Ja z mojego początku w UK pamietam duzo imprez, zdecydowanie za duzo, do tego ludzi, ktorych juz nawet nie pamietam. Choc byla i jedna parwdziwa przyjazn, ale niestety sie skonczyla.
W barku kawowym gdzie pracowalam pamietam hektolitry dobrej kawy i mnostwo muffin na wynos.
Pamietam tez, ze w miescie na A. w tym czasie bylo o wiele wiecej mew i mniej Polakow niz obecnie.
To byl czas, ktory nazywam przedluzeniem zycia studenckiego.
waliza
#437 | Dziś - 00:12
Na calej tej omszalej wyspie z ebayem wlacznie nie uswiadczysz zwyklego mlotka. SZOK. Sa ciesielskie, kamieniarskie, blacharskie itd itp ale zwyklego nie ma przenigdzie. Jak oni funkcjonuja?
______________________________________________________
niestety zwykłych młotków tu w nadmiarze. zarówno polskich jak i szkockich
#471 Marzaj 136 wspomina:
''PL puste polki , brak prawie wszystkiego - UK - wszystko czego dusza zapragnie, auta , pelne polki w sklepach , tanie jedzenie , mieszkania , slowem zderzenie dnia z noca , takie przezycia pozostaja na zawsze w pamieci''
To se ne wrati. Ten bolesny kontrast.
Emigracja juz nie jest zlapaniem Pana Boga za nogi, biletem do raju.
No i o ilez latwiej sie o tym przekonac po 2004!
Czasem tylko mi zal, ze jak w koncu sie czlowiek zdecydowal, to plum! wpadl w wielki kryzysowy lament, ktory sie nie chce skonczyc. Inna rzecz, ze co to za kryzys, skoro koniny na rynku pod dostatkiem i w zeby kluje ;)
waliza
#504 | Dziś - 21:57
Zwykly mlotek to mialem na mysli slusarski oczywiscie. Tymi, ktorych tu w nadmiarze to gwozdzia nie wbijesz.
----------
sprobuj uzyc kostki brukowej albo cegly, maja wieksza powierzchnie, mlotek ciesielski prawdopodobnie sluzy do wbijania gwozdzi, o ile sie w niego trafi (gwozdzia)
nie slyszalem o gwozdziach wbijanych przez slusarza, w rure?
po drugie waliza ja uzywam penumatycznego mlotka naciskam spust i gwozdz niczym z kb ksu frunie z predkoscia forda gt 40 i wpierdala sie w drewno majestatycznie niczym strzala wystrzelona z kuszy tkwiac w drewnie niczym eskimos ktory zasnal nad przereblem lowiac pingwina na haczyk i kulke sniegu
szok !
Zainspirowal mnie temat z dyskusji ogolnej: 'jechac czy nie jechac?'. Pamietacie Wasze pierwsze dni po przyjezdzie na Wyspy? Jakie bylo to miasto? Jaka robota? Jakie mieszkanie? Jakie wrazenia?