kochane uczciwe szkocinki ;-)niestety moim zdaniem nie masz teraz jakichkolwiek praw i nie widze innego rozwiazania jak natychmiastowe wyprowadzenie sie. W swietle jakiegokolwiek konfliktu prawnego z wlascicielem mieszkania jestes na przegranej pozycji jakby na to nie patrzec.CAB ci nic nie pomoze bo mieszkales nielegalnie, council taxu nie placiles pewnie, nie zaplaciles facetowi czynszu za miesiac itp. Co wiecej, zeby sie nie dogadal ze szkotami z tamtego mieszkania zeby wszystko zwalic na ciebie bo bedzie ich zdanie przeciwko twojemu.Nalezy wyciagnac wnioski i juz.
Okazało się, że przybył oficjlanie umówiony z kochanym wspolokatorem i poinformował, że my, czyli osoby, które nie były wymienione w poprzedniej umowie najmupamietaj, ze umowa ustna jest tu tak samo wiazaca jak kontrakt. Jezeli masz dowody, ze placiles rent, to tak samo jak inni byles lokatorem tego mieszkania.
Hej dzięki śliczne wszytkim za odpowiedzi! Dalej jestem na tym mieszakniu. Postraszyłem "kochanego wspolokatora" prawnikiem mojej firmy i nagle się okazało, że w sumie, to landlord nie wyrzuci nas w tym tygodniu, moze w przyszlym, ale to też nie pewne. Myśle sobie, że zawarli umowe w stylu: " ty sie ich pozbąć przed końcem miesiąca, a połowa depozytu jest Twoja" lub coś w tym stylu. Co do prawnika, to mu poprostu, jak to się mówi, kitu nawciskałem, ale poskutkowało. W niedziele się przeprowadzam na nowe mieszkanko i tu znowu moje pytanie...bo ja to mam szczęście. Bede musiał pospisać umowę najmu, ale poza mną, cała reszta to znowu studenci. Dziewczyna, której miejsce zajmuję stwierdziła, że z ctax'em nie będzie problemu, bo wypełni na siebie formularz z uczelni o zwolnienie z płacenia ctax. Moje pytanie jest takie, jest szansa, że zostanę złapany na takim oszustwie? Jak to wygląda, czy agencja wysyła kopie umów co Council'a? Czy po prostu, jeśli będę trzymał buzie na kłódkę nikt sie nie zorientuje? Mam nadzieję, że nie pakuje się w kolejne bagno :/ Licze na równie rzeczowe odpowiedzi co wcześniej. Pozdrawiam!!!
Raczej sie nie uda, z trego powodu, ze twoja znajoma gdzies bedzie musiala sama mieszkac, a uczelnia podpisze jej dokumenty tylko raz.Mieszkanie ze studentami jest o tyle kiepskie, jezeli ty sie nie uczysz, ze powininenes w takiej sytuacji placic polowe council taxu za CALE mieszkanie , a to na ogol sporo w duzym dzielonym mieszkaniu.
Mieszkalem razem ze studentami, mieszkanie bylo na nich, wiec nie placilismy CT. Co prawda wprowadzilem sie w grudniu, oni zglaszali bodajze we wrzesniu, ale przez caly ten czas co mieszkalem nie bylo problemu. Wg mnie powinno byc spoko. Z drugiej strony nie wiem co jest potrzebne aby takie mieszkanie zarejestrowac jako studenckie. Jesli kopia umowa wraz z legitymacjami osob widniejacych na umowie, to bedzie lipa.
Witam,
Namieszało mi się troche i prosze o pomoc, w formie porady. Pół roku temu wprowadziłem się do mieszkania studentów. Ja studentem nie jestem, umowy nie podpisywałem, bo wprowadzałem sie na miejsce kogoś kto to zrobił. Wiem, wiem, naiwne. Po trzech miesiacach umowa wygasła, landlord podesłał nową do podpisania, ale jakoś tak solidarnie, nie odesłaliśmy jej z powrotem. Miesiac temu dostalismy pisemko informujace, że do 15 tego miesiaca mamy sie wyprowadzić, ale w SmallPrint można było przeczytać, że aby nas eksmitować landlord potrzebuje nakazu sądu a to trwa miesiące. Za namową kochanego (szkockiego) studenta, który, powiedzmy sobie zarządza mieszkaniem, nie zapłaciliśmy czynszu za październik, coby odzsykać w ten sposób depozyt. Nie dalej jak wczoraj, do pokoju wladował mi sie landlord, jak mnie zobaczył to uciekł. Okazało się, że przybył oficjlanie umówiony z kochanym wspolokatorem i poinformował, że my, czyli osoby, które nie były wymienione w poprzedniej umowie najmu, nie są pod opieką prawną (czyli, że nie potrzebuje nakazu, żeby nas eksmitować) i że w poniedziałek z rana przyśle rosłych panów, aby wynieśli na ulice nasz dobytek. Było juz za późno by sie umówić na spotkanie w Citizens Advice Bureau, a wcześniej jakoś o tym nie pomyślałem. Czy ktoś ma pojęcie, wynikające bądź to z wiedzy, bądź też z doświadczenia, czy to co mi przekazano jest zgodne z prawem? Czy istnieje dla mnie jakas szansa przezycia w tym mieszkaniu do końca miesiącą? Czy mogę się jakoś bronić, powołać na jakiś przepis? Czy moge odzyskać depozyt? Czy generlanie mogę cokolwiek zrobić, poza spakowaniem jutro, t.j. w niedziele manatków i rozbiciem namiotu w Meadows?
Bardzo Was prosze o rzeczowe porady, a jeśli już krytykę, to konstruktywną. Dla tych co mnie chcą zwyzywać już się sam przyznaje: jestem naiwny, łatwowierny, cud, że jeszcze żyje. A teraz drodzy, czekam na pomoc!
Pozdrawiam serdecznie.