie da, więc zapytałem ją, czy nie moglibyśmy się gdzieś ulotnić i powspominać ojczyznę? Powiedziała, że mam za chwilę pójść za nią i zniknęła w drzwiach obok schodów. Więc ja po minutce za nią, żeby nikt nie zauważył. Korytarz, na końcu drzwi, a za drzwiami... Afryka!! Pośrodku basen z niebieściutką wodą, dookoła basenu palmy rosną, a pod palmami leżaczki i muzyczka leci z głośników. I to wszystko pod dachem, a za oknami śnieg. Oj, bardzo chciałbym być cygańskim królem. Ci to żyją jeszcze lepiej od norweskich kapitalistów. Carmen opowiedziała mi troszkę o sobie. Chodziła w Warszawie do prywatnej szkoły dla bogatych dziewcząt. I miała tam jakiś romansik z młodym nauczycielem sportu. Tatuś się dowiedział, wysłał Carmen do swojego brata, tu do Norwegii, a nauczyciela złapali jego ludzie i w prywatnym instytucie chirurgii plastycznej przebudowali go troszeczkę. Teraz pracuje ten biedak jako przedszkolanka gdzieś na Podhalu. Tak opowiadaliśmy sobie o tym i owym, leżąc na leżaczku i zapomnieliśmy jak czas ucieka. Nagle podniesione głosy dobiegają z korytarza.
-O Jezu,- woła Carmen- szukają mnie! Uciekaj Fachurra, żeby Cię nie zobaczyli.
No to ja ciuchy pod pachę i czmych przez okno w śnieg. Poubierałem się szybciutko, tylko butów nie mam. Cholera, zostały pod leżakiem. Wrócić się nie mogę bo widzę za oknem dwóch cygańskich olbrzymów gestykulujących i biegających wokół basenu. To ja na bosaka przez park i hops przez ogrodzenie. Ałaaa.. Na ogrodzeniu są takie spiczaste końcówki. Niewiele brakowało, a też zostałbym już przedszkolanką. Przez drugie ogrodzenie i kuchennym wejściem do domu Wahlstromów. Nareszcie jestem bezpieczny. Poszedłem spać.C.d.n.

joe
113
joe 113
#17611.03.2010, 17:33

Wpisów: 4075dorocina :)
#172 | Dziś - 08:53 .te Fachurra, "cygany" Cie porwały czy mąż Twojej pięknookiej księżniczki ręce Ci odrąbał, że nie piszesz?

Bylas blisko w twoich przypuszczeniach, tylko ze oni nie chcieli moich rak.... Na szczescie ucieklem.

joe
113
joe 113
#17712.03.2010, 17:47

OBÓZ PRACY 79

Rano dzwoni telefon. Pani Stanisława każe mi przyjść do biblioteki. Tam siedzi tych dwóch cygańskich agentów, a jeden z nich trzyma w ręku moje adidasy.
Pani Stasia przetłumaczyła mi, że szukają jakiegoś typa, który jakoby zhańbił królewską bratanicę. No to nie mogłem być ja, bo ja to zrobiłem z nią całkiem coś innego. Pytają, czy poznaję te adidasy. Nigdy ich nie widziałem, naprawdę! Więc jeden mówi, żebym przymierzył. Pasują. (W tym momencie, Kopciuszek z bajki się ucieszył, a ja się przestraszyłem). Ale przecież to wcale nie musi znaczyć, że są moje. Na pewno co drugi gość bankietu miał ten sam rozmiar. Coś do mnie powiedzieli chyba w ich języku, a z tonu wywnioskowałem, że nie było to nic miłego. Potem jeszcze coś po norwesku do pani Stasi i poszli. No, to mi się udało. Szefowa pokazała oczami na kieliszek (pomalutku rozumiemy się już bez słów). Nalałem po koniaczku, już coś niedobrego przeczuwając. I wygarnęła mi:
- No, panie Fachurra, narozrabiałeś wczoraj, co? Zbliżenie cielesne z cygańską panienką przed ślubem to u nich niewybaczalne przestępstwo. Chyba lepiej będzie dla ciebie, wyjechać stąd i może nawet zmienić nazwisko i wygląd. Pakuj się i jeszcze dziś w nocy Ranjid zawiezie cię na lotnisko. Szkoda, Fachurra bo polubiłam cię i moje córki chyba też. Dam ci trochę pieniędzy i spróbuj gdzieś daleko stąd rozpocząć nowe życie. Im dalej tym lepiej.
Prawie że się rozpłakałem.. Tak bardzo mi się tu podobało (no może oprócz córeczek) i przez tych dzikusów i ich prymitywne obyczaje muszę teraz wszystko rzucić? Czy naprawdę nic się nie da zrobić?
- Nie, Fachurra. Nie ma szans. Oni wydali na ciebie wyrok. Wspomnieli coś o operacji, czy jakimś zabiegu - mówi na to pani Stasia.
Ooo, to ja już idę się pakować.
Smutno mi bylo. Szefowej też. Nawet Monisia i Ula przy pożegnaniu uroniły trochę łez. Pani Stanisława wręczyła mi dość grubą kopertę.
- To na twój nowy początek, Fachurra.
Wieczorem, w drodze do garażu wyciągnąłem jeszcze w kuchni z walizki te złote łyzeczki i widelczyki. Sumienie mnie ugryzło. Przecież nie mogę bezprawnie zabierać czegoś z domu moich dobroczynców. Tylko jeden złoty świecznik sobie zostawiłem. Może dam go naszemu proboszczowi, jak wróce kiedyś do kraju?
Za bramą, na ulicy, stało jakieś czarne auto. I ruszyło za nami. Oj, oj. To chyba nie przypadek. Po 1-szej w nocy? Ranjid też zauważył. I dał po gazie. Tłumaczy chyba, że kiedyś coś tam woził nielegalnie z Pakistanu do Afganistanu. Jeździć umie. Powywijał trochę po ulicach i swiatła za nami zniknęły. No, Bogu dzięki. Bo już zaczynałem się zastanawiać jak bym się ewentualnie mogł nazywać, gdyby mnie złapali. Fachurrka? Fachussia?A może Fachurrosława?C.d.n.

joe
113
joe 113
#17816.03.2010, 07:58

OBÓZ PRACY 80

Na lotnisku podarowalem Ranjidowi na pamiątkę mój śpiewnik kościelny. Niech sobie śpiewa, zamiast trzy razy dziennie kłaniać się na dywaniku w stronę Mekki, to mu nie przyjdzie do głowy majstrowanie bomby i wysadzanie siebie i innych w powietrze. Bo to fajny chłopak i szkoda by go było. Chyba się ucieszył, bo objął mnie i pocałowal po przyjacielsku. Potem szybko do tablicy z rozkładem lotów. Sam nie wiem dokąd uciekać.. Najbliższy samolot leci do Reykyavik. Dziwna nazwa. Na pewno jest to gdzies w Afryce. Lwy i ludożercy. Nie, tam nie byłbym bezpieczny. Następny, za dwie godziny leci do Londynu. To jest Anglia. Tam mieszka królowa i Robin Hood, a więc jest to bezpieczny kraj. Kupiłem sobie bilet bussines klass, bo co się mam gnieść z tym motłochem na ciasnych siedzeniach. Drogo, ale wygodnie. W samolocie, elegancja-francja.. Zaraz na przywitanie stevardessa przynosi szampanika i czasopisma. Wziąłem Financial Times. To chyba coś o finansach, a w tym temacie musze się trochę rozeznać. Głupio tylko, że ta gazeta jest po angielsku. Ale otworzyłem ją i robiłem tak jakbym czytał. Nagle, przede mną siada dwoch typów, ciemnowłosych, ciemnoskórych. O matko przenajświętsza, spraw, żeby byli to ludzie Ossamy bin Ladena, a nie Gipsy Kinga. Bo z dwojga złego to chyba lepiej wcale nie wylądować, niż wylądować na stole operacyjnym u chirurga plastycznego. Dla pewności zasłoniłem się gazetą.

Dotarliśmy szczęśliwie do Londynu. Tym razem będzie mi o wiele łatwiej wystartować dzięki zebranemu w Norwegii kapitałowi. A wiec na postój taksówek. Taksówkarz znów jakis egzotyczny, w turbanie. Nie wiedziałem jak mu wytłumaczyć, żeby zawiózł, mnie do dobrego hotelu, więc powiedziałem tylko- hotel. Ten spojrzał na mnie, na moją walizkę i zapytał: -Poland? Poczym jakoś tak z politowaniem pokiwał głową. C.d.n.

joe
113
joe 113
#17916.03.2010, 15:27

OBÓZ PRACY 81

Londyn to duże miasto. Jechaliśmy chyba z godzinę. Problem z płaceniem, bo ten pozawijany nie chce moich norweskich koron. Tu znów są inne pieniadze- Funty. Pojechał ze mną do banku i tam za 10.000 koron dostałem 110 funtów. Coś mało tego. Czyżby znów oszustwo? W hotelu, następny w turbanie, pewnie krewniak taksówkarza.Czy ja właściwie jestem w Londynie czy w Bombeyu? Za pokój chce z góry brać pieniądze. 30 funtów za dobę. To jest 130 złotych. No dobra, za luksus trzeba płacić, ale czemu tak dużo? Dał mi klucz i pokazał gdzie są schody na górę. A boy hotelowy do wniesienia walizki to gdzie? Jak otworzyłem drzwi do pokoju to stado czarnych chrząszczy uciekło pod łóżko i pod szafę. No, tych to się nie boję, bo u nas też były. Przy szafie urwane drzwi, łóżko też jakieś krzywe, z kurka cieknie woda.. Troszkę tak jak u nas w domu. Coraz bardziej tęskno mi się robi za moim pokojem u pani Stasi.. I koniaczku też nikt nie postawi. Ee tam, głowa do góry Fachurra, jakoś sobie poradzimy. Najpierw muszę policzyć zasoby pieniężne. To co dostałem od Kowalskiego za jazdę ciężarówką i od Kanciora za dystrybucję, poszło na bilet lotniczy. Ale mam jeszcze nieruszoną kopertę od pani Stanisławy. Policzyłem. 100.000 norweskich koron! To jest 11.000 funtów! Kupa forsy, Fachurra, kupa forsy. Ale jakby nie było, to się solidnie na te pieniądze w Norwegii natyrałem.. Teraz tylko nie stracić głowy i zastanowić się nad najlepszą formą zainwestowania kapitału. Ponieważ na czczo źle się myśli, postanowiłem poszukać najpierw sklepu monopolowego. No, tu przynajmniej sprzedają wódkę w normalnych marketach, a i ceny są całkiem przystępne. W porównaniu z Norwegią wręcz taniocha! Stoję w kolejce do kasy, patrzę i oczom nie wierze.. Rumcajs! Jeden z chłopaków których poznałem w polonijnej knajpce Knut Krog w Stokholmie! On też mnie zauważył! Jaki ten świat jest mały! Jest tu od dwóch tygodni. W Szwecji miał legalnie zarejestrowaną firmę sprzątającą. Kilku pracowników oficjalnie, kilku na czarno. Dobrze mu się wiodło. Sprzątali jakieś tam sklepy i biura. Aż jeden z pracowników, którego zwolnił za wywożenie w kuble na śmieci towaru ze sklepowych półek, w ramach zemsty nasłał mu kontrolerów z urzędu. Na domiar złego, była żona w Polsce wyczaiła jego adres i zażądała nadpłaty alimentów za pięć lat na dwoje dzieci, których ojcem on wcale nie jest. Koniec był taki, że sprzedał firmę za bezcen estońskiej konkurencji i przyjechał do Londynu. Też mieszka jeszcze w hotelu (w tym samym co ja) i zastanawia się nad dalszym trybem działania. To może zaczniemy zastanawiać się wspólnie? Rumcajs chciałby zostać Alfonsem. O! O tej branży to ja już w Niemczech myślałem. Szkoda, że nie wziąłem numerów telefonów Loli i Angeliny (tych dziewcząt z którymi spędziłem święta w Danii), bo może chciały by u nas popracować? C.d.n.

joe
113
joe 113
#18017.03.2010, 18:12

OBÓZ PRACY 82

Zanieśliśmy zakupy do hotelu i poszliśmy oblewać spotkanie i ewentualne przyszłe, wspólne interesy. Rumcajs już się tutaj trochę zna. Zaprowadził mnie do polskiej knajpki „PoloPub”. Swojsko, przytulnie i niedrogo. A przede wszystkim można ludzi poznać. Niektórzy są już całkiem zintegrowani, bo piją tylko whisky. Ale większość tradycyjnie: wódeczka i piwko. Chciałem się troszkę pochwalić przed nowymi kolegami moją finansową niezależnością, ale co zaczynałem, to Rumcajs kopał mnie w nogę pod stołem. Czego on chce? Przecież to rodacy i chyba nie muszę mieć przed nimi tajemnic. Zresztą i tu też jest wielu biznesmenów, albo takich, którzy akurat rozkręcają interesy. Z jednym fenomenem spotkałem się pierwszy raz. Bardzo wielu jechało do Anglii, wioząc z Polski bardzo dużo pieniędzy i okradziono ich w podróży. Albo podczas postojów na autostradzie, albo (w większości przypadków) na promie. Niektórym skradziono całe majątki. Pewnie jakaś antypolska mafia (Niemcy?). A swoją drogą jacy ci ludzie nieostrożni. To ja trzymam moją kopertę w majtkach, w dzień i w nocy, a ci zostawiają walizki pełne forsy w bagażnikach, albo w kajucie na promie? Taki jeden Boguś stracił w ten sposób pół miliona funtów które chciał tu zainwestować w nieruchomościach, rozpił się z rozpaczy i teraz układa biedak kostkę brukową. Żal mi tych rodaków. Dziś postawiłem im po parę kolejek, a jak tylko rozwinę jakiś biznes to na pewno im wszystkim pomogę, bo wiem jak to jest. Bogusiowi pożyczyłem 100 funtów do wypłaty. Inni też chcieli trochę ode mnie pożyczyć, ale Rumcajs wyciągnął mnie do ubikacji i powiedział żebym im nie dawał bo już tej kasy nigdy nie zobaczę. Czemu on taki nieufny? Przecież musimy wspomagać się na obczyźnie. Ale to już nieraz słyszałem: Polak Polakowi wilkiem za granicą. Na razie cieszę się z zawartych znajomości i czuję, że od początku jestem lubiany. A po każdej zamówionej kolejce, jeszcze bardziej. C.d.n.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis