Esha, wylaze z Livingstonskich krzaczorow i w cherlawe piewsi/cycki sie bije as echo idzie...sory - lup!, sory - lup!, sory - khe, khe... dobra styknie :) Zastanawialam sie jak te bagpipesy sa po naszemu, dudy czy kobza no i nieszczesliwie padlo na kobze :)
A ze Livi to nie Edi to fakt, ale na poczatek moze byc, jednak mam naszieje niedlugo zmienic podpis pod zdjeciem na Edi :)
Fajnie widzieć, że nie będę jedyny zaczarowany przez to miasto. Teraz proza życia: przeprowadzka, polowanie na pokój, itp. Pewno za jakiś czas będę Was atakował pytaniami, których widzieliście już tutaj na pęczki:-)
Kataryna: też byłem przekonany, że bagpipesy to kobza! Zastanowiło mnie to, więc zrobiłem mały risercz na sieci. W wikipedii stoi: W Polsce często kobzą błędnie nazywane są dudy (błąd wynika ze zbieżności nazwy – dudy podhalańskie noszą nazwę "koza"). Na stronie www.dudziarz.art.pl trochę dokładniej: Skąd pomyłka w określaniu tych instrumentów? Odpowiedz jest prosta: dudy podhalańskie noszą nazwę Koza. Określenie "Kobza" stosowane do dud jest więc wynikiem nieszczęśliwej pomyłki popełnionej przez twórców z okresu młodej Polski, a skutki tej pomyłki odczuwamy do dziś. Wychodzi więc na to, że nie jesteśmy niedoedukowanymi debilami, tylko ofiarami młodopolskiej pomyłki;-)))
Ha! Uwielbiam katakumby! Mógłybm mieszkać w katakumbach! Więc - Nieznamir koniecznie chcę zobaczyć:-)
Esha_: pracę dostałem, zaczynam 7 maja, biuro jest przy Princes Street:-) Już kupiłem sobie bilet na pociąg do Ediego na 3 maja (choć jeszcze nie mam tam lokum!), bo tak taniej.
Ta, obecna tu, na emito, atmosfera wzajemnej miłości, dobrożyczliwości, akceptacji i zrozumienia jest absolutnie rozbrajająca...;-)
Ciekawe, że od wyjazdu z Polski półtora roku temu to właśnie tu pierwszy raz spotykam się z homofobiczną zagrywką, niby niewinną, bo z uśmieszkiem, więc zawsze można obrócić w żart, a adresat to się nie zna.
Podobnie, pierwszy raz z rasistowskim rzygiem styknąłem się w autobusie w Manchesterze, gdzie grupa Polaków, pewna że nikt nie rozumie, biadoliła nad niespodziewanym zagęszczeniem, jak twierdzili, brudasów, araboli czy murzynów.
A w mojej byłej pracy to jedyny, prócz mnie, Polak-mizogyn, gdy miał spięcia z szefową, szukał u mnie wsparcia twierdząc, że szefowa to pojebany dziurawiec, pewno okres ma, albo niedojebana jest, jak to angielki, konie przecież ładniejsze.
Smuci mnie to, wiecie. Od takiej Polski chciałem z dala, od takich ludzi. Nie chcę uogólniać i pluć we własne gniazdo twierdząc, że to Polacy tacy, ale takie moje doświadczenie. Może, na przyszłość, żeby każdy wiedział, co i jak, napiszę otwarcie: nie śmieszą mnie homofobiczne, rasistowskie, ksenofobiczne, mizogyniczne żarty. A ludzi o takich poglądach unikam bardziej niż plagi.
Przepraszam, ze ten negatywny wtręt, po moich wcześniejszych zachwytach;-) Bardzo doceniam Wasze komentarze i bardzo Wam za nie dziękuję:-) Już nie mogę się doczekać przeprowadzki.
kijevna
#54 | Wczoraj - 13:10
oraz w towarzystwie pedałów:)
__________________________________
Swavik, nielajka dla kijevny zrzucam na karb Twojego małego doświadczenia na tym portalu. ;)
Powiedzmy, że powszechnie znane jest moje zamiłowanie do dwóch kółek. :)
Zresztą Edynburg jest stworzony do poruszania się na rowerze. :)
Byłem wczoraj w Edynburgu, pierwszy raz w życiu. Rozmowa kwalifikacyjna, męcząca podróż z Manchesteru, stres, nerwy. Ze stacji Edinburgh Waverley wyszedłem na zewnątrz od strony Princes Street, szaro, buro, dżdżysto, gwarnie.
Nerwy prysły, o stresie zapomniałem, pogoda w dziwny sposób pasowała. Spojrzałem przez tory w kierunku zamku i starego miasta i oniemniałem. Na twarzy wykwitł mi naiwny uśmiech, w oczach pojawił egzaltowany błysk. Widziałem zdjęcia, filmiki na youtube i street view na google maps, ale tego się nie spodziewałem. Miłość od pierwszego wejrzenia.
Czy ktoś z Was to jeszcze dostrzega? Piękno, urok, niezwykłość miejsca, w którym żyjecie? Czy proza życia zjadła Waszą wrażliwość i zostawiła gorycz, sarkazm i obojętność? Rutyna zabija wrażliwość, ale może jest jeszcze ktoś, kto widzi, jak niezwykły jest Edynburg?
Od maja będę jednym z Was. Praca, o którą się starałem, jest moja. Nie spodziwam się przeprowadzki do raju, ale cieszę się, że dostałem szansę zamieszkania w jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie dotychczas widziałem. Na tę chwilę, proszę nie zabierzcie mi tego, jestem szczęśliwy. Pozdrawiam:-)