Do góry

Nasze poczatki w Jukeju

Temat zamknięty
Opium
2 011
Opium 2 011
13.02.2013, 12:07

Zainspirowal mnie temat z dyskusji ogolnej: 'jechac czy nie jechac?'. Pamietacie Wasze pierwsze dni po przyjezdzie na Wyspy? Jakie bylo to miasto? Jaka robota? Jakie mieszkanie? Jakie wrazenia?

Carisma.May.
587
#45115.02.2013, 04:38

elastycznyjozef
#391 | Wczoraj - 22:22

Carisma.May.
#366 | Dziś - 21:50
mandolina
#361 | Dziś - 21:44

Cienkie jak papier sciany. Chce sie czy nie jest sie wtajemniczonym w prywatne zycie wszystkich w budynku;p
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wiem coś o tym,po moim sexie z mężem,sąsiedzi idą zajarać!

=====================================================

A na osiedlu masz ksywę Lessi.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

A tak się fajnie zaczęło...ale jak zwykle patola weszła w wątek i wiadomo jak się skończy..szkoda!

elastycznyjozef
21 092 15
elastycznyjozef 21 092 15
#45215.02.2013, 06:45

No właśnie, wypierdalaj.

asbo
12 558 1
asbo 12 558 1
#45315.02.2013, 06:56

Trollglodyta
#450 | Dziś - 02:34

Znajomy miał 17-centymetrowego chihuahua.

to w zupełności zadowala większość pań;)
_____________________________________
Skoro maly- ale 'Rzeznik', to nie ma sie czemu dziwic;)

Kategoria: tubylcy
Podkategoria: zwyczaje- komplementy mozna uslyszec czesto i sa 'bezinteresowne':)
(nie dodam 'szok', zeby ograniczyc ciekawe interpretacje;P)

Carisma.May.
587
#45415.02.2013, 07:19

elastycznyjozef
#452 | Dziś - 06:45

No właśnie, wypierdalaj.
-----------------------------------------------
Jesteś monotematyczny capie,od lat te same chamskie teksty..
odpowiem ci twoim językiem -wal się na ryj kmiocie i nie zaniżaj poziomu.. pseudoynteligencie.

Profil nieaktywny
kibel
#45515.02.2013, 08:27

http://www.youtube.com/watch?v=Hbg6...
Coś z kuchni dla rozluźnienia

gerg
6 188
gerg 6 188
#45615.02.2013, 08:34

No to sie rozluznilem,ale on ma teraz inny login,kibel:P

Ania39
455
Ania39 455
#45715.02.2013, 09:09

Cos swiezego-wczoraj przyszedl hydraulik do cieknacego kaloryfera,przyniosl klucz zabke i rolke przezroczystej tasmy klejacej.Nie mogl zrozumiec ze tasma nasiaknie,odpadnie i dalej bedzie cieklo.Na szczescie nie moj problem jak spadnie przegnity sufit w kuchni.

elastycznyjozef
21 092 15
elastycznyjozef 21 092 15
#45815.02.2013, 09:15

Carisma.May., której części słowa "wypierdalaj" nie rozumiesz?

petra
1 156
petra 1 156
#45915.02.2013, 09:19

15 czerwca 2003 linie lotnicze LOT Warszawa-Londyn- wypelnianie deklaracji w samolocie.
Lotnisko-
Spowiedz;do kogo,po co,gdzie,dlaczego.Paru kolesi,ktorych"spowiedz"nie byla dosc przekonywujaca posadzonych w rogu na krzeselkach z perspektywa bardzo szybkiego powrotu do domu.

Kibel na lotnisku- znalazlam 50 funciakow-mysle-dobry znak.

Godzina 15.20- Autobus z Londynu do Edynburga z przesiadka w Birmingam.
Birmingam- Pomyslalam,ze jestem w Afryce.
Autobus Birmingam-Edinburgh- Oprocz kierowcy jestem jedyna "biala"w autobusie:)

16 czerwca 2003 godz. ok 7 am- wjazd do Edynburga,zamek,John Lewis...i wysiadka.Pomimo bardzo cieplego lata tamtego roku,pierwsza mysl-"kurwa,jak zimno"
-i ta mysl nierozlacznie towarzyszy mi do dzis:)

Opium
2 011
Opium 2 011
#46015.02.2013, 09:22

jozef, take it easy. Please.

Opium
2 011
Opium 2 011
#46115.02.2013, 09:23

6 lat w pracy na tym samym stanowisku i jeszcze na oczy nie widzialam kontraktu :)
Brak swiadectw pracy, ksiazeczek zdrowia.

Opium
2 011
Opium 2 011
#46215.02.2013, 10:43

Mazio, pozwole sobie na copy&paste:

Mazio
29.10.06, 14:32

wiecie, ze tu na kazdym rogu siedza zebracy? Najczesciej mlodzi
ludzie... Swiat zupelnie inaczej wyglada i smakuje. Nie umiem
przyzwyczaic sie do dwoch oddzielnych kranow (ciepla i zimna woda), do
wtykania widelca w kontakt, zeby otworzyc dziurki (uziemienie), do
tego, ze obok mnie siedzi teraz rasta piszacy po francusku, dalej koles
pisze jakims skandynawskim jezykiem, z tylu siedza dwie dziewczyny w
orientalnych chustkach, koles co obsluguje kafejke wyglada jak punk z
Trainspottingu (blond irokez i kolczyk w nosie), paczki sa jasne, chleb
smakuje jak silikon, samochody maja kierownice ze zlej strony... i
tylko sajder mnie leczy (cider)

tesknie...

ale mimo to nie wrocilbym... nie wiem jak to nazwac, ale od dawna
nie czulem wrazenia bycia w normalnym miejscu - jesli mozecie to
zrozumiec - wszystko tu jest logiczne nawet jesli szalone. Slucham
opowiadan kolegow - paru z nich jest tu juz ponad rok i wszystko powoli
uklada sie w spojna calosc... wszelkie kwestie dokumentow czy urzedow
sa jak z innej bajki. Dzis bylem na poczcie - pfff - nie odrywa sie
pieprzonych numerkow i nie stoi w kolejkach... wyglada to jak maly
market, z koszykami stojakami pelnymi roznych kopert, widokowek -
pietnasie kas i w kazdej mozna nadac paczki, listy. Nie umiem przekazac
wrazen, ale sa bardzo pozytywne. Nie ma balwochwalstwa w tym co pisze.
Malo jeszcze widzialem, ale to co widzialem bardzo mi sie podoba. Samo
miasto (Edibro) jest niesamowite. W samym srodku na wielkiej, z trzech
stron stromej skale stoi zamek. Dzis ginal w chmurach. Lekka mzawka
byla jak ich dotyk. Wszystko tu stare, wiekowe... ale najbardziej
zszokowal mnie napis na malym kosciele (nie wiem jakiego wyznania) -
FOR SALE i telefon... :]

do tego ciekawostka - tu jeszcze o 23 jest jasno

piszcie co chcecie, a ja Was pozdrawiam

ps. Szkotki sa rude i grube :]

16.06.2005
23:00

Tak poza tym - fascynujace sa tu ulice... mozna usiasc przy
skrzyzowaniu i napawac sie widokiem zoltych, czerwonych, zielonych i
bialych wpisow na jezdniach (slow, bus & taxi, watch pedestrians,
kratownice skrzyzowan, linie w roznych kolorach i w ogole jakies takie
grafiti, a zaraz - ziuuuuu przejezdza z niewlasciwej strony autobus
wysoki jak pietrowy domek jednorodzinny, a pani kierowca jest ruda,
gruba i usmiecha sie do Ciebie przepraszajac, ze wytracila Cie z
marzen) za grzyba nie wiem do czego one sluza, ale strasznie tu
kolorowo :D

17.06.2005
15:03

Wiadomosci z frontu:

Jestem jak dziecko we mgle (z ta mgla to dzis doslownie). Dzis
odbylem pierwsza powazna rozmowe ze Szkotka w sklepie 02 kupujac
telefon - ona mnie rozumiala w stu procentach, ja ja w 60 - wiem
jednak, ze sie starala... Nudno mi dzisiaj - chlopaki (jest nas 8 w
jednym mieszkaniu) poszli do pracy, a ja sie wzialem za sprzatanie.
Dzis nie ma sensu chodzic po agencjach (pracy :P) bo u nich piatek to
jakby weekend i patrza na Ciebie oczami w biale skosne krzyze na
granatowym tle :) Jest 13.50 a widzialem wiecej na*ebanych Szkotow na
ulicy niz w ostatnim roku w Polsce w ogole... Ale co tu robic z czasem
jak w godzine zarabiasz na litr dobrej whisky? ;)

Tesknie do ludzi bo do kraju jeszcze nie zaczalem. Mam juz szkocki
numer tel. adres zamieszkania, nic nie stoi na przeszkodzie zaczac
szukac pracy

dalej

wy***na w kosmo koszulka Hiberiansow (La Coq Sportife) kosztuje 20f;, ale wisi tu wiecej Rooneyow, Beckhamow i innych niz
kiedykolwiek powieszono w przeszlosci na placu przed twierdza :] BTW.
to jest dwie godziny Twojej pracy jesli lubicie koszulki pilkarskie to
mozecie zaczac zakladac, ze z czasem bedzie problem z szafa :))

Dzis widzialem fajnego goscia - siedzial sobie w nieczynnych
drzwiach do kina (wejscie bylo gdzie indziej) w garniturze na moje oko
za 1000£ po turecku z rozpieta koszula (czysciutki az
pachnial) i jaral blanta... usmiechal sie do wszystkich i mowil
"chears" (czesc)... chyba mial przerwe w biurze, drzwi byly brudne ale
jemu to nie przeszkadzalo...

Mam nowe dwa Cidery (jablkowe piwo?) po litrze kazdy - wysylam CV i jest mi nienajgorzej :)

narciarz ;D

17.06.2005
15:52

btw. widzialem dzis ladna Szkotke, szczupla i ladna... szlismy za nia
po Princess Street, az spotkala sie z kolezanka (nie sledzilismy jej
ale szlismy w tym samym kierunku) Zobaczyla ja i powiedziala: siemka
Agata, k***a nie moglam znalezc tej j***nej Gardenaweniu!! (i wszystko
jasne :D)

Polki rulezzz!!!

17.06.2005
16:06

Tu wszystko takie stare, wiekopomne i tchnace tradycja, budynki pokryte
patyna wiekow, kamienie pamietaja jeszcze cieple tyleczki anglosasek
wykorzystywanych przez wikingow... W parkach graja w krykieta i golfa,
nasze mieszkanie ma maly ogrodek ze sznurkami do suszenia (ocipieli?
przeciez tu pada non-stop) i kamienna zabe (jak upije sie na odwage to
ja ucaluje) Ulice sa dostojne i pna sie w gore i w dol po zielonych
wzgorzach z ktorych wyrastaja bazaltowe, stare i ciemnobrazowe skaly. I
tylko ludzie nie pasuja - kolorowy tlum pelen roznych nacji, mieszanina
jezykow, kolorow skory, ubiorow jak z koszmaru pijanego stylisty. I
nikt sobie z tego nic nie robi. Pub pogania pub... z browarow jedzie
mielonka (jak to jest nie wiem, ale podobno proces warzenia piwa
generuje ten zapach. Autobusy sa pietrowe jak geologiczny przekroj skal
pod nogami, a jazda z przodu na gorze owocuje wrazeniem, ze zaraz to
pudelko "wykopyrtnie" sie na mordke w przod... I tylko czas jest tu
jakis inny... zapiernicza tak szybko jakby poganialy go funty ktore
wrzucam nakrapianej blondynce za lada w kafejce, zeby tu jeszcze
posiedziec... Chyba pojde do Scotmida po paczki i cidera... niech on
bedzie francuski... ale trzepie zupelnie po polsku :)

17.06.2005
18:35

tak... zdecydowanie brakuje mi Polki :)

gdybym nie byl taki dzielny to bym teraz wyl...

siedze tu sam i jest kolorowo do wyzygania...

wszyscy sa mili i slodcy, az mi sie odbija

i cos mowia do mnie czasem - ale zdecydowanie za rzadko

jakby mnie nie bylo w ogole - ot taki nikt na drodze cudzego
zycia... koledzy jeszcze nie powracali z pracy, odbija mi sie ciderem,
mam myszke zamiast trackballa i kupilem fajny telefon tylko nikt na
niego nie dzwoni...

jest mi samotno :(

--

edit

i tak moglo byc gorzej - moglbym na przyklad szukac pracy we Wladywostoku :]

20.06.2005
21:32

Jestem... :)

Heh, dzis umknela mi jedna praca.. ale kto by sie martwil w taka
pogode? Fascynuja mnie trawniki - nie to zebym byl jakims trawofilem,
ale w zyciu juz przepedzono mnie z niejednego parku za deptanie. Tu to
sie nie zdarzy. Ludzie rozkladaja sie na trawce graja w scrable, inni w
krykieta (coz za beznadziejna gra), w pile... pary leza calujac sie w
sloncu i nikomu nie przyjdzie do glowy zwracac na drugiego uwagi. No
chyba, ze chce sie dolaczyc (do gry w pile ofkz). Lezalem sobie na
takim trawniku i patrzylem w Szkockie niebo - niczym nie rozni sie od
naszego - jest tak samo piekne, ale dla typowego Warszawiaka jedno jest
fascynujace. Przekrecasz sie w lewo - widzisz gory, w prawo - na
horyzoncie zatoka i morze... do tego morskie powietrze (dzisiaj wialo)
Najwazniejsze jest jednak, ze po tym przekrecaniu nie jestes utytlany w
psich kupach... zlazlem dzis hektar trawy i zadnej nie znalazlem.
Koprofilom wiec odradzam przyjazd serdecznie!

Niezli sa moi kumple - pracuja tu od roku przez agencje na
budowach w stylu temporary-freestyle i nie poznali by numeru NIN nawet
gdyby wyskoczyl z krzakow i kopnal ich w dupe! Ja tak nie chce - od
razu mowie, ze chce pernament job i nawet powtarzam to dwa razy gdy
lagodnie wyprowadzaja mnie na ulice Ci mili panowie w szkockich
sukienkach (obilem sie dzis od agencji zatrudniajacej jakie
admistracyjne szychy) :))) Ogolnie jednak ludzie sa tu zbyt mili - co
kojarzy mi sie nie wiem czemu z muminkami i stworzonkiem z tramwaju z
piany morskiej (ale o moich fobiach nie bede pisal :P ) Jest pieknie -
banknoty zamieniaja sie jednak zbyt szybko w monety, zeby nie pracowac.
Mimo to wierzcie mi - pracy jest tu multum - tylko, zeby znalezc te
wlasciwa trzeba sie naszukac. No i znac jezyk. Bo jak na razie to
zdarza mi sie usmiechac ze zrozumieniem gdy pijaczek zaczepia na
chodniku, a potem spierac z kumplem co szedl obok: on chcial dziesiec
pensow (moja wersja), nie on pytal ktora godzina (kumpel powiedzial mu
ze jest quarter to ten) - a tak naprawde on powiedzial - mfaffappp
brrrr teeee pfffff (trzymajac sie jedna reka parkometru gdzie sprawdzal
czy sa drobne) Ale to szczegol - zanim naucze sie szkockiego to Szkoci
naucza sie polskiego - dzis na Princes przy jednej z agencji pracy
pomoglem jakims Polakom dajac im swoje namiary na agencje. Jestem z
siebie cholernie dumny. Zadnej armii od Hastings nie udalo sie zdobyc
tej pieprzonej wyspy, a my wezmiemy ja od tylca! hzhzhzhzh :]

Jedzenie i picie...

predzej kapsle od butelek beda mnie prosic zebym je posiadl niz
sprobuje wszystkich rodzajow napoi na tej gorce wyrastajacej z oceanu
:)

Cola z limonkami, z cytrynka, napoje male duze, kolorowe, na
polkach, dwa za jeden, smakuja tak dziwnie... wyobrazcie sobie owoc,
ktorego nie ma, a na pewno jest tu napoj o takim smaku... mysle, ze na
upartego napoj serowo -kurczakowy jest obok mnie w Scotmidzie... A te
piwa! Tylko trzeba uwazac bo tu sa jakies dziwne miary - 440ml piwa
4.2% nie trzepie tak samo jak tego 8.5% - dlatego mocno trzeba sciskac
w garsci funty szukajac po polkach, bo mozna natrabic sie ze stylem lub
bez (chodzi ofkz o ilosc plynow) W sklepach tu strasznie kolorowo.
Czuje sie jak wiejski glupek w filharmonii... Na kazdej polce jakies
dziwne towary, krewetki zagladaja pod ogon homarom, nawet makaron jest
lewo i prawoskretny. Ochroniarz juz sie do mnie usmiecha bo gdziebym
sie nie szwendal i tak wychodze z Ciderem White Star. Musi poznal we
mnie konesera... :) Ja to jestem kiepski smakosz bo najbardziej lubie
cwiercfunciaka do mikrofali i tylko wkurza mnie sam proces obrobki
mechanicznej jedzenia bo jest w morde czasochlonna :) trzeba wyjac
plasterek sera z folijki i polac z drugiej jakims sosem... Czy ja w
morde wygladam na kucharza?! :P

Staje sie powoli koneserem Ciderow - jedno Wam powiem - wstaje sie po nich bez kaca :)

Wasze zdrowie :*

21.06.2005
12:30

za to pod prysznicem mam cos co wyglada jak pudelko i ma pokretlo
zamiast kurkow - ile sie nakombinowalem, zeby dojsc jak to dziala (a
wstyd mi bylo kogos wolac) ;)

jest taka góra w Edibro

na skos od wieży widoków

zielona i tonie w chmurach

zaprasza Mazia do skoków

przyjemna zieleń i brązy

wysokośc grubsza z wysoka

na szczycie ludzkie kukiełki

kłaniają się szarym obłokom

najlepsze że to jest w mieście

bazaltem wyrasta skała

a ja patrze na nią ze schodów

i gębą śmieję się całą

bo mały jestem cholernie

przy górze i taki nieważny

lecz jeśli bardzo się uprę

przelece ją bom odważny :))

ide na wycieczke na gore, zabieram kamere i obejrze Edynburg z lotu sraka :)

21.06.2005
19:50

Pozycz dyche... te slowa budza mnie rano i usypiaja wieczorem :)

Nic to - przynajmniej chlopaki pracuja... za prace w stoczni maja
przy dwunastu godzinach 1400£ miesiecznie. I z tego cow iem to
sie nie przepracowuja :) Tylko ja sierotka musze pic te Cidery! Coz -
ktos musi odwalac czarna robote :) Dzis bylem na GORZE - nie latwa
droga... wspinalismy sie z Rafalem pionowa prawie sciana, zlebem pelnym
piargu z kruszonego brazowego bazaltu, czepiajac sie krzakow. Gdy juz
wszedlem mialem satysfakcje. Gdzie tam w kraju znajdziesz gore w srodku
miasta (skala jak sie masz wiktor) z widokiem na starowke pamietajaca
kroli polujacych na miejscowe gatunki fauny i flory plus morze...
zatoka byla jak malowany reka kiczmistrza pejzarz... Wiatr chcial mi
wyrwac ostatnie funty z kieszeni, a ja siedzialem i patrzylem... Taki
maly, a tak wysoko. Potem poszlismy na Princess - wczoraj kupilem
Bluetooth Dongle - taki maly cypisek do polaczenia kompa z telefonem. W
pudelku niestety nie bylo instrukcji i plyty z programem instalacyjnym.
Dlatego dzis poszlismy sie poskarzyc. Pan przepraszal mnie tak dlugo,
ze az mi go bylo szkoda. Nie bylo w nim podejrzen, ze moze chcialem
drugi i klamie, nie bylo podchwytliwych pytan z gatunku "a paragon"? Po
prostu poszedl do magazynu i wyszedl prawie z placzem bo nie bylo juz
wiecej tych cypiskow. Za chwile jednak zadzwonil gdzies i skierowal nas
ulice dalej gdzie dostalismy nowy komplet (oddalem stary) pelen
wszelkich gadzetow. Czulem sie wazniejszym Maziem niz normalnie sie
czuje. A przeciez to tylko normalnosc! Niestety wczorajsza praca nie
wypalila ale powiem Wam ze moze lepiej. Widoku z daGory nie da sie
zapomniec... W oddali widzialem przelatujace albatrosy, mewy i
Malysza... Zycie bylo kolorowe i tylko jak wrocilem do domu to cale
towarzystwo smialo sie pol godziny... Nie dlatego, ze bylem brudny. Ot
ujarala sie banda i cieszyli sie nawet z tego, ze to nie Landlord... Bo
maja jakies tysiac dwiescie w plecy... Tak, zdecydowanie zycie tutaj
powinno byc tansze. Ale z drugiej strony - nawet przy sredniej pensji
mozna sobie kupic niezlego kompa po miesiacu (jesli zyjesz oszczednie)
Ja coprawda przeliczam na razie wszystko na Cidery, ale to chwilowe.
Jak zaczne zarabiac bede liczyl zycie w butelkach whisky...

hzhzhzzz :)

Czuwaj!

26.06.2005
18:28

dosc juz mam hamburgerow! Zjadlbym cos normalnego - tylko kto mi ugotuje? ;)

jadlem jagniece steki w mietowej marynacie - dramat i wiadro mode on

hamburgery prowansalskie troche lepsze, ale najlepsze byly
mushroomburgers - te mi pasuja... tylko czemu, zeby cos zrobic musze
najpierw wysprzatac pol kuchni - mieszkanie z osmioma facetami to
naprawde udreka... :/

przez ten wyjazd moje postanowienie niejedzenia miesa szlag trafil - jem co daja i co samo przypelznie :)

dzis bylem na miescie - chcialem wydac pare funtow... jedyne co
mnie przyciagnelo to zimny guiness z beczki (pianka = 1 cm smietany).
Poza tym jest wszystko co chcecie i nawet troche wiecej. Tylko na
grzyba to komukolwiek jak sie nie ma tym z kim cieszyc? Szwendanie mnie
juz znudzilo, mam prace ale i tak bede szukal lepszej bo za malo
placa... Widoki owszem piekne, pogoda zajebista i tylko ja siedze w
kafejce z piwem i nie mam ochoty nawet na pisanie. Za cieplo? A moze
jednak brakuje mi ochoty? Do pracy jezdze pociagiem i to musze przyznac
jest jasna strona zycia - pociagi w pelni klimatyzowane, ciche,
siedzenia jak w samolotach - widoki przez okno przecudne (most dlugosci
ponad kilometra po drodze) Ogolnie powinienem skakac do gory, ale jakos
nie mam ochoty.

Pozdrowienia z upalnej Szkocji

09.07.2005
17:29

cos materialnego:

dostalem pierwsza tygodniowa wyplate - 211 funtow... i taka mala
refleksja - stac mnie z tygodnia na sporo ciuchow... za dwa tygodnie na
przyzwoity komputer - wreszcie wiem po co tu jestem. Niby pieniadze
szczescia nie daja, ale naprawde ciezko o nie bez nich. Gdybym tylko
nie zostawil ukochanej osoby w kraju swiat bylby kolorowszy niz filmy
Disneya.
Probuje roznych piw i powiem Wam, ze jednak Guiness "rzondzi"! :)
Szczegolnie taki Draught 0 stopni C. Pozdrawiam wszystkich i powiem Wam
tylko tyle - jest nas tu od groma i ciut ciut (w Edynburgu), o prace
jest teraz nielatwo - jesli jednak mam gdzies pracowac ponizej swoich
kwalifikacji (co robie) to chce tutaj - przynajmniej stac mnie na to by
sie czuc czlowiekiem

czirs!

12.07.2005
20:47

dostalem dzis szkocka karte kredytowa z HSBC :)

czuje sie wazny - w Polsce mi nie chcieli dac, bo malo zarabialem :P

Jesli ktos z Was zostaje w kraju to zaopiekujcie sie moimi kotami :)

Strasznie tesknie - zostawilem swoja Ose w domu - co prawda
niedlugo do mnie przyjedzie, ale bez niej caly ten kolorowy blichtr
jest jak roztopione lody. Co z tego, ze tu fajnie - nie ma sie z kim
tym dzielic. Nie wyjezdzajcie bez ukochanej osoby - to tak jak
samobojstwo z odroczeniem... Czy w Polsce tez jest taki upal? Ostatnie
dni zupelnie zaprzeczaja moim wyobrazeniom o Szkocji - jest grubo ponad
30stke. I tylko moj 13 godzinny dzien pracy w chlodni daje mi szanse na
przezycie tego bez przegrzania. Z ciekawostek - maja tu
nieprzezroczyste, wysokie barierki na mostach - to chyba po to, zebym
sie nie rzucil z tesknoty. No i matki prowadzaja tu dzieci na smyczach.
Widzialem jedna na glownej ulicy z szostka szkrabow od 2 do 5 lat
przypietych za lapki do smyczy... wygladalo to przekomicznie.

Wasze zdrowie

------------------

tyle tego... ktoś spyta po co to daję i co to za cholerny blog?
otóz tak mi się pomyślało, ze te notki mogą komuś pomóc, komuś kto zastanawia się jak tu jest... przynajmniej ma obraz z perspektywy Mazia ;)

a jak jest teraz i jak to wygląda - moze komuś z Was będzie chciało się dopisać? Ja to tez zrobię - jak znajdę wenę.
pozdrawiam wszystkich :)

kama79_79
Glasgow
22 709
#46315.02.2013, 11:54

Opium, nie ma ksiazeczek zdrowia, ale jest Health and safety, food hygiene, cos tam zwiazanego z osobami niepelnosprawnymi.Ja takie certyfikaty musze zdobywac co 3 lata?No i badania lekarskie tez musze robic, raz w roku.

Opium
2 011
Opium 2 011
#46415.02.2013, 11:55

Serio? Gdzie pracujesz?

kama79_79
Glasgow
22 709
#46515.02.2013, 11:57

Social services.
A i cos tam z alkoholem zwiazane tez jest.Fakt, nie ja za tym laze, pracodawca organizuje.Oprocz zaswiadczenia od GP oczywiscie.Chociaz placi za to, bo taki swistek 2 stowy kosztuje.

Opium
2 011
Opium 2 011
#46615.02.2013, 11:59

Ja mam jedynie co 2 lata robione Enhanced Disclosure Scotland i raz na 2 lata musze isc na kurs Child Protection. Nic wiecej.

kama79_79
Glasgow
22 709
#46715.02.2013, 12:00

W zeby nam nie zagladaja tylko:;)

petra
1 156
petra 1 156
#46815.02.2013, 13:00

PRACA
18 czerwiec 2003-Propozycja pierwszej pracy w B&B,.Koles zaproponowal mi 72£ za siedem dni pracy od 6.30 do 14.00 + zakwaterowanie.(robienie i podawanie sniadan, sprzatanie pokoi i odbieranie telefonow:)).Myslalam, ze sie pomylil i zapodzialo mu sie gdzies "1" w tej pieknie napisanej ofercie,okazalo sie, ze nie.Prace odrzucilam.(w tym czasie porzadny pokoj mozna bylo wynajac za 50£).

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#46915.02.2013, 13:05

Lotnisko Wawka-Okęcie. Czasy jeszcze przed Schengen.

Pan w mundurze ogląda ze wszystkich stron mój dowód osobisty, czekam, ąz skurw**l zaraz go połknie- i z mojego wyjazdu nici.

Nagle mój dowód pęka w jego łapach, nadłamuje się (nie posiadam paszportu). Twarz gościa nabiera koloru czerwieni.
- I co?- pytam- Teraz pewnie nie wypuścisz mnie z kraju?

Koleś z miną zbitego psa oddaje mi nadłamany dowód i przepuszcza dalej...

Dwa lata później dowód łamie mi się na dwie osobne części, sklejam go przezroczysta taśmą klejącą.
Uwagi co do tego mają tylko policjanci i urzednicy w Polsce i tylko oni stwarzają jakieś sztuczne problemy.

Tutaj nikogo to nie obchodzi- ani w councilu, ani w banku, ani policji, ani gdziekolwiek indziej. Chociażby z tej prostej przyczyny, ze numer dowodu powtórzony jest na obu częściach- zarówno u góry, jak i u dołu.
Logika.

petra
1 156
petra 1 156
#47015.02.2013, 13:11

ZYCIE PRYWATNE

22 czerwca 2003- Poznalam faceta.Moje plany powrotu do Pl po 3 miesiacach stanely pod znakiem zapytania.Mialam tylko podszlifowac angielski i zarobic troche grosza, a tu taki numer:)
Z tym facetem jestem do dzis:)

marzaj136
261
marzaj136 261
#47115.02.2013, 14:23

20 maj 1990 - lotnisko w Londynie, dwie urocze mulatko podobne niewiasty sprawdzaja paszport i prawie dwie godziny debatuja nad moja wiza wbita w Krakowie, po lanchu okazuje sie wreszcie ze moge podazac dalej, po studiach na akademi ekonomicznej i bieglej znajomosci wszechobecnego wowczas w Polsce jezyka rosyjskiego i z racji podpisanej umowy o miastach partnerskich oczywiscie jezyka niemieckiego wyladowalam w UK bez bladego pojecia o tym kraju, kulturze i jezyku, Oxford - jedyna polska studentka porozumiewajaca sie w jezyku niemiecki z otoczeniem a studiujaca angielski wydzial, szok jak wowczas przezylam z niczym sie nie rowna - PL puste polki , brak prawie wszystkiego - UK - wszystko czego dusza zapragnie, auta , pelne polki w sklepach , tanie jedzenie , mieszkania , slowem zderzenie dnia z noca , takie przezycia pozostaja na zawsze w pamieci i kiedy slucham waszych wspomnien ciesze sie ze tylko takie wspomnienia wam pozostaly , bo moje sie o wiele mroczniejsze ... wszystkim powodzenia w zyciu emigranta

paprykarz.
2 584
paprykarz. 2 584
#47215.02.2013, 14:24

Odslona druga, pierwsza przeprowadzka
Po 9 miesiacach we fraserze wyprowadzka. Czuje ulge ze opuszczam to zapomniane miejsce z drugiej strony troche zal ludzi ktorych tam poznalam. Mam tez tam kilka ulubionych miejsc do ktorych czasami wracam.
Nowe miejsce jeden z zamkow NTS mieszkam tam i pracuje, okazuje sie ze mam obsluge na sali w coffeshopie, znowu szok jezykowy? Wtedy wiedzialam ze albo sie przelamie i zaczne cos gadac albo bede w czarnej dupie. Spedzilam tam ponad dwa lata, fajny czas, piekne miejsce, wiejskie zycie i te zimy :-)) niestety nuda wiec czas na kolejna zmiane.
Wzielam psa pod pache i dzieciaka, kilka kartonow dobytku i kolejny nowy sart. Ja juz tak mam po ostatniej przeprowadzce obiecalam ze zostajemy TU trzeba sie uspokoic. Minelo 1,5 roku i znowu to uczucie ... moze jednak trzeba jechac dalej ;-)
Generalnie poznaje wielu przypadkowych ludzi ale tez takich ktorzy gdzies zapadaja w pamiec i zostajemy w ciaglym kontakcie.

kijevna
18 941
kijevna 18 941
#47315.02.2013, 14:36

daj te mroczne marzaj;)

marzaj136
261
marzaj136 261
#47415.02.2013, 15:03

kijevna jedyny mrok a moze cien jaki pamietam z tamtych czasow to pierwszy tydzien w akademiku - 2 osoby w pokoju przy 24 w PL , oraz grzyb wielkosci ksiezyca w pelni uroczyscie zaslaniajacy wieksza polowe sciany za lozkiem sasiadki z ktorego ta zupe;nie nic sobie nie robila, reszta to w porownaniu z warunkami jak zostawilam w PL urocze , moze jeszcze tylko pietrowy autobus bez kierowcy ktory jakos tak dziwnie posuwal sie w odwrotnym kierunku kiedy probowalam dostac sie do Oxfordu ale to juz taka odleglosc swietlna , w ubiegle wakacje po raz pierwszy moje dzieci pojechaly do PL do mojej rodzinnej miejscowosci i to one przezyly szok wiekszy jak wy tutaj, ogolnie po wszystkich perturbacjach jakie przeszlam tu i w PL nigdy nawet nie pomyslalam o powrocie do PL, coby nie powiedziec o UK to ten wlasnie kraj a od kilku lat szczegolnie Szkocja jest moim domem i chociaz pracuje prawie po calym swiecie a w Edynburgu jestem najwyzej dwa trzy miesiace w roku to i tak nic nie zmieni mojego zdania - Szkocja to moj dom i mam nadzieje ze wasz rowniez bedzie i po latach bedziecie sie smiac z waszych szokow i opowiadac wnukom a moze juz i dzieciom jak to dawniej bylo kiedy ja tu przyjechalam/lem

petra
1 156
petra 1 156
#47515.02.2013, 15:06

PRZYJAZNIE-
10 lipiec 2003-Dojechala moja przyjaciolka."Odbjalam" ja z rak kontroli granicznej na lotnisku w Edynburgu 5 godzin.Nie chcieli jej wpuscic, wbili jej juz w paszport pieczatke na powrot.Nie wiem jak mi sie to udalo, ale po dlugiej rozmowie z oficerem i wypalonej na spole z nim paczce fajek, facet obiecal, ze zrobi wszystko co mozliwe, zeby ja wpuscili.Zniknal na godzine za drzwiami przylotow i wrocil z nia:)Zapytalam tylko" Kaska, masz ta zubrowke dla mnie?"Miala.Kazalam jej wyjac i dalam ja w prezencie oficerowi.Troche glupie, bo przeciez byl w robocie,ale wzial.Moze dlatego, ze bylo to na zewnatrz, bo byl na tyle mily, ze odprowadzil nas do taksowki:)
Kaska wrocila po 3 miesiacach do Polski, przyjazn z nia niestety nie przetrwala.Milego oficera juz wiecej nie spotkalam.Fajek juz od 9 lat nie pale:)

kama79_79
Glasgow
22 709
#47615.02.2013, 15:36

Ja wysylalam fajki staremu.Dochodzily, do czasu, dopoki HMRC nie zorientowalo sie ile ludzie tego wysylaja:/
Glab raz poslal mi pieniadze, w kopercie...Oczywiscie doszla tylko koperta...

petra
1 156
petra 1 156
#47715.02.2013, 15:45

Fajki wysylalo sie z Polski owiniete w folie aluminiowa,ponoc nie mozna przeswietlic, nie wiem na ile to prawda.Kase oczywiscie przez biuro podrozy"Agat"

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#47815.02.2013, 15:45

Nie jest źle.
Jezeli dotarła koperta, to znaczy, że nie zajeb*li znaczka.

Pieprzeni kolekcjonerzy.

Profil nieaktywny
pabaj
#47915.02.2013, 16:04

#477
Folia al, niezła bzdura, ciekawe ktory marian to wymyślił

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#48015.02.2013, 16:21

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis