dzieki kijevna, w dalszym ciagu jestem jednak zdania, ze to rodowici Szkoci (i tylko oni) powinni mieć prawo głosu w tej konkretnej sprawie, ale skoro okazuje się, że nawet urodzeni tutaj, a obecnie mieszkający w Anglii, czy Irlandii Półniocnej Szkoci nie będą mieli takiego prawa, natomiast obcokrajowcy, którzy przebywają tu od niedawna (być może tymczasowo) - owszem, to chyba nie mam innego wyboru niż wziąć w tym udział. Niektórym trudno to zrozumieć, ale to już ich problem, nie mój.
urko, kijevna
no wlasnie... chca byc wporzo
;)
In January 2012, Labour MSP Elaine Murray led a debate arguing that the franchise should be extended to Scots living outside Scotland, including the circa 800,000 Scots living in the other parts of the UK. This was opposed by the Scottish Government, who argued that it would greatly increase the complexity of the referendum and cited evidence from the United Nations Human Rights Committee that a referendum based on criteria other than residence would be queried by other nations.
gdzies tam w archiwach bbc jest to wyjasnione dokladniej, chodzi tez o kwestie ustawy na podstawie (zasad) ktorej bedzie przeprowadzane referendum
czytalem o tym, ale zamotane to jest
ogolnie chodzi o to, ze przyjeli takie zasady bo ich zmiana musialaby nastapic w Londynie
prosciej bylo nie ruszac i zostawic, a za to wpisac mlodziez w urny
polityka i tyle
kaplicowy
#529 | 17.03.13, 22:33
CZa sieM zorganizować:
- ankietka
- wybór prezesa
- fanpage na Fb przeciwko rozdzielności
- agitka na kilku ogniskach
- dla zaawansowanych zajęcia w podgrupach mieszanych. Łysi, garbaci i PiSuary wykluczeni.
- dyscyplina grupowa na referen
coś cisza w dyskusji
jestem za... ....na trzeźwo
Znalazła się niestety wśród Polaków mieszkających w Szkocji grupa nieodpowiedzialnych "aktywistów", którzy tu na emito, jak i na FB, próbują namawiać Polaków do opowiedzenia się w referendum niepodległościowym po którejś ze stron. Jedyne co możemy na tym skorzystać, niezależnie od tego po której stronie się opowiemy, to liczne grono wrogów wśród tubylców; Szkoci sami są w tej sprawie mocno podzieleni.
Przyjechałem tutaj 6 lat temu, żeby spokojnie żyć i pracować, a nie mieszać się do polityki i/lub decydować o przyszłości Szkotów, którzy mieszkają tu od pokoleń. "Aktywiści" dają się rozgrywać lokalnym politykom, którzy będą nas (i innych imigrantów) próbować wykorzystać jako 'mięso wyborcze'. Jestem absolutnie przekonany, że "aktywiści" robią polskiej społeczności w Szkocji tzw. "niedźwiedzią przysługę"... chciałbym wierzyć, że nieświadomie, ale wiele wskazuje na to, że sami chcą coś na tym ugrać.
Moja propozycja: nie bierzmy udziału w referendum, dajmy Szkotom zdecydować w tej bardzo ważnej dla nich sprawie.
P.S. Ja tu zostaję bez względu na to, która opcja zwycięży... chyba, że zajdą jakieś nowe okoliczności.