w jednym i drugim przypadku, najlepiej wybrac sprawdzone; przedszkole moze byc o tyle lepsze, ze jest wiecej niz jeden opiekun, pracownicy powinni miec pelne kwalifikacje (zwlaszcza nadzorujacy sale) i musza sie trzymac curriculum wyznaczonego przepisami, co powinno gwarantowac dziecku taka palete aktywnosci, ktora wspiera kazda dziedzine jego rozwoju; ale bardzo dobra childminder rowniez powinna to oferowac
#7
wiesz, czemu? nie Tobie decydowac o cudzych dzieciach, co powinny i kiedy; przy okazji, zalozenie, ze ktos sie 'leni' przy polrocznym (czy jakimkolwiek) dziecku jest samo w sobie obrazliwie i z patyka wyciagniete; dzieci do 2 roku zycia nie potrzebuja obfitych socjalnych doznan - potrzebuja bezpieczenstwa; pewnie, ze mozna je oddac pod opieke obcym ludziom nawet i po urodzeniu; nie Tobie oceniac i decydowac; obowiazkiem jest poslac dziecko do szkoly (4-5), reszta- to decyzja rodzicow; a i nawet poslanie dziecka do szkoly publicznej nie jest obowiazkowe, jesli jestes w stanie zapewnic mu lepsza edukacje w domu
jakis czas temu do moich dzieci przedszkola polska mama przyprowadzila swojego 2.5 letniego syna. sadzila,ze pora juz wyslac dziecko do przedszkola.nie wiedziala,ze dziecko nie bedzie umialo porozumiewac sie po angielsku z innymi dziecmi, nie mowiac juz o paniach przedszkolankach.przez dobry miesiac brzdac chodzil z jedna pania trzymajac ja za reke, noge i chowajac sie przed innymi.caly czas plakal i wolal mame i tate. nie bawil sie z nikim.nie wiem czy rozumiecie,ze rozwoj dziecka w otoczeniu rowiesnikow w przedszkolu jest bardzo potrzebny, a jak ktos napisal daje odpoczac od dzieci. rodzic w tym czasie moze chodzic do pracy.
i nie chodzi o to,kiedy ja zaczynalem przedszkole. dlaczego nie chcesz wyslac dziecka do przedszkola,a sama pojsc do pracy?a i do przedszkola nie nosi sie odjazdowych lanczboksow. daja tam jesc, pic i organizuja czas dla dzieci.
demon, moj starszy syn jak mial 2.5 roku tez poszedl do przedszkola. Nie mowil po ang, ba nawet po polsku. W tej chwili w szkole ma wpisany pierwszy jezyk angielski. Krzywda mu sie nie stala. Rozwija sie prawidlowo.
Moj mlodszy syn ma 11 miesiecy i zasuwa do zlobka. Nie widze, zeby byl nieszczesliwy.
tak, na podstawie stereotypowego, polskiego wychowania. nie mozesz dziecka trzymac w domu przez 3 lata,bo w ogole sie nie rozwija, kolej rzeczy w moim przypadku jest taka,ze dzieci rodza sie z milosci, ja Tobie nie ublizam.
jak konczy sie maternity to rodzic wraca do pracy,a dziecko idzie do nursery.
ciekawe czy rodzice spedzajacy z dzieckiem 3 albo i wiecej lat w domu sa w stanie zapewnic im taki rozwoj jak "obce osoby" w nursery?
moja corka w wielku 3 lat mowi biegle po angielsku i po polsku. liczy, w dwoch jezykach, spiewa itp.
zaczela raczkowac dzien po tym jak zaczela chodzic do nursery. przykladow mozna mnozyc wiele.
dziecko w wielku 3 lat przyprowadzone przyklejone do spodnicy mamusi na pewno nie bedzie na tym samym etapie rozwoju co dziecko ktore zaczelo nursery w wieku powiedzy 8m-cy i tu nawet nie ma co tego podwazac.
i nie gadajcie mi tu prosze ze jestem okropny dla swoich dzieci i mam ich gdzies bo wole isc do pracy niz sie nimi zajmowac. nursery to najlepsza rzecz jaka im sie przytrafila. maja przyjaciol, zainteresowania i rozwijaja sie duzo szybciej niz dziecko spedzajace dzien z matka-kura domowa.
Tak napisałeś w #17. "w ogóle sie nie rozwija". Czytam uważnie. I zgadzam się ze nie ma nic zdroznego w puszczaniu dziecka do nursery, ale nie uważam ze jest to podstawa do prawidlowego jego rozwoju. Dziecko może sie rozwijać mając opiekę rodziców i spotykając sie z rówieśnikami poza przedszkolem.
demon22,
kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie, znowu uogolniasz na podstawie swoich doswiadczen plus dziecka, ktore wlasnie rozpoczynalo przedszkole i sie aklimatyzowalo; gdybys rzeczywiscie cos wiedzial o rozwoju dziecka, wiedzialbys, ze to 'przyklejone' dziecko za pare miesiecy bedzie mowic rownie plynnie po angielsku jak i Twoje dzieci; jesli jego babcia jest Szwedka, a dziadek Wlochem i ma z nimi kontakt, bedzie w stanie porozumiewac sie plynnie czterema jezykami zanim rozpocznie 1wsza klase;
nie tylko przedszkole zapewnia dzieciom opieke i stymulacje, ktora wspomaga ich rozwoj; czytasz im? rozmawiasz z nimi? zabierasz na spacery? spiewasz? tlumaczysz skad sie bierze snieg, kaluze i chmury? kupujesz im farbki, kredki? zabawki? pomagasz im nazwac uczucia? wyznaczasz zasady? wprowadzasz rutyne w codzienne zycie? zapewniasz przytulaka, spokojny sen, regularne posilki, odziez? ...moge tak wymieniac bez konca- myslisz, ze to sa rzeczy, ktore moga dostac tylko w przedszkolu?? [a zapewniam, ze mimo najszczerszych checi, tam nie dostana 'wszystkiego']
Co do HMRC, to, czy dofinansuja i ile (max 70%), zalezy od dochodu rodzicow; niektorzy musza placic z wlasnej kieszeni za opieke.
Ciesze sie, ze Wasze dzieci korzystaja na takiej opiece (wciaz potrzebuja Waszej rowniez), ale miej na uwadze, ze dzieci sa rozne, rodziny sa rozne i ich warunki takze sa rozne. Wiec, prosze, nie wrzucaj wszystkich do jednego wora :)
demon22
#17 | Dziś - 17:15
tak, na podstawie stereotypowego, polskiego wychowania. nie mozesz dziecka trzymac w domu przez 3 lata,bo w ogole sie nie rozwija
__________________________
CZa dziecko wyjąć od czasu do czasu z beczki lub zza szafy. Za szafą się nie rozwija. W beczce też w sumie słabo. To moja obserwacja na podstawie stereotypowego polskiego wychowania.
A zamrazalka, to co?:P
Jak rodzicow stac na to, by matka nie pracowala, i zajmowala sie dzieckiem w domu, to prosze bardzo wolny wybor, chociaz nie znam ludzi, ktorzy nie wyslaliby w takiej sytuacji 2-3 latka chociaz na kilka godzin, kilka dni w tygodniu do przedszkola.Kazdy rozsadny rodzic wie, ze kontakt z rowiesnikiem jest jego dziecku potrzebny.
Jak rodzicow nie stac na to, by matka siedziala z dzieckiem w domu, to podejmuja decyzje o pracy, i przedszkolu.
Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, i tyle.
Gadanie bzdur o tym, ze dzieciak wyjdzie na ludzi tylko, jak rodzice posla go do przedszkola jest niepowazne.Pewnie, ze lepiej jak dziecko pojdzie do przedszkola, zamiast spedzac caly dzien w matka, ojcem tlukiem:P
nie ma nic zdrożnego w puszczaniu dziecka do żlobka po macierzyńskim, ale nie widzę niczego mądrego w narzucaniu swojego modelu innym, bo nasze dzieci (..cośtamcośtam), a inne dziecko, które poszło później to się trzymało maminej spódnicy... mam dwójkę i widze jak różnice w charakterze wpływają na ich podejście do przedszkola, a potem nasze dzieci spotkają się (oby nie) w szkole i się wszystko wyrówna;
dziecko, które nie chodzi do przedszkola może pójsć na playgroup, na plac zabaw, kto chce to zadba o jego potrzeby, no, ale są i tacy, którzy wiedzą, że 'nuresery to najlpesza rzecz, która się ich dzieciom przytrafiała' - w tym wypadku się zgadzam - racja:)
Kochani,
Dziekuje wszystkim za odpowiedzi (te fajne i te niemile).
Wiekszosc respondentow nie "zajarzylo" (powiem kolokwialnie) tego o co pytalam.
A ja nie pytalam o wasze osobiste odczucia, aluzje czy krytyke.
Chce/musze wyslac 2-letnie dziecko do przedszkola (lub childminder) gdyz mam taka sytuacje. Szkola mi sie zaczyna wiec dziecko powinno pojsc do przedszkola (lub niani).... cos musze wybrac, ktos musi sie zajac dzieckiem podczas moich zajec.
Pytalam Was zatem jakie macie doswiadczenia w tej kwestii, czy np. childminder spelnia wymagania, czy jest w stanie zapewnic to samo co nursery, itp.
A tu, jak to polak potrafi, naplynela krytyka stad i z owad. Po co kochani? Niektorzy z Was odpowiedzieli madrze, kazde dziecko jest inne. Wiem, ze moje sobie doskonale poradzi w przedszkolu (jesli je wybiore) mimo ze nie zna zbyt j.angielskiego, ale widze jak "chwyta" chodzac na cotygodniowe Toy Library.
Takze raz jeszcze dzieki.
Mala uwaga do "Demon22" - jak ktos ci odpisal ->nie mozesz uogolniac na podstawie doswiadczenie jednego czy dwoch dzieci i np.swoich dzieci, bo dzieci naprawde sa rozne.
Abso - #24 - zgadzam sie z Twoja madra wypowiedzia calkowicie.
Dzieki raz jeszcze ludzie, pozdrawiam.
Co byscie polecili gdybyscie mieli wyslac swoje 2-letnie dziecko, czy do nursery czy lepiej do childminder?