A jestem ciekaw czy znajdziesz w Edynburgu takie miejsca jak w tym fotoreportaż prophet: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomo...
Moim zdaniem w mieście nie chodzi jedynie o czystość z gatunku eksperymentalnych, duńskich dzielnic, a o klimat, który wchłania tuż po wyjściu z domu. U mnie klimat edynburski przegrał najpierw z prozą życia i wyniosło mnie na przedmieścia, by w końcu zupełnie zniknąć gdy poznałem prawdziwe oblicze Szkocji, tej na północy. Dziś z Edynburgiem wiąże mnie jedynie kilka mandatów za złe parkowanie i wspomnienia. Ja to przeżywałem tak Svawik: http://www.emito.net/spolecznosc/fo... , przy czym dla mnie to było pierwsze miasto w UK. A tak w ogóle to pozdrowienia i nie daj się zwieść topornemu pomyślunkowi na emito, większość z nas jedynie udaje idiotów. ;)
#96 juz tak mam....A co do tego ze edek to najlepsiejsze miejsce do zycia w uk ,to jako emigrant z 13 letnim stazem moglbym na ten temat napisac doktorat,ale mi sie nie chce.Ogranicze sie do krotkiego , aczkolwiek merytorycznego i genialnego w swojej prostocie ,stwierdzenia ze; nie jest zle:) Jednak z calym szacunkiem dla watkostworcy , ktory popadl w czysto romantyczno poetycki zachwyt , musze stwierdzic ze proza zycia niejednokrotnie dopadala takich zaduzonych mlodziencow i brutalnie siagala ich na chlodny,wilgotny bruk edziowych , szarych ulic....czego szczerze i z calego serca Ci nie zycze!
Pozdrawiam
P.S. vote for Scotland AYE HAD A DREAM....:)
rzedzian: trafil w sedno, tak jak napisalem, dla ludzi,ktorzy przylecieli tutaj z mniejszych miejscowosci,z wiosek-szczegolnie tych poPEGIEEROWSKICH, to juz jest " zachod" jak z bajki,dla tych,ktorzy juz przed laty bywali-a moze nawet i pracowali a to w Danii,a to w Norwegii,a to w Niemczech, Holandii, ani miasto ani tutejsze standardy nie robia wrazenia.I tak jak juz o tym pisalem wyzej: nie ma sie za co bulwersowac, nie ma sie za co obrazac.Ktos przylatule do Szkocji z Gdanska i na lotnisko podjezdza (np) autobusem spod swego domu/mieszkania, ktos inny zas do Gdanska dojezdza pociagiem/autobusem/ bo w domu bieda.Takie jest zycie, taki los.Na co tu sie obrazac?Po co sie scigac na bluzgi / obelgi/inwektywy ? Jaki to ma sens ? Niech Ci NUWORYSZE to sobie przemysla i sie nie buldocza, poniewaz wg. badan, podwyzszone cisnienie krwi zle wplywa na funkcjonowanie calego organizmu.
Spokojnie Esha nie spinaj sie tak, miejsca jak to sa od tego zeby wyrazic swoje zdanie nikt nikogo nie ma zamiaru obrazac, na tym polega zdrowa polemika.Jesli ktos ma odmienne zdanie to nie mozna na niego naskakiwac zreszta po twoich wczesniejszych wpisach na tym forum spodziewalem sie innej reakcji:) zreszta piatek jest , luzujemy!!
Pozdrawiam
Rzedzian: no przeciez o to prosze Eshe, bez zbednej bufonady,nikt dla nikogo nie jest tu guru,wsrod emigrantow nie szuka sie autorytetow,a podwojnie w koncu nie szuka sie ich na emito, sorry,ale patrzac zupelnie na zimno,z ogromnym dystansem do samego siebie / do nas samych / no przeciez trzeba byc totalnym swirem aby w ogole wdawac sie w jakiekolwiek dyskusje.No tak czy nie ? No jak ? Nieco samokrytyki ? Co na to szczegolnie nasz " podworkowy guru " vel Esha ? No stary, nie spinaj sie az tak,nikt nie ma zamiaru traktowac Ciebie na serio.No wierzysz w to czy nie ?Czy Ty myslisz,ze jak sobie tu ulzysz, to ludziska sie splosza ? Ze sie zawstydza ?Ej, no nie badz taki podworkowy burek.Odpusc sobie te poszczekiwania,ok ? No, grzeczny chlopiec :-D
Rzedzian : widzisz, to jest tak,jak z Facebookiem,setki ludzie oglada to co tam wklejasz,wpisujesz,a malo jest TYCH odwaznych aby sie do tego ustosunkowac,powod ? Ano powod jest taki,ze w odroznieniu od (m.in oczywiscie ) emito, FB nie jest anonimowy,a wiec juz nie moze byc azylem dla calej masy tych,ktorzy sa mentalnymi ekshibicjonistami,nie moze byc azylem na mentalnych masturbantow.Tak to jest.
Tak,masz racje.Pod warunkiem,ze dyskutujący w realu: 1)znają się ,2) lubią się ,3) maja do siebie na tyle zaufania,ze nie boja się rozmawiać. ( To jest opcja pierwsza ) no wiec pora i na opcje numer dwa : 1) nie znają się zbyt dobrze, 2) wcale się nie musza lubić , 3) wiedza,ze podczas rozmowy musza się kontrolować,ale...łącza ich wspólne interesy,wtedy tak.Innych opcji przecież nie ma, no tak czy nie ?
Do czasu,aż emitowe szajbusy wrócą z placów budów,ze sprzątania,z ubojni,wypija " se " do bigosu i Daaaaaawaj!!!Ale to jeszcze nie ta pora,ciekawe czy tak samo będziesz Was kontent miedzy 17-22.00, o tej porze własnie alkohol już zaczyna działać i szajbusy ruszają do natarcia,klnąc na czym tylko świat stoi, tak będzie i dzisiaj, nie ma ,ze boli.Polak "" se kurwa musi"" :-)Po tym nas w końcu tutaj rozpoznają.Nie trać Was wiary wiec :-)
Byłem wczoraj w Edynburgu, pierwszy raz w życiu. Rozmowa kwalifikacyjna, męcząca podróż z Manchesteru, stres, nerwy. Ze stacji Edinburgh Waverley wyszedłem na zewnątrz od strony Princes Street, szaro, buro, dżdżysto, gwarnie.
Nerwy prysły, o stresie zapomniałem, pogoda w dziwny sposób pasowała. Spojrzałem przez tory w kierunku zamku i starego miasta i oniemniałem. Na twarzy wykwitł mi naiwny uśmiech, w oczach pojawił egzaltowany błysk. Widziałem zdjęcia, filmiki na youtube i street view na google maps, ale tego się nie spodziewałem. Miłość od pierwszego wejrzenia.
Czy ktoś z Was to jeszcze dostrzega? Piękno, urok, niezwykłość miejsca, w którym żyjecie? Czy proza życia zjadła Waszą wrażliwość i zostawiła gorycz, sarkazm i obojętność? Rutyna zabija wrażliwość, ale może jest jeszcze ktoś, kto widzi, jak niezwykły jest Edynburg?
Od maja będę jednym z Was. Praca, o którą się starałem, jest moja. Nie spodziwam się przeprowadzki do raju, ale cieszę się, że dostałem szansę zamieszkania w jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie dotychczas widziałem. Na tę chwilę, proszę nie zabierzcie mi tego, jestem szczęśliwy. Pozdrawiam:-)