"Oczywiscie bezposrednim powodem waszej wyprowadzki bedzie grzyb, na co bedziesz mial dowod, po wizycie kogos z EH."
http://www.emito.net/spolecznosc/fo...
Bo dogryzanie to dobry sposób na dobre samopoczuwanie. :)
Właśnie doczytałem:
"...Damp specjalist czy jakoś tak i ma stwierdzić obecność pleśni lub jej brak...tylko,że jeżeli oni mu zapłacą to dostaną taki raport jaki chcą. My chcemy się wyprowadzić jak najszybciej - czy jest na to jakiś sposób, doradźcie....tym razem chyba jasno sytuacje opisałem..."
Jeżeli wszędzie węszysz spisek, to wszelkie działania i tak są o kant dupy potłuc.
Jeżeli priorytetem jest wyprowadzić się jak najszybciej, to spakuj dobytek i....ariwederczi...
A depozyt? No cóż, to tylko pieniądze - pamietaj o priorytecie.
mk_xx
nie licz na doglebny remont bo tego nikt nie chce robic chyba ze w ostatecznosci. jesli srodki grzybobojcze nie pomagaja to jest juz zle, a porzadny remont z ingerencja w glab sciany moze kosztowac kilka tysiecy, wiec nie dziw sie, ze landlord probuje sie z tego wymigac. zamiast siedziec i myslec, zloz to wypowiedzenie i szukaj nowego mieszkania. zawsze mozesz probwac znalezc kogos na swoje miejsce wtedy mozesz opuscic mieszkanie wczesniej (tylko kto wezmie z grzybem...)
człowieku marny - za słuchawkę się łap i dzwoń do councilu - tam sie dowiesz ile to trwa - zaznacz, że masz małe dzieci...
swoją drogą chyba masz już coś nagrane w sprawie nowego mieszkania, że tak teraz ciśniesz?
Konrad - znam taki przypadek - wprowadził się do mieszkania starszy Szkot, podpisał umowę na pół roku oczywiście, ale po kilku tygodniach znielubił bardzo jednego ze współmieszkańców. Mieszkanie było ok, poza jednym rogiem w salonie, w którym była wilgoć od przeciekającej rynny, ale wilgoć - jeszcze nie grzyb. Pewnego wieczoru Szkot dostał ataku duszności - nie wiem jak to zrobił, w każdym razie pojechał na A&E, dostał leki i jakiś świstek, z którym pognał na drugi dzień do agencji, że się wyprowadza, bo wilgoć mu szkodzi na zdrowie. I wyprowadził się natychmiast, a depozyt dostał. Nie zmyślam:)
Byłem dziś w Councili i odwiedziłem nawet Shelter....dowiedziałem się, że oni pomóc nie mogą, muszę dogadać się z landlordem, trochę go postraszyć....cały czas zaznaczałem że mam 2-letnie dziecko i żona ma alergię....zamówiłem tego "dampness specialist" z councilu - mam nadzieję, że przyjdzie i landlordowie zamówili prywatnie swojego specjalistę - zobaczymy co z tego wyniknie. Co do utraty depozytu - nie mogę sobie pozwolić na takie stary - poprostu mnie nie stać na to! Wynajmując kolejne mieszkanie muszę zapłacić kolejny depozyt + rent za miesiąc z góry - to nie są małe pieniądze...
Mieszkanie nie mam nagranego i szczerze mówiąc mam problem ze znalezieniem :/
mk_xx, Council to instytucja "rodem z PRL-u". Najpierw zdobądź dokument potwierdzający alergię żony.
Próbuj tutaj, ale szanse nie są powalające, łatwiej będzie w Polsce, tłumacz przysięgły i masz podkładkę.
Co do depozytu - wiem, że nie jest to łatwa decyzja, ale to są tylko pieniądze.
mk_xx ciężko będzie znaleźć mieszkanie od prywatnego landlorda w NB/znam ten ból.../ predzej znajdziesz cos w agencji,
jesli Ci to pomoże to kliknij w te linki:
http://www.bassrocklettingagency.co...
http://www.nestoria.co.uk/north-ber...
albo daj ogłoszenie na gumtree na stronie NB
powodzenia!
Dziękuje wszystkim za posty i rady...niestety wszystko się "posrało" landlord "zmienił zdanie" , nie ma szans na odzyskanie depozytu, stwierdzili, że ta pleśń to nasz wina, bo suszymy pranie w domu i nie otwieramy okien - mają te informacje od sąsiadki kochanej :/ wyprowadzamy się 31 lipca i nie się udławią tym depozytem, nawet mieszkania nie wysprzątamy.
Jeszcze mam 1 pytanko....jeżeli daliśmy wypowiedzenie, oni je przyjeli....to wszystko załatwione, już nie będą nas o nic nękać jak się im coś "przypomni" albo "odwidzi" ??
Umowa "oficjalna" skończyła się 20 maja, później przedłuża się automatycznie chyba, że któraś ze stron da 2-miesięczne wypowiedzenie - tak jest w umowie.
Landlord "naprawiał" grzyba 2 razy, za pierwszym razem zdarł tylko tapetę i pomalował środkiem grzybobójczym, później podczas naszych wakacji miał zrobić remont i na dobre wyeliminować grzyba- po powrocie był widoczny remont, odświeżone mieszkanie, ale po krótkim czasie znów zaczął grzyb wychodzić i co się okazało, że ten "remont" był tylko powierzchowny, robiliśmy gruntowne porządki po powrocie z wakacji i podczas przesuwania mebli okazało się że we wszystkich meblach z tyłu jest zielona narośl oraz na ciuchach w szafach....zrobiliśmy zdjęcia i wyrzucilismy "zakażone" elementy, zgłosiliśmy landlordowi i on stwierdził, że to kurz i zaczął fotografować inne miejsca i meble na których była prawdziwy kurz....nie wiem do czego to mu było. Teraz ma przyjść jakiś specjalista Damp specjalist czy jakoś tak i ma stwierdzić obecność pleśni lub jej brak...tylko,że jeżeli oni mu zapłacą to dostaną taki raport jaki chcą. My chcemy się wyprowadzić jak najszybciej - czy jest na to jakiś sposób, doradźcie....tym razem chyba jasno sytuacje opisałem. Mieszkanie jest regularnie wietrzone i grzane, śmieci regularnie wyrzucane i nigdzie nie zalega stare jedzenie ani pieluchy (używamy pampersów).
Proszę o radę....