Ale powiedz mi po co mam się zadłużać? Tak czy owak musiałbym wydać te pieniądze, nie istotne czy dzisiaj czy w ciągu 5 lat. Teslę mogę kupić i za gotówkę tylko po co..? Mam lepsze zastosowanie dla pieniędzy.
Oczywiście że 5 lat bez problemu. Teraz jeżdżę Subaru BRZ piąty rok i jedyne ponadprogramowe co wymieniłem to gumy w drzwiach bo mi świstało. No i audio za parę stówek sam sobie założyłem bo firmowe dziadowskie. Wcześniej zajechałem trzy Hondy Accord, każda za ok 5k funtów w których tylko opony, żarówki, hamulce oleje i inne takie trzeba było zmieniać.
Karol
#25603Dziś - 20:43
"Rotherham wygląda świetnie. Gdzie mniej więcej się przeprowadzasz?
Sheffield tez jest super - wszędzie z górki! :P"
Rotherham wygląda tragicznie. :D
Zresztą centrum Sheffield również, tzn. przy pierwszym kontakcie. Przy drugim zresztą też. :P Nadrabia fermentem studenckim i multikulturowym klimatem oraz niesamowitą okolicą. I graffiti. :p Park narodowy za rogiem.
Muszę rozdeptać i (wreszcie) rozjeździć cały Peak District, przejechać Trans Penine Trail, a potem mogę jechać dalej.
Zależało mi na znalezieniu takiego pracodawcy, żeby po następnej przeprowadzce kontynuować pracę w innym miejscu dla tej samej firmy, i nie przemęczając się przy tym zbytnio poświęcać pracy możliwie jak najmniej czasu, ale i oczywiście coś tam zarobić. Wciąż jeszcze się waham, so opcje. Ten, kto mnie do tego niechcący zainspirował, wie że o nim mowa, a więc wielkie dzięki dla niego, dozgonny szacunek i kamyk z Jasnej Góry. ;)
Karol, ale ja przecież przeprowadzam się do Sheffield, do ścisłego centrum, przez parę dni obczajałem, czy nie będą mi napierd... umilać czasu napierd... grajONce dzwony z katedry. ;p
Wczoraj spotkałem nawet trzech rowerzystów. :P
Nie wiem czy wszędzie z górki, wczoraj lazłem 2,5 mili na Crookes, cały czas pod górę. Cały. :P
Karol, nie prowokuj mnie, ;) nie warto myśleć o Sheffield. ;p Cieszę się, że w związku z moją rychłą przeprowadzką (a już prawie wybyłbym do Hull, taka strata, taaaka straaata! ;p ) i moim jojczeniem postanowiłeś z jednym angielskim panem rozwiązać moje problemy. ;)
Każdy metr ścieżki biorę w ciemno, przyda się na zaś, w ramach tworzenia infrastruktury. Tyle, że ludzie mieszkają na kilkunastu wzgórzach dookoła tej ścieżki. ;p która skończy się niemalże u podnóża jednego z nich, nieznacznie tylko wspinając się na jego pierwsze metry. Jeszcze namów ludzi, żeby chciało im się wracać na rowerach do domu i gitara. ;p
Sorasy, sam zacząłeś. ;p
Jabłczane mapy chyba jakieś masz, być może nawet ze street view, możesz sprawdzić przebieg tej ścieżki.
Karol, rowery to jedno, tramwaj jest fajny, ale nadal po lokalnych trasach jeździ od groma spalinowych pociągów, na szczęście już nie tak zrujnowanych jak te, które jeździły tutaj jeszcze raptem dwa lata temu, bez kibla, z pięcioma miejscami upchniętymi na szerokość wagonu (3+2). Co jeszcze? Może autobusy. Jeździ ich sporo, na to nie mogę narzekać Wyszedłem późnym popołudniem z domu (Barnsley), gdy Anglicy dopijali popołudniową herbatę, dojechałem do Sheffield, poszwendałem się po centrum, ogarnąłem nowy adres, pojechałem tramwajem do Malin Bridge, poszwendałem się półtorej godziny po lesie w okolicy Loxley, wróciłem do centrum, zrobiłem zakupy w niedużym Sainsbury's i od godziny jestem w domu (Barnsley). Bajka. Komunikacyjnie.
Rzecz w czymś innym. W Edynburgu macie jednego głównego operatora, Lothian Buses, plus jakiś plankton (tak to zapamiętałem), w Glasgow jeździ First, a trasy z Glasgowic do okolicznych miasteczek obsługuje McGills. Proste. A w Sheffield jeżdżą autobusy Stagecoach i First, z przewagą tego drugiego, ale już tramwaj to znowu Stagecoach, w Barnsley też jeździ Stagecoach, ale jak jadę do sąsiedniego Wakefield, to tam już jeździ Arriva. To odstrasza od transportu publicznego. Weź tu kup bilet, gdy pracujesz w Wakefield a mieszkasz w Barnsley lub masz do załatwienia jakąś sprawę, albo skorzystaj z tramwaju w Sheffield, gdy twoje osiedle obsługuje First. :/ Jasne, że są jakieś karty multi, ale nie zapłacisz za nią 17 funa za tydzień. Płacisz extra, jakiś, kurna, podatek antymonopolowy. ;)
Do hybrydowego autobusu czy tego ciulowego ponoć wodorowca nie wsiądziesz, bo zielonych autobusów jest raptem parę.
Rowery widzę jako uzupełnienie transportu publicznego, przynajmniej na tę chwilę. Ale opciągi też muszą być zielone, i autobusy, a nie tylko tramwaj w jednym dużym mieście.
I jeszcze jedno, skoro już zająłeś się moimi stronami. ;)
Nie wiem jaki ruch kołowy chce ograniczyć w centrum miasta ten pan z linka. Może chciałby dowozić hulajnogami towar do paru tesco express, knajp i paru domów handlowych? ;)
Odpal jabłkowe mapy - powinno ci się wyświetlić piękne żółte kółko, a wewnątrz niego
centrum miasta:

przecięte cieniutką szarą nitką (tramwaj).
Wewnątrz tego żółtego kółka ruch kołowy jest tak niewielki, że można by uznać całe centrum za jedną wielką, gotową już infrastrukturę rowerową. Na dobrą sprawę brakuje tylko stojaków.
Poza jedną ulicą (Arundel Gate) ruch w centrum jest minimalny, sporo ulic jest w ogóle wyłączonych z ruchu. W centrum Sheffield każdy dzień jest niedzielą. ;) Knajpy, sklepy, akademiki, trochę biur i niewiele mieszkań. Swoją drogą mało prestiżowe to centrum jest, przy Edynburgu to straszna wiocha. Niemiaszki zrobiły swoje:
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Sheffield_Blitz
a Anglicy po wojnie chyba olali temat, postawili parę wieżowców i akademików, wciąż budują nowe. Sporo niezabudowanych parceli straszy w centrum miasta krzaczorami i stertami gruzu.
Gdy w mapach google przełączysz widok na satelitę, wtedy owszem, ujrzysz sporo parkujących aut, ale na ulicach zobaczysz w sumie tylko autobusy i parę taksówek. Te moje "herezje" akurat łatwo zweryfikować. :)
No więc nie bardzo wiem, co ten pan chce wyrzucać z centrum, bo chyba nie auta z mini-obwodnicy. Może wymusiłby najpierw wymianę śmierdzących autobusów, czy coś w ten deseń, bo auta w centrum niby jakieś są, ale na większości ulic można uwalić się na środku z książką.
Dobranoc.
:)
Chcesz moderować prawde o sobie do końca życia?
Może warto zatrzymać sie, zastanowić, pomyśleć w którym rozdziale ksiazki o psychologi zachowań sie znajduje i dlaczego?
Jak wspominał wczesniej, wszystko juz zostało opisane. Strach i resistance przed nowym i przed szefem sa naturalna reakcja organizmu.
Ogólnie Delirka to jasne - każde miasto ma swoją specyfikę. I oczywiście, że w niektórych miastach ciężej jest coś zaimplementować niż w innych.
Jedynym pewnikiem są 2 rzeczy. W każdym mieście optymalizacja pod pieszych i rowerzystów jest wyzwaniem. Ale dużo częściej to wyzwanie rozbija się o podejście ogółu niż topologię samego miasta. I dwa: z każdym położonym kilometrem ścieżki rowerowej procent ludzi rezygnujących z samochodów wzrasta.
A teraz parę personalnych anegdot :)
2 lata temu w mojej wiosce była szansa na zbudowanie linii rowerowej łączącej nasza dzielnicę ze szkołą. Ale wszystko się rozbiło o to, że ścieżka miała się ciągnąć za tylnymi ogródkami 3 posesji. Tylko localsi w podeszłym wieku postawili się okoniem argumentując, że będzie bałagan bo gówniarstwo będzie im śmiecić a poza tym to na takiej ścieżce na 100% potrąci kogoś motor :]
Masa rozmów, petycji, 3 spotkania w town hall i d00pa. Szczególnie mnie to zabolało bo się trochę zaangażowałem…
Ktoś nawet zrobił listę takich durnych, anty rowerowych wymówek - https://twitter.com/anticyclingfb
Pare lat temu zjeździłem e-bike’m praktycznie cały Berlin. I tu mój ogólny wniosek jest taki, że z rowerem na baterie każde miasto jest praktycznie płaskie. Nie rozwiązuje to oczywiście problemu, o którym pisał Slawek, bo nie każdy ma ładowarkę pod domem. Być może odpowiedzią na to jest odczepiana bateria i bike storage jak na Polwarth w Edynburgu. Albo nawet jeszcze bardziej poręczna kulajnoga na prąd. Moja kumpelka ma całkiem pokaźną i zupełnie bezproblemowo wnosi ją na pierwsze piętro.
“
#610
Jako ze relacje rodzinne sa niezwykle ważne, zwłaszcza tu,na imigracji,mam nadzieje,ze wizytując rodzine w Yorkshire, rozmawiacie o czymś innym niz tak jak tutaj,czyli o zajebistosci EV-sów, Tesli ,geniuszu i polocie Elona.
Przepraszam,ale musi
Karol, od tygodni znosze podjazdy uzytkownika elcomendante.
To albo dyskusja, albo status quo z elcomendante na pokladzie?
Dzień dobry.
Dzisiaj jestem nieco mniej aktywny, ponieważ uświadomiłem sobie, że wysyłając maile wiadomości i wrzucając posty, zostawiam ślad węglowy, i choćbym zeżarł wszystkie plastikowe butelki świata, to nadal jestem mordercą psingwinów.
Poza tym bardzo chciałbym polecieć do Madrytu.
https://www.ovoenergy.com/ovo-newsroom/press-releases/2019/november/thin...
Przy okazji - Karolu, wychodzi na to, że twoje cele biznesowe związane z monetyzacją twoich przedsięwzięć, są sprzeczne z duchem ekologii. Wiatraki w pecetach userów to nie turbiny wiatrowe, a każda odsłona, kliknięcie i wpis odciskają piętno na naturze. Emigracja delfinów ze Szkocji i Anglii to twoja sprawka.
Trzeba było szyć mokasyny. :/
;p
@Delirium #25641:
Dzisiaj jestem nieco mniej aktywny, ponieważ uświadomiłem sobie, że wysyłając maile wiadomości i wrzucając posty, zostawiam ślad węglowy
Nie wiem jak Ci napisać, że z perspektywy osoby, która czyta co piszesz, to ślad węglowy powinien być ostatnią rzeczą o którą powinieneś się martwić. Proszę pomusz :P
Karolu, wychodzi na to, że twoje cele biznesowe związane z monetyzacją twoich przedsięwzięć, są sprzeczne z duchem ekologii. Wiatraki w pecetach userów to nie turbiny wiatrowe, a każda odsłona, kliknięcie i wpis odciskają piętno na naturze. Emigracja delfinów ze Szkocji i Anglii to twoja sprawka.
Aj tam, Delirka, pomyśl o tym czego się tu nauczyłeś w ostatnich latach :P CO2 to zuo konieczne :P
Karol
#25633
"I tu mój ogólny wniosek jest taki, że z rowerem na baterie każde miasto jest praktycznie płaskie. Nie rozwiązuje to oczywiście problemu, o którym pisał Slawek, bo nie każdy ma ładowarkę pod domem. Być może odpowiedzią na to jest odczepiana bateria i bike storage jak na Polwarth w Edynburgu. Albo nawet jeszcze bardziej poręczna kulajnoga na prąd. Moja kumpelka ma całkiem pokaźną i zupełnie bezproblemowo wnosi ją na pierwsze piętro."
?
To akurat nie problem, bo przy zakupie roweru też masz wybór, nie wszyscy potrzebują mega sprzętu z piękną linią i ukrytą baterią, tak jak przeciętny użytkownik zwykłego roweru na dojazdy do pracy, szkoły czy biblioteki nie wydaje na pojazd kilku tysięcy funtów. Byle strucel elektryczny na pedały za osiem-dziewięć stówek z Decathlona ma odłączaną baterię, którą ładujesz gdzie chcesz.
Z hulajnogami jest jeszcze mniejszy problem.
W dużych miastach wypożyczalnie rozwiązują niedogodność użytkownika związaną z koniecznością doładowywania baterii: płacisz-jeździsz, reszta cię nie obchodzi. Nie jeździ, to zostawiasz na moście, niech się delirium albo inny dziadek potyka. ;p
Kto je wszystkie zbiera po stojakach, mostach i chodnikach? Ano ci, którzy chcą sobie dorobić:
i
https://elektrycznyranking.pl/ladowanie-hulajnog-czy-sie-oplaca-ta-praca...
Zarobki tyłka nie urywają,
przy czterech ładowarkach (jeśli chcesz mieć ich więcej, musisz dokupić od lime za €50 sztuka) to niespełna 3 tys. zł, ale są i tacy, co wyciągają dwa razy więcej. W Polsce to chyba jest jakiś grosz. Tzn. byłby, gdyby firmy -jak to w Polsce- nie leciały w kulki:
https://www.google.com/amp/s/www.money.pl/gospodarka/ladowanie-hulajnog-...
Piszą, że Berlinie 4,5 euro od naładowanego pierdzika. Na upartego, jak ktoś sprytny, dałoby się żyć.
Przy okazji powstała całkiem spora branża dająca zatrudnienie. Znaczy, jest robota dla studenta i Ukraińca ;p
https://m.olx.pl/praca/q-do-hulajnogi/
W sumie to nie wiem, dlaczego rowery czy hulajnogi nie miałyby się ładować na stojakach w centrach miast. To chyba nie jest jakaś kosmiczna technologia, taki stojak dla Janka Kowalskiego co bujnął się rowerem z chałupy do centrum po banana z lidla, skoro mogę naładować telefon z oparcia w autobusie?
https://www.komputerswiat.pl/aktualnosci/nauka-i-technika/chiny-buduja-n...
Chińczycy idą na całość z 'ekologiczną' energią :P
@Delirium #25645:
To akurat nie problem, (…)
W sumie to o problemie noszenia roweru po schodach pisałem bardziej do Sławka, bo o tym wcześniej wspomniał.
Nie jeździ, to zostawiasz na moście, niech się delirium albo inny dziadek potyka. ;p
Rewolucja klasyczna - zawsze trochę bałaganu. W stanach była o to bitwa kilka dobrych lat temu, teraz ucichło. Technologia poszła do przodu, ludziska zakumali o co chodzi etc etc
A aspekt całego ekosystemu budującego się wokół micromobility tez jest ciekawy, zgadzam się :)
Wobec wielu wydarzen Emito bezwstydnie milczy - pomoz innym byc na biezaco z istotnymi wydarzeniami dnia/ tygodnia.